Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rawana. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rawana. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 listopada 2015

Impresje z Diwali



Przez kilka ostatnich dni w Shree Peetha Nilaya odprawialiśmy modlitwy z okazji Dhanteras i Diwali. Jako, że Shree Peetha Nilaya jest domem Maha Lakszmi, święta te są nam szczególnie drogie.

Maha Lakszmi jest tą, która dostarcza wszystkiego swoim dzieciom, czy jest się tego świadomym czy nie. Jej błogosławieństwa są absolutnie bezgraniczne. Tak jak ona zadomowiła się w naszych sercach, tak i my zamieszkaliśmy w jej sercu – w domu, który nazywamy Shree Peetha Nilaya. Diwali i Dhanteras były szczególnym czasem dla każdego z nas, w którym mogliśmy okazać naszą wdzięczność za Jej łaskę i prowadzenie. W tym czasie również oddaliśmy cześć Panu Kuberze i przypomnieliśmy sobie, że Bóg nie znajduje się poza nami, a raczej w głębi naszych serc.



Zanim rozpoczęła się noc Diwali, Sri Swami Vishwananda odprawił nieplanowaną pudźę do Maha Lakszmi. Po abhiszekamie Gurudźi i inni pudźari poświęcili sporo czasu na piękne przystrojenie Mateczki. Kiedy kurtyny się rozsunęły Maha Lakszmi była udekorowana przecudną biżuterią i miała na sobie girlandę z kwiatów o pięknych kolorach.


Przed końcowym arati, Gurudźi wygłosił mowę o Diwali oraz o tym, co ono tak naprawdę symbolizuje. Poniżej fragment z początku tej wypowiedzi:

Dźej Gurudew!

Dziś mamy Diwali. Właściwie Diwali świętowaliśmy przez pięć ostatnich dni, zaczynając od Dhanteras. Diwali jest świętem – jak dobrze wiecie – Bogini Światła, Maha Lakszmi, Śri. Jest świętowane również jako zwycięstwo dobra nad złem. Jest to wspomnienie powrotu Ramy do Ajodhji. Na południu Indii świętuje się Diwali podczas dnia, a na północy w ciągu nocy. Jest powiedziane, że podczas powrotu Ramy z Lanki, ludzie radowali się, że Rawana został zabity i oświetlali drogę dla Ramy.

Nawet jeśli na ścieżce duchowej mówimy, że należy się wznieść ponad dwoistość, ponad dobre i złe, to jednak dobre cechy są silniejsze od złych. Negatywne zawsze sprowadzą was w dół, podczas gdy dobre was wznoszą. Wzniosą was aż do miejsca, w którym nawet dobro zostaje przetransformowane w błogość. Dobre cechy nie zostają więc na zawsze. Dobre cechy transformują się w stan błogości. Dlatego na ścieżce duchowej mówi się, że należy się wznieść ponad dobro i zło. Ażeby to się stało, musicie trzymać się dobra, które macie w sobie, ponieważ to pozwoli wam wznieść się ponad obie te cechy. Jeśli będziecie trzymać się negatywności, ona ściągnie was na dół i nigdy nie osiągniecie celu, dla którego inkarnowaliście. Dobre cechy zaś uniosą was do momentu, w którym przekształcą się w błogość. 

Z okazji Diwali wszędzie zapalamy lampki, czyż nie? Ludzie zapalają lampki na zewnątrz, zapominając zapalić wewnętrzną lampę. A wewnętrzna lampa nie jest czymś, co jest osiągalne na zewnątrz, lecz koncentrując się na swoich dobrych cechach zapala się ona samoistnie.

W tegoroczne Diwali, tak samo jak we wszystkie następne, które będziecie świętowali, pozwólcie, aby wszystkie wasze negatywne cechy zostały spalone przez wewnętrzne światło. Nikt nie może wam ich zabrać. Widzicie, wasze dobre czy złe cechy należą do was i zależnie od tego którym dacie siłę, te będą was niosły. Jeśli dacie siłę swoim negatywnym cechom koncentrując się na nich, zasilając je, to one będą was niosły, ściągną was na dół. A tymczasem jeśli skupicie się bardziej na świetle, które macie w sobie, w ten sposób spalicie negatywne cechy, które również posiadacie. Rozświetli ono światło, które niesiecie w środku.

We wszystkich religiach jest mowa o świetle, nieprawdaż? O niematerialnym świetle. Chrystus mówił, że jeśli masz światło, to nie chowasz go głęboko, tylko wystawiasz. Jest to światło duchowości, które narodziło się dzięki dobrej karmie, którą uzbierałeś, poprzez punję uskładaną przez wiele żyć. Wszystkie te dobre cechy musisz przebudzić.

 


Potem rozpoczęło się Święto Diwali ze Sri Swamim Vishwanadą. Ceremonia składała się z kilku pudź - była pudźa do Wiszwakszeny, Ganeszy oraz pudźa do Guru. Te pudźe są rytuałami rozpoczynającymi Kalasz pudźę, która miała również miejsce. Ważne jest, aby wiedzieć, że naczynie kalasz reprezentuje samą Maha Lakszmi.

Gdy zbliżał się koniec modlitw Gurudźi zaczął śpiewać różne pieśni modlitewne. Muzycy dołączyli i zaśpiewali kilka swoich pieśni, kończąc w ten sposób święto. Po arati Gurudźi poprowadził medytację, która sprawiła, że każda osoba miała możliwość doświadczyć własnego wewnętrznego światła. Następnie, zgodnie z tradycją, zostały zapalone lampki, które umieszczono na drodze prowadzącej do aśramu oraz wzdłuż korytarzy w Centrum. Bez wątpienia jednym ze znamiennych aspektów Diwali jest piękno tych licznie zapalanych lampek, przypominających każdej osobie, że jest jeszcze wspanialsza feeria świateł wewnątrz każdego, czekająca tylko na odkrycie.

 

Informacje o wszystkich wydarzeniach w Shree Peetha Nilaya znajdziesz w języku polskim na naszej stronie internetowej w kalendarzu wydarzeń: www.bhaktimarga.pl.
 
Publikujemy tam również wydarzenia krajowe organizowane w różnych rejonach Polski (w tym informacje o nadchodzących kursach Atma Kriya Yoga, Simply Meditation i Mudr).

Zaglądaj również do Aktualności na tej stronie, gdzie znajdziesz informacje bieżące, jak i artykuły dotyczące minionych, ważnych wydarzeń.

piątek, 30 października 2015

Nawaratri 2015: dzień ostatni, Dussehra


"Wszystko, co robicie, robicie to dla Niego. Nie ma takiej rzeczy w tym świecie, której nie robilibyście dla Boga. Nie ma takiej rzeczy na tym świecie, która nie byłaby modlitwą. Ale bardzo ważna jest postawa, z jaką to robicie – postawa poddania, postawa miłości, oddania i lojalności." – Sri Swami Vishwananda


Nazwa wydarzenia: Dussehra

Dzień ten upamiętnia zwycięstwo Durgi nad demonem Mahiszasurem, które zwieńczyło trwającą dziewięć dni i dziewięć nocy walkę.



Innym ważnym wydarzeniem związanym z Dussehrą jest zwycięstwo Ramy nad demoncznym królem Rawaną. Mówi się, że właśnie tego dnia Rama zabił Rawanę, który porwał Jego żonę Sitę do swojego królestwa w Lance.

Wydarzenia wieczoru:

Okres dziewięciu nocy Nawaratri nie byłby kompletny bez uroczystości Dussehra dziesiątego dnia. Dussehra symbolizuje zwycięstwo serca nad ego. Ceremonie rozpoczęły się, podobnie jak w Nawaratri, pudźą do Guru, Gauri Ganeśa pudźą i kalasz pudźą do Dziewięciu Bogiń.


Sri Swami Vishwananda poprowadził ceremonie, które odbyły się na zewnątrz, przy kundzie do jagny wkopanym w ziemię. Ogień jagny, rozpalony na wielkich kawałkach drewna, buchał wielkim płomieniem, dzięki czemu uczestnicy mogli ogrzać się w ten zimny i dżdżysty dzień.

W kolejnych rundach wszyscy uczestnicy podchodzili do ognia, by ofiarować ryż. Po zakończeniu jagny odbył się abhiszekam na samym Sri Swamim Vishwanandzie. Siedząc na dużej podstawie do abhiszekamu, trzymając murti Maha Lakszmi, Sri Swami Vishwananda został całkowicie polany wodą z kalaszy.

 


Po przebraniu się w suche szaty, Sri Swami Vishwananda udał się w kierunku ołtarza i wykonał arati. Na zakończenie, po finalnych modlitwach, Gurudźi powiedział kilka słów na temat Dussehry i ogólnie Nawaratri:

"Tak więc dziś celebrowaliśmy Dussehrę – ostatni dzień, w którym Mateczka Bhagawati pochłonęła wszystko, oczyściła was kompletnie, spełniła wasze wszelkie życzenia i dała wam swoje błogosławieństwo. Tak jak wszyscy mędrcy i święci, Ona przybywa wam na pomoc i wysłuchuje waszych modlitw.

Wiem, że teraz jesteście głodni i zmęczeni. Przyjdźcie więc szybko po darszan i weźcie trochę dhalu z tulsi. Dhal z tulsi to ryż, którego użyliśmy w arćana pudźy. Ma on w sobie błogosławieństwo tych dziewięciu dni Nawaratri, a szczególnie błogosławieństwo Maha Lakszmi. Możecie trzymać go w sejfie, dzięki czemu staniecie się bogaci, albo trzymać go w portfelu, dzięki czemu będzie on zawsze pełen. Z błogosławieństwem Mateczki Bhagawati Lakszmi wasz biznes i wszystko inne będzie rozkwitać.

Mam nadzieję, że za rok znowu was wszystkich zobaczymy. Niech Mateczka Bhagawati sprawi, byście byli zdrowi i ugruntowani, i niech Mateczka Bhagawati Dewi Dźagadamba spełni wszystkie wasze życzenia. I – tak jak mówi mantra – z tym błogosławieństwem, które teraz otrzymujecie, idźcie w świat i dzielcie się nim ze światem. Ono nie jest po to, abyście zatrzymali je dla siebie. Tak jak mówiłem wcześniej – miłość nie jest czymś, co można zatrzymać tylko dla siebie. To błogosławieństwo będzie wam towarzyszyć, gdziekolwiek się udacie, do któregokolwiek kraju. Ostatnia mantra, którą intonowaliśmy, błogosławiła was i zgodnie z jej słowami kraj, z którego pochodzicie otrzyma to błogosławieństwo poprzez was.

Dlatego mówimy: 'Loka Samasta Sukhino Bhawantu'. Nie oddzielamy tego: 'Proszę, daj spokój umysłu tylko mnie', ani nie mówimy: 'Obdarz spokojem tylko mnie, nikogo innego'. Nie, nigdy tak nie mówimy. Mówimy: 'Loka Samasta Sukhino Bhawantu'. Żyjemy w tym świecie, prawda? Jesteśmy częścią tego świata, tak więc jeśli stajemy się szczęśliwi, najpierw my sami, dopiero wtedy możemy uszczęśliwiać innych. Ale modlimy się, aby cały świat był szczęśliwy. Nie myślimy egoistycznie tylko o nas samych, lecz modlimy się, aby cały świat był szczęśliwy i aby na całym świecie panował pokój.

Ale by tak się stało, sami musimy stać się pokojem. Nie możemy modlić się o pokój w świecie zewnętrznym, jeśli nas samych nie przepełnia pokój. Nie możemy modlić się słowami: 'Boże, pobłogosław świat ogromem miłości'. Bóg zawsze błogosławi świat miłością. Błogosławi go miłością bezustannie, ale ludzie tego nie zauważają, nie czują tego, bo są tak zajęci tym, co dzieje się w ich umysłach i na zewnątrz, zajęci swoim komputerem, zajęci pracą, zajęci pieniędzmi i mnóstwem innych rzeczy. Tak zajęci, że umyka im piękno życia, mimo że mają je przed oczami. Ale oni go nie widzą. Mają łaskę przed oczami i nie zdają sobie z tego sprawy.

Tak się dzieje, ponieważ ludzie mają wyobrażenie, że kiedy spotka ich łaska, będzie to jakieś wielkie 'bum', jakieś objawienie. Zgadza się? Coś takiego chodzi ludziom po głowach, prawda? Że tak jak Bóg przemówił do Mojżesza, że przyjdzie do nich i powie: 'Ukazuję się tobie!' Nie, to nie jest tak. Dla wielkich joginów, jak Mojżesz, może to się odbyć w ten sposób, ale do ludzi Bóg przychodzi w codziennym życiu. Jesteście jednak tak zajęci swoim życiem, że nie dostrzegacie tego i nie korzystacie z tej okazji.

O to więc musicie się modlić do Mateczki Bhagawati. Po to właśnie jest Atma Kriya Yoga, prawda? Aby wam przypominać, uświadamiać wam, że spotykacie się z Bogiem na każdym kroku w swoim życiu. Cokolwiek robicie, robicie to dla Niego. Nie ma takiej rzeczy w tym świecie, której nie robilibyście dla Boga. Nie ma takiej rzeczy na tym świecie, która nie byłaby modlitwą. Ale bardzo ważna jest postawa, z jaką to robicie – postawa poddania, postawa miłości, oddania i lojalności. Mając w sobie taką postawę, cokolwiek będzie robić w tym świecie, stanie się modlitwą. Dlatego modlimy się: 'Loka Samasta Sukhino Bhawantu' – niech wszyscy będą szczęśliwi, każdy z was.

Wspaniale było być tutaj z wami wszystkimi przez te dziewięć dni, modląc się do Mateczki Bhagawati. Widzę ten entuzjazm. Bardzo doceniam to, co widzę, patrząc na was (moja ciocia i inni również o tym mówili); my pochodzimy z miejsca, w którym modlimy się codziennie. Na Mauritiusie również odbywają się modlitwy przez te dziewięć dni, we wszystkich świątyniach, ale takiego oddania, jakie macie wy, oni tam nie mają. Dlatego mówi się, że Bóg ujawni się tym, którzy naprawdę za Nim tęsknią.

Tak więc kontynuujcie swoją duchową ścieżkę, a Mateczka Bhagawati obdarzy was siłą, mocą, będzie was wspierać i prowadzić, tak jak prowadzi każdego, kto jest Jej poddany" – Sri Swami Vishwananda




Relacja uczestnika:

Oto, co powiedział Ryszi Pramod na temat tego, że błogosławieństwo Sri Swamiego Vishwanandy nie dotyczy tylko wielbicieli w Shree Peetha Nilaya, ale wszystkich wielbicieli na całym świecie. Błogosławi on wszystkich, którzy oddają cześć i kochają Boga.



"Dzisiaj, po ostatnich modlitwach Nawaratri, znowu mogliśmy nacieszyć się prasadem, który napełniał słodyczą nie tylko nasze ciała, ale i dusze. W tym szczególnym momencie otrzymaliśmy specjalne błogosławieństwo poprzez naszego brata z Kenii – Rakesha. Przywiózł on wibhuti, które codziennie manifestuje się w świątyni w Kenii, a także amritę, która bezustannie manifestuje się tam na wisiorku Gurudźiego.

Dzięki obecności Gurudźiego i Boskiej Mateczki podczas tych dziewięciu nocy i dziesięciu dni, poprzez modlitwy, bhadźany, wspaniałą sanghę (zgromadzenie) wielbicieli oraz prasad, doświadczyliśmy i otrzymaliśmy dosłownie nektar nieśmiertelności.

Chwała Satguru, chwała Boskiej Matce, chwała zebranym tu wielbicielom" – Ryszi Pramod


Więcej relacji z wydarzenia można znaleźć na naszej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda

piątek, 13 lutego 2015

Padmaradźaratri 2014 - przemowa Śri Swamiego Vishwanandy


Podczas Śiwaratri w 2014 roku Śri Swami Vishwananda zaskoczył nas tym, że celebrowaliśmy Śiwaratri dwie noce pod rząd. W tej mowie, wygłoszonej podczas drugiej nocy Śiwaratri - Padmaradźaratri, Swami objaśnia znaczenie tego święta.


"Ilu z was nie było wczoraj? Ok, nie tak wielu. Wczoraj było Śiwaratri ... Ale jest również dzisiaj. Wczoraj było Maha Śiwaratri. Bo widzicie, to zawsze są kolejne trzy dni. Wczoraj było Maha Śiwaratri, a dziś mamy Padmaradźaratri. Padmaradźaratri, nawet jeśli niewielu ludzi o nim wie, jest świętowane w Waranasi w świątyni Wiszwanath, to jedyne miejsce, w którym świętuje się to ratri, w Waranasi. 

Co jest specjalnego w tej nocy, w tym ratri? Ta noc, to noc Ardhana Iśwari, to noc, która jest w połowie Śiwą i w połowie Śakti. Ta noc daje opanowanie umysłu i ciała – zmysłów. W tę noc Pan Śiwa pojawił się przed Pandawami. Widzicie po wojnie Kurukszetra Pan Kryszna poinstruował Pandawów, że w związku z tym, że podczas tych wydarzeń wytworzyła się karma, to należy odprawić pokutę. Muszą osiągnąć samego Pana Śiwę. Oczywiście Śiwa chciał przetestować ich oddanie, nie dał im swojego darszanu. I kiedy się przed nimi pojawił pojawił się jako Ardhana Iśwari, w połowie kobieta i w połowie mężczyzna pokazując, że całe stworzenie jest zbudowane przez te dwie śakti, mężczyzna sam w sobie nie może tworzyć i kobieta również sama nie może wygenerować życia, nie może tworzyć. Potrzebni są dwoje razem. 

Tutaj Śiwa pokazuje, że Ardhana Iśwari nie jest gdzieś tam, nie znajduje się w kimś innym, jest w tobie. A kiedy jest równowaga pomiędzy tymi dwojgiem, między męską i żeńską energią w środku ciebie, wtedy możesz wznieść się ponad. Ponieważ dusza sama w sobie, świadomość nie ma płci. Ludzie są jednak tak bardzo przywiązani do płci na zewnątrz, utknęli w tym. Pan Śiwa tutaj więc pojawił się Pandawom jako Ardhana Iśwari przypominając, że trzeba wykroczyć ponadto, nawet ponad stworzenie, żeby osiągnąć najwyższe, trzeba wykroczyć poza wszelkie ograniczenia, które zostały nałożone przez umysł. Więc kiedy pojawił się przed Pandawami, oni modlili się do niego. Powiedzieli, że są bardzo szczęśliwi, że widzą go pod tą postacią, ale Pan Kryszna udzielił im szczegółowych instrukcji - mają otrzymać darszan Śiwy. W tym momencie Śiwa roześmiał się i powiedział, spójrzcie nie ma różnicy między mną a Śakti, nie istnieję bez Śakti i nie ma Śakti beze mnie, idziemy razem. Tak jak istota ludzka jest pełna, posiada te dwie jakości w sobie. I Pan Śiwa powiedział jesteście pełni, spójrzcie na mnie. Ale oni chcieli dostać darszan tylko Pana Śiwy, ponieważ Kryszna był ich guru i dał takie instrukcje, że mają otrzymać darszan tylko Pana Śiwy. Oczywiście w tym momencie Śiwa zaczął uciekać i kiedy tak uciekał w kierunku Himalajów, Pandawowie biegli za nim. Kiedy dotarli do miejsca, które dziś nazywamy Kedarnath, Śiwa chciał wejść do jaskini i kiedy wchodził, Bhima złapał go za nogi i pociągnął mocno. Śiwa, który zmienił się podczas pościgu w byka, był ciągnięty za dwie wystające nogi, a jego głowa była w jaskini. Bhima ciągnął tak mocno, że głowa została, a ciało zostało rzucone aż do Paśupatinath, które jest w Nepalu. Widząc ich oddanie Pan Śiwa był bardzo z nich zadowolony i pojawił się jako sam Śiwa. Pobłogosławił ich wtedy i oczyścił ze wszystkich karmicznych grzechów, które wytworzyły się podczas wojny Kurukszetra. Poinstruował ich tego dnia, że powinno się go wielbić przy używając ghee (sklarowane masło). Bo widzicie, jeśli ktoś jest naoliwiony, natłuszczony nie można takiej osoby przytrzymać. 

I tak samo jeśli ofiarujesz ghee Panu Śiwie tego dnia, karma nie będzie w stanie się ciebie trzymać. To nie znaczy, że masz być zły, że masz zacząć robić złe rzeczy i ofiarowywać ghee Panu Śiwie codziennie, żeby być wolnym od karmy, nie, to nie tak. Ale to pomoże ci przypomnieć sobie, że jesteś tutaj po to, żeby się oczyścić. Rawana był również wielkim wielbicielem Pana Śiwy, ale z powodu dumy i ego został zabity przez Pana Ramę lub inaczej mówiąc został uwolniony przez Pana Ramę. 

I tak to na ścieżce duchowej ego zawsze stoi między tobą a Bogiem, to jest coś, co oślepia ludzkość i nie daje zobaczyć rzeczywistości, bardzo często nie widzi się tego, ponieważ jest to tak subtelne, ale to tam jest, to coś co zatrzymuje przed zobaczeniem prawdziwego siebie, urzeczywistnieniem siebie. Dzisiejsze Padmaradźaratri, które jest wielbieniem Ardhana Iśwari, wielbieniem Śiwy i Śakti jest tym samym co wielbieniem samego Śiwy."

niedziela, 8 czerwca 2014

Pielgrzymka do północnych Indii ze Sri Swamim Vishwanandą, dzień 8


Paartha pisze:

Czwartek, 29 maja

Pierwszą świątynią, jaką zwiedziliśmy była świątynia Bagalamukhi. Bagalamukhi oznacza "mająca głowę żurawia", jak również "oblicze mądrości". Jest ona jedną z dziesięciu bogiń Mahawidja. Wielbiciele modlą się do niej o zwycięstwo (w bitwie lub sprawach sądowych), o ochronę przed plotkami i ogólnie przed wrogami. Jednak bogini zaprowadza sprawiedliwość tylko, jeśli wielbiciel na to zasługuje. Może ona również zmienić kierunek rzeczy na przeciwny. Jest ona tą siłą wszechświata, która wnosi równowagę, dobre staje się złym, złe staje się dobrym itp, tak aby w efekcie końcowym wyprowadzić wielbiciela ponad przeciwieństwa, ponad dualność, do Boga. Ogólnie podkreśla się, że aby wykonywać jej sadhanę należy uzyskać odpowiednią inicjację przez Guru.


Wszystko w świątyni ma kolor żółty, jest to bowiem ulubiony kolor Bagalamukhi. Ubrania wielbicieli oraz kapłanów są również żółtego koloru. Gurudżi zauważył, że ten żółty kolor rozświetla bardzo świątynię. Bóstwo Bagalamukhi zostało tam zainstalowane przez samego Pana Ramę, czyli bardzo dawno temu. Modlił się on tutaj do Dewi o zwycięstwo w bitwie, gdy wyruszał, aby odzyskać Sitę. Bagalamukhi podarowała mu potężną broń zwaną "Brahma Astra", przy pomocy której zabił on Rawanę.
Interesującym jest fakt, że również syn Rawany, Megnath, odbywał tu pokutę poprzez rozpalenie 1000 jagn, modląc się do Nilamba Dewi o zwycięstwo. Jednak Lakszmana i Hanuman powstrzymali go, tak więc ofiara nie została ukończona.
Mieliśmy darszan Dewi, a jeden z kapłanów był tak uprzejmy i zrobił dla nas jej zdjęcie z bliska przy pomocy telefonu Gurudżiego:


A tak zazwyczaj się ją przedstawia - trzymającą język wroga (demona) w jednej ręce, uciszając go, oraz maczugę w drugiej.


Z tyłu świątyni, kilka stopni poniżej, znajduje się kolejna, mniejsza świątynia, w której przechowywany jest Sziwa Lingam. Lingam ten został umieszczony tutaj 5000 lat temu przez Pandawów. Gurudżi i pozostałe osoby złożyły pokłon Sziwie.


Kontynuowaliśmy naszą podróż i jakąś godzinę później przybyliśmy do świątyni Czintpurni. Bóstwo tej świątyni nosi nazwę "Czinna Mastika". Bogini ma tutaj formę pindi (formacji skalnej). Mówi się, że tutaj upadła część stóp Sati. Świątynię ufundował wielbiciel bogini imieniem Majidas. Był on najmłodszym z trzech braci, a jego ojca znano jako wielbiciela Durgi Dewi. Ponieważ Majidas nie interesował się rodzinnym biznesem i zaniedbywał go, jego bracia wykluczyli go z niego. Wcale się tym nie zmartwił, ponieważ dzięki temu zyskał więcej czasu na oddawanie czci Bogini. Pewnego dnia wybrał się pieszo do swoich teściów. Po drodze zatrzymał się, aby odpocząć pod banyanem (drzewo o bardzo dużych liściach). Kiedy spał, przyśniła mu się bogini pod postacią młodej dziewczyny, emanującej wielkim blaskiem i chwałą. Zaleciła mu, aby w tym właśnie miejscu wybudował świątynię. Gdy się obudził, wyruszył w dalszą podróż, ale wciąż rozmyślał o swoim śnie. Gdy wracał od teściów zatrzymał się przy tym samym drzewie i modlił się intensywnie do Dewi, aby wyjawiła mu swoje plany. 

Nagle wszystko dokoła wypełniło się boskim światłem i Bogini ukazała się mu siedząc na tygrysie. Powiedziała mu, że jest obecna pod tym drzewem w postaci pindi (formacji skalnej) od niepamiętnych czasów i nakazała mu, aby wybudował świątynię i ją tutaj czcił. Majidas odparł, że przecież jest słabym, wystraszonym i niewykształconym człowiekiem, dlatego wątpi, że mógłby czegoś takiego dokonać, tym bardziej, że w miejscu tym nie ma nawet wody. Dewi pobłogosławiła go i zapewniła, aby się nie martwił i sprawdził pod którymś z dużych kamieni, a znajdzie pod nim wodę. Zapewniła go również, że zarówno on, jak i wszyscy jego potomkowie będą mieli wyłączne prawo do wielbienia jej w tym miejscu i że zawsze będzie się o nich troszczyć. Po tym, jak ukazała mu się Durga, Majidas stał się kompletnie nieustraszony i pełen ekstatycznej miłości dla bogini.


Majidas podszedł do pierwszego dużego kamienia, jaki znalazł, obrócił go i spod spodu wytrysnęła woda. Natychmiast rozpoczął budowę świątyni. Jest ona w tym miejscu aż do dziś i można w niej oglądać ów kamień.


Czinnamastika Dewi jest zazwyczaj przedstawiana jako stojąca na kochającej się parze. W ręku trzyma miecz i właśnie odcięła sobie głowę. Z jej szyi wytryskują dwa strumienie krwi i "karmi" nimi swoje dwie towarzyszki, dwie joginie Adżaj i Widżaj (które zgodnie z opowieścią poprosiły ją o pożywienie, ponieważ były głodne). Z szyi tryska również trzeci strumień - strumień mleka, i karmi nim samą siebie. Fakt, że stoi ona na parze można symbolicznie powiązać z twórczą energią kundalini, dwa strumienie krwi reprezentują dwa kanały nadi "idę" i "pingalę" (kanały energetyczne), które bogini karmi, ponieważ są głodne (symbol wiecznie "głodnej" dualności). Biały strumień mleka reprezentuje "szuszumnę" (główny kanał energetyczny), co symbolizuje zatrzymanie twórczej energii wewnątrz i karmienie samej boskiej matki (reprezentującej niedualność, jedność).


Atmosfera tego miejsca była szczególnie spokojna. Niestety nie mieliśmy więcej czasu na pobyt w tej świątyni, ponieważ w tym dniu czekała nas jeszcze dalsza droga.


Zjechaliśmy teraz z terenu górzystego na równiny i dotarliśmy do stanu Pendżab. Interesujące było to, że jak tylko wjechaliśmy do Pendżabu, wszystko wokół zdało się być bardziej czyste i lepiej zorganizowane, niż w poprzednio odwiedzanych miejscach. Nie zostaliśmy jednak w Pendżabie długo, wkrótce wjechaliśmy ponownie do stanu Himachal Pradesz i w końcu dotarliśmy do celu naszej podróży - Naino Dewi, znajdujące się na szczycie wzniesienia. Tam zameldowaliśmy się w naszym "hotelu", a właściwie aszramie. Po zeskrobaniu kredy z głowicy prysznica, nawet udało się wykąpać, co na prawdę bardzo nam się przydało w ten gorący dzień.


Wieczorem, krótko po przybyciu na miejsce, udaliśmy się do świątyni, która znajdowała się bardzo blisko. Świątynia Naino Dewi jest miejscem, w którym upadły na ziemię oczy Sati. Jest ona tam obecna w formie pindi. Mieliśmy darszan bogini i dowiedzieliśmy się, że jest ona smarowana pastą sandałową dwa razy dziennie, a wieczorem kładziona do łóżka, podobnie jak robią to w świątyni Dżwalamukhi. Po darszanie główny kapłan oprowadził nas po świątyni.


Powiedział nam, że czasami płomień Dżwalamukhi "przybywa" do Naino Dewi i wówczas ponad dachem świątyni widoczny jest niebieski ogień. Jeśli ktoś dotknie tego płomienia, nad jego palcami pojawia się pięć małych płomieni, które go w ogóle nie parzą. Kapłan stwierdził, że widział to na własne oczy.
(więcej na ten temat można przeczytać tutaj: http://www.3marg.info/pilgrimages/maa-jwalaji-temple/9forms-jwala-maa.shtml)


Gurudżi zapytał, że można dostać trochę pasty sandałowej znajdującej się na murti. Kapłan odparł, że NIGDY NIKOMU nie podarował tej pasty. Ale dodał, że z jakiegoś niejasnego powodu czuje potrzebę, aby dać jej trochę Gurudżiemu. W tym momencie było widać tak wiele miłości i oddania w jego oczach, było to doprawdy wzruszające, jak bardzo jest jej oddany i jak ją "chroni". A jednak mając styczność z Gurudżi poczuł, że życzeniem Boskiej Matki jest, aby podarował mu trochę pasty sandałowej. Niektórzy z nas siedzieli przez kilka minut pod drzewem pipal. Swami powiedział, że efekty sadhany tego, kto medytuje pod takim drzewem są setki razy mocniejsze. Wkrótce potem wzięliśmy udział w aarti i ceremonii kładzenia Ma do snu.


Miło jest obserwować reakcje miejscowych ludzi na widok białych wisznuitów odwiedzających ich Shakti Peeths. Wielu z nich nie widziało żadnych wisznuitów zwiedzających te świątynie, a co dopiero "białych" wisznuitów! Często zdarza się, że jesteśmy proszeni o wspólne zdjęcie z miejscowymi bądź innymi wielbicielami Dewi. Pokazuje to nam, jak bardzo ścieżka bhakti wykracza ponad podziały na narody i tradycje, ponieważ bhakti jest obecne wszędzie. 
Uszczęśliwieni powróciliśmy do aszramu na obiad.


(Tego wieczora miał miejsce kolejny satsang Swamiego Vishwanandy. Paartha pospisywał, o czym była mowa i tę relację umieścimy w kolejnym poście).