Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arogancja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą arogancja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2015

Miesiąc Karthik - nadal trwa



Miesiąc Karthik uważany jest za najdroższy Panu Krysznie. Jest to miesiąc, w którym celebrujemy pełne radości rozrywki oraz lile Śri Kryszny. Inną nazwą tego miesiąca jest „Damodara”, co oznacza: „Ten, który jest związany wokół brzucha”. Imię Damodara może być podzielone na dwie części – „dama”, co znaczy „liny” oraz „udara”, co znaczy „brzuch”. Jest to imię Kryszny związane z lilą, w której mały Kryszna był nieco niegrzeczny i Jego matka Jaśoda postanowiła opasać Go przy pomocy liny wokół talii i przymocować do drewnianego moździerza. Stąd miesiąc Karthik bywa nazywany Damodara.


Damodarasztakam to ośmiozwrotkowy wiersz, bardzo często śpiewany podczas miesiąca Karthik. Słowa pieśni wychwalają Krysznę i opowiadają o tym, jak Pan Kryszna zyskał imię Damodara. Oto dwie ostatnie strofy z Damodarasztakam:

kuverātmajau baddha-mūrtyaiva yadvat
tvayā mocitau bhakti-bhājau kṛtau ca
tathā prema-bhaktim svakām me prayaccha
na mokṣe graho me ‘sti dāmodareha


„O Panie Damodaro, gdy miałeś jeszcze formę dziecięcia, Twa matka Jaśoda przywiązała Cię liną do toczydła. Uwolniłeś potem synów Kubery, Manigriwę i Nalakuwarę, którzy wynikiem klątwy musieli stać jako drzewa; dałeś im szansę, by stali się Twymi wielbicielami. Proszę, pobłogosław i mnie w ten sposób. Nie pragnę wyzwolenia, sama Twa miłość jest tym, za czym tęsknię.”

namas te 'stu dāmne sphurad-dīpti-dhāmne
tvadīyodarāyātha viśvasya dhāmne
namo rādhikāyai tvadīya-priyāyai
namo 'nanta-līlāya devāya tubhyam

„O Panie, cały Wszechświat został stworzony przez Pana Brahmę, który narodził się z Twego podbrzusza, związanego liną przez matkę Twą, Jaśodę. Linie tej składam z pokorą mój hołd. Kłaniam się Twej najukochańszej Śrimati Radharani i Twym nieskończonym rozrywkom.”


Sri Swami Vishwananda o Damodara lili:

„Na podwórku były dwa drzewa i oba te drzewa były synami Kubery. Kubera to bóg patronujący pieniądzom. Miał on dwóch synów przeklętych przez muniego Naradę za ich dumę i arogancję. Tak więc Takhurdźi powiedział: „Już czas ich uwolnić”. Poszedł raczkując pomiędzy te dwa drzewa, ciągnąc kamień za sobą. Tak mocno pociągnął kamień, że drzewa zostały powalone.

Kubera związany jest z bogactwem materialnym. Bardzo często u ludzi posiadających bogactwa materialne, pojawia się duma i arogancja z powodu tego, co posiadają. Myślą, że tak już będzie zawsze. A to trwa tylko tyle, ile ma trwać, i koniec. Ani trochę dłużej. To trwa, póki oddychacie. A kiedy wydajecie ostatnie tchnienie – na tym koniec.

Duma i arogancja to normalne zjawiska w ludzkim życiu. Posiadacie umysł, a umysł ma setki negatywnych skłonności, które bardzo często lubicie podsycać. Ale kiedy nawiążecie tę łączność, kiedy zbudujecie relację z Bogiem, te skłonności zaczną was opuszczać. Zaczną zanikać, ponieważ nie potrzebujecie ich już więcej.

Podobnie, kiedy łaska Kryszny obudzi się w sercu bhakty, duma i arogancja zaczynają zanikać. Kryszna uwalnia od tych skłonności poddanego Mu bhaktę.” – Sri Swami Vishwananda


Ten miesiąc jest szczególnie pomyślny dla Wisznuitów – mówi się, że ofiarowując w tym czasie zaledwie jeden listek Tulsi do Stóp Pana zyskuje się 10000 razy więcej punji, niż ofiarowując jedną krowę.

Jedną z ważniejszych ceremonii podczas miesiąca Karthik jest pudźa Gowardhan. Jest to ceremonia upamiętniająca moment, w którym Pan Kryszna podniósł Wzgórze Gowardhana, aby ocalić mieszkańców Wryndawany. Jest to czas, w którym przypominamy sobie, że Pan zawsze chroni swych bhaktów i że największą czcią należy obdarzać Boga.

Szczęśliwego miesiąca Karthik!

Już jutro (14 listopada) będziemy celebrować w Shree Peetha Nilaya Noc Karthik. Aby się zarejestrować na to wydarzenie, kliknij tutaj.

Informacje o wszystkich wydarzeniach w Shree Peetha Nilaya znajdziesz w języku polskim na naszej stronie internetowej: www.bhaktimarga.pl.

Publikujemy tam również wydarzenia krajowe organizowane w różnych rejonach Polski (w tym informacje o nadchodzących kursach Atma Kriya Yoga, Simply Meditation i Mudr). 

Zaglądaj również do Aktualności na tej stronie, gdzie znajdziesz informacje bieżące, jak i artykuły dotyczące minionych, ważnych wydarzeń.

niedziela, 15 marca 2015

Jak Śri Swami Vishwananda potrafi rozpuścić ego swoją miłością?



Podczas darszanu Śri Swamiego Vishwanandy, który miał miejsce 22 lutego w Shree Peetha Nilaya, dwie osoby zamieszkałe w aszramie opowiadały o swoich doświadczeniach ze Swamim. Głównym tematem było, jak zauważyć miłość w Guru, we wszystkim co robi, a dokładniej gdy za coś gani. Poniżej można zapoznać się z jedną z tych wypowiedzi.

Śri Swami Vishwananda powiedział kilka razy „Miłość Boga jest obecna w waszych sercach zawsze, ale coś co ją przykrywa to kurz arogancji, dumy i ego. Wszystko to przykrywa światło Boga”. (Just Love 2, str. 42)


22 lutego około 500 osób przybyło spotkać Śri Swamiego Vishwanandę w Shree Peetha Nilaya i aby otrzymać indywidualny darszan.


Podczas ponad sześć godzin Śri Swami Vishwananda siedział na fotelu wylewając Boską Miłość na każdego z osobna i na wszystkich razem obecnych w darszanowym holu.

Tylko zrealizowany Guru może pomóc wykroczyć ponad arogancję, dumę i ego oraz rozwinąć prawdziwą pokorę. W lutym Swamidźi wysłał nam kilka wiadomości poprzez Tweetera, przypominając tę wspaniałą prawdę:

„Życie staje się proste, kiedy kultywuje się pokorę, rozróżnianie oraz przyjazne podejście do każdego, wtedy jest mniej ego, dumy, arogancji itd ...”

„Z pomocą Guru On czyni wszystko łatwym dla ucznia, idzie On gładko i spokojnie swoją ścieżką, bo Guru bierze na siebie większą część.”

„Wielcy zdali sobie sprawę z tego, że kłaniając się Guru stają się pokorni, łagodni, a ego znika z ich umysłów podczas gdy serce odczuwa czystą błogość.”

„Kiedy Guru cię zgani, powinieneś odczuwać wielkie szczęście, oznacza to, że uważa, że jesteś Mu bliski i bardzo dba o ciebie i twoje urzeczywistnienie.”

Doświadczenie:

Kilka lat temu, kiedy zadecydowałem oddać się guru, wziąłem kokos i przyniosłem go na interwiev z Gurudźim (Śri SwamimVishwanandą).

Kiedy szedłem w kierunku świątyni, w której odbywały się interwiev z Gurudźim po drodze spotkałem Ruchitę, która zapytała; „Co robisz?” Odpowiedziałem: „Idę na interwiev z Gurudźim i chcę oddać mu swoje życie.” Zapytała wtedy: „A co z kokosem?” Powiedziałem: „Nic nie wiesz! Kokos symbolizuje ego i kiedy idziesz do mistrza przynosisz mu kokos, żeby pokazać, że dajesz Mu swoje ego. I powiem Mu, że chcę, żeby zniszczył moje ego!”.
Popatrzyła na mnie i powiedziała: „Dlaczego? Zniszczyć ego? Czy wiesz, o co prosisz? Ja bym poprosiła, czy mógłby rozpuścić moje ego w miłości?”
Pomyślałem: „Hmm, tak, to brzmi dobrze!”. Efekt ten sam, ale brzmi łagodniej i wydaje się, że będzie szło łatwiej. Kiedy pokazałem Gurudźiemu kokos, popatrzył na mnie i zapytał: „Co to jest?”. Odpowiedziałem: „Gurudźi, chciałbym żebyś rozpuścił moje ego w miłości”. Wziął kokos i go przyjął. Pomyślałem: „Cool! Będę miał proste życie, bo wszystko co On zrobi to będzie tylko miłością. Nie będzie niczego niszczył, będzie łatwo i przyjemnie. Zastanawiałem się jednak jak właściwie to zrobi, jak rozpuści ego w miłości.

Jako że kokos został przyjęty, to pomyślałem, że On ma swoje sposoby. Chciałbym wam opowiedzieć dwie historie obrazujące to, jak mistrzowie potrafią zniszczyć ego miłością.


Św. Parteniusz z Chios był wielkim świętym na wyspie Chios. Miał ucznia, który kiedyś był żeglarzem.

Uczeń ten był nieprzyjemną osobą, dość brutalną, kiedy zadecydował oddać swoje życie guru czyli św. Parteniuszowi. Na początku miał dużą motywację, ale wkrótce się ona ulotniła. Wszyscy to znamy. Na początku wszystko super, ale im bardziej coś staje się rutyną jest również coraz trudniejsze.

Mocno się denerwował, kiedy Św. Parteniusz dawał mu wskazówki albo go ganił. Miał tak wybuchowy charakter, że stracił panowanie nad sobą i uderzył św. Parteniusza w twarz. Święty był już stary i upadł bez przytomności na ziemię. Jak to się stało, to uczeń z poczucia winy i wstydu uciekł.

Kiedy św. Parteniusz wrócił do siebie, pierwszą rzeczą jaką zrobił były poszukiwania ucznia, który go uderzył. Wyszedł szukając go wszędzie po wyspie i kiedy go znalazł, uczeń ten zaczął przed nim uciekać. Święty Parteniusz zaczął go gonić wołając: „Proszę zatrzymaj się, zatrzymaj! Nie uciekaj”.

Święty Parteniusz upadł na kolana i błagał go: „Proszę wróć do klasztoru! Wybacz mi! Wróć ze mną do klasztoru i zostań tam!” Bardzo to poruszyło tego wielbiciela, tak że cały gniew i frustracja zamieniły się w wyrzuty sumienia. Wrócił do klasztoru i dzięki łasce mistrza, znów poczuł miłość do Boga oraz entuzjazm dla swojej ścieżki. Służył tak przez kilka dni i zmarł.

Oczywiście św. Parteniusz wiedział, że uczeń wkrótce umrze, ponieważ taka zniewaga mistrza nie pozostaje bez konsekwencji. Ale dzięki łasce zostało mu to wybaczone, miał miłość nauczyciela i kiedy zmarł, został uratowany, powiedzmy, że od piekła. Dotarł do Królestwa Bożego dzięki modlitwom świętego. 


Jest też taka ciekawa historia w hinduizmie, kiedy wszyscy ryszi zebrali się na jagnę (palenie świętego ognia) i zastanawiali się: „Kto jest najbardziej godny tego, żeby być przez nas wielbionym?”

Mędrzec Bhrigu odezwał się: „Ja spróbuję ustalić kto jest najbardziej godny naszego uwielbienia."

Najpierw udał się na lokę Pana Brahmy. Jego celem było sprowokować Brahmę, swojego własnego ojca, który natychmiast wpadł w gniew. Bhrigu przeklął więc Brahmę mówiąc, że nie będzie nigdy wielbiony na ziemi. I faktycznie na całym świecie jest tylko jedna świątynia Brahmy.

Rozgniewany mędrzec udał się na lokę Pana Śiwy, na Kajlasz. A że Śiwa był zajęty i spędzał wyjątkowy czas z Parwati, Bhrigu nie został przyjęty. Bhrigu bardzo się rozgniewał i powiedział, że Śiwa będzie wielbiony tylko pod postacią lingamu, nigdy w swoim prawdziwym aspekcie i Śiwa również zaakceptował tę klątwę.


Potem udał się na Wajkuntę, lokę Pana Wisznu. Kiedy tam przybył, zobaczył Mahawisznu spoczywającego na adiszeszy i nikt nie powitał wielkiego mędrca. Mędrzec, który był bardzo dumny z siebie i swoich osiągnięć pomyślał: „Co jest? Ja tu jestem! Masz mnie uhonorować!” W tradycji hinduskiej, kiedy mędrzec gdzieś przychodzi, ludzie muszą go honorować. A on nie został nawet zauważony, to była zniewaga.

Co zrobił Bhrigu? Wpadł w taką furię, że podszedł do Mahawisznu i kopnął Go w klatkę piersiową swoją stopą. A jak zareagował Mahawisznu? Zamiast na niego krzyczeć powiedział: „O wielki mędrcze, tak bardzo przepraszam, nie zauważyłem, że tu jesteś! Chciałbym cię przeprosić, że cię należycie nie powitałem! O mój Boże, musiałeś nawet kopnąć moją twardą klatkę piersiową swoją miękką stopą. Prawdopodobnie zraniłeś się. Chodź!”

I pochylił się do mędrca ze słowami: „Pozwól mi zobaczyć swoją stopę!” I zaczął masować stopę mędrca. I mędrzec na początku myślał: „Tak, zgadza się! Powinieneś mnie przeprosić!”. Ale kiedy zobaczył, że sam Pan klęczy przed nim i masuje jego stopę, dając mu swoją miłość, coś zmieniło się w sercu Bhrigu. Poczuł tę miłość, która pochodzi od Boga i pożałował swoich czynów i zaczął płakać. W końcu upadł do stóp Mahawisznu. 


Są to dwie historie z dwóch różnych tradycji, które pokazują jak Bóg i guru łamią ego w bardzo prosty sposób miłością.


Ile razy Gurudźi powiedział do mnie coś, czego nie chciałem usłyszeć? Ile razy mnie zganił? Ile razy was zganił? Ile razy powiedział wam coś, czego nie chcieliście usłyszeć? Przyszliście z pytaniem, na które już mieliście odpowiedź. A On mówił wam coś innego, coś czego nie chcieliście usłyszeć i wtedy pojawia się gniew. Przyciska guziki, o których wie bardzo dobrze, gdzie się znajdują.
Jak często umacniałem ten gniew, tę frustrację i wchodziłem w to głębiej tak, że w myślach krytykowałem jego czyny, jego słowa? Jak często to przytrafiało się wam?

Czy te myśli nie są pośrednio takimi uderzeniami w twarz guru, który nie pragnie niczego innego jak przebudzenia miłości w was? Tak jak to uczynił wielbiciel Parteniusza.

Ile razy poczuliście się ignorowani? Jak to jest poczuć się ignorowanym? Co dzieje się wtedy w środku? Jak często popadałem w zazdrość, która się wtedy budzi i plotkowałem. Zaczynamy oceniać innych i myślimy: „Dlaczego on? Dlaczego ona, a nie ja? Nawet na mnie nie spojrzał. Tamta osoba ma tak wiele...”

Czy nie przytrafiło się to każdemu z nas albo większości, a przynajmniej tym, którzy Go znają i pragną Jego miłości? Czy to nie wytworzyło zazdrości i negatywności w was w środku? Mogę mówić tylko za siebie. To ciągle się powtarza i jest mi bardzo smutno z tego powodu, ponieważ wtedy w jakiś sposób kopię Jego nauki moimi stopami, a miłość jest wszystkim czym On jest i co daje.
Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że wszystko co On robi, wszystko czym On jest, wszystko co przytrafia się nam w naszych życiach jest tylko dla naszego dobra? Kiedy przestaniemy uderzać i kopać Go? Kiedy staniemy się tą czystą miłością, którą On jest, a którą chce żebyśmy i my się stali?

Modlę się, żeby stało się tak jak najprędzej i modlę się o to, żebyśmy z Jego łaską wszyscy osiągnęli tę wieczną miłość do Niego i do Boga i żebyśmy mogli kompletnie oddać się Jego Lotosowym Stopom. W ten sposób widzę coraz bardziej i bardziej jak w miłości rozpuszcza się moje ego.

- Pramod, Shree Peetha Nilaya. 

piątek, 13 marca 2015

Nasi we Wryndawanie


 Prem Mandir nocą

Kilka dni temu zakończyła się pielgrzymka ze Śri Swamim Vishwanandą do Wryndawanu i z każdego dnia przedstawialiśmy na tym blogu z niej relacje (w dniach 4 - 12 marca). W tej pielgrzymce uczestniczyły cztery osoby z Polski - Josna i Namrata z Trójmiasta, Reszmi z Warszawy oraz Prakash z Poznania. Cała czwórka postanowiła zostać we Wryndawanie jeszcze kilka dni dłużej, aby jeszcze go "posmakować". Prakash podczas całej pielgrzymki pisał sms-y dzieląc się z nami w Polsce na gorąco swoimi przeżyciami. Byliśmy zatem razem ze Swamim i pielgrzymami przez cały czas razem.

Oto sms-owe relacje Prakasha z tej pielgrzymki:

„Dziś byliśmy w Mathurze, gdzie urodził się Kryszna. Potężna moc. Po obiedzie zwiedziliśmy kilka świątyń: Wisznu, Radhy, Mirabai, Damodhara Kryszny - było bosko. Trochę pośpiewaliśmy, było holi. Po kolacji krótki satsang z Gurudźim, a aktualnie mamy kirtan, śpiewamy tęskne bhadźany.”

Jeden z dni Holi we Wryndawanie

"Dziś obeszliśmy górę Gowardhanę, Gurudźi powiedział, że to jest sam Kryszna. Powiedział, żeby nie chodzić po kamieniach tej góry, tylko omijać je, bo to sam Kryszna. Pielgrzymka była cudna, świeciło słońce. Gurudźi śmiał się, że wczoraj w deszczu byłby problem, a dziś to było pobłogosławione. Mieliśmy iść 21 km, ale nie wiem, ile w końcu przeszliśmy. Na pewno połowę, a może całość, zgubiłem rachubę. Poza tym były cudne śpiewy z Gurudźim i pudźa w aszramie. Byliśmy też przy Kundzie Radhy. I widzieliśmy sekretne miejsce, gdzie przychodziła się kąpać."

Medytacja przy kundzie Radhy - Reszmi i Namarata

Tuż po Holi. Od lewej - Manwantari, Reszmi, Prakash i Josna

„Piszę wam co czuję. Wszystko jest w Gurudźim, wszystkie świątynie, które odwiedzamy. On jest tym i o wiele wiele więcej. Doświadczam tego. Jest potężny, jest wszystkim, jest miłością. Buuuziaaaaki dla wszystkich.” 


„Dzisiaj był dzień pełen cudów. Rano były krótkie śpiewy z Babadźim (dr Satyanarayena Das) do Kryszny i w sumie myślałem, że to koniec i pójdziemy dookoła Wryndavanu. Ale nagle zaczęły się przygotowania do abhiszekamu. Zaczął się kirtan. Zanim przyszedł Gurudźi ja już płakałem ze szczęścia. Jak się potem okazało był to abhiszekam do Ćajtanii Mahaprabhu i Nitjanandy oraz Kryszny. No i wszystko już było jasne. Ceremonię odprawiał Gurudźi osobiście. Możecie sobie wyobrazić co się działo ... Mnie już nie było, był tylko On i wyciskał łzy miłości …” 



„Potem zjedliśmy obiad w locie i poszliśmy nad Jamunę. Po drodze zobaczyliśmy drzewo, z którego Kryszna wskoczył do walki z Kalją. Gurudźi powiedział na przykładzie tej historii, że nawet jeśli ma się dumę i arogancję, ale w sercu jest odcisk Boga, jest się chronionym. Dla mnie to było bardzo pocieszające. Potem dotarliśmy nad rzekę i był rejs. A potem …


A potem dotarliśmy do lasu gdzie każdego dnia odbywa się rasa lila ... Drzewa zamieniają się w Gopi i tańczą z Kryszną .... . Tęskniłem tam bardzo za rasa lilą ... A potem wróciliśmy do aszramu i po kolacji i kąpieli po Holi na 21.30 zapowiedziano kirtan. Impreza zaczęła się pokazem tańca indyjskiego przez jedna z bardzo oddanych matadźi. Ale cóż to był za taniec... Połączenie kunsztu, wdzięku i przepływu miłości z pełnym bhakti. Były brawa i zachwyt. Potem zaczął się kirtan. Gurudźi wiele śpiewał osobiście. I było cudnie. Można było kapać się w tej miłości. I wszędzie byliście obecni. I ten nektar spijaliście!”


„Wieści od Kryszny z Wryndawanu: codziennie rano odbywają się pudźe do Giridhariniego, które celebruje sam Gurudźi!!! W małym, kameralnym pokoiku, gdzie tłumnie przybywamy... Atmosfera poraża miłością, dotyka głęboko serca. Te pudźe są oczywiście niezapowiedziane... Dziś rano postanowiłem sobie pospać i przez sen słyszałem tak cudny śpiew, że serce paliło. To Kryszna wołał... Wołał do siebie na pudźę. I tak tu jest... ” 

A dzisiaj Namrata nie mogła się oprzeć wewnętrznemu wołaniu Kryszny i pobiegła sama do świątyni Banke Bihari. Została wpuszczona bocznym wejściem wprost do murti Banke Bihari i otrzymała jego darszan.

Namrata po powrocie ze świątyni Banke Bihari


Cała czwórka Polaków biorących udział w tej pielgrzymce - (od prawej) Prakash, Reszmi, Namrata i Josna


wtorek, 10 marca 2015

Pielgrzymka do Wrindawanu - 6 dzień (6 marca 2015r.)



„Jeżeli otworzycie swoje serca i zaczniecie patrzeć sercem, dostrzeżecie chwałę Pana wszędzie.” - Śri Swami Vishwananda

Holi:

Dzisiaj był najważniejszy dzień święta Holi. Obchody Holi rozpoczęły się wraz z naszym przebudzeniem i zakończyły aż wieczorem.

Rano świętowaliśmy Holi w Jiva Institut. Śpiewaliśmy, tańczyliśmy i oblewaliśmy się wodą i kolorami przez cały ranek.


Kilka słów, które Śri Swami Vishwananda powiedział na temat święta Holi:

„Na naszej drodze do Boga musimy być pokorni, nie możemy być dumni. Nawet ludzie duchowi posiadają pewną arogancję, pewną dumę wewnątrz siebie, myślą, że są wszystkim... nie ma nikogo lepszego od nich. Duma opuści was, kiedy Sam Pan stanie się dla was wszystkim.


Kolor, którym się wzajemnie okrywamy wyraża radość, to kolor świętych ... którzy skąpali się w kolorze Kryszny. Otwieramy się na to, aby okryły nas atrybuty Pana. W swoim głębszym znaczeniu Holi to zabarwienie siebie, zanurzenie siebie w kolorze, barwie Pana. Nie jest możliwe zanurzyć się w kolorze Pana bez łaski Guru."


Parikrama wokół Wryndawanu:

Wieczorem, nasza grupa została zaproszona na parikramę wokół Wryndawanu z Babadźim Satyanarayaną Dasą. Odczuło się to jak przyjęcie powitalne dla Swamidźiego i Bhakti Margi, jako że coraz bardziej zbliżamy się do założenia oficjalnego aszramu we Wryndawanie.
 



niedziela, 14 grudnia 2014

Najfajniejszy Guru



Ten artykuł jest pierwszym z serii pięciu postów, o których była mowa w poprzednim artykule "Niezwykła łaska spotkania Śri Swamiego Vishwanandy – aspekty żyjącego Guru". Opiera się na opowieści Davida z Londynu, którą podzielił się z nami podczas ostatniego darszanu Śri Swamiego Vishwanandy, jaki miał miejsce 29 listopada w Shree Peetha Nilaya. Jednym z najważniejszych aspektów guru, o jakich mowa w tej relacji jest to, w jaki sposób guru stwarza specjalne okoliczności prowadzące do pierwszego spotkania z Nim. Śri Swami Vishwananda wyjawił w swoim komentarzu do Guru Gity:


"Guru przebywa w świadomości i w tej świadomości wszystko postrzega, nie tylko u swoich wielbicieli, ale wszędzie. Nawet jeśli posiada formę, nie jest do niej ograniczony. Może skorzystać z dowolnej formy i przejawić się w wielu formach. Nie jest ograniczony do jednego aspektu czy jednego sposobu. Dlatego zawsze powtarzam: >>Zawsze mam swoje sposoby. Jeśli plan A nie zadziała, zawsze jeszcze jest plan B. Jeśli plan B nie zadziała, pojawi się plan C. Jeśli C nie zadziała, stworzymy D. Jeśli D nie zadziała, stworzymy E, i tak dalej.<< Tak więc guru nie jest ograniczony przez to, co myślą ludzie." (poniżej znajduje się informacja o wydaniu książki)

Relacja

"Zdecydowałem się podzielić się z wami opowieścią o mojej własnej ścieżce z Gurudźim, która jest lekcją na temat głupoty z mojej strony, i dumy i arogancji. Ale mimo tego, łaska guru to po prostu bezwarunkowa miłość. W 1996 r. pojawił się w moim śnie Sai Baba i powiedział mi, abym przyjechał do Indii Go zobaczyć. I pomyślałem: "OK, czemu nie?" Więc pojechałem tam, do aśramu i w tamtejszym biurze kwaterunkowym, kiedy stałem w kolejce, rozmawiałem z dwoma facetami z Wielkiej Brytanii i skończyło się na tym, że zamieszkaliśmy w tej samej kwaterze w aśramie. Poznaliśmy się bardzo dobrze i jeden z nich zaczął opowiadać o takim młodym nauczycielu duchowym, który był w Londynie, o imieniu Visham. I mówił o nim tak wiele wspaniałych pozytywnych rzeczy, o tym, jak manifestował rzeczy i tworzył cuda. A ja reagowałem >>tak, tak, dobra...<<. Po prostu nie byłem zainteresowany, co było szalone, bo już od młodzieńczych lat chciałem mieć guru, dlatego moja reakcja na w tej sytuacji była totalnie szalona. Przejdźmy do roku 2002, może 2003, w końcu poszedłem na darszan Śri Swamiego Vishwanandy (Gurudźiego) i zdałem sobie sprawę, że to ten sam facet, którego mogłem poznać już tyle lat temu, gdyby nie moja własna głupota, duma i arogancja mówiąc: >>Och, i co? To po prostu kolejny nauczyciel.<< Więc to naprawdę jest lekcja, że takie rzeczy zatrzymują nas na duchowej ścieżce i mimo naszych wszelkich zaniedbań i ... Gurudźi nadal nas kocha tak bardzo i stwarza okazje na naszej drodze, bez względu wszelkie przeszkody i inne rzeczy, aby dać nam swoją miłość i pojawić się przy nas. Bo patrząc wstecz - On zadał sobie trud, aby mnie zaprosić do aśramu innego nauczyciela, abym tam poznał dwóch ludzi, których nigdy wcześniej nie znałem, zamieszkał z nimi w tym samym pokoju i dowiedział się, kim On jest, i aby dać mi możliwość bycia z Nim w tym życiu. I dla mnie, patrząc wstecz, jest to najbardziej niesamowita łaska, jaką możemy sobie wyobrazić i nawet wtedy ta cierpliwość, On zasiał to ziarno, a mimo to ten głupi wielbiciel myślał sobie: >>och, nieważne ...<<. Kiedy Go spotkałem, zareagowałem tylko >>wow!<< I nawet nie skojarzyłem od razu, że to był on, ten Visham. A potem: >>O mój Boże! Od tylu lat już mogłem z Nim być, gdybym tylko miał wtedy otwarty umysł, gdybym nie osądzał i nie był arogancki i pełen dumy<<. To było doświadczenie uczące pokory. A potem, będąc z Gurudźim, pierwsze interview, które miałem dało mi wszystko, czego tylko można chcieć od guru i to w tak krótkim czasie. To było najbardziej niesamowite doświadczenie mojego życia. I potem, od tego czasu, było wiele kolejnych, z łaską Gurudźiego. I ja nadal jestem pełen arogancji i głupoty, i dumy, ale myślę, że troszeczkę się od tamtego czasu zmieniłem. Całe szczęście! Przynajmniej miałem na tyle rozumu, aby trochę więcej z Nim przebywać.

David z Gurudźim w domu wielbiciela po koncercie rockowym wcześniej tego wieczora. David mówi: "Gurudźiemu tak bardzo się podobało to, że miałem na sobie na koncercie ten strój rockowy i moje male na szyi" (Londyn, 20 marca 2013r.)

I chciałem tylko powiedzieć, że On jest najwspanialszym Guru, jakiego możecie sobie tylko wyobrazić. Pod wieloma względami, prócz jednej, On jest tak dla nas dostępny. On po prostu jest ... OK, oczywiście wiemy, że On nas testuje i mobilizuje. Testuje nas, żeby sprawdzić jak zareagujemy na różne rzeczy, bezustannie, ale porównując z różnymi guru z przeszłości On jest po prostu ... On tak nam to ułatwia, gdybyśmy tylko o tym wiedzieli ... a my tak naprawdę nie wiemy. I nawet przez te ostatnie kilka tygodni okazał nam swoją miłość tweetując do nas. To jest po prostu... ilu guru by tak zrobiło?

Śri Swami Vishwananda podczas święta Holi we Wryndawanie w 2014r.

Jest jeszcze inna historia, którą sobie przypomniałem. W Steffenshof było wtedy hinduskie święto Holi. Podczas tego święta ludzie są obrzucani różnymi kolorami. Powstał jakby plan, aby bardzo mocno pokolorować Gurudźiego i planowali to bardzo skrupulatnie. Wymagało to sprytu, aby móc to zobaczyć, ale bez bycia ubrudzonym (ponieważ miałem na sobie pewne drogie białe spodnie). Gurudźi był w centrum i wszyscy zgromadzili się wokół Niego i nagle zbombardowali Go kolorami. A on po prostu - to niewiarygodne, że guru może pozwolić swoim uczniom i wielbicielom to zrobić, i było mu zimno, i był mokry, pokryty tymi wszystkimi kolorami, wyglądając jak tęcza, i stał tam mając dreszcze. Nagle, ni z tego, ni z owego wczuł się w ducha zabawy i po protu zaczął tańczyć i śpiewać. I dla mnie to była taka lekcja - On pozwolił nam, abyśmy Mu to zrobili, mimo że doświadczał w tym niewygody. A potem pokazał coś jeszcze, pokazując, że nawet jeśli przechodzimy przez jakieś niemiłe doświadczenia, możemy wyjść poza nie i cieszyć się, i doświadczać czegoś zupełnie innego." - David, Londyn


Podczas Świąt Bożego Narodzenia w Shree Peetha Nilaya (w sklepiku Bhakti Margi) będzie dostępna książka w angielskiej wersji językowej: Śri Swami Vishwananda Sri Guru Gita – Commentary on the great mysteries of the Guru Disciple Relationship (Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń).


W książce „Rozkwit serca” dostępnej w sklepiku Bhakti Margi, rodzina, przyjaciele, wielbicie i uczniowie z różnych krajów i różnych środowisk dzielą się swoimi osobistymi doświadczeniami ze Śri Swamim Vishwanandą. Oryginalna angielska wersja (po prawej) została przetłumaczona na niemiecki (po lewej), polski oraz portugalski.

Książka "Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń" będzie również wkrótce wydana w języku polskim staraniem Fundacji Bhakti Marga w Polsce.