Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadzieja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadzieja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2016

Kulisy powstawania „A Decade of Love” (część 1 z 3)



„A Decade of Love” (“Dekada Miłości”)
Kulisy powstawania książki opisującej historię Misji Miłości Sri Swamiego Vishwanandy.

Na początku tego roku, gdy rozpoczynaliśmy przygotowania organizacji festiwalu 10-cio lecia Bhakti Margi (który odbył się w dniach 10-12 lipca 2015 r.), postanowiliśmy stworzyć książkę ukazującą historię tych 10-ciu lat naszej misji. Dla wszystkich zaangażowanych w ten projekt było jasne, iż musi to być książka wyjątkowa, pięknie ilustrowana, ukazująca zarówno szerszą perspektywę wydarzeń, jak i wiele drobnych szczegółów cudownej misji naszego ukochanego Gurudźiego – jego Misji Miłości.

W rezultacie wyszło tak, że zabrakło nam czasu na jej produkcję. Musieliśmy więc odłożyć ten projekt na później, ale nadal mieliśmy problem ze znalezieniem dla niego czasu. Na szczęście, pod wpływem pełnego miłości, ale stanowczego nacisku ze strony naszego ukochanego Gurudźiego, udało nam się skończyć książkę tuż przed Bożym Narodzeniem 2015. Jako że wkroczyliśmy w 2016 rok, czas zakreśla ostatni rozdział pierwszej Dekady Miłości. Oceniając z perspektywy czasu, jest to w sumie idealny moment, aby spojrzeć wstecz na to, co zostało osiągnięte, dlatego cieszymy się, że „los” pozwolił nam wydać książkę dopiero teraz. Umożliwiło to zawarcie roku 2015 w całości, kiedy to miało miejsce tak wiele wyjątkowych zdarzeń zakańczających pierwszą dekadę w wielkim stylu. Jesteśmy już gotowi, aby w pełni zanurzyć się w Nową Erę. Ale o tym będzie później.


Tworzenie książki, godnie opisującej misję Gurudźiego było nie lada wyzwaniem dla naszego zespołu. Projekt nie był wykonany przez jedną czy dwie osoby gdzieś na boku. Wymagał dużo więcej wysiłku, musieliśmy wyrwać się z rutyny naszych codziennych obowiązków, aby poświęcić mu tyle naszej uwagi, ile potrzebował i na ile zasługiwał. Dodatkowo musieliśmy stawić czoła ostatecznemu terminowi zakończenia. Co oznacza, że książka musiała być koniecznie gotowa na Boże Narodzenie, bo jak nie - to już po nas! Nie dosłownie oczywiście, ale wiadomo, o co chodzi.

Dokonanie tego w mniej niż cztery tygodnie, dla niektórych z nas było jak „mission impossible” („misja niemożliwa”). Patrząc wstecz, rzeczywiście było to niemal niemożliwe. Sama Bhakti Marga, patrząc z ludzkiego punku widzenia, pod wieloma względami jest jak „mission impossible”. To, co Gurudźi osiągnął przez dziesięć lat, jest zapierającym dech w piersiach boskim arcydziełem! Jest jego największym cudem, zawierającym wszystkie mniejsze i większe cuda dziejące się gdzieś po drodze – historie i doświadczenia wielu ludzi przemienianych ze zwykłego metalu w złoto, przez Gurudźiego w roli „kamienia filozoficznego”. Jak wspaniale, że wybrał nas wszystkich, byśmy byli współtwórcami jego wielkiego dzieła!
Wiedzieliśmy, że nie możemy sobie pozwolić na wydanie niedopracowanego dzieła. Spisanie historii misji naszego Guru to poważne przedsięwzięcie. Dlatego przez ostanie tygodnie powiększyliśmy zespół i pracowaliśmy intensywnie, dosłownie dzień i noc, aby wszystko się udało. Musieliśmy się stać naprawdę zgraną drużyną, by temu podołać. Co stworzyła jedna osoba – koncepcja, tekst, zdjęcie czy projekt graficzny – zmieniała bądź edytowała inna osoba, a następnie było to modyfikowane przez jeszcze kogoś innego. Miło było obserwować to zaufanie między nami.  

Wierzyliśmy, że wkład kolejnej osoby pomoże w osiągnięciu lepszego efektu. Tu nie chodziło o „ja” lub „moje”, lecz o Niego (Gurudźiego) i nas wszystkich. Nie po raz pierwszy można było zaobserwować, jak wielbiciele jednoczą się w ciężkich chwilach presji. Zdarzają się czasem konflikty, jak w każdej rodzinie, jednak w takich chwilach jak ta, stajemy po jednej stronie, stajemy się jednością.
Kończąc książkę po nieprzespanej nocy, zdaliśmy sobie sprawę, iż właśnie zakończyliśmy trzecią w tym roku „ratri” (noc, podczas której się nie śpi), czyli: Śiwaratri, Noc Karthik, a teraz „Misja Miłości Ratri”. Są to chwile, które pamięta się do końca życia – kiedy oddajesz się bez reszty, gdy wyciskasz z siebie resztki energii życiowej. Byliśmy śmiertelnie zmęczeni, ale wciąż żywi! Czuliśmy, że żyjemy, bo żyliśmy bhakti w najpełniejszym jego wydaniu.
 

Podsumowując, ta książka nie jest zwykłą książką historyczną. Sposób, w jaki obrazuje dziesięć lat misji Sri Swamiego Vishwanandy sprawia, iż przypomina ona z ogromną siłą o tym, co tak naprawdę się liczy: Bóg jest Miłością. Bóg objawia się jako Satguru, by ponownie obudzić w ludzkości tę Miłość. Satguru i jego misja to jedność. Jeśli kochamy naszego Guru, jeśli kochamy Boga i jego stworzenie, naturalnym staje się, że wspieramy również jego misję, którą jest szerzenie Miłości. Oznacza to, iż chcemy przekazywać innym Miłość, którą otrzymaliśmy.

Rozmyślając nad pierwszą dekadą Miłości, można powiedzieć, że jest ona okresem, w którym otrzymaliśmy ogrom Miłości. Nowa Era, rozpoczynająca się z kolejną dekadą, to era szerzenia tej Miłości. Gdy dzielimy się nią (bezwarunkowo), właściwie otrzymujemy jej jeszcze więcej niż wcześniej. To jest sekret Miłości. Musicie ją dawać, aby ją otrzymywać. Musicie stać się wystarczająco odważni, by móc znaleźć się tam, gdzie powinniście być, a nie tam, gdzie być chcecie. Ale prawdziwe oddanie łączy to, co potrzebne z tym, czego pragniemy. Innymi słowy – będziecie chcieli znaleźć się tam, gdzie powinniście być.
Ta misja wykracza poza nasze pojęcie, Guru i Bóg również. Jednak książka ta działa trochę jak murti. Jest fizyczną bramą dającą dostęp do większej prawdy, leżącej poza czasem i przestrzenią. Mamy nadzieję, że skorzystacie z tej wyjątkowej okazji i dzięki książce będziecie cieszyć się odkrywaniem klucza sukcesu Nowej Ery.
– Swami Vishwakurunandhanananda

sobota, 25 lipca 2015

Sri Swami Vishwananda instaluje nowe murti



Tuż przed obchodami 10 rocznicy powstania Bhakti Margi (10-12 lipca 2015 r.) Sri Swami Vishwananda zainstalował na dachu głównego wejścia do Shree Peetha Nilaya nowe murti. Oto relacja z tej ceremonii:


W poprzednim tygodniu (przed obchodami 10-lecia BM) fasada wejścia głównego została upiększona dwiema nowymi kolumnami z ornamentami, bogato udekorowanymi rzeźbami Astha Lakszmi, ośmioma różnymi formami Lakszmi oraz dwoma wiecznymi sługami Mahawisznu, Garudą i Hanumanem.


W poniedziałek (6 lipca br.) Sri Swami Vishwananda zainstalował nowe murti Mahalakszmi, Durgi i Saraswati na dachu głównego wejścia Shree Peetha Nilaya. Ceremonia ta nie została wcześniej zapowiedziana, więc okazała się bardzo mile widzianą niespodzianką dla wszystkich obecnych w centrum.


Ceremonia instalacji zawierała kalasz pudźę, jagnę i maha abiszekam. Swamidźi również odprawił prana pratiszta, napełniając główny posąg kosmiczną energią Mahalakszmi tak, że została Ona ożywiona.




Na końcu ceremonii na uczestników dosłownie spadł deszcz błogosławieństw Sri Swamiego Vishwanandy i Boskiej Matki w postaci wody i płatków kwiatów.



Jak Swamidźi powtarza: „Mahalakszmi jest żywicielką. Ona jest tą, która dostarcza wszystkiego w postaci Matki”.

Jako że ten rok 10 rocznicy Bhakti Margi zaznacza obudzenie się Nowej Ery, instalacja nowego murti Mahalakszmi, razem z dwoma innymi murti Saraswati i Durgi, przy głównym wejściu do Shree Peetha Nilaya zapewne jest bardzo symbolicznym wydarzeniem, które napełnia nasze serca miłością, nadzieją i wiarą.

sobota, 20 grudnia 2014

Ten świat od wieków opiera się na nadziei


„Spotykajcie się – zmieniajcie się. Wznieście się ponad dobro i zło – miejcie nadzieję”


„Ponownie mamy Święta Bożego Narodzenia – a czy my się zmieniliśmy? Każdego roku obchodzimy Boże Narodzenie, celebrujemy narodziny Jedynego Pana, Zbawiciela, który narodził się, by pomóc ludzkości; wielkiego Mistrza, który przyszedł, aby dać przykład ludzkości. Zapytajmy jednak samych siebie: czy my się zmieniliśmy? Co się zmieniło w naszym życiu? Ktoś powie: >>Tak, zmieniłem swoje życie. Stałem się duchowy.<<

Świetnie znacie to funkcjonujące w świecie słowo. To dobrze, ale bycie kimś duchowym, to nie tylko tytuł. To nie jest jedynie naklejka, którą sobie przyklejamy – >>Jesteśmy duchowi<<, albo pokazywanie światu, że jesteśmy bardzo duchowi. Co wam dało bycie osobą duchową? Jakie zmiany nastąpiły? Każdego roku w tym czasie, każdy stara się być dobry, czyż nie? Kiedy zbliżają się Święta, każdy chce być dobry, przygotowując się na narodziny Chrystusa. Jednak Chrystus rodzi się każdego dnia w sercu człowieka. Musimy to sobie uprzytomnić. I musimy się zmienić. Nie powinniśmy oczekiwać od innych, aby się zmienili, ale my sami musimy siebie zmienić. Zawsze to powtarzam: samodyscyplina.


Zadajmy więc sobie, naszej własnej Jaźni, następujące pytanie: >>Co się we mnie zmieniło?<< Czy coś się wewnątrz ciebie zmieniło? Czy też nadal pozostajesz tą samą osobą? Zobaczycie, że wiele się zmieniło, nawet, jeśli tego nie zauważyliście. Poszliście do przodu, dojrzeliście, wasze serce otworzyło się troszkę bardziej. Tak więc, jest nadzieja. (śmiech) 

I to właśnie Chrystus przyniósł światu: nadzieję. Jak to się mówi: Jeśli ktoś traci nadzieję, to traci wszystko. Możecie stracić wszystko, ale w chwili, gdy tracicie nadzieję, życie staje się daremne. Ten świat od wieków opiera się na nadziei. Jeśli więc coś nie powiodło się wam w tym roku, który właśnie dobiegł końca – no, jeszcze nie zupełnie - to jest nadzieja, że powiedzie wam się w następnym. I musicie w to uwierzyć. Musicie mieć wiarę. Bez wiary – ciężko jest żywić nadzieję.  


Wierzyć, ale w co? Wierzyć w Boga, który jest w Was, wierzyć w tę kosmiczną energię, która jest w was obecna. Postarajcie się więc wzbudzić ją w sobie i wzmocnić swoją wiarę. Im silniejsza wiara, tym bardziej wy stajecie się silniejsi."

- Śri Swami Vishwananda, fragment wypowiedzi z satsangu, który miał miejsce 23 grudnia 2009 roku

środa, 12 listopada 2014

Ustalcie sobie cel w życiu i podejmijcie decyzję.



Już za kilka dni przyjeżdża do Warszawy Śri Swami Vishwananda. Swami podróżuje po całym świecie, udziela darszanów, a przed każdym daje krótkie wykłady. Tym razem publikujemy fragment wykładu Śri Swamiego Vishwanandy o nadziei, wierze, celu i oczywiście o Miłości. Ten fragment pochodzi z książki "Just Love 2. Po prostu kochaj", którą będzie można nabyć już za kilka dni w Warszawie 15 listopada podczas darszanu Swamiego.
Rejestracja na darszan pod adresem e-mail: rejestracja@bhaktimarga.pl lub telefonicznie 605 333 027. 


„Nigdy nie traćcie nadziei i wiedzcie, że im bliżej celu jesteście, tym więcej będzie testów. Wiedzcie jednak, że Pan jest z wami w obliczu każdego testu, wiedzcie, że zawsze was wspiera. On zawsze tu jest, aby was prowadzić. On i Boska Matka zawsze będą z wami. Wiecie, że tak jest. Powiem wam coś – oni są jak wasi stróże. Nieustannie stoją tuż obok was. Jeśli zobaczą, że naprawdę tego chcecie, będą przy was, aby podać swą pomocną dłoń. Chwyćcie ją mocno! Trzymajcie tak mocno, abyście nie puścili jej przy pierwszym powiewie wiatru. Jeśli puścicie tę dłoń, zawrócicie. Będziecie potem musieli ponownie przejść przez to samo. 

 
Ustalcie sobie cel w życiu. Podejmijcie decyzję. Na cokolwiek się zdecydujecie, na czymkolwiek się skupicie, osiągniecie to. Niezależnie od tego, czy zajmie to wiele lat – cztery, a może dziesięć – osiągniecie cel. 

Przestańcie martwić się o przyszłość. Jeśli chcecie lepszej przyszłości, ona zależy od was. Przeszłość jest skończona, zostawcie ją za sobą. Nie przejmujcie się nią. Im bardziej trzymacie się przeszłości, tym bardziej ona trzyma się was. Im częściej będziecie zostawiać przeszłość za sobą, tym bardziej będziecie wolni i będziecie bardziej osadzeni w teraźniejszości. 

Dzięki temu nie będziecie tracić czasu na negatywne myślenie lub tworzenie w sobie negatywnego nastawienia.”


„Kiedy chodzi o dobre rzeczy, każdy chce je dostać, ale kiedy przychodzi do negatywnych – czyli własnych błędów – nikt ich nie akceptuje. Nauczcie się je akceptować. Jedynie dzięki akceptacji tego, co zrobiliście źle, będziecie w stanie wyjść ponad to i się zmienić. To jest proces uczenia się. W życiu za każdym razem przechodzicie przez to. 

Stale uczycie się nowych rzeczy, a jeśli nie nauczycie się czegoś w danym momencie, cykl powtarza się. To do was wróci i będziecie musieli uczyć się od nowa. Czasami ktoś mógłby powiedzieć: »Czego miałbym nauczyć się ze swoich pomyłek?«. To może się wydawać bezwartościowe, zadajemy sobie pytanie: czego możemy się z nich nauczyć? Ale naprawdę się uczymy. Nic nie jest bezwartościowe.”

niedziela, 26 października 2014

Śri Swami Vishwananda w Afryce Południowej



We wrześniu tego roku, przed Nawaratri, Gurudźi podróżował do Południowej Afryki oraz do Kenii z tygodniową wizytą u swoich wielbicieli. Tym razem podróżował wraz z gościem: dr Satyanarayana Dasą, swoim przyjacielem z Wrindawanu.

pudźa w świątyni Narasimhy

Podczas wyjazdu Swamidźi przeprowadził pudźę w świątyni Jwala Narasimhy i udzielił wielu darszanów.

darszan w Johannesburgu
darszan w Johannesburgu
darszan w Durbanie
darszan w Durbanie

Poniżej relacja wielbiciela z Południowej Afryki:

Johannesburg
 
We wtorek, 16 września tłum poruszonych w najwyższym stopniu wielbicieli tłoczył się na międzynarodowym lotnisku OR Tambo w Johannesburgu, w Afryce Południowej (JHB). Okazało się, że dla wielu była to bezsenna noc w oczekiwaniu na przyjazd swojego ukochanego Satguru.

Dla wielu z nas minęło prawie 17 miesięcy odkąd ostatnio byliśmy w Jego fizycznej obecności. Nie było sposobu, aby ukryć na naszych twarzach dziecięcą radość, miłość i podekscytowanie. W końcu po oczekiwaniu, które wydawało się wiecznością, drzwi się rozsunęły i tak jak pierwsze promienie słońca, które przedostają się przez chmury po burzy, niebiański uśmiech Gurudźiego zajaśniał poprzez otwierające się szklane drzwi pochłaniając chaotyczne lotnisko, zmieniając je w miejsce pełne miłości i boskości miejsce, tak jak to Jego obecność zwykle czyni!

Po przyjęciu błogosławieństwa wszyscy razem z Gurudźim i dr Satyanarayana Dasą udaliśmy się w drogę do świątyni Maha Jwala Narasimha Temple, kiedy to po tradycyjnym powitaniu Gurudźi i dr Satyanarayana Das udali się na na wypoczynek i żeby się odświeżyć po długiej podróży.

W międzyczasie wielbiciele zebrali się w świątyni, niektórzy medytowali, inni śpiewali, a jeszcze inni po prostu siedzieli i i cieszyli się chłonąc wibrację Gurudźiego. Było krótko po południu, kiedy wszyscy zaczęli śpiewać bhadźany. Po jakimś czasie Gurudźi pobłogosławił nas znów swoją boską obecnością i formalnie przedstawił dr Satyanarayana Dasa jako Babadźiego.

Tego samego popołudnia w świątyni Maha Jwala Narasimha zaczęli się pojawiać wielbiciele ze wszystkich stron, oczekiwali na przyjazd swojego ukochanego Gurudźiego. To miał być jeden z dwóch darszanów, jakich udzielił Gurudźi w Johannesburgu. Świątynia zapełniła się do maksimum na długo przed 7 wieczorem. I nawet szybko spadająca temperatura nie odstraszyła wielbicieli zebranych za zewnątrz, żeby chociaż spojrzeć na swojego ukochanego.

Śpiewaliśmy bhadźany oczekując Jego przyjazdu. Kiedy w końcu się pojawił nasze serca się rozradowały, a kiedy zaraz zaczął śpiewać, to było tak jakby każde serce zaczęło płakać słodkimi łzami radości. Wszyscy byliśmy stęsknieni, kiedy Gurudźi bez najmniejszego trudu przechodził między wysokimi i niskimi tonami kojąc każdą duszę, która była w zasięgu Jego melodyjnego głosu. Znany piosenkarz Zulu z KZN przybył do Johannesburga, żeby oddać hołd Gurudźiemu, po tym jak śpiewał.

Krótko potem Gurudźi zaczął dawać darszan, podczas gdy Babadźi dał wykład i próbował przekazać swoją ogromną wiedzę o Wedach. Noc zakończyła się arati do naszego ukochanego Satguru około godz. 1 nad ranem.

Następnego dnia Gurudźi zdecydował się odwiedzić dom i schronisko dla rodzin w Duduzwane, gdzie przekazał boskie błogosławieństwo wszystkim obecnym. Potem odjechał na prywatne spotkanie i obiad. Wszyscy byli bardzo szczęśliwi, że widzieli Śri Śwamiego Vishwanandę i było dużo śpiewów i tańców.
nowa chrześcijańska kaplica w Duduzwane

Często był tutaj, ale tym razem to było coś specjalnego, ponieważ konsekrował kapliczkę.


Swamidźi rozdaje prezenty

Swamidźi posadził pierwszy różany krzaczek w nowym różanym ogrodzie:


Tego samego wieczora wielbiciele spotkali się i rozśpiewali ekstatycznie w nowo wzniesionej świątyni Eswara Kovil w Południowej Lenasii, JHB. Tu miał być drugi i ostatni darszan w Johannesburgu podczas tego przyjazdu. Z miłością śpiewaliśmy bhadźany w oczekiwaniu na przyjazd Gurudźiego. Tym razem pobłogosławił nas nie tylko swoim boskim głosem, ale zadbał o to, aby każdy z osobna w tłumie miał szansę otworzyć serce i zaśpiewać z Nim razem. Atmosfera była niemal eteryczna.

Noc dobiegała końca, krótko po 1:30 nad ranem i zakończyła się arati do naszego ukochanego Gurudźiego. To była druga noc w ekstazie, zostaliśmy przez Niego pobłogosławieni, z mieszanymi emocjami wielu przygotowywało się, aby pożegnać swojego ukochanego, jako że zbliżał się czas końca odwiedzin Gurudźiego w Johannesburgu w Południowej Afryce. 
 
KwaZulu-Natal

To był czwartek 18 września, kiedy Śri Swami Vishwananda postawił swoje stopy w KwaZulu-Natal (KZN), na lotnisku było wielu wielbicieli, którzy cierpliwie i z wielką ochotą czekali ponad godzinę na naszego ukochanego Gurudźiego. Przybył z dr Satyanarayana Dasem w towarzystwie swoich inicjowanych swamich.

Kiedy Gurudźi nadjeżdżał do Świątyni Maha Szanta Narasimhy, witał Go wibrujący śpiew wszystkich wielbicieli, którzy ochoczo oczekiwali Jego przyjazdu. Następnie Swami Vishwachakradharananda z miłością wykonał guru pudźę.

Gurudźi w pełen miłości sposób przedstawił nam dr Satya Narayana Dasa. W ciągu całego dnia wielu wielbicieli wpadało do świątyni, żeby dostać choć jedno spojrzenie lub w nadziei na rozmowę z Gurudźim. Kilku miało to szczęście. Wieczorem Gurudźi i dr Satyanarayana Das rozmawiali z Sadhaną i udali się na pierwszy darszan do Stanger.

Sala była pełna, przyjechało kilka załadowanych busów z podekscytowanymi wielbicielami z takich odległych miejsc jak Gingingdlovu i Queensburgh. Gurudźi ponownie oczarował śpiewem wszystkich wielbicieli i wszystkie stopy zaczęły się poruszać w rytm boskiej wibracji!

Następnie rozpoczął się darszan i każdy, kto go dostał mówił o pewnym przebudzeniu w sercu i że można było czuć miłość Gurudźiego. Podczas darszanu nasze uszu dosłownie „przykleiły się” do dr Satya Nanarayana Dasy, kiedy mówił z poczuciem humoru. Tak wiele można było wziąć z tego wykładu.

Wielbiciele zostali ugoszczeni wystawnie i wyczekiwali na to, co przyniesie następny dzień.

19 września Gurudźi odwiedził świątynię Maha Kripalu Gajatri, gdzie przeprowadzono abiszekam dla Boskiej Matki.

Po pudźy był kolejny wykład dr Satyanarayana Dasa. Gurudźi zmaterializował pierścionek dla jednego wielbiciela – Karthigesana oraz wibhutti dla pań, które były zaciekawione i chciały zobaczyć Gurudźiego. Niemal padły z niedowierzania i poczuły się bardzo pobłogosławione, tym że dostały wibhutti od Gurudźiego.

Tego wieczora, zgodnie z planem był darszan i Gurudźi ponownie przeniósł nas w inne miejsce śpiewem i słodkim głosem. To było tak niesamowite zobaczyć jak podczas darszanu wszyscy opowiadają sobie swoje doświadczenia i przemiany jakie przeszli w swoim życiu, odkąd spotkali Gurudźiego.

Po darszanie Gurudźi zrobił nam niespodziankę nie tylko swoim śpiewem, ale również tańcem z wielbicielami do pięknych bhadźanów. Wszyscy życzyli sobie, żeby ta chwila trwała wiecznie! Każdy poczuł ekstazę i był wypełniony bosą miłością Gurudźiego. Wieczór zakończył się kolacją podaną około 2-3 godziny nad ranem.

Pomimo tego, że Gurudźi dawał darszan przez 5 godzin, znalazł czas, żeby w pełen miłości sposób osobiście porozmawiać z niektórymi wielbicielami. Zmaterializował jeszcze jeden pierścionek i udał się na odpoczynek przed porannym odlotem o godzinie 5 rano. Wielu wielbicieli pomimo tego, że nie spało całą noc, zdecydowało się zostać, aby pożegnać Gurudźiego, kiedy będzie wyjeżdżał na lotnisko.
To była krótka, ale niezapomniana wizyta Śri Swamiego Vishwanandy. Oczekujemy kolejnych odwiedzin Gurudźiego i modlimy się, aby jak najwięcej ludzi miało możliwość doświadczyć i otrzymać miłość oraz błogosławieństwo Gurudźiego. Dźej Gurudew!

środa, 10 września 2014

Czy wiesz, czego Bóg chce od ciebie?



"Uczyń miłość do Boga ostatecznym celem swojego życia i poddaj się mu. Wiesz czego Bóg od ciebie chce? Aby ciągle twój umysł był Jemu poddany. Abyś poddał twój umysł lotosowym stopom Pana, stopom twojego guru, stopom dowolnego mistrza duchowego i wyzwolił się. Wyzwolił się z umysłu, wyzwolił się z całego tego cierpienia, które sam stworzyłeś. 

Kiedy uwolnisz umysł, uświadomisz sobie, że Bóg jest wszędzie, w każdej postaci, w każdej małej rzeczy. Nawet ubrania, które nosisz są boskie. Każdy atom jest boski. Jeżeli patrzysz na świat boskimi oczami, zobaczysz, że to tylko jaśniejące światło Boga świeci poprzez wszystko, ale dopóki nie osiągniesz tej realizacji, próbuj nadal. Nigdy nie trać nadziei. W momencie, kiedy stracisz nadzieję, stracisz wszystko. W momencie, w którym powiesz: „Nie, nie mogę tego zrobić, nie mogę to zrobić”, nie będziesz w stanie tego zrobić. Zmierz się ze swoim strachem! Przypominaj sobie nieustannie, że jesteś częścią Boga. Jesteś w Jego boskich rękach i On nigdy nie pozwoli ci odejść. Nigdy! On zawsze będzie blisko ciebie, nawet bliżej niż oddech, niż powietrze, którym oddychasz.

Spróbuj wyobrazić sobie trochę umysłem, jak blisko jest Bóg. To trudne, prawda? Umysł nigdy nie pozwoli, abyś to sobie wyobraził. Tylko wtedy, kiedy zaczniesz myśleć rozumem serca - wtedy możesz zrealizować boskość całkowicie."

Śri Swami Vishwananda