Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mahawisznu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mahawisznu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 października 2015

Śrimad Bhagawatam - dzień 2


7 dni Najwyższej Prawdy - Śrimad Bhagawatam



Drugi dzień kursu Śrimad Bhagawatam ze Sri Swamim Vishwanandą był wypełniony historiami o awatarach i bhaktach oraz o wielbicielach, których serca i umysły były skupione na tych boskich inkarnacjach.


W tym fragmencie świętej księgi dowiadujemy się o zagładzie klanu Kryszny i Pandawów oraz o rozpoczęciu Kali Jugi. Jest również historia o inkarnacji Mahawisznu manifestującego się pod postacią dzika - Warahy. W każdej z opowieści otrzymujemy dzięki wyjaśnieniom Swamidźiego pewien wgląd na to, jak drogocenne jest bhakti – jak każda rozterka prowadzi nas do poddania się Panu. Nieważne, jak okropne zdają się być okoliczności, zawsze widzimy, że to Bóg zaplanował wszystkie szczegóły tak, aby podnieść każdą duszę.

Główne wątki podczas drugiego dnia kursu:
  • Śmierć Bhiszmy, seniora Pandawów: Dowiedzieliśmy się, jak podczas ogromnego poruszenia jakie wywołuje walka, podczas 18 dni bitwy na polu Kurukszetra, Bhiszma nigdy nie stracił koncentracji i pozostał skupiony na Krysznie.

  • Dwukrotna klątwa klanu Jadhawów: Ten fragment mówi o tym, jak żart syna Kryszny oraz żałoba matki po śmierci 100 synów, przyczyniają się do rzucenia śmiertelnej klątwy na cały klan Jadawów, czyli klan Pana Kryszny oraz Pandawów.

  • Waraha oraz jego walka z demonem Hiranjakszą: Hiranjaksza i jego brat Hiranjakaśipu są właściwie wcieleniami dwóch strażników bram niebieskich - Dźaji i Widźaji. Hiranjaksza był pierwszy, sprowadził on na Ziemię wielkie nieszczęście: cały świat zatopił pod wodą, aż do momentu, gdy Narajana wysłuchał modlitw.

  • Początek Kali Jugi na świecie i klątwa rzucona na króla Parikszita: Widzimy wielkiego i mądrego króla Parikszita będącego świadkiem sceny przemocy podczas wycieczki do lasu – zobaczył mężczyznę brutalnie znęcającego się nad bykiem. Ten człowiek to Kali Juga, epoka ciemności, a byk to Dharma – ucieleśnienie sprawiedliwości i dobrze pojętego obowiązku. Kali Juga poprosił o schronienie dla siebie w królestwie, a król się nad nim ulitował. Jako że Kali Juga otrzymał schronienie w złocie, zaczął wpływać negatywnie na umysł króla Parikszita. Król udał się do aśramu mędrca i pod wpływem Kali Jugi obraził świętego. Bardzo rozgniewało to syna mędrca, który rzucił na króla klątwę. Król miał umrzeć za siedem dni od ukąszenia węża.

  • Sposób, w jaki król Parikszit zdecydował się spędzić ostatnie siedem dni życia: Po tym, jak król dowiedział się o klątwie, poprosił swojego guru o wskazówki, jak powinien spędzić pozostały mu czas. Guru skierował go do Śukadewy Goswamiego, żeby słuchał o chwale Pana w Śrimad Bhagawatam, co też król uczynił.


Śmierć Bhiszmy

Wielki namiestnik królestwa Kaurawów-Pandawów – Bhiszma, był synem świętej rzeki Ganges oraz króla Śantanu. Jego historia jest cudowna: od najmłodszych lat był niezwykle uzdolnionym wojownikiem, przyjął święcenia na brahmaćarina, żeby pomóc swojemu ojcu. Nauki sztuki wojennej przyjął od Parasurmy, szóstej, dzierżącej topór inkarnacji Pana Wisznu, którego pokonał w 23-dniowym pojedynku. Przeżył swoich przyrodnich braci i dbał o królestwo mądrze i sprawiedliwie, podczas gdy wnukowie braci – Pandawowie i Kaurowie dorastali.

Jako bosko narodzona dusza otrzymał dar opuszczenia ciała w wybranym przez siebie momencie. Błogosławieństwo to, połączone z wielkimi umiejętnościami wojownika, uczyniło go postacią budzącą wielki postrach na polu bitwy. Bhiszma, mimo swojej wielkiej mądrości i sprawiedliwości, był związany przysięgą służyć każdemu władcy królestwa. W czasie wojny Kurukszetra, władcą był niewidomy ojciec Kaurawów - król Dhrytarastra. Kaurawowie byli wrogami Pandawów.

Pandawowie proszą Bhiszmę o zgodę na walkę przeciwko niemu w wojnie Kurukszetra. Bhiszma życzy im zwycięstwa.
Z powodu tej przysięgi Bhiszma musiał walczyć przeciwko Pandawom pomimo, że był po ich stronie. Poprzysiągł, że nie zabije żadnego z Pandawów, czego się trzymał. Zaniepokoiło to najstarszego z Kaurawów Durjodhana. Durjodhan często zarzucał Bhiszmie, że przez jego sympatię do Pandawów jest nieefektywnym generałem armii Kaurawów. Pomimo tego, kiedy Bhiszma był aktywny na polu bitwy, żaden z 100 braci Kaurawów nie odniósł najmniejszej krzywdy w walce.

Po kilku dniach walk, obie strony zdały sobie sprawę, że siły są wyrównane i bitwa nie może się rozstrzygnąć. Kryszna zasugerował, żeby Pandawowie poszli po poradę do Bhiszmy, jak zakończyć ten konflikt. Bhiszma bardzo chętnie powiedział jak można go pokonać i następnego dnia na skutek własnej podpowiedzi Bhiszma zostaje pokonany.

Ardźuna i Bhiszma walczą na polu bitwy
Bhiszma, upadek

Upadły senior nawet nie dotknął ziemi, ponieważ tak wiele strzał wystrzelił do niego Ardźuna. Pomimo tego, Bhiszma był ciągle żywy, ponieważ miał dar wyboru momentu śmierci. Armie po obu stronach przybyły rozpaczać nad upadłym starszym. Ardźuna tak ułożył strzały pod głową Bhiszmy, aby tworzyły poduszkę, następnie z wielką siłą wystrzelił strzałę w ziemię, z której wytrysnęło źródło wody, tak aby Bhiszma nie cierpiał pragnienia w gorącym słońcu.



Podczas kursu Śrimad Bhagawatam, Sri Swami Vishwananda mówił o tym jak wielka była miłość i oddanie dla Kryszny:

  werset 9.39

śrī-bhīṣma uvāca
vijaya ratha kuṭumbha āttatotre
dhṛta-haya raśmini tacchriye-kṣaṇīye
bhagavati ratir astu me mumūrṣor
yam iha nirīkṣya hatā gatāḥ svarūpam

Bhiszma powiedział: „W momencie śmierci moja koncentracja jest na Nim (Krysznie). Widzę tylko Jego. Przyciąga mnie. Jak magnes przyciąga mnie do siebie. Skupiam mój umysł na rydwanie Ardźuny, gdzie jest Pan, z batem w prawej ręce i lejcami w lewej. Skupiam się na Krysznie, który bardzo uważnie daje swoje wsparcie rydwanowi Ardźuny, przy użyciu wszystkich możliwych środków. Ci, którzy widzieli Go na polu bitwy Kurukṣzetra osiągają swoją oryginalną formę po śmierci”.

"Bhiszma mówi więc, że ktokolwiek widział Krysznę w momencie śmierci, na polu bitwy, osiągnie swoja prawdziwą postać. To nie byli zwykli ludzie, wszyscy oni byli dewami, którzy przybyli żeby zobaczyć lilę Pana, żeby z Panem wziąć w niej udział. Nawet dla zwyczajnego żołnierza, jednego z 4 milionów, wystarczające było jedno spojrzenie na Pana. To spojrzenie wyzwoliło ich, dało wolność."



Bhiszma mówi tutaj, że „Moja koncentracja, mój umysł jest na prowadzącym Ardźunę”. Zobaczcie, podczas bitwy co się dzieje? Wszyscy są... no wiecie, widzieliście Mahabharatę. Jest wielkie zamieszanie, ruch we wszystkich kierunkach, wszędzie w około każdy pędzi w wielkim rydwanie. Wszyscy skupieni na tym: „Jadę zabić tego, jadę zabić tamtego, zabiję jeszcze innego”. Nawet Pandawowie biegali to tu, to tam. Prawda? Ale nie Bhiszma, cokolwiek się działo wokoło, przy całym zamieszaniu, wielkim ruchu, który miał tam miejsce, Bhiszma nawet przez chwilę nie odbiegł umysłem od Kryszny. W jego umyśle nie było miejsca na to, żeby mówić: „O Boże, właśnie zbliża się Ardźuna!” albo: „Bhiszma co się dzieje, gdzie jesteś Durjodhan?”. On wykonywał swój obowiązek. Jako generał swojej armii miał do wykonania obowiązek.


Podczas bitwy jego oczy były stale zwrócone na Krysznę, nawet nie na Ardźunę. Jego umysł był skupiony tylko na Krysznie. Jakże to jest wspaniałe. To, jak on wyjaśniał, mówi, że Pan w prawej ręce ma bat, a w lewej lejce i jak uważnie chroni Ardźunę. Że obecny jest w sercu każdego! On tam jest. Woźnica prowadzący rydwan.

W przypadku tych, którzy są w pełni zrealizowani, tak jak mówiłem wczoraj, Pan wyrzuca cię i przejmuje kontrolę. To jest to, co zrobił w Mahabharacie. Wybrał rolę woźnicy, tak? Ponieważ On powozi naszymi sercami! To On prowadzi i to On robi wszystko w środku. On nie tylko prowadził rydwan podczas bitwy Kurukszetra pięć tysięcy lat temu. Nie. Nawet teraz On jest tym, który jest w sercu. On jest w tym rydwanie, w ciele, On daje siłę i On kontroluje to ciało.

Bhiszma powiedział: „Ci, którzy widzieli Go w Jego fizycznym aspekcie, ci, którzy spotkali się z Nim twarzą w twarz, po śmierci odzyskują swoją oryginalną postać. Nawet Durjodhan, to była tylko Jego gra. Wszyscy Kaurawowie to tylko Jego gra. Ponieważ jest On Bogiem. Gdyby Bóg był ograniczony czymkolwiek czy byłby Bogiem? Nie. Bhiszma mówi: „Kiedy zdasz sobie z tego sprawę, w chwili śmierci będziesz mógł otrzymać Jego wizję. Kiedy masz Jego wizję, jesteś w pełni wyzwolony. No, chyba że On chce inaczej.” [Słuchacze śmieją się]


Zdjęcia ze wszystkich dni seminarium można znaleźć klikając w ten link.

sobota, 25 lipca 2015

Sri Swami Vishwananda instaluje nowe murti



Tuż przed obchodami 10 rocznicy powstania Bhakti Margi (10-12 lipca 2015 r.) Sri Swami Vishwananda zainstalował na dachu głównego wejścia do Shree Peetha Nilaya nowe murti. Oto relacja z tej ceremonii:


W poprzednim tygodniu (przed obchodami 10-lecia BM) fasada wejścia głównego została upiększona dwiema nowymi kolumnami z ornamentami, bogato udekorowanymi rzeźbami Astha Lakszmi, ośmioma różnymi formami Lakszmi oraz dwoma wiecznymi sługami Mahawisznu, Garudą i Hanumanem.


W poniedziałek (6 lipca br.) Sri Swami Vishwananda zainstalował nowe murti Mahalakszmi, Durgi i Saraswati na dachu głównego wejścia Shree Peetha Nilaya. Ceremonia ta nie została wcześniej zapowiedziana, więc okazała się bardzo mile widzianą niespodzianką dla wszystkich obecnych w centrum.


Ceremonia instalacji zawierała kalasz pudźę, jagnę i maha abiszekam. Swamidźi również odprawił prana pratiszta, napełniając główny posąg kosmiczną energią Mahalakszmi tak, że została Ona ożywiona.




Na końcu ceremonii na uczestników dosłownie spadł deszcz błogosławieństw Sri Swamiego Vishwanandy i Boskiej Matki w postaci wody i płatków kwiatów.



Jak Swamidźi powtarza: „Mahalakszmi jest żywicielką. Ona jest tą, która dostarcza wszystkiego w postaci Matki”.

Jako że ten rok 10 rocznicy Bhakti Margi zaznacza obudzenie się Nowej Ery, instalacja nowego murti Mahalakszmi, razem z dwoma innymi murti Saraswati i Durgi, przy głównym wejściu do Shree Peetha Nilaya zapewne jest bardzo symbolicznym wydarzeniem, które napełnia nasze serca miłością, nadzieją i wiarą.

niedziela, 15 marca 2015

Jak Śri Swami Vishwananda potrafi rozpuścić ego swoją miłością?



Podczas darszanu Śri Swamiego Vishwanandy, który miał miejsce 22 lutego w Shree Peetha Nilaya, dwie osoby zamieszkałe w aszramie opowiadały o swoich doświadczeniach ze Swamim. Głównym tematem było, jak zauważyć miłość w Guru, we wszystkim co robi, a dokładniej gdy za coś gani. Poniżej można zapoznać się z jedną z tych wypowiedzi.

Śri Swami Vishwananda powiedział kilka razy „Miłość Boga jest obecna w waszych sercach zawsze, ale coś co ją przykrywa to kurz arogancji, dumy i ego. Wszystko to przykrywa światło Boga”. (Just Love 2, str. 42)


22 lutego około 500 osób przybyło spotkać Śri Swamiego Vishwanandę w Shree Peetha Nilaya i aby otrzymać indywidualny darszan.


Podczas ponad sześć godzin Śri Swami Vishwananda siedział na fotelu wylewając Boską Miłość na każdego z osobna i na wszystkich razem obecnych w darszanowym holu.

Tylko zrealizowany Guru może pomóc wykroczyć ponad arogancję, dumę i ego oraz rozwinąć prawdziwą pokorę. W lutym Swamidźi wysłał nam kilka wiadomości poprzez Tweetera, przypominając tę wspaniałą prawdę:

„Życie staje się proste, kiedy kultywuje się pokorę, rozróżnianie oraz przyjazne podejście do każdego, wtedy jest mniej ego, dumy, arogancji itd ...”

„Z pomocą Guru On czyni wszystko łatwym dla ucznia, idzie On gładko i spokojnie swoją ścieżką, bo Guru bierze na siebie większą część.”

„Wielcy zdali sobie sprawę z tego, że kłaniając się Guru stają się pokorni, łagodni, a ego znika z ich umysłów podczas gdy serce odczuwa czystą błogość.”

„Kiedy Guru cię zgani, powinieneś odczuwać wielkie szczęście, oznacza to, że uważa, że jesteś Mu bliski i bardzo dba o ciebie i twoje urzeczywistnienie.”

Doświadczenie:

Kilka lat temu, kiedy zadecydowałem oddać się guru, wziąłem kokos i przyniosłem go na interwiev z Gurudźim (Śri SwamimVishwanandą).

Kiedy szedłem w kierunku świątyni, w której odbywały się interwiev z Gurudźim po drodze spotkałem Ruchitę, która zapytała; „Co robisz?” Odpowiedziałem: „Idę na interwiev z Gurudźim i chcę oddać mu swoje życie.” Zapytała wtedy: „A co z kokosem?” Powiedziałem: „Nic nie wiesz! Kokos symbolizuje ego i kiedy idziesz do mistrza przynosisz mu kokos, żeby pokazać, że dajesz Mu swoje ego. I powiem Mu, że chcę, żeby zniszczył moje ego!”.
Popatrzyła na mnie i powiedziała: „Dlaczego? Zniszczyć ego? Czy wiesz, o co prosisz? Ja bym poprosiła, czy mógłby rozpuścić moje ego w miłości?”
Pomyślałem: „Hmm, tak, to brzmi dobrze!”. Efekt ten sam, ale brzmi łagodniej i wydaje się, że będzie szło łatwiej. Kiedy pokazałem Gurudźiemu kokos, popatrzył na mnie i zapytał: „Co to jest?”. Odpowiedziałem: „Gurudźi, chciałbym żebyś rozpuścił moje ego w miłości”. Wziął kokos i go przyjął. Pomyślałem: „Cool! Będę miał proste życie, bo wszystko co On zrobi to będzie tylko miłością. Nie będzie niczego niszczył, będzie łatwo i przyjemnie. Zastanawiałem się jednak jak właściwie to zrobi, jak rozpuści ego w miłości.

Jako że kokos został przyjęty, to pomyślałem, że On ma swoje sposoby. Chciałbym wam opowiedzieć dwie historie obrazujące to, jak mistrzowie potrafią zniszczyć ego miłością.


Św. Parteniusz z Chios był wielkim świętym na wyspie Chios. Miał ucznia, który kiedyś był żeglarzem.

Uczeń ten był nieprzyjemną osobą, dość brutalną, kiedy zadecydował oddać swoje życie guru czyli św. Parteniuszowi. Na początku miał dużą motywację, ale wkrótce się ona ulotniła. Wszyscy to znamy. Na początku wszystko super, ale im bardziej coś staje się rutyną jest również coraz trudniejsze.

Mocno się denerwował, kiedy Św. Parteniusz dawał mu wskazówki albo go ganił. Miał tak wybuchowy charakter, że stracił panowanie nad sobą i uderzył św. Parteniusza w twarz. Święty był już stary i upadł bez przytomności na ziemię. Jak to się stało, to uczeń z poczucia winy i wstydu uciekł.

Kiedy św. Parteniusz wrócił do siebie, pierwszą rzeczą jaką zrobił były poszukiwania ucznia, który go uderzył. Wyszedł szukając go wszędzie po wyspie i kiedy go znalazł, uczeń ten zaczął przed nim uciekać. Święty Parteniusz zaczął go gonić wołając: „Proszę zatrzymaj się, zatrzymaj! Nie uciekaj”.

Święty Parteniusz upadł na kolana i błagał go: „Proszę wróć do klasztoru! Wybacz mi! Wróć ze mną do klasztoru i zostań tam!” Bardzo to poruszyło tego wielbiciela, tak że cały gniew i frustracja zamieniły się w wyrzuty sumienia. Wrócił do klasztoru i dzięki łasce mistrza, znów poczuł miłość do Boga oraz entuzjazm dla swojej ścieżki. Służył tak przez kilka dni i zmarł.

Oczywiście św. Parteniusz wiedział, że uczeń wkrótce umrze, ponieważ taka zniewaga mistrza nie pozostaje bez konsekwencji. Ale dzięki łasce zostało mu to wybaczone, miał miłość nauczyciela i kiedy zmarł, został uratowany, powiedzmy, że od piekła. Dotarł do Królestwa Bożego dzięki modlitwom świętego. 


Jest też taka ciekawa historia w hinduizmie, kiedy wszyscy ryszi zebrali się na jagnę (palenie świętego ognia) i zastanawiali się: „Kto jest najbardziej godny tego, żeby być przez nas wielbionym?”

Mędrzec Bhrigu odezwał się: „Ja spróbuję ustalić kto jest najbardziej godny naszego uwielbienia."

Najpierw udał się na lokę Pana Brahmy. Jego celem było sprowokować Brahmę, swojego własnego ojca, który natychmiast wpadł w gniew. Bhrigu przeklął więc Brahmę mówiąc, że nie będzie nigdy wielbiony na ziemi. I faktycznie na całym świecie jest tylko jedna świątynia Brahmy.

Rozgniewany mędrzec udał się na lokę Pana Śiwy, na Kajlasz. A że Śiwa był zajęty i spędzał wyjątkowy czas z Parwati, Bhrigu nie został przyjęty. Bhrigu bardzo się rozgniewał i powiedział, że Śiwa będzie wielbiony tylko pod postacią lingamu, nigdy w swoim prawdziwym aspekcie i Śiwa również zaakceptował tę klątwę.


Potem udał się na Wajkuntę, lokę Pana Wisznu. Kiedy tam przybył, zobaczył Mahawisznu spoczywającego na adiszeszy i nikt nie powitał wielkiego mędrca. Mędrzec, który był bardzo dumny z siebie i swoich osiągnięć pomyślał: „Co jest? Ja tu jestem! Masz mnie uhonorować!” W tradycji hinduskiej, kiedy mędrzec gdzieś przychodzi, ludzie muszą go honorować. A on nie został nawet zauważony, to była zniewaga.

Co zrobił Bhrigu? Wpadł w taką furię, że podszedł do Mahawisznu i kopnął Go w klatkę piersiową swoją stopą. A jak zareagował Mahawisznu? Zamiast na niego krzyczeć powiedział: „O wielki mędrcze, tak bardzo przepraszam, nie zauważyłem, że tu jesteś! Chciałbym cię przeprosić, że cię należycie nie powitałem! O mój Boże, musiałeś nawet kopnąć moją twardą klatkę piersiową swoją miękką stopą. Prawdopodobnie zraniłeś się. Chodź!”

I pochylił się do mędrca ze słowami: „Pozwól mi zobaczyć swoją stopę!” I zaczął masować stopę mędrca. I mędrzec na początku myślał: „Tak, zgadza się! Powinieneś mnie przeprosić!”. Ale kiedy zobaczył, że sam Pan klęczy przed nim i masuje jego stopę, dając mu swoją miłość, coś zmieniło się w sercu Bhrigu. Poczuł tę miłość, która pochodzi od Boga i pożałował swoich czynów i zaczął płakać. W końcu upadł do stóp Mahawisznu. 


Są to dwie historie z dwóch różnych tradycji, które pokazują jak Bóg i guru łamią ego w bardzo prosty sposób miłością.


Ile razy Gurudźi powiedział do mnie coś, czego nie chciałem usłyszeć? Ile razy mnie zganił? Ile razy was zganił? Ile razy powiedział wam coś, czego nie chcieliście usłyszeć? Przyszliście z pytaniem, na które już mieliście odpowiedź. A On mówił wam coś innego, coś czego nie chcieliście usłyszeć i wtedy pojawia się gniew. Przyciska guziki, o których wie bardzo dobrze, gdzie się znajdują.
Jak często umacniałem ten gniew, tę frustrację i wchodziłem w to głębiej tak, że w myślach krytykowałem jego czyny, jego słowa? Jak często to przytrafiało się wam?

Czy te myśli nie są pośrednio takimi uderzeniami w twarz guru, który nie pragnie niczego innego jak przebudzenia miłości w was? Tak jak to uczynił wielbiciel Parteniusza.

Ile razy poczuliście się ignorowani? Jak to jest poczuć się ignorowanym? Co dzieje się wtedy w środku? Jak często popadałem w zazdrość, która się wtedy budzi i plotkowałem. Zaczynamy oceniać innych i myślimy: „Dlaczego on? Dlaczego ona, a nie ja? Nawet na mnie nie spojrzał. Tamta osoba ma tak wiele...”

Czy nie przytrafiło się to każdemu z nas albo większości, a przynajmniej tym, którzy Go znają i pragną Jego miłości? Czy to nie wytworzyło zazdrości i negatywności w was w środku? Mogę mówić tylko za siebie. To ciągle się powtarza i jest mi bardzo smutno z tego powodu, ponieważ wtedy w jakiś sposób kopię Jego nauki moimi stopami, a miłość jest wszystkim czym On jest i co daje.
Kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że wszystko co On robi, wszystko czym On jest, wszystko co przytrafia się nam w naszych życiach jest tylko dla naszego dobra? Kiedy przestaniemy uderzać i kopać Go? Kiedy staniemy się tą czystą miłością, którą On jest, a którą chce żebyśmy i my się stali?

Modlę się, żeby stało się tak jak najprędzej i modlę się o to, żebyśmy z Jego łaską wszyscy osiągnęli tę wieczną miłość do Niego i do Boga i żebyśmy mogli kompletnie oddać się Jego Lotosowym Stopom. W ten sposób widzę coraz bardziej i bardziej jak w miłości rozpuszcza się moje ego.

- Pramod, Shree Peetha Nilaya. 

piątek, 9 stycznia 2015

Pierwszy, najpomyślniejszy abiszekam 2015 roku ze Śri Swamim Vishwanandą



Pierwszego dnia roku 2015, w Shree Peetha Nilaya, Śri Swami Vishwananda obdarzył nas łaską przebywania w jego fizycznej obecności, podczas przeprowadzania przez Niego abiszekamu na swoich osobistych bóstwach. Wydarzenie to nie było przewidziane w oficjalnym programie, Swamidźi jednak ogłosił to wczesnym rankiem, zaraz po dyskotece bhadźanowej. Abiszekam miał odbywać się w świątyni, jednak nie było możliwości, aby dla wszystkich znaleźć tam miejsce. Swamidźi zdecydował się przeprowadzić go w holu przed świątynią.


Na początku, Śri Swami Vishwananda umieścił wszystkie bóstwa na swoim własnym asanie (fotelu), a następnie ustawił je jedno po drugim na tacy do abiszekamu: Thakurdźi, Giridharidźi, Mahawisznu, Mahalakszmi, kilka małych saligramów reprezentujących różne formy Mahawisznu jak Narasimha, mała Gowardhana Śila reprezentująca Krysznę i niewielkie murti Bala Kryszny.

Śri Swami Vishwananda wykonał każdy krok rytuału abiszekamu, pokazując wyraźnie swoje niezrównane oddanie.


Muzycy Bhakti Margi poprowadzili nas wszystkich poprzez niesamowite przeżycia kirtanowe podczas tego najbardziej pomyślnego z abiszekamów. Tak więc wszyscy cieszyli się tańcem i śpiewaniem imion Radhy oraz Kryszny.

Na końcu Swamidźi przeprowadził arati. Następnie wszyscy mieli możliwość otrzymania darszanu bóstw oraz podzielenia się przepysznym prasadem.



czwartek, 18 grudnia 2014

Testy Guru, mistrza maji



Ten artykuł jest piątym z serii pięciu postów, o których była mowa w poprzednim artykule „Niezwykła łaska spotkania Śri Swamiego Vishwanandy – aspekty żyjącego Guru”. Opiera się on na opowieści, którą podzielił się z nami Tapesh z Zurychu, podczas ostatniego darszanu Śri Swamiego Vishwanandy, jaki miał miejsce 29 listopada w Shree Peetha Nilaya (SPN).

W komentarzu na temat Guru Gity, Śri Swami Vishwananda wyjaśnił nam o znaczeniu testów Guru i o Guru w charakterze mistrza maji. Powiedział:

„Guru testuje ucznia po to, żeby zdał sobie sprawę ze swojej wieczności. Bo bez testów nie byłby gotowy. Jeżeli złoto nie przejdzie przez ogień, jak ma być oczyszczone? Ciągle będzie złotem, ale nie będzie czyste. Osiągnie swoją czystość tylko jeśli przejdzie przez próby... i cel Guru, cel testowania ucznia nie jest dla Jego osobistej korzyści, ale zawsze jest po to, żeby uczeń nie upadł”.


„Guru poznał ciemność, poznał światło, ale znajduje się On ponad ciemnością i ponad światłem. Tak więc guru rozprasza ciemność ignorancji w każdym, kto Mu się poddaje”.


„Pierwsza sylaba 'gu' oznacza maję prakryti, dewi, śakti, które wiąże i utrzymuje osobę w tej rzeczywistości. I druga sylaba 'ru' oznacza puruszę, oznacza Najwyższy absolut, który uwalnia osobę od iluzji. Wiec, to samo słowo 'Guru', zawiera maję i kogoś, kto uwalnia cię od maji. Posiadając obydwa te aspekty wewnątrz, pokazuje to, że guru jest mistrzem maji, mistrzem tej rzeczywistości. On wie, jak uwolnić kogoś od tej rzeczywistości i jak go w niej umieścić - obydwie te rzeczy … On wie, kiedy rzucić na kogoś cień i kiedy ten cień usunąć”.

„Temu, kto jest poddany stopom Guru, ujawnia On, że jest się ponad tym; nie uczestniczysz w grze zewnętrznej, nie uczestniczysz w grze umysłu, jesteś ponad tym. Jesteś w prawdziwej Jaźni! I w twojej prawdziwej Jaźni, w twoim prawdziwym obliczu, posiadasz kontrolę nad przyczyną i skutkiem”.


Świadectwo

Wydarzyło się to kilka lat temu. Nagle miałem uczucie pójścia tą drogą ze Swamim i pozostania z Nim w przyszłości. Ale nie byłem co do tego zbyt pewien - było to jeszcze przed skończeniem studiów i pomyślałem: 'Czy mam pójść ścieżką ziemską czy pójść za Swamim? Czy może istnieje jakaś kombinacja tych dwóch ścieżek?' Więc nie byłem co do tego zbyt pewien i wtedy w niedzielę formalnie Go zapytałem - było bardzo łatwo podejść do Niego i porozmawiać. Więc Go zapytałem: 'Jak to jest? Czy moim przeznaczeniem jest, abym podążał drogą razem z Tobą, czy też powinienem skończyć studia i wrócić do życia materialnego?' Swami odpowiedział coś w rodzaju: "Zależy czy jesteś wystarczająco silny - może trochę cię sprawdzę i zobaczę jak to jest." Pomyślałem: 'Tak, w porządku, to łatwe.'
 
Ale po jednym dniu, zaczęło to być bardzo, bardzo trudne - możesz sobie wyobrazić, że wszystko, co robisz w codziennej rutynie wychodzi źle. Więc byłem tam, żyjąc z innymi ludźmi i cokolwiek zrobiłem, to było w tym coś złego; następowałem ludziom na stopy i cokolwiek zrobiłem - było to po prostu okropne i stawało się coraz gorsze. I po dwóch dniach, było tak, że stwierdziłem, że nie mogę tego dłużej wytrzymać! Jestem tutaj prawdopodobnie najgłupszą osobą i co ja tutaj robię? I pomyślałem: 'Powinienem odejść.' I próbowałem wtedy podejść do Swamiego, ale był On bardzo powściągliwy mówiąc: "Nie, nie, nie!" I nie mogłem do Niego podejść.


Więc postanowiłem zostać jeszcze jeden dzień. I możesz sobie wyobrazić, to było jak piekło; to było wewnętrzne piekło, nie zewnętrzne. Swami sprawił, że rzeczy działy się tak, jak powinny i po trzech dniach nie mogłem tego po prostu więcej znieść. Poszedłem na górę do Jego pokoju i zapukałem do drzwi. Swami powiedział: "Tak!" Otworzyłem drzwi i po prostu chciałem wejść i upaść do Jego stóp. Ale On powiedział: "Nie, zostań tam! Nie lubię jak ludzie czekają w moim pokoju." Byłem taki zaszokowany! Było to jak zostać od Niego odepchniętym. To było takie okropne. Stałem tam, drżąc, a On powiedział: "Poczekaj. Przyjdę później." Następnie skończył coś przy ołtarzu, zajęło Mu to trochę czasu, a później poszedł do biura. Był tam Paartha i Swami powiedział: "Paartha, mogę z nim szybko porozmawiać? Wyjdź, proszę, na minutę." Wtedy Swami mnie zapytał: "Co jest? Coś jest nie tak? Czego chcesz?" Powiedziałem: 'Nie mogę tego wytrzymać!' On tylko popatrzył na mnie z uśmiechem, mówiąc: "Wiesz co - to ja stawiałem cię przed tymi dylematami."


Było to tak jakbym zbudował domek z kart, wielką wieżę, i za jednym ruchem została zburzona! I zdałem sobie sprawę, że to On tylko ze mnie żartował. I wszystkie te rzeczy, które tam się wydarzyły w ciągu trzech dni, były po prostu niczym. Czułem się tak głupio, że byłem w takim nastroju. Wtedy Swami powiedział: "Tak! Ale wiesz co? Zostań jeszcze kilka dni i znowu cię przetestuję." Powiedziałem: 'To było okropne. Było to dla mnie piekłem.'  Wtedy On powiedział: "Za trzy dni zobaczymy i porozmawiamy." Powiedziałem sobie w myślach: 'OK. Trzy dni - każdy może przeżyć trzy dni, cokolwiek by się stało.' Więc, postanowiłem być bardzo twardy i zapytałem: 'Co będzie, jeśli to się znowu będzie działo?' I Swami powiedział: "Tak, to znowu się będzie działo. Ja sprawię, że to się stanie." I powiedziałem sobie: 'O Boże, nie, nie!' A On to zrobił, naprawdę to zrobił. Sprawił, żeby to się działo i było to okropne. Wewnątrz było to znowu jak piekło i chodziłem na prawo i na lewo, znowu jak szalony.  
 
Dzień czy dwa dni później, siedziałem przy kominku i leżał tam jeden z tych hinduskich komiksów, opowiadanie o krokodylu i słoniu. Niektórzy mogą go znać, jest to wzięte ze Śrimad Bhagavatam (Mahawisznu lecący na Garudzie ocala swojego wielbiciela Gajendrę, króla słoni, od ataku krokodyla). Zdecydowałem wtedy: 'Poczytam ten komiks, może to zmieni trochę mój punkt widzenia.' Wziąłem to opowiadanie, przeglądnąłem szybko i pomyślałem: 'Przyjemna historyjka, bla, bla, bla.' Po prostu pomogło mi to być gdzieś indziej przez chwilę.

Po upływie trzech dni pomyślałem: 'OK, trzy dni. W końcu się udało.' Przez cały dzień patrzyłem na Swamiego, a On wcale na mnie nie spojrzał, nic! Nawet najmniejszego podejścia. Pomyślałem: 'OK, może wieczorem.' Ale przyszedł wieczór i nic się nie wydarzyło. Nadeszła następna noc i wtedy pomyślałem: 'Może to następna próba. Poczekam do jutra rano.' Ale czwartego dnia nic się nie wydarzyło, piątego znowu nic; znowu ta sama historia, prawie oszalałem. Wtedy, chyba szóstego dnia, Swami przyszedł na dół i powiedział: "Co u ciebie?" Powiedziałem: 'Tak, tak, w porządku?' I wtedy powiedział: "A nawiasem mówiąc, znasz tę historię o słoniu i krokodylu?" Powiedziałem: 'Tak.' 

Nie znałem tych wszystkich hinduskich opowiadań, ale jakoś z powodu jakiegoś zabawnego zbiegu okoliczności, przeczytałem właśnie to opowiadanie i tylko ten komiks tam leżał. Wtedy On powiedział: "Przeczytałeś to?" I ja powiedziałem: 'Tak, tak!' A On powiedział: "Podobało ci się?" Powiedziałem: 'Tak, tak!' I Swami popatrzył na mnie i wpatrując się we mnie powiedział: "Ale tego nie zrozumiałeś."


I znowu poczułem się tak głupio! Musiałem przyznać, że szybko przekartkowałem opowiadanie i nie zrozumiałem z niego absolutnie nic. Wtedy On powiedział: "Wiesz co reprezentuje krokodyl?" Kilka dni wcześniej zapytałem Go: 'Co to jest maja?' I wtedy On powiedział: "Nie można jej wyjaśnić. Można jej tylko doświadczyć." I pomyślałem: 'O, ta sama historia co wszyscy mistrzowie, nigdy na nic nie odpowiadają.' I wtedy On powiedział: "Krokodyl to maja. I to jest to, przez co przechodziłeś." I wtedy zdałem sobie sprawę, 'To jest to!' - Tapesh, Zurych.

Podczas Świąt Bożego Narodzenia w Shree Peetha Nilaya (sklep Bhakti Margi) będzie dostępna książka w angielskiej wersji językowej: Sri Swami Vishwananda Sri Guru Gita – Commentary on the great mysteries of the Guru Disciple Relationship (Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń).

W książce „Rozkwit serca” dostępnej w sklepiku Bhakti Margi, rodzina, przyjaciele, wielbicie i uczniowie z różnych krajów i różnych środowisk dzielą się swoimi osobistymi doświadczeniami ze Śri Swamim Vishwanandą. Oryginalna angielska wersja (po prawej) została przetłumaczona na niemiecki (po lewej), polski oraz portugalski.