Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błogość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błogość. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 listopada 2015

Impresje z Diwali



Przez kilka ostatnich dni w Shree Peetha Nilaya odprawialiśmy modlitwy z okazji Dhanteras i Diwali. Jako, że Shree Peetha Nilaya jest domem Maha Lakszmi, święta te są nam szczególnie drogie.

Maha Lakszmi jest tą, która dostarcza wszystkiego swoim dzieciom, czy jest się tego świadomym czy nie. Jej błogosławieństwa są absolutnie bezgraniczne. Tak jak ona zadomowiła się w naszych sercach, tak i my zamieszkaliśmy w jej sercu – w domu, który nazywamy Shree Peetha Nilaya. Diwali i Dhanteras były szczególnym czasem dla każdego z nas, w którym mogliśmy okazać naszą wdzięczność za Jej łaskę i prowadzenie. W tym czasie również oddaliśmy cześć Panu Kuberze i przypomnieliśmy sobie, że Bóg nie znajduje się poza nami, a raczej w głębi naszych serc.



Zanim rozpoczęła się noc Diwali, Sri Swami Vishwananda odprawił nieplanowaną pudźę do Maha Lakszmi. Po abhiszekamie Gurudźi i inni pudźari poświęcili sporo czasu na piękne przystrojenie Mateczki. Kiedy kurtyny się rozsunęły Maha Lakszmi była udekorowana przecudną biżuterią i miała na sobie girlandę z kwiatów o pięknych kolorach.


Przed końcowym arati, Gurudźi wygłosił mowę o Diwali oraz o tym, co ono tak naprawdę symbolizuje. Poniżej fragment z początku tej wypowiedzi:

Dźej Gurudew!

Dziś mamy Diwali. Właściwie Diwali świętowaliśmy przez pięć ostatnich dni, zaczynając od Dhanteras. Diwali jest świętem – jak dobrze wiecie – Bogini Światła, Maha Lakszmi, Śri. Jest świętowane również jako zwycięstwo dobra nad złem. Jest to wspomnienie powrotu Ramy do Ajodhji. Na południu Indii świętuje się Diwali podczas dnia, a na północy w ciągu nocy. Jest powiedziane, że podczas powrotu Ramy z Lanki, ludzie radowali się, że Rawana został zabity i oświetlali drogę dla Ramy.

Nawet jeśli na ścieżce duchowej mówimy, że należy się wznieść ponad dwoistość, ponad dobre i złe, to jednak dobre cechy są silniejsze od złych. Negatywne zawsze sprowadzą was w dół, podczas gdy dobre was wznoszą. Wzniosą was aż do miejsca, w którym nawet dobro zostaje przetransformowane w błogość. Dobre cechy nie zostają więc na zawsze. Dobre cechy transformują się w stan błogości. Dlatego na ścieżce duchowej mówi się, że należy się wznieść ponad dobro i zło. Ażeby to się stało, musicie trzymać się dobra, które macie w sobie, ponieważ to pozwoli wam wznieść się ponad obie te cechy. Jeśli będziecie trzymać się negatywności, ona ściągnie was na dół i nigdy nie osiągniecie celu, dla którego inkarnowaliście. Dobre cechy zaś uniosą was do momentu, w którym przekształcą się w błogość. 

Z okazji Diwali wszędzie zapalamy lampki, czyż nie? Ludzie zapalają lampki na zewnątrz, zapominając zapalić wewnętrzną lampę. A wewnętrzna lampa nie jest czymś, co jest osiągalne na zewnątrz, lecz koncentrując się na swoich dobrych cechach zapala się ona samoistnie.

W tegoroczne Diwali, tak samo jak we wszystkie następne, które będziecie świętowali, pozwólcie, aby wszystkie wasze negatywne cechy zostały spalone przez wewnętrzne światło. Nikt nie może wam ich zabrać. Widzicie, wasze dobre czy złe cechy należą do was i zależnie od tego którym dacie siłę, te będą was niosły. Jeśli dacie siłę swoim negatywnym cechom koncentrując się na nich, zasilając je, to one będą was niosły, ściągną was na dół. A tymczasem jeśli skupicie się bardziej na świetle, które macie w sobie, w ten sposób spalicie negatywne cechy, które również posiadacie. Rozświetli ono światło, które niesiecie w środku.

We wszystkich religiach jest mowa o świetle, nieprawdaż? O niematerialnym świetle. Chrystus mówił, że jeśli masz światło, to nie chowasz go głęboko, tylko wystawiasz. Jest to światło duchowości, które narodziło się dzięki dobrej karmie, którą uzbierałeś, poprzez punję uskładaną przez wiele żyć. Wszystkie te dobre cechy musisz przebudzić.

 


Potem rozpoczęło się Święto Diwali ze Sri Swamim Vishwanadą. Ceremonia składała się z kilku pudź - była pudźa do Wiszwakszeny, Ganeszy oraz pudźa do Guru. Te pudźe są rytuałami rozpoczynającymi Kalasz pudźę, która miała również miejsce. Ważne jest, aby wiedzieć, że naczynie kalasz reprezentuje samą Maha Lakszmi.

Gdy zbliżał się koniec modlitw Gurudźi zaczął śpiewać różne pieśni modlitewne. Muzycy dołączyli i zaśpiewali kilka swoich pieśni, kończąc w ten sposób święto. Po arati Gurudźi poprowadził medytację, która sprawiła, że każda osoba miała możliwość doświadczyć własnego wewnętrznego światła. Następnie, zgodnie z tradycją, zostały zapalone lampki, które umieszczono na drodze prowadzącej do aśramu oraz wzdłuż korytarzy w Centrum. Bez wątpienia jednym ze znamiennych aspektów Diwali jest piękno tych licznie zapalanych lampek, przypominających każdej osobie, że jest jeszcze wspanialsza feeria świateł wewnątrz każdego, czekająca tylko na odkrycie.

 

Informacje o wszystkich wydarzeniach w Shree Peetha Nilaya znajdziesz w języku polskim na naszej stronie internetowej w kalendarzu wydarzeń: www.bhaktimarga.pl.
 
Publikujemy tam również wydarzenia krajowe organizowane w różnych rejonach Polski (w tym informacje o nadchodzących kursach Atma Kriya Yoga, Simply Meditation i Mudr).

Zaglądaj również do Aktualności na tej stronie, gdzie znajdziesz informacje bieżące, jak i artykuły dotyczące minionych, ważnych wydarzeń.

niedziela, 15 marca 2015

Jak Śri Swami Vishwananda potrafi rozpuścić ego swoją miłością?



Podczas darszanu Śri Swamiego Vishwanandy, który miał miejsce 22 lutego w Shree Peetha Nilaya, dwie osoby zamieszkałe w aszramie opowiadały o swoich doświadczeniach ze Swamim. Głównym tematem było, jak zauważyć miłość w Guru, we wszystkim co robi, a dokładniej gdy za coś gani. Poniżej można zapoznać się z jedną z tych wypowiedzi.

Śri Swami Vishwananda powiedział kilka razy „Miłość Boga jest obecna w waszych sercach zawsze, ale coś co ją przykrywa to kurz arogancji, dumy i ego. Wszystko to przykrywa światło Boga”. (Just Love 2, str. 42)


22 lutego około 500 osób przybyło spotkać Śri Swamiego Vishwanandę w Shree Peetha Nilaya i aby otrzymać indywidualny darszan.


Podczas ponad sześć godzin Śri Swami Vishwananda siedział na fotelu wylewając Boską Miłość na każdego z osobna i na wszystkich razem obecnych w darszanowym holu.

Tylko zrealizowany Guru może pomóc wykroczyć ponad arogancję, dumę i ego oraz rozwinąć prawdziwą pokorę. W lutym Swamidźi wysłał nam kilka wiadomości poprzez Tweetera, przypominając tę wspaniałą prawdę:

„Życie staje się proste, kiedy kultywuje się pokorę, rozróżnianie oraz przyjazne podejście do każdego, wtedy jest mniej ego, dumy, arogancji itd ...”

„Z pomocą Guru On czyni wszystko łatwym dla ucznia, idzie On gładko i spokojnie swoją ścieżką, bo Guru bierze na siebie większą część.”

„Wielcy zdali sobie sprawę z tego, że kłaniając się Guru stają się pokorni, łagodni, a ego znika z ich umysłów podczas gdy serce odczuwa czystą błogość.”

„Kiedy Guru cię zgani, powinieneś odczuwać wielkie szczęście, oznacza to, że uważa, że jesteś Mu bliski i bardzo dba o ciebie i twoje urzeczywistnienie.”

Doświadczenie:

Kilka lat temu, kiedy zadecydowałem oddać się guru, wziąłem kokos i przyniosłem go na interwiev z Gurudźim (Śri SwamimVishwanandą).

Kiedy szedłem w kierunku świątyni, w której odbywały się interwiev z Gurudźim po drodze spotkałem Ruchitę, która zapytała; „Co robisz?” Odpowiedziałem: „Idę na interwiev z Gurudźim i chcę oddać mu swoje życie.” Zapytała wtedy: „A co z kokosem?” Powiedziałem: „Nic nie wiesz! Kokos symbolizuje ego i kiedy idziesz do mistrza przynosisz mu kokos, żeby pokazać, że dajesz Mu swoje ego. I powiem Mu, że chcę, żeby zniszczył moje ego!”.
Popatrzyła na mnie i powiedziała: „Dlaczego? Zniszczyć ego? Czy wiesz, o co prosisz? Ja bym poprosiła, czy mógłby rozpuścić moje ego w miłości?”
Pomyślałem: „Hmm, tak, to brzmi dobrze!”. Efekt ten sam, ale brzmi łagodniej i wydaje się, że będzie szło łatwiej. Kiedy pokazałem Gurudźiemu kokos, popatrzył na mnie i zapytał: „Co to jest?”. Odpowiedziałem: „Gurudźi, chciałbym żebyś rozpuścił moje ego w miłości”. Wziął kokos i go przyjął. Pomyślałem: „Cool! Będę miał proste życie, bo wszystko co On zrobi to będzie tylko miłością. Nie będzie niczego niszczył, będzie łatwo i przyjemnie. Zastanawiałem się jednak jak właściwie to zrobi, jak rozpuści ego w miłości.

Jako że kokos został przyjęty, to pomyślałem, że On ma swoje sposoby. Chciałbym wam opowiedzieć dwie historie obrazujące to, jak mistrzowie potrafią zniszczyć ego miłością.


Św. Parteniusz z Chios był wielkim świętym na wyspie Chios. Miał ucznia, który kiedyś był żeglarzem.

Uczeń ten był nieprzyjemną osobą, dość brutalną, kiedy zadecydował oddać swoje życie guru czyli św. Parteniuszowi. Na początku miał dużą motywację, ale wkrótce się ona ulotniła. Wszyscy to znamy. Na początku wszystko super, ale im bardziej coś staje się rutyną jest również coraz trudniejsze.

Mocno się denerwował, kiedy Św. Parteniusz dawał mu wskazówki albo go ganił. Miał tak wybuchowy charakter, że stracił panowanie nad sobą i uderzył św. Parteniusza w twarz. Święty był już stary i upadł bez przytomności na ziemię. Jak to się stało, to uczeń z poczucia winy i wstydu uciekł.

Kiedy św. Parteniusz wrócił do siebie, pierwszą rzeczą jaką zrobił były poszukiwania ucznia, który go uderzył. Wyszedł szukając go wszędzie po wyspie i kiedy go znalazł, uczeń ten zaczął przed nim uciekać. Święty Parteniusz zaczął go gonić wołając: „Proszę zatrzymaj się, zatrzymaj! Nie uciekaj”.

Święty Parteniusz upadł na kolana i błagał go: „Proszę wróć do klasztoru! Wybacz mi! Wróć ze mną do klasztoru i zostań tam!” Bardzo to poruszyło tego wielbiciela, tak że cały gniew i frustracja zamieniły się w wyrzuty sumienia. Wrócił do klasztoru i dzięki łasce mistrza, znów poczuł miłość do Boga oraz entuzjazm dla swojej ścieżki. Służył tak przez kilka dni i zmarł.

Oczywiście św. Parteniusz wiedział, że uczeń wkrótce umrze, ponieważ taka zniewaga mistrza nie pozostaje bez konsekwencji. Ale dzięki łasce zostało mu to wybaczone, miał miłość nauczyciela i kiedy zmarł, został uratowany, powiedzmy, że od piekła. Dotarł do Królestwa Bożego dzięki modlitwom świętego. 


Jest też taka ciekawa historia w hinduizmie, kiedy wszyscy ryszi zebrali się na jagnę (palenie świętego ognia) i zastanawiali się: „Kto jest najbardziej godny tego, żeby być przez nas wielbionym?”

Mędrzec Bhrigu odezwał się: „Ja spróbuję ustalić kto jest najbardziej godny naszego uwielbienia."

Najpierw udał się na lokę Pana Brahmy. Jego celem było sprowokować Brahmę, swojego własnego ojca, który natychmiast wpadł w gniew. Bhrigu przeklął więc Brahmę mówiąc, że nie będzie nigdy wielbiony na ziemi. I faktycznie na całym świecie jest tylko jedna świątynia Brahmy.

Rozgniewany mędrzec udał się na lokę Pana Śiwy, na Kajlasz. A że Śiwa był zajęty i spędzał wyjątkowy czas z Parwati, Bhrigu nie został przyjęty. Bhrigu bardzo się rozgniewał i powiedział, że Śiwa będzie wielbiony tylko pod postacią lingamu, nigdy w swoim prawdziwym aspekcie i Śiwa również zaakceptował tę klątwę.


Potem udał się na Wajkuntę, lokę Pana Wisznu. Kiedy tam przybył, zobaczył Mahawisznu spoczywającego na adiszeszy i nikt nie powitał wielkiego mędrca. Mędrzec, który był bardzo dumny z siebie i swoich osiągnięć pomyślał: „Co jest? Ja tu jestem! Masz mnie uhonorować!” W tradycji hinduskiej, kiedy mędrzec gdzieś przychodzi, ludzie muszą go honorować. A on nie został nawet zauważony, to była zniewaga.

Co zrobił Bhrigu? Wpadł w taką furię, że podszedł do Mahawisznu i kopnął Go w klatkę piersiową swoją stopą. A jak zareagował Mahawisznu? Zamiast na niego krzyczeć powiedział: „O wielki mędrcze, tak bardzo przepraszam, nie zauważyłem, że tu jesteś! Chciałbym cię przeprosić, że cię należycie nie powitałem! O mój Boże, musiałeś nawet kopnąć moją twardą klatkę piersiową swoją miękką stopą. Prawdopodobnie zraniłeś się. Chodź!”

I pochylił się do mędrca ze słowami: „Pozwól mi zobaczyć swoją stopę!” I zaczął masować stopę mędrca. I mędrzec na początku myślał: „Tak, zgadza się! Powinieneś mnie przeprosić!”. Ale kiedy zobaczył, że sam Pan klęczy przed nim i masuje jego stopę, dając mu swoją miłość, coś zmieniło się w sercu Bhrigu. Poczuł tę miłość, która pochodzi od Boga i pożałował swoich czynów i zaczął płakać. W końcu upadł do stóp Mahawisznu. 


Są to dwie historie z dwóch różnych tradycji, które pokazują jak Bóg i guru łamią ego w bardzo prosty sposób miłością.


Ile razy Gurudźi powiedział do mnie coś, czego nie chciałem usłyszeć? Ile razy mnie zganił? Ile razy was zganił? Ile razy powiedział wam coś, czego nie chcieliście usłyszeć? Przyszliście z pytaniem, na które już mieliście odpowiedź. A On mówił wam coś innego, coś czego nie chcieliście usłyszeć i wtedy pojawia się gniew. Przyciska guziki, o których wie bardzo dobrze, gdzie się znajdują.
Jak często umacniałem ten gniew, tę frustrację i wchodziłem w to głębiej tak, że w myślach krytykowałem jego czyny, jego słowa? Jak często to przytrafiało się wam?

Czy te myśli nie są pośrednio takimi uderzeniami w twarz guru, który nie pragnie niczego innego jak przebudzenia miłości w was? Tak jak to uczynił wielbiciel Parteniusza.

Ile razy poczuliście się ignorowani? Jak to jest poczuć się ignorowanym? Co dzieje się wtedy w środku? Jak często popadałem w zazdrość, która się wtedy budzi i plotkowałem. Zaczynamy oceniać innych i myślimy: „Dlaczego on? Dlaczego ona, a nie ja? Nawet na mnie nie spojrzał. Tamta osoba ma tak wiele...”

Czy nie przytrafiło się to każdemu z nas albo większości, a przynajmniej tym, którzy Go znają i pragną Jego miłości? Czy to nie wytworzyło zazdrości i negatywności w was w środku? Mogę mówić tylko za siebie. To ciągle się powtarza i jest mi bardzo smutno z tego powodu, ponieważ wtedy w jakiś sposób kopię Jego nauki moimi stopami, a miłość jest wszystkim czym On jest i co daje.
Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że wszystko co On robi, wszystko czym On jest, wszystko co przytrafia się nam w naszych życiach jest tylko dla naszego dobra? Kiedy przestaniemy uderzać i kopać Go? Kiedy staniemy się tą czystą miłością, którą On jest, a którą chce żebyśmy i my się stali?

Modlę się, żeby stało się tak jak najprędzej i modlę się o to, żebyśmy z Jego łaską wszyscy osiągnęli tę wieczną miłość do Niego i do Boga i żebyśmy mogli kompletnie oddać się Jego Lotosowym Stopom. W ten sposób widzę coraz bardziej i bardziej jak w miłości rozpuszcza się moje ego.

- Pramod, Shree Peetha Nilaya. 

piątek, 6 marca 2015

Świątynia Banke Bihari we Wryndawanie


Wczoraj i przedwczoraj przedstawiliśmy relację z dwóch pierwszych dni pielgrzymki do Indii ze Śri Swamim Vishwanandą - do Wryndawanu.  Uczestnicy tej pielgrzymki dzielili się swoimi przeżyciami m.in. z odwiedzin wspaniałej świątyni Banke Bihari. Jest to wspaniała świątynia, dla której robimy wyjątek - przerywamy publikowanie relacji z Indii, aby przedstawić historię powstania tej świątyni.


Historia powstania świątyni Banke Bihari

Posążek Biharidźiego, zainstalowany w świątyni Banke Bihari, został podarowany Swamiemu Haridasowi przez niebiańską parę Śjama-Śjam osobiście. Odpowiadając na pragnienie czciciela, Pan ukazał się osobiście wraz ze swą boską małżonką, pozostawiając uroczy posążek zanim oboje zniknęli. 


Swami Haridas urodził się Śri Ashudhirowi i jego żonie Śrimati Gangadewi w dzień Radha Asztami w ósmym dniu drugiego (jasnego) z dwóch tygodni w miesiącu Bhadrapad w 1535 roku Wikrami (1478 n e). Urodził się w małej wiosce obecnie znanej jako Haridaspur obok Aligarh w stanie Uttar Pradesz. Jego rodowód rodzinny sięga wstecz do Śri Gargaćary. Śri Gargaćarja był kulguru (rodzinnym guru) Jadawów i w sekrecie odwiedził Brij, aby przeprowadzić namkaram samskar (ceremonię nadania imienia) dla młodego Kryszny i Balaramy na prośbę Śri Wasudewy.

Odgałęzienie rodziny emigrowało do Multan (dzisiaj w Pakistanie), ale część z nich po długich latach powróciła. Śri Aszudhir był takim emigrantem, który powrócił z Multanu osadzając się na obrzeżach Brij obok Aligarhu. Swami Haridas był inkarnacją Lality Sakhi (przyjaciel kobiety) w wewnętrznym konsorcjum Pana Kryszny. To z łatwością wyjaśnia fakt, że podczas gdy inne dzieci w jego wieku były zajęte zabawą, on był bardziej w medytacji i pismach świętych. Ożenił się w wieku odpowiednim zgodnie z jego czasem z Harimati. Nawet po ślubie Haridas pozostawał na zewnątrz ziemskich przyjemności i koncentrował się na medytacji.


Harimati była sama w sobie tak świętą duszą, że uświadamiając sobie skłonności swego męża, modliła się tak intensywnie, że wraz z ciałem została przewieziona do niebiańskiej siedziby Pana, wstępując w światło małej lampki, na oczach Haridasa. Nie pozostało po niej nic fizycznego. Wkrótce potem Haridas opuścił swoją wioskę dla Wrindawanu, który w tym czasie był gęsty lasem i wybrał sobie odosobnione miejsce, które jest znane jako Nidhiwan, aby praktykować swoją muzykę i cieszyć się wieczną błogością w medytacji. 

 Nidhiwan

Nieustannie medytował nad Nitja Ras i Nitja Bihar Pana w Nitja Wrindawanie. Jego sposobem sadhany była kompozycja i śpiewanie pieśni wychwalających Pana. W ciągu ziemskiego życia, będąc śmiertelnikiem, ułatwił sobie regularne niezakłócone wejście w Nitja Bihar i nieustannie cieszył się przyjemnością bliskości Pana. Wybrał odludny gęsty teren lasu, Kundź w Nidhiwanie, jako swoją bramę do nirwany i przebywał tam większość czasu, śpiewając, medytując i przemierzając ocean wiecznej błogości. Jego uczniowie byli ciekawi tego miejsca i pewnego dnia za zgodą Swamiego wszyscy przyszli do Kundź. Lecz zamiast coś zobaczyć, wszyscy zostali oślepieni jasnym intensywnym światłem, które wydawało się wypełniać całe to miejsce. Wiedząc o ich położeniu Swami przyszedł za nimi i po jego prośbach, Pan ukazał się osobiście wraz ze swoją boską małżonką, uprzejmie uśmiechając się i w żartobliwym nastroju, rzucając czar swego wdzięku na wszystkie obecne tam istoty. Świadkowie tego zdarzenia byli tak oczarowani pięknem Pana, że nie potrafili nawet mrugać oczami, wydawało się, że wszyscy zamienili się w kamienne posągi. 


Legenda, przekazywana przez pokolenia Goswamich, mówi, że piękno boskiej pary było takie, że nikt nie chciał stracić z zasięgu wzroku i bliskości boskości, ale co by to było za bóstwo, gdyby nie wprowadziło zwykłego śmiertelnika w omdlenie i oczarowanie wystarczające, aby zapomniał i oddał świat, i jego luksusy? Piękno boskiej pary było tak wielkie, że pomniejsi śmiertelnicy, jak ty czy ja, nie byliby w stanie znieść takiego niebiańskiego piękna. Wyczuwając to Swami Haridas poprosił ich oboje, by przyjęli pojedynczą formę, gdyż świat nie byłby w stanie udźwignąć ich wizerunku.

Poprosił Ich, aby przyjęli pojedynczą formę jak np. ghan (chmura) i damini (piorun) dając doskonałą metaforę łączącą, piękno ciemnego Pana i Jego jasnej małżonki Radhadźi. Również chciał, aby jego ukochany Pan pozostał przed ich oczyma na zawsze. Zgadzając się na jego obydwa życzenia, para zmieniła się w pojedynczy czarny, uroczy posążek, ten sam, który możemy oglądać dzisiaj w świątyni. Urok i piękno Śri Banke Bihari jest jedynym powodem dla którego, darszan w świątyni nie jest ciągły, ale przerywany opadającą kurtyną, zasłaniającą Go regularnie. Mówi się, że jeśli ktoś będzie wpatrywał się wystarczająco długo w oczy Śri Banke Bihari, to zatraci swoją własną świadomość. W taki sposób powstała fizyczna postać Pana Banke Bihari, popularnie zwanego Biharidźi. 


Odpowiedzialność sewy dla Biharidźiego została przekazana Goswamiemu Dźagannath osobiście przez Swamiego Haridasa. Goswami Dźagannath był jednym z głównych uczniów i młodszym bratem Swamiego Haridasa. Zgodnie z tradycją sewa jest wykonywana przez potomków Goswamiego Dźagannatha do dnia dzisiejszego. Początkowo bóstwo było zainstalowane w świątyni w pobliżu miejsca pierwszego pojawienia się w Nidhiwan. Nowa świątynia godna chwały Biharidźiego została zbudowana w 1862r n.e. Goswami osobiście zorganizowali środki na jej budowę. Świątynia jest sama w sobie architektoniczna perełką i jest zgodna ze współczesnym stylem Radźhastanu. Sewa dla Biharidźiego jest na swój sposób unikatowa. Jest wykonywana w trzech częściach na co dzień; śringan, radźbhog i śajan. W trakcie śringar (który obejmuje kąpiel, ubieranie i ozdabianie biżuterią taką jak korony i naszyjniki); radźbhog jest ofiarowywane przed południem, a śajan sewa (śajan znaczy spać) ofiarowywany jest w godzinach wieczornych.

Świątynia nie posiada tradycji sewy mangala (ceremonii odprawianej wcześnie rano). Swami Haridas nie popierał mangala sewy, ponieważ chciał, aby jego Pan jako dziecko, mógł całkowicie odpocząć i nie chciał przeszkadzać Mu w głębokim śnie tak wcześnie rano. Tak do dziś świątynia stoi w swojej pełnej chwale, w której mieszka Sam Pan. 

Świątynia Banke Bihari jest zatłoczona każdego dnia tysiącem turystów.

źródło:
tekst - http://www.bihariji.org/templehistory.php
zdjęcia - zasoby internetu

czwartek, 4 września 2014

Satsang Śri Swamiego Vishwanandy - sierpień 2013r.


Śri Swami Vishwananda podróżuje po całym świecie udzielając darszanów oraz satsangów. Oto kilkanaście pytań i odpowiedzi Swamiego z satsangu, który odbył się w Springen w sierpniu 2013r.:


P: Boska Matka jest dla mnie raczej abstrakcyjnym obrazem. Jak można się skontaktować z Boską Matką? Jaka praktyka, rytuały czy ceremonie mogą w tym pomóc?

SV: Jeśli chcecie nawiązać ten kontakt, musicie być świadomi tego, że matka jest zawsze blisko swoich dzieci. Mając na uwadze to, że matka jest blisko, jeśli macie wiarę i zawołacie Ją, Ona będzie przy was. Jeśli chcecie sprawić jej radość rytuałem, jest wiele rytuałów, lecz są skomplikowane. Trzeba się ich porządnie nauczyć. Ale jeśli potraficie kochać Boską Matkę tak, jak dziecko kocha swoją matkę - to najłatwiejszy sposób. I ona będzie przy was. Jeśli chcecie znaleźć Boga, znajdziecie Go tylko w najprostszych rzeczach. Kiedy się modlicie, kiedy śpiewacie, Bóg jest tuż obok was. To nie jest na próżno. Kiedy modlicie się do Boskiej Matki, ona przyjdzie, i jeśli zechce, abyście mieli Jej wizję, będziecie mieli wizję. Ale musicie się na to przygotować. Musicie przygotować umysł, musicie nad nim panować. Wasz cel musi być jasny, co nadaje umysłowi pewien kierunek. Tak więc jeśli się skoncentrujecie, stajecie się coraz silniejsi.

P: Dlaczego ze wszystkich ścieżek wybrałeś hinduski wisznuizm i rosyjską religię ortodoksyjną?

SV: Mistycyzm wisznuizmu i Kościoła Prawosławnego są podobne. Urodziłem się jako hinduista, tak jak każdy się nim rodzi. W hinduizmie nie musicie odprawiać specjalnych rytuałów, kiedy się rodzicie, podczas gdy we wszystkich innych religiach potrzebny jest rytuał, aby przyjąć daną wiarę.

P: Jak możemy rozwinąć pokorę, która pomaga obudzić w nas miłość?

(Było wiele odpowiedzi ze strony publiczności)

SV: Kosmiczna miłość budzi się, gdy zapominacie o sobie. W ten sposób Bóg może mieć pełną władzę nad wami. Dopóki wierzycie, że możecie zrobić to samodzielnie, to dobrze, ale musicie wkładać w to własny wysiłek. Miejcie jednak na uwadze, że to On to wszystko robi. Pamiętajcie, że Bóg jest wszystkim, wobec czego możecie go znaleźć wszędzie.

P: Ukochany Gurudźi, jak praktycznie rozumieć słowa z Biblii "jeśli ktoś uderzy cię w policzek, nadstaw mu też drugi"?

SV: Waszym obowiązkiem jest kochać, bez względu na to, czy inna osoba was kocha, czy też nie. Jeśli dajecie komuś swoją miłość, to nie ma wtedy znaczenia, czy ktoś was uderzy, czy może plotkuje na wasz temat. Wy ich po prostu kochacie i nie zawracacie sobie głowy tym, co inni ci dają. Miejcie na uwadze tylko to, co wy dajecie innym. To właśnie oznacza ta przypowieść.


P: Drogi Gurudźi, czy demony na równi z Bogami zaznają błogości, anandy?

SV: Kiedy jesteście w błogości, wznosicie się ponad atrybuty. Tak więc ananda wykracza poza dobre i niedobre atrybuty. W stanie błogości nie istnieje dobro ani zło. Ani to co dobre, ani to co niedobre nie jest zasilane. Przekraczacie dobre i niedobre atrybuty. Błogość to nie jest atrybut, to jest stan.

Dalsza część pytania: Czy nieśmiertelność oznacza wyzwolenie?

SV: Nie, dewy są nieśmiertelne, ale nie wyzwolone, ponieważ są związane dharmą. Ludzie natomiast, kiedy się wznoszą, uświadamiają sobie nieśmiertelność duszy i to ich wyzwala. Nie jesteście związani ograniczeniami rzeczy, jesteście wolni w Bogu. Nieśmiertelni siedzą i obserwują, podczas gdy wyzwoleni osiągają Pana.

P: Drogi Swamidźi, chciałbym cię zapytać o świadków Jehowy. Oni wierzą, że tylko Jehowa jest najlepszy, a wszystko inne pochodzi od szatana. Proszę, powiedz mi jaka jest prawda.

SV: Bóg się z tego śmieje. On mówi: jestem jeden w wielu formach, ponieważ każdy mój atrybut jest formą. On jest tym samym Bogiem mającym wiele atrybutów. Gdyby Bóg był ograniczony, nie byłby Bogiem. Bóg znajduje się w każdym sercu. Który to jest Bóg? Hinduistyczny, muzułmański, chrześcijański ... Bóg miłości. Kiedy wszystko się rozpuści, zostaje tylko miłość. Kiedy ignorancja opuszcza umysł, ujawnia się Bóg. Nie ma znaczenia, w co wierzą ludzie, dopóki nie krytykują przy tym innych. To czyni każdego lepszym człowiekiem. Poza religią, jesteście ludźmi, to jest bardzo ważne. Musicie mieć szacunek do ludzkości, do ludzi. Trzeba otworzyć okna umysłu, wówczas staje się on czysty. Jeśli wasi rodzice was nie szanują, to nie ma znaczenia, ty szanujesz ich i to jest ważne.

P: Dlaczego Bóg stworzył maję?

SV: Bóg stworzył maję po to, by cieszyć się swoim stworzeniem doświadczając wszystkiego. Gdyby nie znał swojego stworzenia, jak mógłby się nim cieszyć?

P: Swamidźi, czy mógłbyś wyjaśnić czym jest doświadczenie déjà-vu?

SV: To nie jest stan śnienia. Kiedy śpicie, wasza świadomość podróżuje i rejestruje obrazy. I kiedy dana rzecz wydarza się w normalnym życiu, pamiętacie, że już to widzieliście. Umysł jest jak urządzenie nagrywające, wszystko się w nim nagrywa. Nawet ślad, jaki zostawiacie w jakimś miejscu, możecie przypomnieć go sobie w następnym życiu. Umysł przechowuje wszystkie myśli, dlatego to się dzieje. Dlatego musicie być uważni na każdą myśl pojawiającą się w umyśle. To jest właśnie déjà-vu, ślad. Świadomość nie jest ograniczona, nie ma żadnej ściany, którą by się kończyła.


P: Czy jest możliwe, że Złoty Wiek nie nastąpi na tej planecie - Ziemi, ale w innym świecie?

SV: Nie, to się stanie tutaj. Jogini przebywają w Sathja Judze, postrzegają Boga wszędzie. Materialiści są w Kali Judze, ponieważ tak bardzo się boją zniszczenia. Musicie sprawić, aby ten Złoty Wiek powstał w was już teraz, bo jeśli będziecie na niego czekać, nie doczekacie się, nawet waszych kości już tu nie będzie.

P: Jak rozwinąć totalne posłuszeństwo i 100% poddanie względem satguru?

SV: Aby osiągnąć ten stan musicie usunąć swoją własną wolę. Ludzie zawsze mówią o poddaniu się, ale to tylko gadanie. Jeśli chcecie się poddać, po prostu spróbujcie to zrobić.

P: Uczysz nas indyjskich mantr, bhadżanów, rytuałów, aspektów Boga. Zauważyłem, że wiele osób w twoim otoczeniu nosi indyjskie ubrania. Czy my - w krajach zachodnich - musimy żyć jak Hindusi, aby urzeczywistnić Boga? Jaka jest twoja rada?

SV: Jest to coś w rodzaju szacunku w odniesieniu do celu. Nie chodzi o indyjskie ubrania, chodzi o to, aby być ubranym odpowiednio. To pomoże na ścieżce. Na każdą okazję jest zwyczaj odpowiedniego stroju - do kościoła, na plażę.

P: Jak możemy pomóc starszej osobie przygotować się na śmierć (o której mówi), jeśli ta osoba nie wyznaje żadnej religii, ale wierzy jakby w absolut?

SV: Musicie powiedzieć komuś takiemu: tak, umrzesz. Jeśli nie zaakceptujesz, że umrzesz, będziesz potem cierpiał. Lecz jeśli to zaakceptujesz, to otworzy ci drzwi. Aby sprawić, że taka osoba nie będzie się bała umrzeć, musicie porozmawiać z nią o nieśmiertelności duszy.

wtorek, 8 lipca 2014

Śri Swami Vishwananda Asztotram (82-90)


108 imion Śri Swamiego Vishwanandy

82 Om prasannātmane namaha.
Chwała Temu, który jest uosobieniem błogości.

83 Om bhakta nidhaje namaha.
Chwała Temu, który jest skarbnicą dobroci dla wielbicieli, mogących zawsze z niej korzystać.

84 Om sākszaje namaha.
Chwała Temu, który obserwuje pary przeciwieństw z pozycji świadka.


85 Om samātmaje namaha.
Chwała Temu, który jest na równi we wszystkich i równy dla wszystkich.

86 Om sadā jogine namaha.
Chwała Temu, który zawsze trwa w jodze, nieprzywiązany do ulotnego, utożsamiony z wiecznym.

87 Om haraje namaha.
Chwała Temu, który niszczy fałszywe wartości i konflikty wewnętrzne.


88 Om sutapāja namaha.
Chwała Temu, którego tapas (wyrzeczenie) umożliwia mu kreatywne myślenie i daje cudowkontro zmysłów.

89 Om saumjāja namaha.
Chwała Temu, który jest spokojny.

90 Om guhjāja namaha.
Chwała temu, który jest tajemniczy i poważny.


Tłumaczenie 108 imion Śri Swamiego Vishwanandy jest możliwie najbliższe oryginałowi. Uwzględnia również zasady pisowni sanskryckiej.