Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bhiszma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bhiszma. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 marca 2016

Pielgrzymka na Mauritius (część 2)

Na czwartek zaplanowany był pierwszy satsang naszego pobytu na Mauritiusie. Dzień rozpoczął się abhiszekamem na Giridharim wykonanym przez Gurudźiego w świątyni Sri Ranganath.

Nie było girlandy dla Giridhariego, ale Gurudźi zrobił ją od ręki, co było bardzo miłe.






Po porannych modlitwach Gurudźi wyszedł, aby załatwić kilka spraw, a potem pojechaliśmy zobaczyć ocean.

Podczas przejażdżki po okolicy pokazywał nam miejsca, gdzie chodził i bawił się jako dziecko – strumyki, w których z przyjaciółmi łapał ryby i lasy, w których biegał, a przy których teraz stoją domy.



Trwały prace przy dekorowaniu świątyni na pierwsze oficjalne wydarzenie naszej wyprawy na Mauritius. Wielbiciele z radością i w doskonałych humorach przygotowywali budynek dla swojego Guru.

Opowiada Kadambari z SPN: 


„Kiedy pomagaliśmy przy dekoracjach, Gurudźi droczył się z matadźi w świątyni – prosił je, żeby zmieniły wykonany wystrój, włącznie ze zmianą miejsca, w którym stał już jego fotel przygotowany do satsangu. Miejscowa ekipa była radosna i chętna do współpracy, dzięki czemu czuliśmy się naprawdę mile widziani i mieliśmy z wszystkimi dobry kontakt. Pomagaliśmy przy dekoracjach do pewnego momentu, a potem poszliśmy się przygotować do satsangu”. 

Gurudźi poświęcił dużo czasu przed i po satsangu na prywatne rozmowy z wielbicielami z Mauritiusa. Wiele spośród tych osób znało go od dziecka; uczestniczyli również w satsangu. 

Kolejna relacja: 

„W środę wieczorem zostaliśmy poinformowani, że Gurdźi zrobi abhiszekam w świątyni Sri Ranganath o 19:30. Mieliśmy 45 minut, żeby się przygotować i dojechać na miejsce. Pośpieszyliśmy się zatem i zeszliśmy na dół zapytać o transport obsługę hotelu. 

Przyjazny recepcjonista o imieniu Ashvin zadzwonił po „Vicky Taxi” i już po 15 minutach siedzieliśmy w taksówce w drodze do Pana. Pokazaliśmy kierowcy ulotkę z adresem i mapą Rose Hill, na co on odpowiedział: „Mój dom znajduje się w pobliżu świątyni i ja go znam. Chodziliśmy do tej samej szkoły ze Sri Swamim Vishwanandą”. Powiedzieliśmy więc, że w takim wypadku, nie ma dla niego wymówki i musi przyjść na satsang i darszan Gurudźiego! Zareagował trochę nieśmiało – powiedział, że jest zajęty, a dwójka jego dzieci jest dość niegrzeczna. Nalegaliśmy jednak, zapraszając go z całą rodziną. 

Następnego dnia, krótko po tym jak Gurudźi zakończył swój abhiszekam na Giridharidźim, przed świątynią zatrzymał się samochód i wysiedli z niego sąsiedzi z całą rodziną. Podeszli bliżej, ale zachowywali się trochę niepewnie. Gurudźi oczywiście wyszedł ich powitać i serdecznie ich pobłogosławił. Byli bardzo wzruszeni i zapewnili, że przyjdą na satsang i darszan”. 

Tuż przed rozpoczęciem satsangu zaczęli pojawiać się uczestnicy pielgrzymki z Rosji, Europy i Chin.


Gurudźi poprowadził satsang w swoim ojczystym języku – po kreolsku. Mimo, że niewiele rozumieliśmy, sprawiało nam przyjemność słuchanie go mówiącego we własnym języku.

SATSANG




Gurudźi rozpoczął satsang śpiewając bhadźan: „Tum Hamare Te Prabhudźi, Tum Hamare Ho, Tum Hamare Hi Rehenge, O Mere Prijatam”, a następnie omówił jego znaczenie.

Oto co między innymi powiedział w nawiązaniu do tego badźanu:

- Możemy udawać na zewnątrz, że jesteśmy szczęśliwi – ludzie często udają. Prawdziwe szczęście można znaleźć tylko w swoim wnętrzu.

- Ignorancja czyni nas nieszczęśliwymi. Kiedy mamy jakieś pragnienie i ono się spełni, stajemy się chciwi, a kiedy się nie spełni, wpadamy w złość.

- Każdy jest ograniczony trzema gunami. Poddając się Panu, wyzwalamy się z nich, ponieważ Pan jest ponad gunami, nawet kiedy inkarnuje w ludzkim ciele.

- Mamy wieczną relację z Bogiem. Daje to wewnętrzną satysfakcję i jest prawdziwym sensem życia. Kiedy zdamy sobie z tego sprawę, będziemy już zawsze szczęśliwi.

- Duchowość weekendowa: odwiedzanie kościoła/świątyni/meczetu tylko w weekendy... To uszczęśliwia tylko na jakiś czas. Szczęście przychodzi i odchodzi.

Potem Gurudźi zaśpiewał z wszystkimi swój ulubiony bhadźan „Sabse Oonchi Prema Sagai”, po czym mówił na temat jego znaczenia:

- Modlitwa bez oddania jest bez znaczenia.

- To, co ludzie nazywają miłością jest ubijaniem interesu, biznesem. Kiedy interes się układa, wszystko jest ok, a kiedy nie, wszystko się rozsypuje. Tutaj działają cechy radźasowe.

- Nie wszyscy są w tamasie, większość jest w radźasie. Radźasowe osoby postępują dobrze, dopóki wszystko się dobrze układa. Gdy jest źle, ich postępowanie przestaje być dobre.



- Tulsidas Goswami w „Ramczaritramanach” powiedział, że weekendowa duchowość jest tylko na pokaz, poświęcamy jej uwagę tylko wtedy, gdy mamy czas. I co się wtedy dzieje z duchowością? Jest obecna tylko wtedy, gdy mamy na nią czas.

- Tak często robią ludzie – od czasu do czasu idą do świątyni/kościoła/meczetu. Ale to prowadzi donikąd. Nie przebudzi bhakti, tego pełnego Miłości oddania.

- Czysta Miłość może się przebudzić tylko poprzez prawdziwe oddanie.

- Kryszna powiedział: poddaj się mnie.

- Czy można powiedzieć swojemu umysłowi, żeby się przestał działać? Nie można! Używamy go od dziecka. Myślimy przy pomocy umysłu, robimy interesy w życiu przy jego pomocy, osiągamy sukcesy, planujemy nasze życie... Nie można sprawić, żeby umysł się zatrzymał.

- Co zarządza umysłem? Pięć zmysłów – pancza tattva. Nie da się powstrzymać ich działania.

- Nie możemy zamienić funkcji naszych zmysłów. Nie możemy prosić naszych oczu, żeby słuchały albo uszu żeby jadły. Każdy zmysł ma swoje zadanie. 

- Nie da się przestać myśleć, ale można zadecydować, o czym będziemy myśleć i czym będziemy karmić nasz umysł.

- Kryszna powiedział: „Niech umysł będzie skupiony na mnie. Rób co masz do zrobienia, ale pozwól, żeby umysł był skupiony na mnie”.

Gurudźi odpowiadał również na pytania.

P: Czy kobieta może robić abhiszekam na lingamie Śiwy?

O: Zgodnie z Śastrami nie. Ale jeśli Guru cię o to poprosi, wtedy to jest ok.

P: Dlaczego Kryszna był bliski zabicia Bhiszmy kołem od rydwanu?

O: Najciekawszą częścią „Mahabharaty” jest ta, w której Kryszna bierze koło rydwanu, żeby zabić Bhiszmę. Żeby zrozumieć to pytanie należy wrócić do momentu, kiedy zapadały decyzje, kto ma mieć po swojej stronie armię Kryszny a kto samego Krysznę.

Kiedy Ardźuna wybrał Krysznę, a Durjodhana, z powodu swojej dumy, armię Kryszny, Kryszna przysiągł, że nie będzie walczył.

Przed Mahabharatą Bhiszma powiedział Karnie, żeby nie wchodził na pole bitwy dopóki Bhiszma na nim jest. Dopiero kiedy Bhiszma upadnie, na pole bitwy może wkroczyć Karna.

Jedenastego dnia wojny Mahabharaty Bhiszma zrozumiał, że Kryszna to Iśwara Parama Kryszna, Satćidananda Wigraha. Nie potrzebował nikogo, żeby mu wyjaśnił, kto stoi przed nim. Mimo że Kryszna miał postać zwykłej istoty ludzkiej, wiedział, że jest On samym Śriman Narajaną.

Kryszna był inny, niż wcześniejsi awatarowie, którzy inkarnowali na ziemi. Był pełną inkarnacją.

Podczas wojny Bhiszma powiedział, że spowoduje, iż Kryszna weźmie broń i będzie walczył.

Ardźuna dyskutował z Kryszną – prosił Go, żeby Kryszna pozwolił mu zaniechać walki z wujem, na co Kryszna odpowiedział: „Jeśli ty nie wykonasz tego, co należy do twojej dharmy, ja go zabiję”. Ardźuna zapytał: „Dlaczego chcesz go zabić? Sam powiedziałeś, że nie weźmiesz żadnej broni do ręki”. Kryszna odpowiedział: „Sam stworzyłem to prawo i sam mogę je anulować”.

To zdanie jest bardzo ważne. Pan nie jest związany żadnym ze swoich praw, nawet jeśli sam to prawo stworzył. Nie ma takiego prawa, które może związać Pana. Kryszna pokazał to Bhiszmie, ponieważ Bhiszma chciał zobaczyć jak Kryszna łamie swoje własne prawo (obietnicę, że nie weźmie broni do ręki). Wszyscy wcześniejsi awatarowie okazywali posłuszeństwo. Na przykład Rama został skazany na wygnanie i zgodził się na nie. Ale Kryszna był inny, powiedział: „Ja stworzyłem to prawo i nie jestem niczym ograniczony”.

Kiedy Kryszna podniósł koło, co zrobił Bhiszma? Powiedział: „Zabij mnie! Tego właśnie chcę!”.

Cała Mahabharata była stworzona przez Krysznę. Nawet jeśli Kaurawowie myśleli, że to oni walczą, było to możliwe, dlatego, że sam Kryszna się na to zgodził.

Ponieważ głowa Barbarika obserwowała pole bitwy podczas Mahabharaty, Kryszna zapytał go: „Czyją zasługą jest zwycięstwo Pandawów?”. Barbarik śmiał się z Ardźuny. Wtedy Ardźuna zapytał: „Dlaczego się ze mnie śmiejesz? Żartujesz sobie ze mnie? Nie wiesz kim jestem?”. Barbarik odpowiedział: „Tak, tak wiem, jesteś Ardźuna. Śmieję się z twojej arogancji”. Ardźuna na to: „Jak możesz powiedzieć, że jestem arogantem. Właśnie wygrałem wielką wojnę”. Barbarik odparł: „Widzę jak twoja arogancja cię zaślepia, nie widzisz nawet tego, że to nie ty walczyłeś. Wszystko co robiłeś wykonywał dla ciebie Kryszna. Z góry widziałem tylko Krysznę”. Dodał jeszcze: „Wszystkie strzały, które wystrzeliłeś w stronę wroga, poprzedzała Sudarszana Czakra. Kryszna jest tym, który zrobił wszystko”.

Satsang zakończył się bhadźanem, który Gurudźi zaśpiewał z wszystkimi, następnie wykonano arati do Kryszny. Potem Gurudźi przez ponad godzinę rozmawiał z ludźmi – z każdym z osobna. Wszystkim zaoferowano tradycyjny maurytyjski prasad.





Następnie wielbiciele z Mauritiusa oraz kilku nowoprzybyłych pielgrzymów zasiadło razem do rodzinnej kolacji. Gurudźi śpiewał bhadźany i śmiał się z wielbicielami.


Późno w nocy, a w zasadzie już wczesnym rankiem, obejrzeliśmy mały pokaz fajerwerków.




To nocne przejście od duchowych nauk do rodzinnego spotkania było piękne i tak proste. Mieliśmy okazję czerpać wiedzę i mądrość z opowieści o Panu Krysznie oraz doświadczać mistycznie cudownych praktyk bhakti jogi naszego Mistrza.

Mogliśmy również doświadczyć odrobiny Miłości, jaka istnieje między Bogiem a Jego ukochanym stworzeniem, spędzając czas ze sobą, ciesząc się towarzystwem innych. Wszyscy wielbiciele byli przepełnieni szacunkiem, wdzięcznością oraz oddani służbie dla Gurdźiego. Tak właśnie musiało być pomiędzy gopami i gopi, a ich ukochanym Gopalem – proste doświadczenia przepełnione Miłością.

czwartek, 1 października 2015

Śrimad Bhagawatam - dzień 2


7 dni Najwyższej Prawdy - Śrimad Bhagawatam



Drugi dzień kursu Śrimad Bhagawatam ze Sri Swamim Vishwanandą był wypełniony historiami o awatarach i bhaktach oraz o wielbicielach, których serca i umysły były skupione na tych boskich inkarnacjach.


W tym fragmencie świętej księgi dowiadujemy się o zagładzie klanu Kryszny i Pandawów oraz o rozpoczęciu Kali Jugi. Jest również historia o inkarnacji Mahawisznu manifestującego się pod postacią dzika - Warahy. W każdej z opowieści otrzymujemy dzięki wyjaśnieniom Swamidźiego pewien wgląd na to, jak drogocenne jest bhakti – jak każda rozterka prowadzi nas do poddania się Panu. Nieważne, jak okropne zdają się być okoliczności, zawsze widzimy, że to Bóg zaplanował wszystkie szczegóły tak, aby podnieść każdą duszę.

Główne wątki podczas drugiego dnia kursu:
  • Śmierć Bhiszmy, seniora Pandawów: Dowiedzieliśmy się, jak podczas ogromnego poruszenia jakie wywołuje walka, podczas 18 dni bitwy na polu Kurukszetra, Bhiszma nigdy nie stracił koncentracji i pozostał skupiony na Krysznie.

  • Dwukrotna klątwa klanu Jadhawów: Ten fragment mówi o tym, jak żart syna Kryszny oraz żałoba matki po śmierci 100 synów, przyczyniają się do rzucenia śmiertelnej klątwy na cały klan Jadawów, czyli klan Pana Kryszny oraz Pandawów.

  • Waraha oraz jego walka z demonem Hiranjakszą: Hiranjaksza i jego brat Hiranjakaśipu są właściwie wcieleniami dwóch strażników bram niebieskich - Dźaji i Widźaji. Hiranjaksza był pierwszy, sprowadził on na Ziemię wielkie nieszczęście: cały świat zatopił pod wodą, aż do momentu, gdy Narajana wysłuchał modlitw.

  • Początek Kali Jugi na świecie i klątwa rzucona na króla Parikszita: Widzimy wielkiego i mądrego króla Parikszita będącego świadkiem sceny przemocy podczas wycieczki do lasu – zobaczył mężczyznę brutalnie znęcającego się nad bykiem. Ten człowiek to Kali Juga, epoka ciemności, a byk to Dharma – ucieleśnienie sprawiedliwości i dobrze pojętego obowiązku. Kali Juga poprosił o schronienie dla siebie w królestwie, a król się nad nim ulitował. Jako że Kali Juga otrzymał schronienie w złocie, zaczął wpływać negatywnie na umysł króla Parikszita. Król udał się do aśramu mędrca i pod wpływem Kali Jugi obraził świętego. Bardzo rozgniewało to syna mędrca, który rzucił na króla klątwę. Król miał umrzeć za siedem dni od ukąszenia węża.

  • Sposób, w jaki król Parikszit zdecydował się spędzić ostatnie siedem dni życia: Po tym, jak król dowiedział się o klątwie, poprosił swojego guru o wskazówki, jak powinien spędzić pozostały mu czas. Guru skierował go do Śukadewy Goswamiego, żeby słuchał o chwale Pana w Śrimad Bhagawatam, co też król uczynił.


Śmierć Bhiszmy

Wielki namiestnik królestwa Kaurawów-Pandawów – Bhiszma, był synem świętej rzeki Ganges oraz króla Śantanu. Jego historia jest cudowna: od najmłodszych lat był niezwykle uzdolnionym wojownikiem, przyjął święcenia na brahmaćarina, żeby pomóc swojemu ojcu. Nauki sztuki wojennej przyjął od Parasurmy, szóstej, dzierżącej topór inkarnacji Pana Wisznu, którego pokonał w 23-dniowym pojedynku. Przeżył swoich przyrodnich braci i dbał o królestwo mądrze i sprawiedliwie, podczas gdy wnukowie braci – Pandawowie i Kaurowie dorastali.

Jako bosko narodzona dusza otrzymał dar opuszczenia ciała w wybranym przez siebie momencie. Błogosławieństwo to, połączone z wielkimi umiejętnościami wojownika, uczyniło go postacią budzącą wielki postrach na polu bitwy. Bhiszma, mimo swojej wielkiej mądrości i sprawiedliwości, był związany przysięgą służyć każdemu władcy królestwa. W czasie wojny Kurukszetra, władcą był niewidomy ojciec Kaurawów - król Dhrytarastra. Kaurawowie byli wrogami Pandawów.

Pandawowie proszą Bhiszmę o zgodę na walkę przeciwko niemu w wojnie Kurukszetra. Bhiszma życzy im zwycięstwa.
Z powodu tej przysięgi Bhiszma musiał walczyć przeciwko Pandawom pomimo, że był po ich stronie. Poprzysiągł, że nie zabije żadnego z Pandawów, czego się trzymał. Zaniepokoiło to najstarszego z Kaurawów Durjodhana. Durjodhan często zarzucał Bhiszmie, że przez jego sympatię do Pandawów jest nieefektywnym generałem armii Kaurawów. Pomimo tego, kiedy Bhiszma był aktywny na polu bitwy, żaden z 100 braci Kaurawów nie odniósł najmniejszej krzywdy w walce.

Po kilku dniach walk, obie strony zdały sobie sprawę, że siły są wyrównane i bitwa nie może się rozstrzygnąć. Kryszna zasugerował, żeby Pandawowie poszli po poradę do Bhiszmy, jak zakończyć ten konflikt. Bhiszma bardzo chętnie powiedział jak można go pokonać i następnego dnia na skutek własnej podpowiedzi Bhiszma zostaje pokonany.

Ardźuna i Bhiszma walczą na polu bitwy
Bhiszma, upadek

Upadły senior nawet nie dotknął ziemi, ponieważ tak wiele strzał wystrzelił do niego Ardźuna. Pomimo tego, Bhiszma był ciągle żywy, ponieważ miał dar wyboru momentu śmierci. Armie po obu stronach przybyły rozpaczać nad upadłym starszym. Ardźuna tak ułożył strzały pod głową Bhiszmy, aby tworzyły poduszkę, następnie z wielką siłą wystrzelił strzałę w ziemię, z której wytrysnęło źródło wody, tak aby Bhiszma nie cierpiał pragnienia w gorącym słońcu.



Podczas kursu Śrimad Bhagawatam, Sri Swami Vishwananda mówił o tym jak wielka była miłość i oddanie dla Kryszny:

  werset 9.39

śrī-bhīṣma uvāca
vijaya ratha kuṭumbha āttatotre
dhṛta-haya raśmini tacchriye-kṣaṇīye
bhagavati ratir astu me mumūrṣor
yam iha nirīkṣya hatā gatāḥ svarūpam

Bhiszma powiedział: „W momencie śmierci moja koncentracja jest na Nim (Krysznie). Widzę tylko Jego. Przyciąga mnie. Jak magnes przyciąga mnie do siebie. Skupiam mój umysł na rydwanie Ardźuny, gdzie jest Pan, z batem w prawej ręce i lejcami w lewej. Skupiam się na Krysznie, który bardzo uważnie daje swoje wsparcie rydwanowi Ardźuny, przy użyciu wszystkich możliwych środków. Ci, którzy widzieli Go na polu bitwy Kurukṣzetra osiągają swoją oryginalną formę po śmierci”.

"Bhiszma mówi więc, że ktokolwiek widział Krysznę w momencie śmierci, na polu bitwy, osiągnie swoja prawdziwą postać. To nie byli zwykli ludzie, wszyscy oni byli dewami, którzy przybyli żeby zobaczyć lilę Pana, żeby z Panem wziąć w niej udział. Nawet dla zwyczajnego żołnierza, jednego z 4 milionów, wystarczające było jedno spojrzenie na Pana. To spojrzenie wyzwoliło ich, dało wolność."



Bhiszma mówi tutaj, że „Moja koncentracja, mój umysł jest na prowadzącym Ardźunę”. Zobaczcie, podczas bitwy co się dzieje? Wszyscy są... no wiecie, widzieliście Mahabharatę. Jest wielkie zamieszanie, ruch we wszystkich kierunkach, wszędzie w około każdy pędzi w wielkim rydwanie. Wszyscy skupieni na tym: „Jadę zabić tego, jadę zabić tamtego, zabiję jeszcze innego”. Nawet Pandawowie biegali to tu, to tam. Prawda? Ale nie Bhiszma, cokolwiek się działo wokoło, przy całym zamieszaniu, wielkim ruchu, który miał tam miejsce, Bhiszma nawet przez chwilę nie odbiegł umysłem od Kryszny. W jego umyśle nie było miejsca na to, żeby mówić: „O Boże, właśnie zbliża się Ardźuna!” albo: „Bhiszma co się dzieje, gdzie jesteś Durjodhan?”. On wykonywał swój obowiązek. Jako generał swojej armii miał do wykonania obowiązek.


Podczas bitwy jego oczy były stale zwrócone na Krysznę, nawet nie na Ardźunę. Jego umysł był skupiony tylko na Krysznie. Jakże to jest wspaniałe. To, jak on wyjaśniał, mówi, że Pan w prawej ręce ma bat, a w lewej lejce i jak uważnie chroni Ardźunę. Że obecny jest w sercu każdego! On tam jest. Woźnica prowadzący rydwan.

W przypadku tych, którzy są w pełni zrealizowani, tak jak mówiłem wczoraj, Pan wyrzuca cię i przejmuje kontrolę. To jest to, co zrobił w Mahabharacie. Wybrał rolę woźnicy, tak? Ponieważ On powozi naszymi sercami! To On prowadzi i to On robi wszystko w środku. On nie tylko prowadził rydwan podczas bitwy Kurukszetra pięć tysięcy lat temu. Nie. Nawet teraz On jest tym, który jest w sercu. On jest w tym rydwanie, w ciele, On daje siłę i On kontroluje to ciało.

Bhiszma powiedział: „Ci, którzy widzieli Go w Jego fizycznym aspekcie, ci, którzy spotkali się z Nim twarzą w twarz, po śmierci odzyskują swoją oryginalną postać. Nawet Durjodhan, to była tylko Jego gra. Wszyscy Kaurawowie to tylko Jego gra. Ponieważ jest On Bogiem. Gdyby Bóg był ograniczony czymkolwiek czy byłby Bogiem? Nie. Bhiszma mówi: „Kiedy zdasz sobie z tego sprawę, w chwili śmierci będziesz mógł otrzymać Jego wizję. Kiedy masz Jego wizję, jesteś w pełni wyzwolony. No, chyba że On chce inaczej.” [Słuchacze śmieją się]


Zdjęcia ze wszystkich dni seminarium można znaleźć klikając w ten link.

sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 1: Kurs Bhagawad Gity ze Śri Swamim Vishwanandą



Nareszcie nadszedł wielce oczekiwany dzień: początek wybornego cyklu komentarzy Śri Swamiego Vishwanandy do Śrīmad Bhagawad Gity, odwiecznego słowa Pana Śri Kryszny. Będzie on trwał przez następne 18 dni, a każdy dzień będzie przeznaczony na jeden rozdział.
Gurudźi będzie komentował, patrząc na dzieło szczególnie z perspektywy bhakti (pełnego miłości oddania Bogu).

Teraz, dostarczymy małej porcji komentarzy na blogu dla tych, którzy nie mogą uczestniczyć w kursie. W późniejszym czasie, komentarze Gity będą w całości dostępne w postaci książki, jak również zestawu płyt CD oraz DVD.


30 lipca 2014, Swamidźi skomentował rozdział 1. Bhagawad Gity zatytułowany  Ardźuna Wiśāda Joga (Smutek Ardźuny).

Krótkie omówienie rozdziału:

1.        Rozdział 1. zawiera 47 wersetów.
2.        Obydwie armie są gotowe na Polu Bitwy Kuruszetra.
3.        Pandawowie są prowadzeni przez Judhiszthirę, a   
           Kaurawowie przez Durjodhanę.    
4.        Na Polu Bitwy Kuruszetra znajdują się 4 miliony żołnierzy.
5.        Niewidomy Dhrytarāsztra, ojciec Kaurawów, który  chciałby,  żeby jego syn, Durjodhana, został królem Hastinapury, prosi Sańdźaję, swojego woźnicę, aby opowiadał mu, co się dzieje.
6.        Sańdźaja, (który posiadał dar widzenia zdarzeń na odległość, udzielony przez mędrca Wjāsę), powiedział, że Durjodhana ujrzawszy armię Pandawów, poszedł do swojego nauczyciela Drony (Dronāćārji) i wskazał mu imiona wielkich wojowników w obu armiach.
7.        Durjodhana był zaniepokojony, że jego armia może być niedostatecznie przygotowana, podczas gdy armia Pandawów jest wystarczająca.
8.        Wtedy Bhiszma zadął w konchę, żeby dodać odwagi Durjodhanie; wszyscy zaczęli dmuchać w konchy, grać ma bębnach, itp.
9.        Następnie Ardźuna ujął swój łuk i nakazał Krysznie zaprowadzić rydwan pomiędzy obydwie armie. Kiedy zobaczył wszystkich krewnych i przyjaciół w obu armiach, przepełniło go współczucie.
10.    Ardźuna odrzucił łuk i strzały, i usiadł dotknięty głębokim smutkiem.
11.    Niezmiernie łaskawy Ardźuna, pomimo powtarzających się prób Kaurawów, aby zniszczyć jego i jego braci, co usprawiedliwiałoby odwet z jego strony, odmawiał jednak walki.
12.    Ardźuna przepełniony był też strachem, nie wiedząc, co jest dharmą (prawym działaniem), a co adharmą (nieprawością).

Fragment komentowany przez Swamidźiego:

sa ghoszo dhārtarāszṭrānām
hridajāni wjadārajat
nabhaś ća prithiwīm ćaiwa
tumulo ’bhjanunādajan

Ta hałaśliwa wrzawa, rozbrzmiewająca poprzez ziemię i niebo, rozdarła serca synów Dhrytarasztry.

„Kiedy konchy wszystkich bohaterów Pandu zabrzmiały naraz, ich dźwięk był tak potężny, tak głęboki i tak przerażający, że wypełnił on wszystkie rejony nieba i ziemi. Jak powiedziałem wcześniej, nawet Indra był przerażony. Dźwięk ten rozchodził się echem na wszystkie strony. Rozbrzmiewał poprzez ziemię i niebo, wywołując taki strach i przerażenie wśród wszystkich synów Dhrytarasztry i innych wojowników, że wszyscy oni poczuli: „ O mój Boże, ten dźwięk jest zbyt głośny!”
W tym momencie, będąca w nich dusza wiedziała, że to koniec. Tak właśnie się czuli. Czuli, że ich serce zostało rozdarte.

Kiedy kroczycie swoją ścieżką duchową z całą siłą, jest to moc, która usunie wszelkie negatywności. Jeśli nie pozwolicie negatywności przejąć kontroli, jeśli nie będziecie się koncentrowali na negatywności, ale na kroczeniu do przodu waszą ścieżką duchową – ta siła pokona wszystko. Tak naprawdę nie ma wiele do zrobienia, jest tylko jedna rzecz: trzeba mieć zaufanie, wiarę, a resztą zajmie się On (Bóg). To jest zapewnienie, które On sam daje. Nieco później, w Bhakti Jodze (rozdział Bhagawad Gity), Kryszna mówi: „Ktokolwiek się Mnie poddaje, Ja jeszcze bardziej jestem jemu poddany i dam mu siłę i moc”.

Tymczasem tutaj, synowie Dhrytarasztry patrzą na swoje słabości. Kiedy widzą tę wzrastającą moc, zaczynają porównywać. Zaczyna się porównywanie: „Gdzie jestem ja? Dlaczego ta osoba jest tak daleko zaawansowana w duchowości? Dlaczego on tak promienieje radością i życiem?” Zaczyna się ten rodzaj porównań. Ale kiedy jest porównywanie, nie posuwacie się naprzód, jesteście jakby >>zamrożeni<<, jest w was strach!
To wydarzyło się w sercach synów Dhrytarasztry. Kiedy zobaczyli, jak wielcy są Pandawowie i jak poruszali się do przodu, zaczęli się bać. 

Nie bójcie się niczego!”

Komentarz jednego z uczestników:

„Znakomite. Naprawdę wzbogacające. Swami bardzo się wgłębił w pierwszy rozdział. Przeanalizował każde słowo w każdym wersie. Mam nadzieję, że jutro będzie tak samo!” – Ravi, Mauritius.