Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kirtan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kirtan. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 stycznia 2016

Noc Sylwestrowa 2015/2016 w Shree Peetha Nilaya






Obchody przywitania Nowego Roku w Shree Peetha Nilaya rozpoczęły rok 2016 ogromną dawką bhakti! Wieczór „oficjalnie” rozpoczęła prezentacja ukazująca wszystkie niesamowite wydarzenia roku 2015. Było wiele punktów zwrotnych, wiele zmian, jak np. otrzymanie przez Gurudźiego tytułu Mahamandaleśwara, czy założenie Akademii Bhakti Margi i wszystkie te wydarzenia będą w nadchodzących latach odgrywać niezmiennie ważną rolę w misji Sri Swamiego Vishwanandy oraz Bhakti Margi.


Po zakończenu prezentacji rozpoczęły się bhadźany. Kiedy muzycy Bhakti Margi grali „Śanka Ćakra Dhara”, wielbiciele wraz ze Sri Swamim Vishwanandą nie mogli się powstrzymać od tańca. Od frontu sali darszanowej, aż po jej kraniec, a nawet na zewnątrz przy drzwiach wejściowych, tłumy bhaktów śpiewały z rękami w górze „Vitthala Vitthala Panduranga!”


O północy Gurudźi poprowadził wszystkich do świątyni, aby tam ofiarować pierwsze arati w nowym roku. Krótko po tym odbył się pokaz fajerwerków. I był to dopiero początek tej nocy. Cała noc, poprzez wszystkie jej momenty, była wypełniona uroczystościami noworocznymi.

Jeszcze przed prezentacją Gurudźi mówił o tym, co tak naprawdę oznacza rozpoczęcie nowego roku. Oto fragment jego przemowy:

„Jest to wielkie wydarzenie, kiedy zmienia się data w kalendarzu. I to właśnie to ludzie zawsze świętują – zmianę daty w kalendarzu. Myślimy sobie: „OK, kolejny rok minął...” Zawsze robicie sobie wielkie postanowienia na Nowy Rok. A tak naprawdę dzień dzisiejszy nie różni się od jutrzejszego, nic się nie zmienia. Zmienia się tylko kalendarz, nazwa roku. Jeśli nie zmieniliście się przez całe swoje życie, na swojej ścieżce życiowej, zmiana daty w kalendarzu was nie zmieni.

Zmiana daty w kalendarzu bardzo sprzyja temu, abyście mogli spojrzeć na siebie z refleksją. Kiedy patrzycie wstecz na miniony rok, patrzycie na samych siebie. Nie mówię, że macie patrzeć na kogoś innego. Patrzcie na siebie! Czy cokolwiek zmieniliście? Jaka zmiana, jaka transformacja w was zaszła? Jacy byliście od początku roku aż po jego koniec? Czy zaszły w waszym wnętrzu jakieś pozytywne zmiany?


Musicie przyglądać się swojemu życiu, bo co może zmienić się później? Ludzie mają wielkie postanowienia: „Och, w 2016 roku zmienimy się, rzucimy na dobre palenie”. Co będzie, to będzie. To nie leży w waszych rękach. To, co jest teraz, to jest postanowienie, które właśnie teraz tworzycie. Codziennie macie pewne pozytywne postanowienie – kiedy się budzicie rano, jest to jak stwierdzenie, że chcecie coś zmienić w tym świecie. Tutaj zaczyna się zmiana. Nie chodzi o zmieniający się rok, chodzi o zmianę zachodzącą w was.


Tak więc, skoro lubicie tak bardzo nowe postanowienia, kiedy zmienia się rok, czy data w kalendarzu, niech tym postanowieniem będzie osiągnięcie jasności umysłu. Bo umysł jest blisko was. Wszystko, co robicie w życiu, robicie to za pomocą umysłu, prawda? Mówił o tym Ramakryszna.

Bóg obdarzył was każdą częścią ciała z jakiegoś powodu. Umysł również ma swoje zastosowanie. Nie możemy powiedzieć, że umysł to coś złego. Złe może być to, w jaki sposób go używacie. Tak więc, jeśli macie klarowność i całą swoją uwagę skupicie na osiągnięciu klarowności wewnątrz siebie, zobaczycie, że to, co chcielibyście osiągnąć w swoim życiu, nawet jeśli wydaje się to odległe, będziecie w stanie zrobić to w bardzo krótkim czasie i będzie to bardzo łatwe. Bo energia, którą w sobie macie zasili również wasze postanowienie. Ta energia płynie ku temu postanowieniu tylko wtedy, gdy macie klarowność.

Tak więc miejcie jasność co do tego, co chcecie osiągnąć i jasność na temat samych siebie. Jesteście niepowtarzalni, jesteście błogosławieństwem dokładnie tacy, jacy jesteście. Kiedy zaczniecie szanować i kochać to, jacy jesteście, zobaczycie jak łatwo jest kochać.” – Sri Swami Vishwananda


Uroczystości noworoczne zakończyło osobiste błogosławieństwo Sri Swamiego Vishwanandy, kirtan w późnych godzinach nocnych, również z Gurudźim, a na samo zakończenie nocy mieliśmy imprezę disco z naszym własnym DJ-em – „DJ-em Bhaktiveshem”. Noc zakończyła się wczesnym rankiem około 4.00. Podsumowując - uroczystości noworoczne stały się świąteczną okazją nasyconą bhakti i wyznaczającą rytm na nadchodzący rok. Przy tej ilości zmian w 2015 roku, trudno sobie wyobrazić, co wydarzy się w 2016, jednak cokolwiek to będzie, doda po prostu kolejne fragmenty puzzli do tajemniczego Boskiego Planu naszego Gurudźiego. Dźej Gurudew i Szczęśliwego Nowego Roku!


Hara Hara Mahadew! Zbliża się Maha Śiwaratri 2016, rejestrujcie się już teraz i przygotujcie się na tę wspaniałą noc poświęconą największemu bhakcie spośród wszystkich – Panu Śiwie. Więcej informacji znajdziecie pod adresem: http://www.bhaktimarga.org/events/event/maha-shivaratri

poniedziałek, 30 listopada 2015

Podążając za Mistrzem: Wryndawana 2015 – dzień 5 (ceremonia ślubna)




„On (Śri Kryszna) nigdy się nie narodził. Nawet Jego narodziny są po prostu Jego manifestacją.
On zawsze był i będzie obecny" – Sri Swami Vishwananda

Podróż:

Dzień rozpoczął się w trochę bardziej swobodnej atmosferze abhiszekamem do Giridhariego.


Następnie grupa odwiedziła świątynię Dźami Kryszny, znanego również jako Hukka Kryszna. Codziennie w tej świątyni Krysznie jest ofiarowana hukka (rodzaj fajki na tytoń). Mówi się, że podczas ofiarowania słychać dźwięk bąbelków, co dowodzi że Kryszna naprawdę ją pali.



Po wyjściu ze świątyni grupa udała się do aśramu Neem Karoli Baby, gdzie znajduje się jego samadhi.

Wieczorem miała miejsce pierwsza część trzydniowych ceremonii ślubnych córki Swamini VishwaMohini Ma, było przystrajanie, jedzenie i kirtan.

Najważniejsze wydarzenia:

Poniżej relacje „z pierwszej ręki”, a w nich kilka ciekawych opowieści:

Krowi nawóz:

„Kiedy poruszaliśmy się po ulicach Wryndanwany, obserwowaliśmy indyjskie kobiety, które nakładały na ściany krowi nawóz w formie płaskich placków, zostawiając go tam do wyschnięcia. Ciekawe jest to, że kobiety stosują krowi nawóz do wielu celów w swoich domach, na przykład do odstraszania insektów. Jest to również bardzo dobry przewodnik ciepła, może być też użyty w celach dezynfekcyjnych”.


Neem Karoli Baba:


„Kiedy przyjechaliśmy do miejsca samadhi Neem Karoli Baby, spotkaliśmy jego syna. Opowiedział nam on ciekawą historię. Któregoś razu Baba chciał pojechać gdzieś pociągiem, ale nie pozwolili mu wejść. W rezultacie pociąg nie mógł ruszyć. Kiedy konduktor zorientował się, kim jest Baba, prosił o przebaczenie. Baba powiedział, że wybaczy, ale tylko pod warunkiem, że od tego momentu wszyscy święci i sadhu będą mogli jeździć pociągiem za darmo. Mówi się, że Baba jest inkarnacją Hanumana i reprezentuje pełne oddanie i Miłość do Boga.”


Ślub:

„Swamini VishwaMohini Ma zaśpiewała przepiękny kirtan i mówiła o prawdziwym znaczeniu ślubu. W rzeczywistości reprezentuje on połączenie z Bogiem, ścieżkę na której możemy odnaleźć Boga w naszym partnerze. Pierwszego dnia ceremonii weselnych tradycyjnie dekoruje się henną ręce i stopy, czym większość wielbicieli cieszyła się przez cały wieczór”.


Więcej zdjęć można znaleźć na naszej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda


wtorek, 22 września 2015

Podążając za Mistrzem - Kumbha Mela, dzień 11 (ostatni)




Podróż:

Ostatni dzień pielgrzymki upłynął na odwiedzaniu świątyń w okolicy oraz na kirtanie. Głównym wydarzeniem dnia była wizyta w świątyni Trimbakeśwar i spędziliśmy jeszcze trochę czasu ze Swamim przed wyjazdem z Indii. We wspominanej świątyni znajduje się jeden z 12 Dźjotirlingamów, najważniejszych lingamów w Indiach.






Dodatkowo oprócz wizyty w świątyni Trimbakeśwar, grupa odwiedziła również miejsce narodzin Hanumana. Ciekawe jest to, że podczas pory deszczowej wiatr wieje tutaj tak mocno, że woda z wodospadu jest dosłownie wpychana z powrotem na górę, pokonując grawitację.


Grupa odwiedziła również aśram mędrca Kapili, którego głównym bóstwem jest Rama. W tym miejscu Kapila, gdy miał 5 lat przekazał Brahma Widję (boską wiedzę) swojej matce. Miało to miejsce podczas trwania satja jugi (złotego wieku). W tym miejscu żył i praktykował sadhanę przez wiele lat wielki guru Gadźanand Maharadź, zyskując wyzwolenie oraz wszystkie swoje moce.



W aśramie znajdują się dwa kundy (jeziorka/zbiorniki wodne), w które przez tysiące lat naturalnie wpływała woda. Pomimo że nie było miejsca, gdzie woda by mogła wypłynąć, jeziorka nigdy nie wylały. W starożytnych czasach odbywały się tutaj Kumbha Mele.

Jest inna ciekawa historia, która opowiada o tym, że w południowej części aśramu mieszkał Sri Śukraćarja – guru demonów. Przeklął on tę okolicę, w wyniku czego przestały tam rosnąć wszelkie rośliny i miało to potrwać dotąd, aż Pan Rama, który był na wygnaniu, nie będzie stąpał po tej krainie. Kiedy tylko stopy Pana dotknęły tutejszej ziemi, wszystko się zazieleniło i zakwitło.


Później, w ciągu dnia, grupa odwiedziła przepiękną świątynię Ramy w Nashik zwaną Mukta Dham. Głównym bóstwem świątyni jest Sita-Ram, ale znajdowały się tam też tak znakomite bóstwa jak Radha Kryszna, Lakszmi Narajana czy Hanuman. Grupa wzięła ze sobą harmonium, mridangę i mandźiry i rozpoczęła energiczny kirtan. Wielu ludzi dołączyło śpiewając Imiona Pana, klaszcząc, śpiewając i popatrując na grupę z ciekawością. Energia była wspaniała i po kilku minutach świątynia była przepełniona.


Wieczorem grupa spędziła trochę czasu w miejscu, które było ich domem przez ostatnich osiem dni i które połączyło wszystkich. Była kolacja przy świecach, aby stworzyć odświętną atmosferę, był też gość specjalny - zwierzchnik wszystkich akhar. Miał prywatną rozmowę ze Swamidźim, a potem słuchał kirtanu zaśpiewanego specjalnie dla niego.



Ostatnie chwile tej niezapomnianej pielgrzymki upłynęły na podziękowaniach dla Swamidźiego za pozwolenie wzięcia udziału w tej specjalnej mistycznej podróży do serca duchowości Indii – Kumbha Meli. Poprzez łaskę Mistrza, każdy w grupie był w stanie poczuć Miłość Boga na swój własny niepowtarzalny sposób, tak żeby móc świecić i dzielić się tą Miłością po powrocie do domu z wszystkimi ludźmi w około.


Wrażenia:

„Ostatni wieczór, tak jak inne, zakończył się późno w nocy, byliśmy wykończeni i cieszyliśmy się na tych kilka godzin snu, którego brakowało nam bardzo mocno. Następnego dnia pożegnaliśmy ukochanego Gurudźiego, który lekko przedłużył swój pobyt w Indiach i udał się z małą grupką wielbicieli do Puny, podczas gdy reszta pojechała dwoma dużymi autobusami do Bombaju, na samoloty do Frankfurtu, Londynu, Moskwy czy Johannesburga. Były to niezapomniane 10 dni, które spędziliśmy razem jako wielka rodzina, a których wspomnienie będziemy nosić w sercach”.
- Swami Vishwakurunandhanananda (Swami Kuru)

Nadchodzące wydarzenia:

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej na temat tego, jak wziąć udział w następnych wydarzeniach ze Sri Swamim Vishwanandą, proszę kliknij w ten link: http://bhaktimarga.pl/bhakti-marga-wydarzenia/

Aby zobaczyć więcej zdjęć, prosimy odwieź nasz profil na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda

wtorek, 15 września 2015

Podążając za Mistrzem: Kumbha Mela 2015 – dzień 2 (śpiewamy w Shirdi)




"Shirdi Sai Baba łamał wszelkie bariery religijne, jakie tylko mogą powstać w ludzkim umyśle. Jest on doskonałym przykładem wspaniałego świętego, zawsze był skromny. Dawał i nadal daje ludziom bardzo wiele" – Sri Swami Vishwananda


Podróż:

Drugi dzień podróży spędziliśmy w Shirdi śpiewając bhadźany i odwiedzając świętych. Świątynie Shirdi Sai, jak i samo miasto przypominały nam o tym, że Shirdi Sai wyznawał zarówno islam, jak i hinduizm. Ważnym elementem jego misji było pogodzenie tych dwóch religii i pokazanie, co je ze sobą łączy. W podobny sposób Sri Swami Vishwananda pokazuje nam jedność hinduizmu i chrześcijaństwa.


Najważniejsze wydarzenia:

Sri Swami Vishwananda oraz wielbiciele Bhakti Margi zostali poproszeni w świątyni Shirdi Sai o zaśpiewanie bhadźanów (religijnych pieśni).


Pielgrzymi odwiedzają świątynię głównie w czwartki. Szacuje się, że tego dnia świątynię odwiedza około miliona ludzi.

Było to piękne oraz intensywne doświadczenie. Obecni w pomieszczeniu tradycjonaliści byli nieco zaskoczeni stylem tańca i śpiewu zaprezentowanym przez Bhakti Margę. Wkrótce jednak wszyscy dołączyli do nas tańcząc i śpiewając w imię Boga.


Po zakończeniu występu Swamidźi udzielił kilku wywiadów mediom. Swamini Vishwamohini oraz Swami Paranthapa również udzielili wywiadów, opowiadając o "doświadczeniu Shirdi".



W ciągu całego dnia odwiedziliśmy liczne świątynie oraz różnych świętych. Oto krótka relacja jednego z uczestników:

1. Najpierw udaliśmy się do miejsca, w którym Baba przez jakiś czas medytował. W tym samym miejscu wysłał kiedyś Upasani Maharadźę, aby ten wykonywał swoją sadhanę.



2. Drugim miejscem, jakie odwiedziliśmy był samadhi aśram Chaval Baby, który zasłynął tym, że miał wizję Shirdi Sai, po której stał się jego uczniem. W tej świątyni pojawił się kiedyś na podłodze znak OM, natomiast innym razem na ścianie pokoju do medytacji (dhyaan mandir) pojawił się obraz Shirdi Sai. Po dziś dzień ma tutaj miejsce wiele różnych cudów.



3. Ostatnim miejscem, jakie widzieliśmy było samadhi Ramdasi Baby. Była to cudowna świątynia. Jedna z historii opowiada o tym, że Ramdasi wykonywał dźapę intonując 'Sri Ram Jai Ram Jai Jai Ram' 200 tysięcy razy. Kiedy skończył ostatnią mantrę, z drzewa zeskoczyła małpa, objęła mocno świętego, po czym nagle zniknęła. Dźej Hanuman!


Z dziennika podróży: "Cały pokój dawał czadu i wydawało się, że rzeczy tego rodzaju nie zdarzają się tak często, jak bym się tego spodziewał. Kiedy się rozkręciliśmy, to grube kamienne ściany zdawały się tworzyć doskonała komorę dźwiękową, która ożywiała całą świątynię. Na twarzach ludzi malowała się namacalna wręcz błogość. Kiedy Swamidźi patrzył w kierunku Maha Samadhi Shirdi Sai Baby ukazywał wszystkim obecnym w świątyni pewien niezwykle uroczy aspekt swojej osoby." - Dimitiri, USA

Więcej zdjęć z pierwszego dnia można obejrzeć na naszej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda


I obiecana nieco mniej formalna relacja jednego z uczestników pielgrzymki:

Somanathdas relacjonuje z Indii

„Jest druga w nocy tutejszego czasu, a my z Prakashem piszemy do was. A tak właśnie to nie wiemy, jaki jest dzień i kiedy przyjechaliśmy. Wiem tylko, że jutro o 8 ruszamy do Nashik. I o trzeciej po południu będziemy gościć u Mahanta.

A teraz w mocnym skrócie co dziś się działo.
Do 13:40 mieliśmy czas wolny i byliśmy na zakupach. Mieliśmy fajną zabawę. To super z Hindusami się targować. Ale czad! Trzeba to w Polsce wprowadzić. A i tak zrobili nas wszystkich w konia - musimy więcej ćwiczyć. Swami nawet dał nam po wizycie w Shirdi jeszcze dodatkowy czas na zakupy - "bo wy przecież to tak lubicie" - skomentował. 

Ale i tak największym wydarzeniem dziś ‎był kirtan w świątyni Shirdi Sai. W świątyni po przeciwnej stronie, gdzie stoi Shirdi Sai Baba jest miejsce na zespoły na kirtan. Dookoła tego miejsca gromadzą się tłumy, setki pielgrzymów po darszan Shirdi Sai. Właśnie w tym miejscu zaczął się kirtan. Po trzecim bhadźanie nie wytrzymaliśmy i zaczęła się rasa lila. Razem z Hindusami tańczyliśmy i skakaliśmy. Mokrzy do kości wielbiliśmy Święte Imię Pana. Swami Kuru skomentował to, że już dawno nie pamięta czegoś takiego. A Roshan powiedział, że są dwie duże świątynie w Indiach, gdzie prowadzone są tego typu kirtany i jednym z nich jest świątynia Shirdi Sai. Powiedział też, że nie wie, jakim cudem mieliśmy szanse mieć kirtan - "i don`t know how, i don`t know" - powtarzał...
A ‎na kirtanie nie widziałem jeszcze tak tańczącego Swamiego Keshavy. Prawdziwy Hanumandźi ‎z lasu!!!
 
Słuchajcie najważniejsza sprawa - jest to tylko On. Cokolwiek się dzieje, nie przepuszczajcie możliwości służenia Mu. 
Tu w Indiach to bardzo widać, chyba przez podejście Hindusów i ich tradycję.

O - ‎Prakash właśnie zaczął medytować... zaczął - tak przynajmniej wygląda...

Wieczorem po kolacji w hotelu mieliśmy koncert hinduskiego muzyka. Nie wiem, jak się nazywa. Ale śpiewał wspaniale. Ale jak miałbym być szczery i zrobić porównanie, to Mira dziś na kirtanie była jak rock-star w świątyni Shirdi Sai. Żaden hinduski muzyk nie porwie tak jak ona. No - chyba że jest to Gurudźi (Sri Swami Vishwananda)...

Pamiętamy o was. O każdym z osobna i o wszystkich naraz.
Good night, buziaki!!!

Ostatnia wiadomość od Prakasha (sms-owa): Kochani - transferujemy wam miłość z Shirdi. Jesteśmy tutaj ostatnie kilka godzin, jeszcze arati i raniutko jedziemy do Nashik.

Wielkie pozdrowienia!"
 

piątek, 11 września 2015

Młodzieżowa letnia sangha - część 1


W zeszłym tygodniu odbyła się pierwsza w historii Bhakti Margi letnia sangha. Do głównych założeń programu należało zapoznanie się z Bhakti Margą - ścieżką oddania i zjednoczenie młodzieży we wzajemnym wsparciu na ścieżce duchowej.
 
Tydzień podczas letniej sanghi był bardzo aktywny. Młodzi ludzie z całego świata wzięli udział w rozmaitych zajęciach, skierowanych na poznanie różnych form bhakti w praktyczny sposób: sewa, warsztaty plastyczne i muzyczne, kurs pudźy, wykłady z ryszim Nikhilanandą i wiele innych. Była to dla nas wspaniała okazja, by nawiązać kontakt ze sobą, z rezydentami i z Bhakti Margą jako misją. Na jakiś czas zostawiliśmy za sobą swoje „normalne życie”, aby odpuścić, zrelaksować się i po prostu kochać.

Pierwszych kilka dni upłynęło na poznawaniu ścieżki bhakti, aśramu (Shree Peetha Nilaya) i na spotkaniach z ludźmi. Niektóre z naszych ulubionych tutejszych zajęć, kirtan i sewa były głównym trzonem kilku pierwszych dni.

Dzień 1: Wprowadzenie

Swami Anashuya zrobił przegląd zaplanowanych na ten tydzień działań, a młodzież w tym czasie się zapoznawała.

Niespodziewana wizyta Sri Swamiego Vishwanandy była okazją, aby spotkać się i przywitać z uczestnikami sanghi. Jeden z naszych gości zapytał Gurudźiego o możliwość darszanu, który zgodził się dać pod jednym warunkiem: uczestnicy sanghi mieli śpiewać i grać przez cały czas darszanu!



Gurudźi zapoznał grupę z kirtanem.



Aśramowi liderzy sewy powitali uczestników sanghi.

Dzień 2: Projekt Mantra, bhakti padasewa/dasja i lekcje bhakti śrawana/kirtana 


Każdy mógł doświadczyć bhakti padasewa i dasja, czyli pomagania innym i służenia Panu poprzez sewę, bezinteresowną służbę. Praktykowaliśmy całodniowe skupienie na Bogu i dedykowanie mu swojej pracy.


Kto mówi, że praca nie może być zabawna?! Wykonywanie pracy dla Boga jest w stanie zmienić obowiązki w radosne oddanie.



Po ciężkiej pracy, Mira, Chatur i Aradhaka nauczali nas na temat kirtanu oraz śrawana bhakti. Słuchaliśmy historii o tańcu, śpiewie i Chaitanyi Mahaprabhu. Nauczono nas tego, że boskie imiona i sam Bóg są jednym i tym samym. Wibracja boskich imion jest czysta i wznosi naszą wibrację do jej poziomu. Wiele osób powiedziało, że doświadczyli mocy boskich imion. Dało nam to zrozumienie, dlaczego Gurudźi chce, byśmy śpiewali i grali podczas darszanu. 

Jeden z gości wspomniał: 
„Nauczyłem się tak wiele o bhadźanach i duchowej muzyce, którą tu gramy – co ta muzyka robi: na temat częstotliwości fal, które ona wytwarza i jak ważne to jest.”


Kirtan i taniec wokół ogniska rozgrzały tłum w tę dziką noc pełną atrakcji.


Grupa cieszyła się śpiewem i tańcem wokół ogniska, szczególnie, gdy Gurudźi wszedł w sam środek zabawy.

Dzień 3: Budowanie zespołu, OM Chanting i historia Bhakti Margi.


Aby było więcej zabawy, liderzy rzucili młodzieży wyzwanie w karaoke i szaradach. To pomogło nam poczuć się swobodnie także wobec tłumu!


Małe grupy miały tylko chwilę czasu, aby przygotować piosenkę do zaśpiewania w obecności całej reszty letniej sanghi.


Uczestnicy sanghi rozruszali się na całego - podobało im się karaoke!





Ryszi Nikhilananda poprowadził wykład o historii Bhakti Margi. Na tym zdjęciu ryszi pokazuje ewolucję logo.

Po kirtanie odbyła się sesja OM Chanting.

Pobyt w tym miejscu był dla uczestników sanghi doświadczeniem aśramu w wielu różnych formach: otoczenie, lekcje, śpiew i taniec, historie o różnych przejawach boskości, filmy o świętych, obserwowanie stylu życia mnichów i zakonnic zamieszkałych w Shree Peetha Nilaya. Letnia sangha połączyła tych młodych ludzi, aby mogli wspierać się wzajemnie na ścieżce duchowej. Jedna z osób zauważyła: „Mam uczucie, że ludzie, którzy tu są, są inni niż u mnie w domu, we Włoszech, a także w innych miejscach. Ci ludzie są tutaj, ponieważ coś ich tu przyciągnęło. Spotkanie się z nimi nie jest zbiegiem okoliczności. Mam o nich bardzo pozytywne zdanie.”

Ktoś inny powiedział: „Tym, co mi się bardzo podoba w związku z pobytem tutaj, są ludzie, których dane mi było spotkać. Jest tu wielu moich rówieśników, którzy są bardzo dobrymi ludźmi. To jest to, co kocham – poznawanie ludzi.”

Pierwsze trzy dni tego tygodnia były niezwykle ekscytujące i stwarzały okazję do jednoczenia się w duchowości, znajdywania miłości we wszystkich rzeczach i śpiewania boskich imion. W kolejnym poście napiszemy, co działo się przez resztę tygodnia, tak więc pozostańcie z nami!