Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parikszit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parikszit. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 października 2015

Śrimad Bhagawatam - dzień 2


7 dni Najwyższej Prawdy - Śrimad Bhagawatam



Drugi dzień kursu Śrimad Bhagawatam ze Sri Swamim Vishwanandą był wypełniony historiami o awatarach i bhaktach oraz o wielbicielach, których serca i umysły były skupione na tych boskich inkarnacjach.


W tym fragmencie świętej księgi dowiadujemy się o zagładzie klanu Kryszny i Pandawów oraz o rozpoczęciu Kali Jugi. Jest również historia o inkarnacji Mahawisznu manifestującego się pod postacią dzika - Warahy. W każdej z opowieści otrzymujemy dzięki wyjaśnieniom Swamidźiego pewien wgląd na to, jak drogocenne jest bhakti – jak każda rozterka prowadzi nas do poddania się Panu. Nieważne, jak okropne zdają się być okoliczności, zawsze widzimy, że to Bóg zaplanował wszystkie szczegóły tak, aby podnieść każdą duszę.

Główne wątki podczas drugiego dnia kursu:
  • Śmierć Bhiszmy, seniora Pandawów: Dowiedzieliśmy się, jak podczas ogromnego poruszenia jakie wywołuje walka, podczas 18 dni bitwy na polu Kurukszetra, Bhiszma nigdy nie stracił koncentracji i pozostał skupiony na Krysznie.

  • Dwukrotna klątwa klanu Jadhawów: Ten fragment mówi o tym, jak żart syna Kryszny oraz żałoba matki po śmierci 100 synów, przyczyniają się do rzucenia śmiertelnej klątwy na cały klan Jadawów, czyli klan Pana Kryszny oraz Pandawów.

  • Waraha oraz jego walka z demonem Hiranjakszą: Hiranjaksza i jego brat Hiranjakaśipu są właściwie wcieleniami dwóch strażników bram niebieskich - Dźaji i Widźaji. Hiranjaksza był pierwszy, sprowadził on na Ziemię wielkie nieszczęście: cały świat zatopił pod wodą, aż do momentu, gdy Narajana wysłuchał modlitw.

  • Początek Kali Jugi na świecie i klątwa rzucona na króla Parikszita: Widzimy wielkiego i mądrego króla Parikszita będącego świadkiem sceny przemocy podczas wycieczki do lasu – zobaczył mężczyznę brutalnie znęcającego się nad bykiem. Ten człowiek to Kali Juga, epoka ciemności, a byk to Dharma – ucieleśnienie sprawiedliwości i dobrze pojętego obowiązku. Kali Juga poprosił o schronienie dla siebie w królestwie, a król się nad nim ulitował. Jako że Kali Juga otrzymał schronienie w złocie, zaczął wpływać negatywnie na umysł króla Parikszita. Król udał się do aśramu mędrca i pod wpływem Kali Jugi obraził świętego. Bardzo rozgniewało to syna mędrca, który rzucił na króla klątwę. Król miał umrzeć za siedem dni od ukąszenia węża.

  • Sposób, w jaki król Parikszit zdecydował się spędzić ostatnie siedem dni życia: Po tym, jak król dowiedział się o klątwie, poprosił swojego guru o wskazówki, jak powinien spędzić pozostały mu czas. Guru skierował go do Śukadewy Goswamiego, żeby słuchał o chwale Pana w Śrimad Bhagawatam, co też król uczynił.


Śmierć Bhiszmy

Wielki namiestnik królestwa Kaurawów-Pandawów – Bhiszma, był synem świętej rzeki Ganges oraz króla Śantanu. Jego historia jest cudowna: od najmłodszych lat był niezwykle uzdolnionym wojownikiem, przyjął święcenia na brahmaćarina, żeby pomóc swojemu ojcu. Nauki sztuki wojennej przyjął od Parasurmy, szóstej, dzierżącej topór inkarnacji Pana Wisznu, którego pokonał w 23-dniowym pojedynku. Przeżył swoich przyrodnich braci i dbał o królestwo mądrze i sprawiedliwie, podczas gdy wnukowie braci – Pandawowie i Kaurowie dorastali.

Jako bosko narodzona dusza otrzymał dar opuszczenia ciała w wybranym przez siebie momencie. Błogosławieństwo to, połączone z wielkimi umiejętnościami wojownika, uczyniło go postacią budzącą wielki postrach na polu bitwy. Bhiszma, mimo swojej wielkiej mądrości i sprawiedliwości, był związany przysięgą służyć każdemu władcy królestwa. W czasie wojny Kurukszetra, władcą był niewidomy ojciec Kaurawów - król Dhrytarastra. Kaurawowie byli wrogami Pandawów.

Pandawowie proszą Bhiszmę o zgodę na walkę przeciwko niemu w wojnie Kurukszetra. Bhiszma życzy im zwycięstwa.
Z powodu tej przysięgi Bhiszma musiał walczyć przeciwko Pandawom pomimo, że był po ich stronie. Poprzysiągł, że nie zabije żadnego z Pandawów, czego się trzymał. Zaniepokoiło to najstarszego z Kaurawów Durjodhana. Durjodhan często zarzucał Bhiszmie, że przez jego sympatię do Pandawów jest nieefektywnym generałem armii Kaurawów. Pomimo tego, kiedy Bhiszma był aktywny na polu bitwy, żaden z 100 braci Kaurawów nie odniósł najmniejszej krzywdy w walce.

Po kilku dniach walk, obie strony zdały sobie sprawę, że siły są wyrównane i bitwa nie może się rozstrzygnąć. Kryszna zasugerował, żeby Pandawowie poszli po poradę do Bhiszmy, jak zakończyć ten konflikt. Bhiszma bardzo chętnie powiedział jak można go pokonać i następnego dnia na skutek własnej podpowiedzi Bhiszma zostaje pokonany.

Ardźuna i Bhiszma walczą na polu bitwy
Bhiszma, upadek

Upadły senior nawet nie dotknął ziemi, ponieważ tak wiele strzał wystrzelił do niego Ardźuna. Pomimo tego, Bhiszma był ciągle żywy, ponieważ miał dar wyboru momentu śmierci. Armie po obu stronach przybyły rozpaczać nad upadłym starszym. Ardźuna tak ułożył strzały pod głową Bhiszmy, aby tworzyły poduszkę, następnie z wielką siłą wystrzelił strzałę w ziemię, z której wytrysnęło źródło wody, tak aby Bhiszma nie cierpiał pragnienia w gorącym słońcu.



Podczas kursu Śrimad Bhagawatam, Sri Swami Vishwananda mówił o tym jak wielka była miłość i oddanie dla Kryszny:

  werset 9.39

śrī-bhīṣma uvāca
vijaya ratha kuṭumbha āttatotre
dhṛta-haya raśmini tacchriye-kṣaṇīye
bhagavati ratir astu me mumūrṣor
yam iha nirīkṣya hatā gatāḥ svarūpam

Bhiszma powiedział: „W momencie śmierci moja koncentracja jest na Nim (Krysznie). Widzę tylko Jego. Przyciąga mnie. Jak magnes przyciąga mnie do siebie. Skupiam mój umysł na rydwanie Ardźuny, gdzie jest Pan, z batem w prawej ręce i lejcami w lewej. Skupiam się na Krysznie, który bardzo uważnie daje swoje wsparcie rydwanowi Ardźuny, przy użyciu wszystkich możliwych środków. Ci, którzy widzieli Go na polu bitwy Kurukṣzetra osiągają swoją oryginalną formę po śmierci”.

"Bhiszma mówi więc, że ktokolwiek widział Krysznę w momencie śmierci, na polu bitwy, osiągnie swoja prawdziwą postać. To nie byli zwykli ludzie, wszyscy oni byli dewami, którzy przybyli żeby zobaczyć lilę Pana, żeby z Panem wziąć w niej udział. Nawet dla zwyczajnego żołnierza, jednego z 4 milionów, wystarczające było jedno spojrzenie na Pana. To spojrzenie wyzwoliło ich, dało wolność."



Bhiszma mówi tutaj, że „Moja koncentracja, mój umysł jest na prowadzącym Ardźunę”. Zobaczcie, podczas bitwy co się dzieje? Wszyscy są... no wiecie, widzieliście Mahabharatę. Jest wielkie zamieszanie, ruch we wszystkich kierunkach, wszędzie w około każdy pędzi w wielkim rydwanie. Wszyscy skupieni na tym: „Jadę zabić tego, jadę zabić tamtego, zabiję jeszcze innego”. Nawet Pandawowie biegali to tu, to tam. Prawda? Ale nie Bhiszma, cokolwiek się działo wokoło, przy całym zamieszaniu, wielkim ruchu, który miał tam miejsce, Bhiszma nawet przez chwilę nie odbiegł umysłem od Kryszny. W jego umyśle nie było miejsca na to, żeby mówić: „O Boże, właśnie zbliża się Ardźuna!” albo: „Bhiszma co się dzieje, gdzie jesteś Durjodhan?”. On wykonywał swój obowiązek. Jako generał swojej armii miał do wykonania obowiązek.


Podczas bitwy jego oczy były stale zwrócone na Krysznę, nawet nie na Ardźunę. Jego umysł był skupiony tylko na Krysznie. Jakże to jest wspaniałe. To, jak on wyjaśniał, mówi, że Pan w prawej ręce ma bat, a w lewej lejce i jak uważnie chroni Ardźunę. Że obecny jest w sercu każdego! On tam jest. Woźnica prowadzący rydwan.

W przypadku tych, którzy są w pełni zrealizowani, tak jak mówiłem wczoraj, Pan wyrzuca cię i przejmuje kontrolę. To jest to, co zrobił w Mahabharacie. Wybrał rolę woźnicy, tak? Ponieważ On powozi naszymi sercami! To On prowadzi i to On robi wszystko w środku. On nie tylko prowadził rydwan podczas bitwy Kurukszetra pięć tysięcy lat temu. Nie. Nawet teraz On jest tym, który jest w sercu. On jest w tym rydwanie, w ciele, On daje siłę i On kontroluje to ciało.

Bhiszma powiedział: „Ci, którzy widzieli Go w Jego fizycznym aspekcie, ci, którzy spotkali się z Nim twarzą w twarz, po śmierci odzyskują swoją oryginalną postać. Nawet Durjodhan, to była tylko Jego gra. Wszyscy Kaurawowie to tylko Jego gra. Ponieważ jest On Bogiem. Gdyby Bóg był ograniczony czymkolwiek czy byłby Bogiem? Nie. Bhiszma mówi: „Kiedy zdasz sobie z tego sprawę, w chwili śmierci będziesz mógł otrzymać Jego wizję. Kiedy masz Jego wizję, jesteś w pełni wyzwolony. No, chyba że On chce inaczej.” [Słuchacze śmieją się]


Zdjęcia ze wszystkich dni seminarium można znaleźć klikając w ten link.

środa, 30 września 2015

Śrimad Bhagawatam - dzień 1


7 dni Najwyższej Prawdy - Śrimad Bhagawatam



29 sierpnia tego roku rozpoczął się w Shree Peetha Nilaya 7-dniowy kurs Śrimad Bhagawatam prowadzony przez Sri Swamiego Vishwanandę.

Śrimad Bhagawatam, boskie i odwieczne opowieści o Najwyższym Panu, to jeden z tekstów maha Purany. Skupia się on na bhakti do Narajany, a w szczególności do Śri Kryszny. Bhagawatam zawiera w sobie wiele historii o różnych awatarach Narajany, a także o życiu i rozrywkach jego najbardziej kompletnej inkarnacji, Śri Kryszny. Weda Wjasa jest uważany za autora tego dzieła, a także za inkarnację Narajany. 

Śrimad Bhagawatam, nazywane również Bhagawata Purana, uważa się za najczystszą i najwspanialszą ze wszystkich puran, ponieważ odwołuje się do oddania względem Pana Narajany.


Mówi się, że jeśli ktoś ze szczerym sercem i z oddaniem słucha Bhagawatam, szczególnie, gdy jest recytowane i objaśniane przez w pełni urzeczywistnionego Mistrza, uzyskuje on całkowite wyzwolenie z materialnej niewoli i osiąga mokszę lub wyzwolenie z cyklu narodzin i śmierci w świecie materialnym.

Wisznuici uważają, że Bhagawatam nie jest różne od Kryszny, uważają że jest literacką formą Śri Kryszny.

Bhagawatam ma formę historii opisującej pracę Wjasy, która po raz pierwszy została wyrecytowana przez jego syna, Śukę umierającemu królowi Parikszitowi, wnukowi Ardźuny, który zawdzięczał swe życie Krysznie. Pragnąc usłyszeć przed śmiercią o Krysznie, Parikszit słuchał Bhagawatam recytowanego przez Śukę, a także pytań króla i odpowiedzi mędrca, co zajęło łącznie 7 dni.

Podobnie Gurudźi, Sri Swami Vishwananda, przez kolejne 7 dni opowiadał nam ponadczasowe historie o Panu, objawiając Najwyższą Prawdę.



Pierwszy dzień kursu Śrimad Bhagawatam rozpoczął się wprowadzeniem na temat tej świętej księgi.
Po modlitwach otwierających, obejmujących jagnę i abhiszekam na osobistych bóstwach Swamiego, Swamidźi rozpoczął kurs opowiadając uczestnikom o wielkości Śrimad Bhagawatam, i o mocy kryjącej się w jej prostocie, co pomaga nam szybko i łatwo wzrastać w kierunku urzeczywistnienia Boga.


Jak zauważyliście, Bhagawatam to głównie opowieści. Na początku są tu różne historie o szlachetnych królach, którzy żyli na świecie i wypełniali swoje obowiązki, ale którzy także osiągnęli Pana. Pokazuje to, że jeśli ktoś wykonuje właściwie swoje obowiązki, jest bardzo możliwe, aby w jednym życiu osiągnął Boga. 

Zagadnienia dnia pierwszego:
  • Pochodzenie książki: Uczestnicy dowiedzieli się o autorze Śrimad Bhagawatam, Weda Wjasie (który napisał także większość głównych dzieł hinduizmu, takich jak Purany, Ramajana, Mahabharata) i usłyszeli historie o jego wspaniałym synu, Śukadewie Goswamim, który w lesie recytował mędrcom Bhagawatam.
  • Sen i uważność: Swamidźi mówił o intensywnej chęci do nauki, która była obecna wśród pierwszych mędrców, kiedy prosili o możliwość wysłuchania Śrimad Bhagawatam – jak bardzo pragnęli oni Boskości, i jak bardzo chcieli służyć światu poprzez zgłębianie wiedzy o inkarnacjach Narajany. Porównał on to z postawą, którą powszechnie widzimy w dzisiejszym świecie: pragnienie materialnego, zewnętrznego świata, które będzie tylko utrzymywało nas w przywiązaniu do Maji.
  • Szacunek między uczniem a nauczycielem: Usłyszeliśmy o ogromnym szacunku, jaki Śukadew miał dla swoich uczniów, mędrców, za ich gotowość do nauki, jak również o szacunku i wdzięczności, którymi mędrcy obdarzali swoich Guru, odkrywających przed nimi boską mądrość.
  • Upoważnienie do wypowiadania się o Bhagawatam: Swamidźi mówił o szczególnej naturze Śukadewy, o tym jak był wyjątkowo uzdolniony do nauczania Śrimad Bhagawatam. Wyjaśniał historie z wysokiego poziomu nieprzywiązania, jaki miał wobec wszystkiego, co było materialne i nietrwałe.
  • Weda Wjasa i wewnętrzna satysfakcja: Poznaliśmy historię powstania Śrimad Bhagawatam: jak Weda Wjasa był niezadowolony z pracy swojego życia, pomimo, że napisał i udostępnił tak wiele wspaniałych dzieł, i jak Narada Muni przyszedł aby zainspirować Weda Wjasę do pisania na temat, którego jeszcze nie podejmował – o wspaniałym doświadczeniu oddania Bogu.

Śrimad Bhagawatam jest uproszczoną wersją wszystkich innych dzieł, nad którymi Weda Wjasa pracował, i którymi podzielił się ze światem – Wedy, Upaniszady, Purany, Ramajana i Mahabharata. Jednak, pomimo swej prostoty, Śrimad Bhagawatam zawiera esencję samego Pana. Swamidźi wyjaśnił to uczestnikom kursu:

To, co was wyzwoli to nie tylko czytanie Bhagawatam, nawet samo słuchanie o chwale – rozrywkach Pana – może was wyzwoli. Ależ to ma moc! Dlatego mówi się, że Bhagawatam to uosobienie samego Pana.

Nie ma żadnej różnicy między Bhagawatam a bóstwem. Nie ma żadnej różnicy między Bhagawatam a Isztadewem. Nie ma żadnej różnicy między Bhagawatam a Guru. Ponieważ wysłuchanie na temat tej chwały tylko jeden raz, wyzwoli was; tylko jeden raz wyzwoli was z niewoli narodzin i śmierci.



Kiedy przeanalizujemy cały tekst, zobaczycie różne historie, które Wjasa Dew zestawił ze sobą, zobaczycie jak to się stało, że Bhagawatam zostało napisane. Nie da się tego zrozumieć umysłem. Jest to coś, co trzeba poczuć, ponieważ każda historia to opowieść o każdej osobie, o każdym z was. To historia o samym bhakti, o tym jak rozbudzić oddanie i jak poddać się Panu.

Bhagawatam jest uważane za jedną z głównych ksiąg wisznuitów. Wszystkie Purany są w niej zawarte. Bardzo często mówi się: „Och, wiesz, Wedy są najlepsze ze wszystkich dzieł”, ponieważ wszystkie inne sampradaje odwołują się do Wed jako najwyższej wiedzy, prawda? Oczywiście, Wedy są najwyższą wiedzą, ale nie ma różnicy między nimi a pozostałymi dziełami. Nie są różne od Puran, nie są różne od Bhagawatam. Chodzi tylko o to, że kiedy Wjasa Dew sporządził Wedy, chciał je uprościć i uczynić je łatwiejsze do zrozumienia dla ludzi.


Ze względu na znakomite zdolności tej książki do oczyszczania ducha danej osoby, Swamidźi powiedział, że nie ma „złego” sposobu czytania jej - każda pora jest dobra, każde miejsce jest idealne. Można ją czytać będąc w złym albo w radosnym nastroju – to nie ma znaczenia. Czytanie Śrimad Bhagawatam przyniesie pozytywne rezultaty.


W trakcie kursu jasne stawało się, jak łatwa będzie ta ścieżka do wolności – Swamidźi mówił, a wszystko co my musieliśmy robić, to słuchać i cieszyć się tym!

Często ludzie mówią: “Och, nie, nie, to życie jest zbyt krótkie, aby osiągnąć Pana”. Jednak widzicie tych wszystkich królów w Bhagawatam. Oczywiście, oni mieli dobrą punję, wiecie, mieli dobre zasługi z poprzednich żyć, które zaprowadziły ich tam, gdzie się znaleźli. Na tej samej zasadzie wy wszyscy siedzicie tutaj słuchając Bhagawatam, zatem na pewno macie dobrą punję.


Zdjęcia - naprawdę bardzo dużo pięknych zdjęć - ze wszystkich dni Śrimad Bhagawatam znajdziecie klikając w ten link.

czwartek, 12 czerwca 2014

Pielgrzymka do Północnych Indii ze Śri Swamim Vishwanandą, dzień 9


Paartha pisze:

Dzień 9, piątek, 30 maja 2014

W piątek rano opuściliśmy boginię Naino i kontynuowaliśmy naszą pielgrzymkę w kierunku świątyni bogini Mansa i Czandigath. Kiedy pojawiło się słońce, zaczęło się robić bardzo gorąco, ale już chwilę później usłyszeliśmy dźwięk piorunów i po kilku minutach pojawił się deszcz. Temperatura nieco spadła i zrobiło się bardzo przyjemnie.


Po drodze zatrzymaliśmy się w Anandpur Sahib (święte miasto błogości), miejsce narodzin Sikhizmu, jak się dzisiaj uważa.


Guru Dwara ("Drzwi do Boga/Guru", świątynia sikhów) wyglądała bardzo imponująco i pięknie. Przy wejściu ci, którzy nie nosili turbanów (czyli wszyscy w naszej grupie ...), musieli przykryć głowę mały szalem. To jedyny warunek jaki trzeba spełnić, aby móc wejść do świątyni Guru Dwara.


Weszliśmy w górę po schodach i znaleźliśmy się wewnątrz. Wykonaliśmy parikrama (czyli akt obnoszenia świętego przedmiotu lub bóstwa) wokół Guru Grant Sahib (święta księga Sikhów) - najświętszego miejsca świątyni. Przy księdze Guru Grant Sahib siedział jeden człowiek i czytał z niej, a trzej inni w tym czasie śpiewali kirtan. W świątyni znajdowała się również broń Guru Gobindha, przy pomocy której walczył on z mogulami, a pośród niej miecz podarowany mu przez boginię Dżwala. Potem usiedliśmy na 10 minut i podziwialiśmy spokojną i wzbudzająca respekt atmosferę świątyni. Gurpreet opowiedział nam więcej na temat tego miejsca oraz historii religii Sikhów.


Powiedział nam, że założycielem sikhizmu był Guru Nanak Dew. W XVII wieku mogulowie rozpoczęli inwazję Indii od północnego zachodu, czego naturalną konsekwencją były próby narzucenia Sikhom swojej religii. Guru Teg Bahadur i jego trzej wielbiciele, którzy opierali się temu nawróceniu, byli torturowani, a następnie zabici.


Wielu Sikhów wówczas ucierpiało, dlatego następny guru - Guru Gobind Singh, wyruszył na pielgrzymkę do Bogini Dżwala (Boska Matka w formie płomienia, pisaliśmy o tym w poprzedniej relacji). Po otrzymaniu darszanu, Matka Dżwala poinformowała go, że nadszedł już czas, aby chwycić za broń i walczyć z najeźdźcami w obronie Sanatana Dharmy (hinduizmu). Wręczyła mu miecz i nakazała utworzyć w ramach sikhizmu nową klasę wojowników.


Wkrótce potem pochwycono dzieci Guru Gobind Singha i wezwano je przed oblicze Mogula. Wkroczyły tam dumnie i oświadczyły, że nigdy nie wyrzekną się swej wiary, w konsekwencji czego pochowano je żywcem. W trakcie pochówku powiedziano im, że wystarczyłoby, aby przyjęły islam jako jedyną prawdziwą religię. Dzieci pozostały jednak niewzruszone, włącznie z najmłodszym 4-letnim chłopcem, w wyniku czego poniosły śmierć.


Kiedy Guru Gobind Singh powrócił od bogini Dżwala, zebrał wszystkich swoich wojowników i poprosił o ochotnika, który poświęci dobrowolnie swoją głowę dla dobra sprawy. W końcu znalazł się jeden śmiałek. Guru Gobind Singh zabrał go do namiotu i po chwili wyszedł trzymając jego głowę i pokazując ją wszystkim. Ogłosił, że teraz potrzebny jest kolejny ochotnik. Znalazł się ochotnik i tym razem Guru Gobind Singh wyszedł z namiotu z dwiema odrąbanymi głowami w ręku. Sytuacja powtarzała się dotąd, aż zebrał pięć głów. Ponownie udał się do namiotu, ale tym razem wyszedł z niego z wszystkimi pięcioma ochotnikami, całymi i zdrowymi, jakby nic się nie stało. Tych pięciu ludzi mianowano przywódcami pięciu grup wojowników. Uważa się ich za "Panj Piaras", pięciu ukochanych uczniów guru. Wojownicy zdołali powstrzymać proces nawracania z hinduizmu na islam i obronić tradycje hinduizmu i sikhizmu.


Sikhowie w ich własnym języku (pendżabi) nazywani są Khalsa. Guru Gobind Singh zarządził, aby Sikhowie, dla wyróżnienia, nosili pięć rzeczy zaczynających się na "k": Kes (długie włosy), Kanga (mały grzebień, którym będą dbać o włosy), Kada (bransoleta symbolizująca odwagę), Kirpan (miecz do obrony uciśnionych) i Kacha (rodzaj długiej bielizny symbolizującej czystość).


Gurudżi powiedział, że wszyscy kolejni guru sikhizmu, a było ich dziesięciu (Guru Gobind Singh był ostatnim), byli inkarnacjami pierwszego - Guru Nanaka. Guru Gobind Singh nakazał sikhom, aby po jego odejściu, jedynym obiektem czci był Guru Granth - ich święta księga. To dlatego właśnie w sikhijskiej świątyni nie ma wizerunków bóstw, ani nawet podobizny guru.

Na zewnątrz świątyni znajduje się Akal Takht (długa włócznia), która jest symbolem Sikhów.

Po wyjściu ze świątyni naszą uwagę przyciągnął fakt, że z uwagi na to, iż obowiązkiem każdego Sikha jest obrona ojczyzny i wszystkich uciśnionych, oprócz zwyczajowych straganów z dewocjonaliami, znajdowały się tam również liczne stoiska oferujące noże i miecze.

Kontynuowaliśmy naszą podróż autobusem aż do świątyni bogini Mansa. Miejsce to jest szczególnie kojarzone ze spełnianiem życzeń (mansa = życzenie) oraz wyzwalaniem przodków. Tutaj upadła głowa Sati.


Cała historia świątyni i samej bogini Mansa jest dosyć długa i związana z pewnym świętym o imieniu Zart Karu. W tamtym czasie Dżanmedżaja przeprowadzał wielkie wężowe "sarpa satra" - ofiary mające na celu unicestwienie wszystkich węży. Dżanmedżaj żywił ogromną urazę do węży, odkąd jego ojciec Parikszit zginął od ukąszenia węża (w wyniku klątwy pewnego mędrca). Na skutek tego liczebność populacji węży w świecie drastycznie spadła i pojawiło się zagrożenie wymarcia gatunku. Bogowie zwrócili się do Brahmy z tym problemem i odpowiedział on, że tylko, jeśli święty imieniem Zart Karu, który był jedynym żyjącym potomkiem wężowej rasy, spłodzi syna, rasa węży zostanie ocalona. Tylko syn Zarta Karu będzie w stanie powstrzymać wykonanie ofiary wężowej na ziemi. Wężowy król Wasuki obiecał Zartowi rękę swej siostry, aby z tego związku narodził się syn.

Zart Karu w owym czasie przemierzał ziemię w swoich duchowych poszukiwaniach. Odbywał surowe tapasja (pokuty) dla pozyskania mocy duchowych i wglądu. Pewnego dnia natknął się na pewne drzewo, na którym swoim duchowym wzrokiem dostrzegł kilku przodków zwisających do góry nogami z gałęzi w kierunku rowu, w który w każdej chwili mogli upaść. Zrobiło mu się ich żal, dlatego postanowił użyć wszelkich swoich duchowych mocy i środków, aby ich ocalić. Zapytał ich kim są, na co odpowiedzieli, że są przodkami rasy wężowej i że ponieważ nikt na ziemi już się o nich nie troszczy, skazani są na zagładę. Powiedzieli, że żadne moce duchowe im nie pomogą i tylko przedłużenie rodu Wansz-Parampara może ocalić ich przed upadkiem w piekło. Powiedzieli także, że pozostał tylko jeden potomek ich rodu i był on bezużyteczny, ponieważ został słynnym sadhu o imieniu Zart Karu, dbającym jedynie o swoją duchową praktykę. Poprosili go, że jeśli go spotka, niech opowie mu o ich sytuacji i poprosi o pomoc. Słysząc to, Zart Karu posmutniał i łamiącym się głosem powiedział: "Jesteście moimi przodkami. To ja jestem waszym rodzonym synem Zartem Karu". Święty zgodził się ożenić i spłodzić syna, pod warunkiem, że nie będzie musiał dźwigać ciężaru utrzymywania żony.


Wężowy król Wasuki dał Zartowi swą siostrę za żonę i zgodził się zaopiekować się nią po ślubie. Odbyło się wesele i jakiś czas później narodziło się boskie dziecko. Astik, jak nazwano dziecko, wychował się na dworze króla, gdzie otaczano go czułą opieką i troską. W późniejszym czasie Astik przekonał Dżanmedżaja do porzucenia praktyki wężowej ofiary i pokój został przywrócony. W ten właśnie sposób siostra Wasukiego spełniła życzenie węży i zasłynęła jako Bogini Mansa - ta, która spełnia życzenia.

Darszan bogini Mansa poprzez ramię Gurudżiego ...

Po zwiedzeniu świątyni i darszanie bogini Mansa, pomaszerowaliśmy dalej w górę i odwiedziliśmy kolejną świątynię, która znajdowała się w tamtym miejscu. Gurudżi był zachwycony jej pięknem. Wokół świątyni rosły ogromne drzewa, z których jedno było drzewem bilwa, znanym ze swych potrójnych liści cenionych przez Pana Sziwę. Posiedzieliśmy trochę w pobliżu świątyni, aby odpocząć.


Potem wróciliśmy do autobusu i kontynuowaliśmy podróż w kierunku Czandigath. Na peryferiach Czandigath znajduje się miejsce zwane "Czandi Mandir", tam się zatrzymaliśmy. Robiło się już ciemno. Wysiedliśmy z autobusu i najpierw musieliśmy przekroczyć tory kolejowe. Zaraz za nimi znajdowała się świątynia Czandi (Kali). To właśnie w tym miejscu, kiedy Czandi walczyła z demonem Mahiszasurem, wpadła w taką wściekłość, że nikt nie mógł jej powstrzymać, wtedy Sziwa Szankar położył się blokując jej drogę.


Kiedy go zobaczyła leżącego na ziemi, była tak zaskoczona, że wystawiła język i uspokoiła się. Wg niektórych opowieści, Sziwa leżał tam w formie dziecka i kiedy bogini ujrzała małe dziecko, obudziły się w niej instynkty macierzyńskie, co ją uspokoiło, wzięła dziecko w ramiona i nakarmiła je piersią.


Od tamtego czasu Ma Czandi znajduje się w tym miejscu w formie pindi. Kiedy Pandawowie byli na wygnaniu, w ciągu jednego roku musieli żyć całkowicie incognito, jak zostało postanowione w wyniku przegranej w grze w kości. W tamtym czasie odkryli w lesie ukryty wizerunek bogini Czandi, który zaczęli czcić i praktykować tapasja. Ma Czandi była zadowolona, dlatego obdarzyła ich łaską wygranej i podarowała im broń. Pudżarini (kapłanka) dała każdemu z nas mnóstwo prasadu, po czym powróciliśmy do autobusu.