Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Narasimha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Narasimha. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 maja 2017

Mahaabishekam w Warszawie - 3 czerwca



Jay Gurudev!
Kochani, już w nadchodząca sobotę zapraszamy Was na comiesięczne wydarzenie w Naszej Świątyni Sri Vara Lakshmi Narasimha jakim jest Mahaabishekam, podczas którego będziemy mogli ponownie uczestniczyć w niezwykle mistycznym przeżyciu.

Jak mówi Nasz Guruji, na Świątynie składają sie tez Bhaktowie, dlatego nie moze Was tam zabraknąć. 


Zaczynamy o 16.00.
Do zobaczenia wkrótce

piątek, 5 maja 2017

Narasimha Ćaturthi 2017 w Warszawie




Dźej Gurudew!

Kochani, już niebawem jedno z największych i najwspanialszych świąt dla wszystkich Vaishnawów - Narasimha Czaturthi, czyli dzień pojawienia się na Ziemi Pana Narasimhy.

Dla polskich wielbicieli jest to święto szczególne, ponieważ mamy w Polsce świątynię Śri Vara Lakszmi Narasimha. Świątynię otworzył w 2009 roku Paramahamsa Vishwananda i osobiście tchnął życie w cudowne Murti Maha Lakszmi i Narasimhy nadając im imię Śri Vara Lakszmi Narasimha.

Właśnie w tej Świątyni odbędą się główne w Polsce obchody Narasimha Czaturthi.


Początek 9 maja o godz. 18.00.

Wszystkich serdecznie zapraszamy !!!

Prosimy o rejestrację klikając w link bhaktimarga.pl/rejestracja-nc

poniedziałek, 23 marca 2015

Urodziny Narasimhy w Warszawie, 2 maja


Dźej Gurudew!

Kochani!
Jak już doskonale wiecie, 2 maja obchodzić będziemy święto pojawienia się awatara Pana Narajany w postaci Narasimhy.


Dokładnie tego dnia gościć będziemy w Polsce jednego z najbliższych uczniów naszego Gurudźiego – Swamiego VishwaKeshawanandę (Swami Keshawa). Od rana planujemy satsang ze Swamim, połączony ze wspólnym śpiewaniem bhadźanów, a po lunchu, od ok. 17.00 rozpoczniemy obchody Narasimha Ćaturthi w warszawskiej świątyni Vara Lakshmi Narasimhadev.

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny, jednak aby móc pokryć koszty związane z przyjazdem Swamiego Keshawy oraz uroczystości Narasimha Ćaturthi, bardzo liczymy na wasze hojne dotacje. Sugerowana dotacja to 50 zł., ale można więcej :)

Zachęcamy też wszystkich do czynnego włączenia się w przygotowania, ponieważ potrzebne będą male z kwiatów, male z limonek i papryczek chilli, prasady, kwiaty, płatki. Każdy, kto chciałby pomóc niech zgłasza się do Lilavati lilavati1008@gmail.com.

Rejestracja zaczyna się już dzisiaj, a zarejestrować można się do 20 kwietnia u Mahena pod adresem e-mail: mahen108om@gmail.com. Rejestracja jest obowiązkowa ze względu na ograniczone miejsce w Świątyni.


piątek, 9 stycznia 2015

Pierwszy, najpomyślniejszy abiszekam 2015 roku ze Śri Swamim Vishwanandą



Pierwszego dnia roku 2015, w Shree Peetha Nilaya, Śri Swami Vishwananda obdarzył nas łaską przebywania w jego fizycznej obecności, podczas przeprowadzania przez Niego abiszekamu na swoich osobistych bóstwach. Wydarzenie to nie było przewidziane w oficjalnym programie, Swamidźi jednak ogłosił to wczesnym rankiem, zaraz po dyskotece bhadźanowej. Abiszekam miał odbywać się w świątyni, jednak nie było możliwości, aby dla wszystkich znaleźć tam miejsce. Swamidźi zdecydował się przeprowadzić go w holu przed świątynią.


Na początku, Śri Swami Vishwananda umieścił wszystkie bóstwa na swoim własnym asanie (fotelu), a następnie ustawił je jedno po drugim na tacy do abiszekamu: Thakurdźi, Giridharidźi, Mahawisznu, Mahalakszmi, kilka małych saligramów reprezentujących różne formy Mahawisznu jak Narasimha, mała Gowardhana Śila reprezentująca Krysznę i niewielkie murti Bala Kryszny.

Śri Swami Vishwananda wykonał każdy krok rytuału abiszekamu, pokazując wyraźnie swoje niezrównane oddanie.


Muzycy Bhakti Margi poprowadzili nas wszystkich poprzez niesamowite przeżycia kirtanowe podczas tego najbardziej pomyślnego z abiszekamów. Tak więc wszyscy cieszyli się tańcem i śpiewaniem imion Radhy oraz Kryszny.

Na końcu Swamidźi przeprowadził arati. Następnie wszyscy mieli możliwość otrzymania darszanu bóstw oraz podzielenia się przepysznym prasadem.



poniedziałek, 15 grudnia 2014

Sprytny Guru



Ten post jest kontynuacją pięcioczęściowej serii, rozpoczynającej się artykułem: „Niezwykła łaska spotkania Śri Swamiego Vishwanandy - aspekty żyjącego Guru”. Inspiracją do tego tekstu są doświadczenia, którymi podzielił się Nikhilananda, mieszkający na stałe w Shree Peetha Nilaya (Springen), podczas ostatniego darszanu Śri Swamiego Vishwanandy w Springen, 29 listopada. 

Świadectwo

“Pamiętam dzień, w którym Swami ogłosił specjalną wiadomość o miesiącu Karthik. Powiedział: "Wiecie, że jeden listek Tulsi ofiarowany w miesiącu Karthik to tak wielkie błogosławieństwo, można wtedy otrzymać i to, i tamto! Mnóstwo błogosławieństw!". Nie mogłem się powstrzymać, poszedłem do swojego pokoju, wziąłem garść listków Tulsi i położyłem na moim ołtarzu, czekając na błogosławieństwa (śmiech). Ciągle czekam ... Na pewno je dostanę! Nie miałem świadomości, że one już się wydarzyły. Sprawy mają się tak: Swami nigdy nie zawodzi, spełnia każdą naszą prośbę, ale nie robi tego w taki sposób w jaki oczekujemy. Chociaż czasem robi również i tak, ale my tego najczęściej nie zauważamy. Opowiem wam śmieszną historię.

Narasimha Ćaturthi w świątyni w Feltham, Londyn.

Działo się to w święto Narasimha Ćaturthi w świątyni w Feltham. Pamiętam tej nocy był tam Swami, było dużo ludzi. Patrzyłem na murti Narasimhy, które kochałem bardzo bardzo mocno i serdecznie. Spojrzałem na Niego i powiedziałem "Naprawdę, naprawdę chciałbym być z Tobą jednym, tak żebyśmy byli zjednoczeni, jednością. I żebym był w stanie poddać się Tobie, a Ty byś stał nade mną, swoim uczniem". Bardzo mocno przeżywałem ten moment, ponieważ na koniec Ćaturthi ma się dużo duchowych uczuć i kierujemy je do Boga wielkie prośby.

Murti Lakshmi Narasimha, świątynia w Feltham, Londyn

Oczywiście po tym wszystkim Swami zawołał wszystkich na kolację i zbalansował nas sprowadzając wszystkich na ziemię, rozmawiając o sprawach, które dzieją się na świecie. Zapomniałem więc o poczynionych prośbach. Zapomniałem o modlitwach, które wznosiłem. Byliśmy bardzo, ale to bardzo zmęczeni, bo wszystko u nas, jak wiecie, zawsze kończy się bardzo późno. Poszedłem na górę i zasnąłem. Następnego dnia poczułem coś dziwnego na twarzy, ale że ciągle jeszcze spałem, to nie było problemu. Przebudziłem się jednak, ponieważ poczułem ciężar na piersiach, przebudzony spojrzałem i zobaczyłem Swamiego, który stał na mojej klatce piersiowej z czarnym pisakiem w dłoni i chytrym uśmiechem. Pomyślałem: "Co? Chyba za krótko spałem. I czuję się teraz naprawdę zmieszany". Wszyscy w pokoju śmiali się, jakby działo się coś zabawnego. Wstałem więc, włosy sterczące w nieładzie, wyglądałem trochę dziko i spojrzałem w lustro. Wszyscy się śmiali. Swami narysował mi wąsy i wyglądały trochę jak u lwa. I pomyślałem: "Aaaach, jesteś taki sprytny". Spełnił moja modlitwę, tylko nie w sposób w jaki się spodziewałem. Oczekiwałem w myślach, że będę miał jakąś fajną wizję, jasne światło, Narasimha przybędzie, a ja się w Nim rozpłynę, a potem pojawi się Swami i mnie pobłogosławi, i tak dalej. Wszyscy mamy takie piękne fantazje. Ale zamiast tego obudziłem się zaspany, włosy sterczące na wszystkie strony, z wąsami na twarzy, a Swami stał na mnie z wielkim uśmiechem mówiącym: >>Mam cię!<<

Śri Swami Vishwananda z chytrym uśmiechem (po lewej) i Nikhilananda (po prawej)

I tak to właśnie jest. Nigdy nie wiesz, kiedy rzeczy się wydarzą i w jaki sposób. Naszym zadaniem jest cieszyć się podróżą! I muszę dodać, że od tamtego momentu moje oczekiwania dotyczące tego, w jaki sposób spełnią się moje modlitwy, dość mocno zmalały. I sądzę, że to jest zdrowe podejście, że to bardzo dobrze, ponieważ w tamtej chwili zrozumiałem, na ile moich modlitw Swami odpowiedział. To dobrze, ponieważ zamiast oczekiwać jasnego światła, wielkich wizji, zacząłem dostrzegać te małe rzeczy, które robi i mogę powiedzieć: „Och dokładnie o to prosiłem! Po prostu stało się to inaczej niż sobie wyobrażałem w mojej głowie”. Wiele jest takich rzeczy w moim życiu. I jestem pewien, że też tego doświadczacie. Jak często zrobił On coś dla was, ale nie doceniliście tego, ponieważ nie stało to się tak, jak tego oczekiwaliście? To nie znaczy, że Swami nie odpowiada na modlitwy. To nie znaczy, że nie przyjdzie, kiedy Go o to poprosicie. On nigdy nie zawodzi. Zawsze przychodzi. Nigdy, przenigdy nie zawodzi”. - Nikhilananda, Springen, Niemcy

 
Śri Swami Vishwananda tańczy z radością z wielbicielami podczas Nawaratri, 2013. Nikhilananda po prawej.

Podczas Świąt Bożego Narodzenia w Shree Peetha Nilaya (w sklepiku Bhakti Margi) będzie dostępna książka w angielskiej wersji językowej: Śri Swami Vishwananda Sri Guru Gita – Commentary on the great mysteries of the Guru Disciple Relationship (Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń).


W książce „Rozkwit serca” dostępnej w sklepiku Bhakti Margi, rodzina, przyjaciele, wielbicie i uczniowie z różnych krajów i różnych środowisk dzielą się swoimi osobistymi doświadczeniami ze Śri Swamim Vishwanandą. Oryginalna angielska wersja (po prawej) została przetłumaczona na niemiecki (po lewej), polski oraz portugalski.

Książka "Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń" będzie również wkrótce wydana w języku polskim staraniem Fundacji Bhakti Marga w Polsce.

sobota, 11 października 2014

Jagna do bogini Pritrjangari (1 października)


Wczoraj (1 października 2014 r.) Śri Swami Vishwananda poprowadził jagnę poświęconą bogini Śri Pritjangari.

Ceremonię rozpoczęła kalasz pudża.

Kalasz pudża do bogini Śri Pritjangari

Na początku ceremonii Śri Swami Vishwananda pobłogosławił uczestników prowadząc medytację na siedmiu czakrach.


Na koniec medytacji Śri Swami Vishwananda udzielił końcowego błogosławieństwa słowami: "Oddychacie 21600 razy na dzień i każdy z tych oddechów będzie dedykowany stopom guru jako samarpanam (ofiara), a Dewi obdarzy was w tym celu siłą".

Podczas jagny do bogini Pritjangari zostały ofiarowane do kundu dziesiątki kilogramów chili.



Śri Swami Vishwananda powiedział: 

"Jagna do bogini Pritjangari jest jedną z najsilniejszych tego rodzaju ceremonii. Zgodnie z naszą sampradają wykonujemy tę jagnę w pewien skrócony sposób. W tradycji wisznuickiej nie ofiarujemy bogini mięsa, tak jak się to robi w tradycji tantry. U nas ofiarą, którą składamy bogini jest nasze serce".

Śri Swami Vishwananda opowiedział nam historię bogini Pritjangari:
"Bogini Pritjangari ma powiązanie z manifestacją Narasimhy, ale nie jest jego śakti. Narasimha jest purna awatarem, jest inkarnacją Boga. Innym imieniem bogini Pritjangari jest Narasimhi. Kiedy pojawił się Pan Narasimha w wyniku modlitwy Prahlada Maharadża, gdy zabił on Hiranjakaśipu, powstała tak potężna energia, że spowodowało to chaos w całym stworzeniu. Oznacza to, że cały wszechświat był pozbawiony równowagi.

Wówczas Bogowie udali się do Maha Lakszmi z prośbą: "Nawet jeśli Pan Narasimha jest teraz w tej formie ugra, w innej formie jest także Twoim mężem. Prosimy, może mogłabyś Go uspokoić?". Maha Lakszmi spróbowała, ale nie mogła Go uspokoić. Śiwa również spróbował, bez rezultatu.

Bogowie udali się zatem do Maha Śakti, która jest samą boginią Parwati, i powiedzieli: "Matko, jesteś siostrą Narajany, który inkarnował w tak przerażającej formie. Prosimy, czy możesz go uspokoić? Tak więc bogini pojawiła się pod postacią Pritjangari o wyglądzie lwa. Ma Ona głowę lwa, nie lwicy.

Ugra Narasimha podczas Marasimha Chaturti w świątyni Bhakti Margi poświęconej bogowi Narasimha, w brytyjskim Feltham

Tutaj znów można zauważyć tę dualność aspektu męskiego i żeńskiego, kombinację tych dwóch śakti. Bogini przyjęła aspekt męskiej twarzy i żeńskiego ciała, siedząc na lwie. Zbliżyła się do Pana Narasimhy i próbowała go uspokoić, lecz jej również się nie udało. Tak więc pomodliła się do Niego: "Proszę, jest tylko jedna rzecz, którą chciałabym od Ciebie - daj mi głowę Hiranjakaśipu". Wzięła więc głowę Hiranjakaśipu.

Gdy cała trójka - Lakszmi, Śiwa i Parwati, którzy są Mu bliscy, nie mogli Go powstrzymać, postanowili: "Połączmy się!" Tak więc Pan Śiwa przyjął inną formę, formę lwa - sarabeszwara. Dewi stała się Jego głową, a Maha Lakszmi jego skrzydłami. Kombinacja ich trojga stała się Sarabeszwarą, która jest inkarnacją Śiwy. On również próbował uspokoić Narasimhę, ale nie mógł, ponieważ Narasimha jest pierwotnym aspektem Boga, w pełni zamanifestowanym.

Wtedy Brahma zdał sobie sprawę, że to przez oddanie Prahlada Pan przybrał taką formę. Więc pojawił się przed Prahladem i poprosił: "Jesteś jedynym, który może uspokoić Narasimhę". I potem, znacie już tę historię, jak Prahlad poszedł do Narasimhy i go uspokoił.

Bogini Pritjangari pojawiała się wielu mędrcom. Jednemu z tych mędrców pojawiła się jako bogini Parwati i powiedziała, że kto się do niej modli, kogo dotykają nieszczęścia, kto ma wielu wrogów, przybędzie ona pod postacią Pritjangari i położy temu kres.

Tutaj musicie zrozumieć, że Ona symbolizuje zniszczenie, ale nie takie, jak rozumie wasz umysł, lecz zniszczenie dumy i ego. Głowa Hiranjakaśipu symbolizuje duchową dumę. Bogini zamanifestowała się, aby odciąć tą dumę, dlatego zabrała do siebie tą głowę mówiąc: "Zatrzymam u siebie twoją dumę duchową i będę jej strzec". Przybrała formę Pritjangari o tysiącu głów, która jest kosmiczną formą bogini Pritjangari. Z każdej głowy spośród tego tysiąca wydobywa się ogień. Jest ona Maha Pritjangari, która spala i unicestwia wszystko.

Po zakończeniu jagny, wszyscy Swami i Swaminie wykonali pudżę do małej dziewczynki reprezentującej boginię Pritjangari.

Jednakże, nawet w tym przerażającym boskim aspekcie, poza tym aspektem, Ona nadal jest Matką. Przerażający aspekt postrzegany jest jedynie przez ego. Jeśli macie w sobie dumę, będziecie oczywiście postrzegać ją w tym negatywnym aspekcie. Lecz jeśli patrzycie na nią z miłością, wtedy nawet jeśli na zewnątrz ona wygląda strasznie, wewnątrz jest czysta. Mówi się, że im straszniej wygląda, tym bardziej jest kochająca. Oto sekret bogini Pritjangari.

Zgodnie z nakazem Mahawisznu, bogini dostała pozwolenie, aby każdego prowadzić. Jak wiecie, w Śrimad Bhagawatam, Mahawisznu, Narajana powiedział do Bogini: "Ludzie będą się do ciebie modlić, tak jak się modlą do Mnie. To poprzez ciebie będą do Mnie przychodzić. Jesteś Matką ofiarowaną temu światu i w tej formie będziesz odpowiedzialna za przyprowadzanie ludzi, którzy są mi poddani."

piątek, 23 maja 2014

Co za tydzień! (część 1)

osobisty reportaż Swamiego Kuru

Gurudźi spędził cały ostatni tydzień w Wielkiej Brytanii, cóż to był za tydzień! Kiedy niektórzy z nas patrzyli w kwietniu na kalendarz Swamiego, nieśliśmy się z zamiarem pojechania. Zapowiadało się całkiem obiecująco: nie tak daleko od Shree Petha Nilaya, wielu wielbicieli gotowych zaoferować zakwaterowanie, bogaty program, rozpoczynający się satsangiem w poniedziałek i kończący się darszanem w sobotę. A pomiędzy tym główne wydarzenie – wspaniały i potężny festiwal – Urodziny Narasimhy w świątyni Bhakti Margi – Sri Lakszmi Narasimha w Feltham. Wszyscy czuliśmy, że będzie to wspaniały tydzień i jak się okazało tydzień był nawet bogatszy i przekroczył wszystkie nasze oczekiwania.

Tydzień rozpoczął się satsangiem, mającym miejsce w wschodnim Londynie. Poniedziałkowy wieczór, lekka mżawka oraz „chłodna” lokalizacja była przyczyną, że temperatura w tym byłym kościele, była odrobinę niska, atmosfera również była z lekka chłodna. Gurudźi również wydawał się odrobinę bardziej stonowany, mniej dynamiczny niż zazwyczaj, jako że dostrajał się do wielu nowo przybyłych – było 150 gości, którzy spotkali go po raz pierwszy. Poczułem, że przeniosłem się 10 lat wstecz i przypomniałem sobie satsangi we wczesnych latach. Gurudźi cierpliwie przedstawiał nowo przybyłym podstawy swoich nauk i odpowiadał na skierowane do niego pytania.


Jednym z tematów poruszonych przez Gurudźiego był temat intonowania mantr, gdzie wyjaśnił, że umysł jest jak drzewo pełne ptaków, symbolizujących wszystkie różne myśli, które przelatują przez głowę. Kiedy staniemy pod drzewem i zaczniemy klaskać, wtedy ptaki odlecą. Kiedy intonujemy Boskie Imiona, to jest tak jakbyśmy stali pod umysłem, drzewem i klaskali i sprawiamy tym, że myśli odchodzą. Kiedy śpiewamy chwałę Boga, Boska wibracja przepływa przez nas. Im więcej intonujemy Boskich imion, tym bardziej boskie właściwości wewnątrz nas samych zaczynają emanować na zewnątrz i ulegamy transformacji.


Następny dzień, Urodziny Narasimhy, silny kontrast. Teraz większość obecnych, którzy ścisnęli się w pełni wypełnionej świątyni w domu w Feltham nie było „żółtodziobami”. Gurudźi był w pełni sił, gdy wylewał litry, litry błogosławieństw podczas abhiszekamu na wspaniałe murti Narasimhy. Ponownie poczułem się jakbym cofnął się w czasie do dużo bardziej osobistych momentów, które miały miejsce w świątyniach i domach na wyspie Mauritius, Szwajcarii oraz Wielkiej Brytanii we wczesnych latach Jego misji, jak również w pierwszym aszramie w Steffenshof, zanim przenieśliśmy się do Springen. Wielu z tych, którzy byli świadkami wcześniejszych ceremonii Urodzin Narasimhy w Feltham, mówiło że tegoroczne przerosło wszystkie wcześniejsze. Nie jest możliwe ani również ważne, aby to porównywać. Wystarczy jednak powiedzieć, że była to potężna noc, z potężnym intonowaniem i zsyłająca potężne błogosławieństwa Pana Narasimhy tym, którzy mieli szczęście być w jego obecności. I z pewnością z powodu Jego niezmierzonej łaski, błogosławieństwa zostały rozszerzone również na wszystkich tych, których tam nie było, a nawet na tych, którzy o nim nie wiedzą, bądź nie są nim zainteresowani. Jako miły bonus, w tym roku, drogi przyjaciel Swamiego Vishvanandy, Dr Satya Narayan Das dołączył do nas podczas festiwalu (to jego pierwsza wizyta w Londynie od 1978r.!) i w cudowny sposób wyjaśnił historię Pana Narasimhy i jego wielkiego wielbiciela Prahlada. Pośród wielu rzeczy wyjaśnił, że prawdziwi wielbiciele, tacy jakim był Prahlad, są nieustraszeni. Każda okazja jaką otrzymują jest po to, aby wielbić Boga. I to, że nasze życie jest po to, aby służyć Bogu – całym sercem! Noc skończyła się późno i była to pierwsza z pięciu długich lub raczej krótkich nocy, z odrobiną snu i poczuciem silnej bliskości z duchową rodziną. Jedyną w swoim rodzaju – Śri Swamiego Vishvanandy. Przybyli wielbiciele nie tylko z Wielkiej Brytanii, było również wielu z innych krajów, Portugalii, Hiszpanii, Rosji, Polski, Niemiec/SPN, Grecji, a nawet ze Stanów Zjednoczonych. Niestety w Shree Petha Nilaya, jak również gdzie indziej, noce takie jak ta są rzadkością i tym bardziej je cenimy będąc świadomym ich drogocennej natury.

Środa była najbardziej luźnym dniem, z powodu nocnych obchodów Urodzin Narasimhy. Mieliśmy zaszczyt cieszyć się satsangiem Satya Narayan Dasa w Feltham. Wielu z licznych odwiedzających spotkało go po raz pierwszy i otrzymało cenny wgląd w jego cenny skarbiec skumulowanej mądrości odnoście ścieżki duchowej. Dr Satya Narayan Das (SND) jest jednym z największych na świecie uczonych w zakresie Wed, jest również wielką radością słuchać jego przemówień.

Jedno z pytań odnosiło się do prywatnej siedziby Pana, która zwie się Waikuntą, jego wieczne miejsce, w którym przebywa: Czy gdy Pan schodzi na ziemię, to miejsce w którym przebywa również staje się Wajkuntą? SND wyjaśnił, że Bóg przybywa w swojej własnej siedzibie. I podczas gdy miejsce, w którym przebywa na planie fizycznym jest z natury materialne i materialne pozostaje, staje się jednak miejscem, gdzie Wajkunta się manifestuje. W zasadzie Wajkunta zawsze tu jest, jednak nie jesteśmy do niej dostrojeni. Większość z nas normalnie postrzega „kanał materialny”, ponieważ umysł i zmysły są przyciągane do tej częstotliwości, jednak jeśli dostroimy się do „kanału Wajkunty” i zmienimy naszą świadomość, to możemy dostroić się do świadomości wyższej.
Tutaj ponownie duże znaczenie ma intonowanie mantr, jako że działają jak zdalny kontroler dostrajający do częstotliwości Pana.
SND przeszedł następnie do wyjaśnienia, że gdy schodzi Boskość (co oznacza termin awatar), wtedy obezwładnia wszystkie inne kanały, ponieważ Pan pragnie, abyśmy wszyscy mogli go zobaczyć, czy robimy naszą sadhanę czy też nie. Manifestuje się w materialnym świecie.
Więc w skrócie: Nie zmienia konkretnego miejsca w Wajkuntę, jednak manifestuje Wajkuntę w tym konkretnym miejscu. To samo, a jednak nie to samo. Wszystko już istnieje, pytanie jest jednak, czy jesteśmy do tego dostrojeni.

W części drugiej podejmę drugą część tygodnia, w którym spędziliśmy wiele cudownym i radosnych chwil w pełnej miłości i słodyczy obecności Śri Swamiego Vishvanandy.













piątek, 16 maja 2014

Urodziny Narasimhy w Londynie ze Śri Swamim Vishvanandą


We wtorek 13 maja obchodziliśmy urodziny Narasimhy. To wyjątkowo pomyślny dzień i wielbiciele cieszyli się niesamowicie mogąc uczestniczyć w ceremonii upamiętniającej to wydarzenie. W tym szczególnym dniu czcimy inkarnację Pana w formie pół człowieka i pół lwa, który przybył w celu uratowania swojego wielkiego wielbiciela – Prahlada.


Gurudźi jak zwykle prowadził modlitwy. Jeden z gościnnych pudźarich poprowadził kalasz pudźę. Niewielki dom, który pełni rolę Świątyni Śri Bhakti Lakszmi Narasimha, był pełen ludzi - w kulminacyjnym momencie znajdowało się tam powyżej 150 wielbicieli. Jednak nikt nie zwracał uwagi na te niekorzystne warunki, gdyż oczy wszystkich skupione były na Panu w jednej z jego najcudowniejszych form.


Do Swamidźiego przyłączył się również dr Satya Narayana Das, pieszczotliwe zwany „Babadźi”. Wygłosił fantastyczną, przepełnioną wiedzą, mądrością oraz humorem mowę o nadejściu Narasimhy. Babadźi odniósł się do podobieństwa między demonem Hiranjakaszipu, który terroryzował swojego syna Prahlada za jego oddanie do Wisznu oraz za życie z poczuciem, że żyje się tylko raz. Materializm dzisiejszych materialistycznych ludzi jest jak Hiranjakaszipu, ponieważ żyją oni dla rzeczy, które ostatecznie zostaną im odebrane (pieniądze, władza itd.), a to sprawia, że czują się zagrożeni. Tymczasem wielbiciel, poszukujący duchowego bogactwa, jest zawsze szczęśliwy, gotów jest nawet chętnie poświęcić swoje ciało dla wiecznej radości. Ale Babadźi powiedział też, że ludzie duchowi często mogą się nauczyć determinacji od osób materialistycznych, ponieważ czasami ludzie na ścieżce duchowej w obliczu problemów tracą nadzieję.


Podczas abhiszekamu pokój wypełniony był radością, która zostawała spotęgowana ekstatycznym kirtanem, w który wszyscy włożyli całe swoje serca. Po abhiszekamie Babadźi kontynuował swoją mowę, mówiąc o inteligencji Pana, która zawsze jest „2 cale wyżej” niż wszystkich innych. Dzięki swojej determinacji, Hiranjakaszipu spełnił wspaniałe wyrzeczenie dla Brahmy, aby osiągnąć błogosławieństwa niemożności bycia unicestwionym podczas dnia czy nocy, wewnątrz lub na zewnątrz, na ziemi i w powietrzu, ani przez człowieka, ani też przez zwierzę czy broń. Prahlad miał absolutną wiarę w wszechobecność Pana i oznajmił to swemu demonicznego Ojcu. Hiranjakaszipu zapytał swojego syna czy Wisznu znajduje się w pobliskim filarze. Prahlad odpowiedział „tak, jest tam”. W swoim gniewie Hiranjakaszipu zniszczył filar. Wyłonił się z niego Narasimha (pół człowiek – pół lew) i zaciągnął Hiranjakaszipu na próg (ani nie w środku, ani na zewnątrz) i rozerwał go na swoich własnych kolanach (ani na ziemi, ani też nie w powietrzu), podczas zmierzchu (ani za dnia, ani w nocy), używając swoich pazurów (żaden człowiek, zwierzę czy też broń). Tutaj Pan dowiódł, że jego inteligencja jest zawsze „2 cale wyżej” niż inteligencja Hiranjakaszipu, który myślał, że stał się nieśmiertelny w związku z błogosławieństwem jakie otrzymał od Brahmy. Jednak ostatecznie Pan zawsze zwycięża.


Ten wykład był ładnie wpasowany w kontekście darszanu Pana Narasimhy w jego „ugra” (przerażającej) formie w tym ostatecznym momencie ochrony swojego wielkiego wielbiciela – Prahlada. Wiele osób tańczyło, można było również doświadczyć bardzo wyraźnie energii jaka panowała w zaciemnionym pokoju. 


Później Swamidzi śpiewał wiele różnych bhadźanów, a wszyscy radośnie mu wtórowali. Podczas końcowego darszanu Lakszmi i Narasimhy, Swamidźi przeprowadził abhiszekam z kwiatów, jak również z ekscytacją rzucił płatki na wszystkich zgromadzonych w świątyni! Wieczór zakończył się prasadem około 2 w nocy.