Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mistrz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mistrz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2016

Kulisy powstawania „A Decade of Love” (część 3 z 3 )



Praca nad „A Decade of Love” - opis doświadczenia

W ciągu ostatnich kilku tygodni otrzymałem łaskę, dzięki której mogłem pracować nad książką „A Decade of Love” („Dekada Miłości”), która stanowi kronikę ostatnich 10 lat misji Mahamandaleśwara Sri Swamiego Vishwanandy. Książka ma zwartą formę i zawiera wiele ilustracji ukazujących ostatnie 10 lat życia Gurudźiego i jego licznych wielbicieli.

Podczas ostatnich kilku dni pracy nad książką towarzyszyło mi pewne silne uczucie, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Kiedy rozdziały nabierały kształtu, układ zdjęć przybierał swoją ostateczną formę, a książka stawała się konkretną całością, mnie zaczęło ogarniać uczucie zadziwienia. Nie czułem czegoś takiego nigdy przedtem, mogłem sobie tylko wyobrażać to uczucie, kiedy czytałem fikcyjne opowiadania.

Zobaczyłem misję Miłości i to właśnie wywołało we mnie to uczucie. Misja naprawdę miała swój zasięg na cały świat i dopiero teraz to widziałem. Jej podstawą była i nadal jest łaska – łaska, której mógł udzielić tylko Bóg. Na misję składały się tysiące indywidualnych doświadczeń poszczególnych wielbicieli, które złączyły się w jedno tworząc tę wspaniałą misję.


Kiedy to poczułem, musiałem się na chwilę zatrzymać, aby wczuć się w tę chwilę. Ta książka to wgląd w coś świętego. To była doprawdy łaska móc widzieć, jak wszystkie jej elementy składają się w jedną całość. Gdy sobie to uświadomiłem, na mojej twarzy malowała się radość, i to przez jakieś dobre pół godziny! Książka ta w jasny sposób pokazuje, że nasz Mistrz i jego misja stanowią jedno. Misja Bhakti Margi to manifestacja jego Miłości.

Rozwój Bhakti Margi przebiegał w sposób analogiczny do układu tej książki – złożyło się na niego wiele elementów. Niektóre spośród tych elementów kształtowały się przez wiele lat i czasami ich boski sens wyłaniał się dopiero na samym końcu. Mimo to, wszystko to znajduje się w boskich, doskonałych rękach, w doskonałych rękach naszego Guru.


Książka daje nam wgląd w pierwsze lata Bhakti Margi – początki w Steffenshoff i tworzenie się społeczności, która wspiera pracę Gurudźiego na całym świecie. Pracując nad treścią tej książki mieliśmy możliwość zobaczenia, jak zmieniała się rodzina Bhakti Margi przez te wszystkie lata. Przeglądanie archiwów zdjęć ukazujących pracę Gurudźiego na całym świecie stwarzało okazję do przywołania wielu wspomnień i podzielenia się różnymi historiami, które zmieniały nas przez tą dekadę.

Każda z tych historii zawierała w swoim przekazie dwie rzeczy – kim jest ten, kto tak bardzo i tak cudownie wpłynął na nasze życie oraz jakie były te cudowne przemiany, jakich doświadczyliśmy przez te lata, będąc częścią Bhakti Margi.


Transformacje, którym byliśmy poddawani miały różny charakter. Każdy wielbiciel czegoś doświadczył, czegoś głębokiego i poruszającego, czegoś, co przyciągnęło jego uwagę w taki sposób, jak nic ani nikt na tym świecie. Okoliczności, w jakich byliśmy przyciągani do Gurudźiego, w każdym przypadku były inne. Wszelkie lekcje duchowe, przez które przechodziliśmy były skrojone na miarę naszych indywidualnych potrzeb. Jak u krawca.

To, co się nie zmieniło przez te całe 10 lat, to Miłość Gurudźiego. Jak napisał w przedmowie do książki Mahant Satya Narayan Das Babaji, Gurudźi często odgrywa rolę doskonałego wielbiciela Boga – z całym jego niesamowitym oddaniem, ciężką pracą i absolutnym skupieniem na Miłości. Jego oddanie dla sprawy otwierania ludzkich serc jest przeogromne i jednocześnie bardzo zauważalne. Jego Miłość bezustannie stawia się do ciężkiej pracy – dzień po dniu, rok po roku, darszan po darszanie, interview po interview, pielgrzymka po pielgrzymce.

W ciągu tych 10 lat Gurudźi stanowił dla każdego z nas brakujący fragment puzzli naszego serca. Ale co z innymi wielbicielami, co z całą ludzkością? Jeżeli misją Sri Swamiego Vishwanandy jest otwieranie ludzkich serc, to oczywistym jest, że jego wielbiciele otworzą swoje serca oraz że będą odzwierciedlać Miłość, której naucza i którą okazuje ich Guru.


Praca nad książką była dla zespołu pewnego rodzaju cudowną próbką otwierania serca. Wszyscy ludzie pracujący nad tą publikacją byli bardzo utalentowani i kreatywni. Często mieliśmy różne pomysły na temat tego projektu i zdarzały się różnice zdań.

Nasz zespół doświadczał tego samego, czego naturalnie doświadczają wszyscy pracujący w zespołach. Każdy miał odczucie, że musi bronić swojej wizji, jak to wszystko powinno wyglądać. „To zdjęcie wygląda najlepiej, jak sformatujemy je w taki a taki sposób”, „Powinniśmy użyć tej czcionki”, „Nie mam pewności, czy to właśnie tego zdjęcia powinniśmy użyć w tym rozdziale”. Właśnie tego rodzaju dysputy się pojawiały podczas pracy.

Jednakże dzięki łasce Gurudźiego, byliśmy w stanie odpuszczać nasze osobiste wyobrażenia. Słuchaliśmy siebie nawzajem i byliśmy w stanie wyluzować, zmienić zdanie. Pracowaliśmy ciężko, aby stworzyć coś wspólnie – krok po kroku.

Jak już nabraliśmy pędu w duchu wspólnej pracy, to co wcześniej miało charakter sporu, zmieniało się w inspirację. Już nie utrudnialiśmy sobie nawzajem pracy, podsuwaliśmy sobie raczej pomysły i ofiarowaliśmy swoją ciężką pracę. W ostatnich godzinach pracy nad finalną formą książki zespół był doskonale zgrany. Pracowaliśmy razem, w jedności. Wspaniale było to obserwować.


Trudno wyobrazić sobie kolejne lata misji Gurudźiego. Doświadczyliśmy takich przemian w tak krótkim czasie, że nie wiem, czego spodziewać się w przyszłości wobec całej tej złożoności rozrastającej się społeczności. Gurudźi przyciągnie do siebie jeszcze więcej ludzi – bezpośrednio poprzez spotkania z nim oraz poprzez słowa i czyny jego wielbicieli. Bhakti Marga powiększy swoje rozmiary, nasza 'rodzina' wielbicieli stanie się rozbudowaną siecią sięgającą w miarę upływu czasu coraz dalej i do coraz większej ilości ludzi. Jakie czekają nas wyzwania? Przez jakie 'procesy' będziemy przechodzić – zarówno indywidualnie, jak i jako cała społeczność? To wie tylko Gurudźi.

Oczywiste jest tylko to, że Gurudźi będzie nas zawsze kochał i że zawsze powinniśmy starać się kochać, tak jak on – bezwarunkowo. Pracując nad książką podsumowującą 10 lat, uświadamiam sobie, że tym, co możemy zrobić, jest po prostu starać się kochać. Miłość może jawić się jako odwieczna i nieskończona zagadka – cudowna i niezgłębiona natura samego Boga. Nasza ścieżka natomiast to oddanie Bogu – oddanie Miłości.

Naszą ścieżką jest Bhakti Marga. Jeśli czegoś się nauczyłem patrząc wstecz na 10 lat podążania tą ścieżką, to to, że poprzez łaskę Guru, widzimy, że doświadczaliśmy Miłości, Cierpliwości i Jedności w najbardziej zadziwiający sposób.

– Sanjayananda


Z wielką radością informujemy, że książka „A decade of Love” jest już dostępna! Można ją nabyć w sklepiku Bhakti Shop w SPN. Szczęśliwego Nowego Roku!

sobota, 9 stycznia 2016

Kulisy powstawania „A Decade of Love” (część 2 z 3)



   „ Pielgrzymka Miłości”

Pielgrzymka to duchowa podróż, która prowadząc do serca i duszy miejsc świętych, otwiera nasze oczy i serca na to, co leży ponad tym, co namacalne. Praca nad książką „A Decade of Love” („Dekada Miłości”) była rodzajem pielgrzymki, prowadzącej przez święte pejzaże z życia i misji Sri Swamiego Vishwanandy. Każda pielgrzymka z Guru zabiera nas w nowy obszar, zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny; ta doprowadziła mnie do głębszego doceniania tego, kim jest mój Guru i jak Miłość może naprawdę zmienić wszystko.

Każda pielgrzymka obejmuje tylko najważniejsze elementy świętego miejsca, które się odwiedza. Z naszą książką jest podobnie. Streszczenie całego czasu, jaki Mistrz poświęcił swojej służbie i wszystkim swoim dokonaniom, w jedną zaledwie książkę to naprawdę ogromne wyzwanie. Same jego nauki stworzyły już całą bibliotekę książek. Tak więc powstało pytanie – jak opowiedzieć tę historię?

Chronologiczny układ wydarzeń, chociaż imponujący, tworzy po prostu ściany świątyni. Podziwiając piękno budowli, pielgrzym tęskni wewnętrznie za tym, aby móc odczuwać Miłość i oddanie, z jakimi została ona zbudowana i jakimi nadal cieszy się w sercach tych, którzy tam się modlą. Tak więc zdecydowaliśmy się na zaprezentowanie obydwu rzeczy – ścian, zbudowanych kamień po kamieniu oraz rąk i serc tych, którzy bezinteresownie pracowali nad urzeczywistnieniem wizji nadzwyczajnego Mistrza i jego nadzwyczajnej misji.


Każdy, kto kiedykolwiek pielgrzymował z Gurudźim wie, że plan podróży jest jedynie sugestią i najbardziej emocjonujące części przygody przychodzą w najbardziej nieoczekiwany sposób. Podróż, jaką odbyliśmy zapełniając 228 stron prawie 26 tysiącami słów, w czasie krótszym niż miesiąc, absolutnie nie odbywała się po linii prostej. Rozpoczęliśmy naszą przygodę dysponując nadmiarem informacji w niektórych kategoriach, brakiem w innych, nie mając wystarczająco dużo czasu i mając dość niejasną mapę zakreślającą tak ogromne terytorium. Wiele razy w ciągu miesiąca napotykaliśmy na przeszkody, które wymagały cofnięcia się i zmiany drogi. Często mieliśmy wrażenie, że przydałoby nam się kolejne sześć miesięcy, aby zrobić to właściwie.

Ale dzięki łasce Gurudźiego, niemożliwe stało się możliwe. Za każdym razem, kiedy czuliśmy się przytłoczeni, zwracaliśmy się do wewnątrz i modliliśmy się o łaskę. Modlitwy zawsze były wysłuchane – dostawaliśmy więcej energii albo pojawiał się nowy pomysł, lub też zgoda na to, aby coś odpuścić i zrobić inaczej. Nie było miejsca na ego; aby wykonać zadanie musieliśmy pracować razem, odpuścić dumę i pozwolić innym na dopracowanie naszej pracy. W rezultacie wszystko było poddane jego Lotosowym Stopom i dzięki jego łasce wszystko się połączyło. Zaledwie tydzień przed ostatecznym terminem, pojawił się temat, który zapiął wszystko na ostatni guzik i przedstawił wizję, jak wrócić do domu serca: „Żyjąc bhakti każdego dnia”.


Przez cały ten czas byliśmy podtrzymywani w niezwykły sposób. Zawsze doświadczaliśmy jego niewidzialnej obecności, jego cichych podszeptów, dyktujących nam nieraz co pisać i na czym następnie się skupić. Siedzieliśmy przed komputerami po 16 godzin dziennie, co dawało w sumie 90 godzin pracy tygodniowo, ale czas ten upływał bez bólu fizycznego, ze stresem sprowadzonym do minimum i prawie bez żadnych komplikacji.

Za tym wszystkim kryło się wielkie pragnienie służenia naszemu ukochanemu Guru i stworzenia czegoś, czym chciałby się chętnie dzielić ze wszystkimi i wszędzie: z rodziną, wielbicielami, dygnitarzami, prasą. Szczerze żywimy nadzieję, że osiągnęliśmy nasz cel. To była rzeczywiście najbardziej znacząca podróż zarówno wewnętrzna, jak i zewnętrzna. Cudowny dar sewy dla Guru pokazał mi, że im więcej Miłości do niego czuliśmy, tym bardziej byliśmy wspierani i tym więcej chcieliśmy dawać. To był naprawdę zaszczyt i przywilej służyć swoją pracą w tym projekcie.

Dźej Gurudew!
Aruni
 

środa, 21 października 2015

Nawaratri 2015: dzień 3 - Ćandragantha Dewi


„Ćandraghanta roztacza spokój i wieczny pokój wokół siebie,
 ale wśród grzeszników budzi grozę.
 Jeśli wasz umysł jest negatywny, wszystko wokół będzie negatywne.
 Lecz gdy wasz umysł jest jasny, czysty i spokojny,
 wszystko co was otacza będzie spokojne”
 - Sri Swami Vishwananda


Imię bogini: Ćandraghanta

Bogini Ćandraghanta (pisane czasem Ćandrakanta) jest formą Boskiej Matki, która swoich wielbicieli obdarza wieczną siłą. „Ćandra” to nazwa księżyca. Nazwana jest więc Ćandraghantą, gdyż na jej głowie znajduje się znak półksiężyca. Ta forma Boskiej Matki, usadowiona na lwie, posiada dziewięcioro ramion trzymających rożnego rodzaju broń.


Ze względu na jej niesamowite piękno, Mahiszasur, król demonów, chciał pojąć Ją za żonę, na co Boska Matka odpowiedziała: „Jeśli chcesz być moim mężem, musisz być silniejszy ode mnie”. Mahiszasur zapomniał, że Boska Matka jest tą, która o wszystkim decyduje i niemożliwe jest Jej pokonanie. Wściekły, wysłał do bogini Ćandaghanta tysiące demonów, lecz wraz z jednokrotnym wypowiedzeniem sylaby „sa”, bogini natychmiast przemieniła wszystkie demony w popiół. (Jej mocą i łaską jest niszczenie duchowych demonów w nas wszystkich).


Po ciężkiej bitwie, bogini Ćandraghanta zabiła króla demonów i dostała imię Mahiszasur Mardini – „ta, która zniszczyła demona Mahiszasura.”

Najważniejsze w wydarzeniu

Obchody dnia bogini Ćandraghanta były bardziej jak spotkanie rodzinne, aniżeli wydarzenie publiczne.  Motywem przewodnim trzeciej nocy było „Wasudhaiwa Kutumbakam” – cały świat jako jedna rodzina. Zgodnie ze strukturą tej uroczystości, obchody obejmowały pudźę, jagnę, czytanie Dewi Mahatmja i, jak zawsze, dużo śpiewu i tańca! Kiedy ostatnie modlitwy zakończyły się  i wszyscy otrzymali błogosławieństwo oraz darszan bogini Ćandraghanta, najciekawsze miało dopiero nadejść.



Gdy wieczór dobiegał końca, Sri Swami Vishwananda poprosił wszystkich Swamich i Swaminie o przemowę. Każdy spośród nowoinicjowanych Swamich/ Swamiń wyraził swoją wdzięczność względem Sri Swamiego Vishwanandy, a niektórzy przyznali też, jak bardzo ich zaskoczyło, że to właśnie ich postanowił przyjąć do grona Swamich. Kilkakrotnie powiedzieli jak bardzo są wdzięczni, że mogą mieć takiego Satguru, który posiada cechy matki, może być tak czuły, a jednocześnie wprowadzać dyscyplinę, gdy przyjdzie taka potrzeba. To miłość i doświadczenia ze Sri Swamim Vishwanandą, którymi dzielili się Swami i Swaminie zjednoczyła wszystkich uczestników – nawet tych będących daleko, oglądających wydarzenie poprzez transmisję na żywo.



Szczerość w każdym wystąpieniu była oznaką, że nie mówili oni do tłumu nieznajomych, lecz do rodziny. Namiot na przemian to zanosił się śmiechem, to znów milczał wyrażając zrozumienie. Po wszystkich wystąpieniach, Sri Swami Vishwananda zakończył wieczór kilkoma słowami na temat roli Swamich i Swamiń oraz znaczenia szacunku do innych:

„Swami są przedstawicielami moimi, Mahavarata Babajiego i Śri Sampradai (Śri Ramanudźa Aćarja) w swoich krajach. Wielbiciele powinni ich szanować, jak również oni powinni szanować innych. Nie możemy wymagać szacunku i miłości od innych, samemu nie szanując i nie kochając. 

Wszyscy mistrzowie i święte pisma mówią, iż nie powinno się mieć oczekiwań: „Nie pozwól by lewa ręka wiedziała co czyni ręka prawa”. Gdy nie ma oczekiwań, jesteście wolni i jedyne, co przez was przepływa, to łaska i Miłość, same błogosławieństwa. Dotyczy to nie tylko Swamich, ale wszystkich na drodze ku urzeczywistnieniu Boga, na ścieżce do Narajany. 

Ciągle przypominaj sobie, aby być pokornym. Jak Kryszna w Bhagawad Gicie przypominał Ardźunie o jego powinnościach, tak Guru przypomina również wielbicielom o ich obowiązkach, ponieważ życie jest procesem uczenia się. To bardzo rzadkie, by otrzymać łaskę przewodnictwa Satguru w życiu, więc podążajcie za nim i zmieniajcie się. Kiedy wkładacie w coś wysiłek, to, co pobłogosławi Mistrz, stanie się rzeczywiste, przejawi się."


"Przez dziewięć nocy śpiewacie, tańczycie, myślicie o Boskiej Matce – to dobre techniki, by zmienić umysł, w przeciwnym razie będzie uciekał na zewnątrz. Podczas tych dziewięciu nocy, Boska Matka działając poprzez Mistrza, oczyszcza was i usuwa wszelkie negatywne aspekty, które zgromadziliście. Obraliście ścieżkę, która was oczyszcza i to sprawia, że emanujecie światłem. Swami/ Swaminie wybrali drogę służby, więc muszą być bardziej pokorni niż inni. Nigdy nie powinni oczekiwać by ich szanowano, lecz to oni powinni okazywać szacunek względem innych.” – Sri Swami Vishwananda.  

Więcej relacji z wydarzenia można znaleźć na naszej stronie na Facebooku:  https://www.facebook.com/SriSwamiVishwanada