Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja guru-uczeń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relacja guru-uczeń. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2015

Piegrzymka do południowych Indii (cz. 8) - ze świątyni do świątyni


Ooty, Tamil Nadu

18 grudnia zaczął się od niespodzianki. Gurudewa (Śri Swami Vishwananda) zaprosił wszystkich uczestników pielgrzymki do swojego prywatnego pokoju na abhiszekam na małym Krysznie Mirabai, którego otrzymał jako prezent od kapłana ze świątyni Kryszny w Nurpur, gdzie znaleźliśmy się „przypadkiem” podczas naszej ostatniej pielgrzymki do Dziewięciu Bogiń w maju tego roku.


Głównym bóstwem w tamtym miejscu było murti, w które wniknęła Mirabai. Murti to zmniejsza się rokrocznie podczas Kryszna Dźanmasztami o około 1/3swojej wielkości, a potem wraca do swoich wcześniejszych rozmiarów. Kiedyś zapytałem Guru o to murti i odpowiedział: „Jest to sam Kryszna. To kosmiczny portal.”


Dziś Gurudźi powiedział, że chciałby nam coś dać, bo do tej pory pielgrzymka nie była intensywna, bo nie odwiedziliśmy zbyt wielu świątyń.

Ten rzadki, specjalny abhiszekam dał grunt pod niezwykły dzień, pełen nieoczekiwanych błogosławieństw. Zostaliśmy poinformowani, że dziś zwiedzimy jedną świątynię, a druga która wchodziłaby w grę, jest zbyt daleko. Spodziewaliśmy się więc spokojnego popołudnia. Po obiedzie udaliśmy się autobusem do miasta i pokonaliśmy pieszo dystans do świątyni Śri Mariamman.



Z powstaniem tej świątyni jest związana ciekawa historia. Zgodnie z nią, co wtorek kupcy z Coimabatore przybywali w tę okolicę, żeby handlować z miejscową ludnością. W taki właśnie dzień z północnego kierunku przybyły na rynek dwie siostry. Kiedy poprosiły o miejsce, w którym mogłyby się zatrzymać, odpowiedziano im że mogą spać pod pobliskim drzewem. Miejscowi nie wiedzieli, że dwie siostry były boginiami. Uderzył piorun, błysnęło światło niedaleko drzewa i siostry zniknęły. Wtedy ludzie zrozumieli, że siostry były boskimi formami i zbudowali świątynię dla bogiń Kaliamman i Mariamman. Jest to jedyne miejsce, gdzie można zobaczyć obie boginie razem.

Mariamman, Bogini matka jest powszechnie uznawana za uosobienie Kali. Mariamman uznaje się również jako Seethala Gowri lub Mahamaayi.

Wszystkie bóstwa w tej świątyni są bardzo spokojne i ciche, a nie takie groźne jakimi zwykle je znaliśmy. W świątyni jest również Ćamunda, niszczycielka wrogów. Ale ona również ma matczyny łagodny wygląd. Gurudźi powiedział, że co oznacza Mariamma: Mari oznacza moja, a Amma to matka; czyli Moja Matka. Gurudźi również dodał: „Jeśli ktoś ma krosty jak przy ospie wietrznej i pomodli się do Sheethala Maty, to ona je usunie."

W tej świątyni Gurudźi mówił również o bóstwach i ich wahanach (boskich pojazdach), tak jak Śiwa z Nandi, Ganeśa i Muśika, Muruga i Majur. Symbolizują one Guru i ucznia. Uczeń powinien być zawsze pełen zapału do służenia i w pełni skupiony na Guru. Nic nie powinno stanąć między uczniem i Guru.


Następnie udaliśmy się do świątyni Murugan. Po drodze przechodziliśmy obok przepięknej świątyni Jain zrobionej z samego marmuru.


Śri Śanti Widźaj Guru jest tutaj w najwyższym stopniu szanowany i uwielbiany. Gurudźi, a właściwie my wszyscy, byliśmy pod wrażeniem tego przejawienia.


Świątynia Kryszny

Idąc dalej w kierunku świątyni Murugan mijaliśmy małą świątynię Kryszny i okazało się, że właśnie rozpoczyna się abhiszekam do głównych bóstw, którymi byli: Wittala, Rukmini i Sathjabama (Bhu dewi) i że jesteśmy zaproszeni. Zgodnie ze zwyczajem Gurudźi zaczął śpiewać, a zrobił to w swój najbardziej czarujący sposób. Kapłanem okazał się być kochający, o otwartym sercu, szczęśliwy człowiek i można było zauważyć, że Gurudźi był głęboko poruszony, wycierał z oczu łzy.


Ta rodzinna atmosfera w świątyni została zwieńczona przepysznym prasadem, który został przygotowany przez rodzinę podczas abhiszekamu. A był to bardziej obiad. A potem niekończące się zdjęcia z Gurudźim! I ludzie nie chcieli Mu po prostu pozwolić odejść. Kiedy w końcu zdawało się, że udało się Mu przeprowadzić „ucieczkę”, znalazł się znów pod obstrzałem osób robiących zdjęcia z drugiej strony świątyni.


Inne zdarzenie jest związane z tym, jak Swami patrzył na na Dymitra w bardzo specjalny sposób, i Dymitrii zapytał: „Co to za spojrzenie? Co widzisz, co kryją Twoje oczy?”. A Gurudźi powiedział: „Nie wyobrazisz sobie rzeczy, które widzę. Ale pozwól, że ci powiem ... Pan, Kryszna we własnej osobie był obecny w tej świątyni, stał i uśmiechał się, ręce miał na talii ... był też Śirdi Sai Baba i inny święty..”. (nie zapamiętali jego imienia).


W końcu, wieczorem dotarliśmy do świątyni Murugan, która była niemal tuż za rogiem i otrzymaliśmy relaksujący i błogosławiący darszan.


Po powrocie do hotelu jednej osobie z grupy został sprezentowany tort urodzinowy i Gurudźi został poproszony o jego pokrojenie. Swami powiedział wtedy: „Nie powinniście kroić tortu urodzinowego nożem. To jest zbyt brutalne, ale ludzie zachodu tego nie uznają. Tort powinien być dzielony rękami”. A że tort był z kremem, to do podzielenia go została wybrana łyżka, a Gurudźi przyjął jego pierwszy kawałek.



To ostatnie wydarzenie w tym dniu wydało mi się bardzo ważne, czy nie jest tak, że małżeństwo jest rodzajem narodzin? Ktokolwiek to czyta i weźmie to sobie do serca, będzie pobłogosławiony. Zostawmy noże przy tortach urodzinowych i cieszmy się bardziej pokojową i kochającą relacją ze sobą samym i z innymi. Dźej Gurudew.

- Muktananda, SPN

czwartek, 18 grudnia 2014

Testy Guru, mistrza maji



Ten artykuł jest piątym z serii pięciu postów, o których była mowa w poprzednim artykule „Niezwykła łaska spotkania Śri Swamiego Vishwanandy – aspekty żyjącego Guru”. Opiera się on na opowieści, którą podzielił się z nami Tapesh z Zurychu, podczas ostatniego darszanu Śri Swamiego Vishwanandy, jaki miał miejsce 29 listopada w Shree Peetha Nilaya (SPN).

W komentarzu na temat Guru Gity, Śri Swami Vishwananda wyjaśnił nam o znaczeniu testów Guru i o Guru w charakterze mistrza maji. Powiedział:

„Guru testuje ucznia po to, żeby zdał sobie sprawę ze swojej wieczności. Bo bez testów nie byłby gotowy. Jeżeli złoto nie przejdzie przez ogień, jak ma być oczyszczone? Ciągle będzie złotem, ale nie będzie czyste. Osiągnie swoją czystość tylko jeśli przejdzie przez próby... i cel Guru, cel testowania ucznia nie jest dla Jego osobistej korzyści, ale zawsze jest po to, żeby uczeń nie upadł”.


„Guru poznał ciemność, poznał światło, ale znajduje się On ponad ciemnością i ponad światłem. Tak więc guru rozprasza ciemność ignorancji w każdym, kto Mu się poddaje”.


„Pierwsza sylaba 'gu' oznacza maję prakryti, dewi, śakti, które wiąże i utrzymuje osobę w tej rzeczywistości. I druga sylaba 'ru' oznacza puruszę, oznacza Najwyższy absolut, który uwalnia osobę od iluzji. Wiec, to samo słowo 'Guru', zawiera maję i kogoś, kto uwalnia cię od maji. Posiadając obydwa te aspekty wewnątrz, pokazuje to, że guru jest mistrzem maji, mistrzem tej rzeczywistości. On wie, jak uwolnić kogoś od tej rzeczywistości i jak go w niej umieścić - obydwie te rzeczy … On wie, kiedy rzucić na kogoś cień i kiedy ten cień usunąć”.

„Temu, kto jest poddany stopom Guru, ujawnia On, że jest się ponad tym; nie uczestniczysz w grze zewnętrznej, nie uczestniczysz w grze umysłu, jesteś ponad tym. Jesteś w prawdziwej Jaźni! I w twojej prawdziwej Jaźni, w twoim prawdziwym obliczu, posiadasz kontrolę nad przyczyną i skutkiem”.


Świadectwo

Wydarzyło się to kilka lat temu. Nagle miałem uczucie pójścia tą drogą ze Swamim i pozostania z Nim w przyszłości. Ale nie byłem co do tego zbyt pewien - było to jeszcze przed skończeniem studiów i pomyślałem: 'Czy mam pójść ścieżką ziemską czy pójść za Swamim? Czy może istnieje jakaś kombinacja tych dwóch ścieżek?' Więc nie byłem co do tego zbyt pewien i wtedy w niedzielę formalnie Go zapytałem - było bardzo łatwo podejść do Niego i porozmawiać. Więc Go zapytałem: 'Jak to jest? Czy moim przeznaczeniem jest, abym podążał drogą razem z Tobą, czy też powinienem skończyć studia i wrócić do życia materialnego?' Swami odpowiedział coś w rodzaju: "Zależy czy jesteś wystarczająco silny - może trochę cię sprawdzę i zobaczę jak to jest." Pomyślałem: 'Tak, w porządku, to łatwe.'
 
Ale po jednym dniu, zaczęło to być bardzo, bardzo trudne - możesz sobie wyobrazić, że wszystko, co robisz w codziennej rutynie wychodzi źle. Więc byłem tam, żyjąc z innymi ludźmi i cokolwiek zrobiłem, to było w tym coś złego; następowałem ludziom na stopy i cokolwiek zrobiłem - było to po prostu okropne i stawało się coraz gorsze. I po dwóch dniach, było tak, że stwierdziłem, że nie mogę tego dłużej wytrzymać! Jestem tutaj prawdopodobnie najgłupszą osobą i co ja tutaj robię? I pomyślałem: 'Powinienem odejść.' I próbowałem wtedy podejść do Swamiego, ale był On bardzo powściągliwy mówiąc: "Nie, nie, nie!" I nie mogłem do Niego podejść.


Więc postanowiłem zostać jeszcze jeden dzień. I możesz sobie wyobrazić, to było jak piekło; to było wewnętrzne piekło, nie zewnętrzne. Swami sprawił, że rzeczy działy się tak, jak powinny i po trzech dniach nie mogłem tego po prostu więcej znieść. Poszedłem na górę do Jego pokoju i zapukałem do drzwi. Swami powiedział: "Tak!" Otworzyłem drzwi i po prostu chciałem wejść i upaść do Jego stóp. Ale On powiedział: "Nie, zostań tam! Nie lubię jak ludzie czekają w moim pokoju." Byłem taki zaszokowany! Było to jak zostać od Niego odepchniętym. To było takie okropne. Stałem tam, drżąc, a On powiedział: "Poczekaj. Przyjdę później." Następnie skończył coś przy ołtarzu, zajęło Mu to trochę czasu, a później poszedł do biura. Był tam Paartha i Swami powiedział: "Paartha, mogę z nim szybko porozmawiać? Wyjdź, proszę, na minutę." Wtedy Swami mnie zapytał: "Co jest? Coś jest nie tak? Czego chcesz?" Powiedziałem: 'Nie mogę tego wytrzymać!' On tylko popatrzył na mnie z uśmiechem, mówiąc: "Wiesz co - to ja stawiałem cię przed tymi dylematami."


Było to tak jakbym zbudował domek z kart, wielką wieżę, i za jednym ruchem została zburzona! I zdałem sobie sprawę, że to On tylko ze mnie żartował. I wszystkie te rzeczy, które tam się wydarzyły w ciągu trzech dni, były po prostu niczym. Czułem się tak głupio, że byłem w takim nastroju. Wtedy Swami powiedział: "Tak! Ale wiesz co? Zostań jeszcze kilka dni i znowu cię przetestuję." Powiedziałem: 'To było okropne. Było to dla mnie piekłem.'  Wtedy On powiedział: "Za trzy dni zobaczymy i porozmawiamy." Powiedziałem sobie w myślach: 'OK. Trzy dni - każdy może przeżyć trzy dni, cokolwiek by się stało.' Więc, postanowiłem być bardzo twardy i zapytałem: 'Co będzie, jeśli to się znowu będzie działo?' I Swami powiedział: "Tak, to znowu się będzie działo. Ja sprawię, że to się stanie." I powiedziałem sobie: 'O Boże, nie, nie!' A On to zrobił, naprawdę to zrobił. Sprawił, żeby to się działo i było to okropne. Wewnątrz było to znowu jak piekło i chodziłem na prawo i na lewo, znowu jak szalony.  
 
Dzień czy dwa dni później, siedziałem przy kominku i leżał tam jeden z tych hinduskich komiksów, opowiadanie o krokodylu i słoniu. Niektórzy mogą go znać, jest to wzięte ze Śrimad Bhagavatam (Mahawisznu lecący na Garudzie ocala swojego wielbiciela Gajendrę, króla słoni, od ataku krokodyla). Zdecydowałem wtedy: 'Poczytam ten komiks, może to zmieni trochę mój punkt widzenia.' Wziąłem to opowiadanie, przeglądnąłem szybko i pomyślałem: 'Przyjemna historyjka, bla, bla, bla.' Po prostu pomogło mi to być gdzieś indziej przez chwilę.

Po upływie trzech dni pomyślałem: 'OK, trzy dni. W końcu się udało.' Przez cały dzień patrzyłem na Swamiego, a On wcale na mnie nie spojrzał, nic! Nawet najmniejszego podejścia. Pomyślałem: 'OK, może wieczorem.' Ale przyszedł wieczór i nic się nie wydarzyło. Nadeszła następna noc i wtedy pomyślałem: 'Może to następna próba. Poczekam do jutra rano.' Ale czwartego dnia nic się nie wydarzyło, piątego znowu nic; znowu ta sama historia, prawie oszalałem. Wtedy, chyba szóstego dnia, Swami przyszedł na dół i powiedział: "Co u ciebie?" Powiedziałem: 'Tak, tak, w porządku?' I wtedy powiedział: "A nawiasem mówiąc, znasz tę historię o słoniu i krokodylu?" Powiedziałem: 'Tak.' 

Nie znałem tych wszystkich hinduskich opowiadań, ale jakoś z powodu jakiegoś zabawnego zbiegu okoliczności, przeczytałem właśnie to opowiadanie i tylko ten komiks tam leżał. Wtedy On powiedział: "Przeczytałeś to?" I ja powiedziałem: 'Tak, tak!' A On powiedział: "Podobało ci się?" Powiedziałem: 'Tak, tak!' I Swami popatrzył na mnie i wpatrując się we mnie powiedział: "Ale tego nie zrozumiałeś."


I znowu poczułem się tak głupio! Musiałem przyznać, że szybko przekartkowałem opowiadanie i nie zrozumiałem z niego absolutnie nic. Wtedy On powiedział: "Wiesz co reprezentuje krokodyl?" Kilka dni wcześniej zapytałem Go: 'Co to jest maja?' I wtedy On powiedział: "Nie można jej wyjaśnić. Można jej tylko doświadczyć." I pomyślałem: 'O, ta sama historia co wszyscy mistrzowie, nigdy na nic nie odpowiadają.' I wtedy On powiedział: "Krokodyl to maja. I to jest to, przez co przechodziłeś." I wtedy zdałem sobie sprawę, 'To jest to!' - Tapesh, Zurych.

Podczas Świąt Bożego Narodzenia w Shree Peetha Nilaya (sklep Bhakti Margi) będzie dostępna książka w angielskiej wersji językowej: Sri Swami Vishwananda Sri Guru Gita – Commentary on the great mysteries of the Guru Disciple Relationship (Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń).

W książce „Rozkwit serca” dostępnej w sklepiku Bhakti Margi, rodzina, przyjaciele, wielbicie i uczniowie z różnych krajów i różnych środowisk dzielą się swoimi osobistymi doświadczeniami ze Śri Swamim Vishwanandą. Oryginalna angielska wersja (po prawej) została przetłumaczona na niemiecki (po lewej), polski oraz portugalski. 
 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Sprytny Guru



Ten post jest kontynuacją pięcioczęściowej serii, rozpoczynającej się artykułem: „Niezwykła łaska spotkania Śri Swamiego Vishwanandy - aspekty żyjącego Guru”. Inspiracją do tego tekstu są doświadczenia, którymi podzielił się Nikhilananda, mieszkający na stałe w Shree Peetha Nilaya (Springen), podczas ostatniego darszanu Śri Swamiego Vishwanandy w Springen, 29 listopada. 

Świadectwo

“Pamiętam dzień, w którym Swami ogłosił specjalną wiadomość o miesiącu Karthik. Powiedział: "Wiecie, że jeden listek Tulsi ofiarowany w miesiącu Karthik to tak wielkie błogosławieństwo, można wtedy otrzymać i to, i tamto! Mnóstwo błogosławieństw!". Nie mogłem się powstrzymać, poszedłem do swojego pokoju, wziąłem garść listków Tulsi i położyłem na moim ołtarzu, czekając na błogosławieństwa (śmiech). Ciągle czekam ... Na pewno je dostanę! Nie miałem świadomości, że one już się wydarzyły. Sprawy mają się tak: Swami nigdy nie zawodzi, spełnia każdą naszą prośbę, ale nie robi tego w taki sposób w jaki oczekujemy. Chociaż czasem robi również i tak, ale my tego najczęściej nie zauważamy. Opowiem wam śmieszną historię.

Narasimha Ćaturthi w świątyni w Feltham, Londyn.

Działo się to w święto Narasimha Ćaturthi w świątyni w Feltham. Pamiętam tej nocy był tam Swami, było dużo ludzi. Patrzyłem na murti Narasimhy, które kochałem bardzo bardzo mocno i serdecznie. Spojrzałem na Niego i powiedziałem "Naprawdę, naprawdę chciałbym być z Tobą jednym, tak żebyśmy byli zjednoczeni, jednością. I żebym był w stanie poddać się Tobie, a Ty byś stał nade mną, swoim uczniem". Bardzo mocno przeżywałem ten moment, ponieważ na koniec Ćaturthi ma się dużo duchowych uczuć i kierujemy je do Boga wielkie prośby.

Murti Lakshmi Narasimha, świątynia w Feltham, Londyn

Oczywiście po tym wszystkim Swami zawołał wszystkich na kolację i zbalansował nas sprowadzając wszystkich na ziemię, rozmawiając o sprawach, które dzieją się na świecie. Zapomniałem więc o poczynionych prośbach. Zapomniałem o modlitwach, które wznosiłem. Byliśmy bardzo, ale to bardzo zmęczeni, bo wszystko u nas, jak wiecie, zawsze kończy się bardzo późno. Poszedłem na górę i zasnąłem. Następnego dnia poczułem coś dziwnego na twarzy, ale że ciągle jeszcze spałem, to nie było problemu. Przebudziłem się jednak, ponieważ poczułem ciężar na piersiach, przebudzony spojrzałem i zobaczyłem Swamiego, który stał na mojej klatce piersiowej z czarnym pisakiem w dłoni i chytrym uśmiechem. Pomyślałem: "Co? Chyba za krótko spałem. I czuję się teraz naprawdę zmieszany". Wszyscy w pokoju śmiali się, jakby działo się coś zabawnego. Wstałem więc, włosy sterczące w nieładzie, wyglądałem trochę dziko i spojrzałem w lustro. Wszyscy się śmiali. Swami narysował mi wąsy i wyglądały trochę jak u lwa. I pomyślałem: "Aaaach, jesteś taki sprytny". Spełnił moja modlitwę, tylko nie w sposób w jaki się spodziewałem. Oczekiwałem w myślach, że będę miał jakąś fajną wizję, jasne światło, Narasimha przybędzie, a ja się w Nim rozpłynę, a potem pojawi się Swami i mnie pobłogosławi, i tak dalej. Wszyscy mamy takie piękne fantazje. Ale zamiast tego obudziłem się zaspany, włosy sterczące na wszystkie strony, z wąsami na twarzy, a Swami stał na mnie z wielkim uśmiechem mówiącym: >>Mam cię!<<

Śri Swami Vishwananda z chytrym uśmiechem (po lewej) i Nikhilananda (po prawej)

I tak to właśnie jest. Nigdy nie wiesz, kiedy rzeczy się wydarzą i w jaki sposób. Naszym zadaniem jest cieszyć się podróżą! I muszę dodać, że od tamtego momentu moje oczekiwania dotyczące tego, w jaki sposób spełnią się moje modlitwy, dość mocno zmalały. I sądzę, że to jest zdrowe podejście, że to bardzo dobrze, ponieważ w tamtej chwili zrozumiałem, na ile moich modlitw Swami odpowiedział. To dobrze, ponieważ zamiast oczekiwać jasnego światła, wielkich wizji, zacząłem dostrzegać te małe rzeczy, które robi i mogę powiedzieć: „Och dokładnie o to prosiłem! Po prostu stało się to inaczej niż sobie wyobrażałem w mojej głowie”. Wiele jest takich rzeczy w moim życiu. I jestem pewien, że też tego doświadczacie. Jak często zrobił On coś dla was, ale nie doceniliście tego, ponieważ nie stało to się tak, jak tego oczekiwaliście? To nie znaczy, że Swami nie odpowiada na modlitwy. To nie znaczy, że nie przyjdzie, kiedy Go o to poprosicie. On nigdy nie zawodzi. Zawsze przychodzi. Nigdy, przenigdy nie zawodzi”. - Nikhilananda, Springen, Niemcy

 
Śri Swami Vishwananda tańczy z radością z wielbicielami podczas Nawaratri, 2013. Nikhilananda po prawej.

Podczas Świąt Bożego Narodzenia w Shree Peetha Nilaya (w sklepiku Bhakti Margi) będzie dostępna książka w angielskiej wersji językowej: Śri Swami Vishwananda Sri Guru Gita – Commentary on the great mysteries of the Guru Disciple Relationship (Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń).


W książce „Rozkwit serca” dostępnej w sklepiku Bhakti Margi, rodzina, przyjaciele, wielbicie i uczniowie z różnych krajów i różnych środowisk dzielą się swoimi osobistymi doświadczeniami ze Śri Swamim Vishwanandą. Oryginalna angielska wersja (po prawej) została przetłumaczona na niemiecki (po lewej), polski oraz portugalski.

Książka "Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń" będzie również wkrótce wydana w języku polskim staraniem Fundacji Bhakti Marga w Polsce.

niedziela, 14 grudnia 2014

Najfajniejszy Guru



Ten artykuł jest pierwszym z serii pięciu postów, o których była mowa w poprzednim artykule "Niezwykła łaska spotkania Śri Swamiego Vishwanandy – aspekty żyjącego Guru". Opiera się na opowieści Davida z Londynu, którą podzielił się z nami podczas ostatniego darszanu Śri Swamiego Vishwanandy, jaki miał miejsce 29 listopada w Shree Peetha Nilaya. Jednym z najważniejszych aspektów guru, o jakich mowa w tej relacji jest to, w jaki sposób guru stwarza specjalne okoliczności prowadzące do pierwszego spotkania z Nim. Śri Swami Vishwananda wyjawił w swoim komentarzu do Guru Gity:


"Guru przebywa w świadomości i w tej świadomości wszystko postrzega, nie tylko u swoich wielbicieli, ale wszędzie. Nawet jeśli posiada formę, nie jest do niej ograniczony. Może skorzystać z dowolnej formy i przejawić się w wielu formach. Nie jest ograniczony do jednego aspektu czy jednego sposobu. Dlatego zawsze powtarzam: >>Zawsze mam swoje sposoby. Jeśli plan A nie zadziała, zawsze jeszcze jest plan B. Jeśli plan B nie zadziała, pojawi się plan C. Jeśli C nie zadziała, stworzymy D. Jeśli D nie zadziała, stworzymy E, i tak dalej.<< Tak więc guru nie jest ograniczony przez to, co myślą ludzie." (poniżej znajduje się informacja o wydaniu książki)

Relacja

"Zdecydowałem się podzielić się z wami opowieścią o mojej własnej ścieżce z Gurudźim, która jest lekcją na temat głupoty z mojej strony, i dumy i arogancji. Ale mimo tego, łaska guru to po prostu bezwarunkowa miłość. W 1996 r. pojawił się w moim śnie Sai Baba i powiedział mi, abym przyjechał do Indii Go zobaczyć. I pomyślałem: "OK, czemu nie?" Więc pojechałem tam, do aśramu i w tamtejszym biurze kwaterunkowym, kiedy stałem w kolejce, rozmawiałem z dwoma facetami z Wielkiej Brytanii i skończyło się na tym, że zamieszkaliśmy w tej samej kwaterze w aśramie. Poznaliśmy się bardzo dobrze i jeden z nich zaczął opowiadać o takim młodym nauczycielu duchowym, który był w Londynie, o imieniu Visham. I mówił o nim tak wiele wspaniałych pozytywnych rzeczy, o tym, jak manifestował rzeczy i tworzył cuda. A ja reagowałem >>tak, tak, dobra...<<. Po prostu nie byłem zainteresowany, co było szalone, bo już od młodzieńczych lat chciałem mieć guru, dlatego moja reakcja na w tej sytuacji była totalnie szalona. Przejdźmy do roku 2002, może 2003, w końcu poszedłem na darszan Śri Swamiego Vishwanandy (Gurudźiego) i zdałem sobie sprawę, że to ten sam facet, którego mogłem poznać już tyle lat temu, gdyby nie moja własna głupota, duma i arogancja mówiąc: >>Och, i co? To po prostu kolejny nauczyciel.<< Więc to naprawdę jest lekcja, że takie rzeczy zatrzymują nas na duchowej ścieżce i mimo naszych wszelkich zaniedbań i ... Gurudźi nadal nas kocha tak bardzo i stwarza okazje na naszej drodze, bez względu wszelkie przeszkody i inne rzeczy, aby dać nam swoją miłość i pojawić się przy nas. Bo patrząc wstecz - On zadał sobie trud, aby mnie zaprosić do aśramu innego nauczyciela, abym tam poznał dwóch ludzi, których nigdy wcześniej nie znałem, zamieszkał z nimi w tym samym pokoju i dowiedział się, kim On jest, i aby dać mi możliwość bycia z Nim w tym życiu. I dla mnie, patrząc wstecz, jest to najbardziej niesamowita łaska, jaką możemy sobie wyobrazić i nawet wtedy ta cierpliwość, On zasiał to ziarno, a mimo to ten głupi wielbiciel myślał sobie: >>och, nieważne ...<<. Kiedy Go spotkałem, zareagowałem tylko >>wow!<< I nawet nie skojarzyłem od razu, że to był on, ten Visham. A potem: >>O mój Boże! Od tylu lat już mogłem z Nim być, gdybym tylko miał wtedy otwarty umysł, gdybym nie osądzał i nie był arogancki i pełen dumy<<. To było doświadczenie uczące pokory. A potem, będąc z Gurudźim, pierwsze interview, które miałem dało mi wszystko, czego tylko można chcieć od guru i to w tak krótkim czasie. To było najbardziej niesamowite doświadczenie mojego życia. I potem, od tego czasu, było wiele kolejnych, z łaską Gurudźiego. I ja nadal jestem pełen arogancji i głupoty, i dumy, ale myślę, że troszeczkę się od tamtego czasu zmieniłem. Całe szczęście! Przynajmniej miałem na tyle rozumu, aby trochę więcej z Nim przebywać.

David z Gurudźim w domu wielbiciela po koncercie rockowym wcześniej tego wieczora. David mówi: "Gurudźiemu tak bardzo się podobało to, że miałem na sobie na koncercie ten strój rockowy i moje male na szyi" (Londyn, 20 marca 2013r.)

I chciałem tylko powiedzieć, że On jest najwspanialszym Guru, jakiego możecie sobie tylko wyobrazić. Pod wieloma względami, prócz jednej, On jest tak dla nas dostępny. On po prostu jest ... OK, oczywiście wiemy, że On nas testuje i mobilizuje. Testuje nas, żeby sprawdzić jak zareagujemy na różne rzeczy, bezustannie, ale porównując z różnymi guru z przeszłości On jest po prostu ... On tak nam to ułatwia, gdybyśmy tylko o tym wiedzieli ... a my tak naprawdę nie wiemy. I nawet przez te ostatnie kilka tygodni okazał nam swoją miłość tweetując do nas. To jest po prostu... ilu guru by tak zrobiło?

Śri Swami Vishwananda podczas święta Holi we Wryndawanie w 2014r.

Jest jeszcze inna historia, którą sobie przypomniałem. W Steffenshof było wtedy hinduskie święto Holi. Podczas tego święta ludzie są obrzucani różnymi kolorami. Powstał jakby plan, aby bardzo mocno pokolorować Gurudźiego i planowali to bardzo skrupulatnie. Wymagało to sprytu, aby móc to zobaczyć, ale bez bycia ubrudzonym (ponieważ miałem na sobie pewne drogie białe spodnie). Gurudźi był w centrum i wszyscy zgromadzili się wokół Niego i nagle zbombardowali Go kolorami. A on po prostu - to niewiarygodne, że guru może pozwolić swoim uczniom i wielbicielom to zrobić, i było mu zimno, i był mokry, pokryty tymi wszystkimi kolorami, wyglądając jak tęcza, i stał tam mając dreszcze. Nagle, ni z tego, ni z owego wczuł się w ducha zabawy i po protu zaczął tańczyć i śpiewać. I dla mnie to była taka lekcja - On pozwolił nam, abyśmy Mu to zrobili, mimo że doświadczał w tym niewygody. A potem pokazał coś jeszcze, pokazując, że nawet jeśli przechodzimy przez jakieś niemiłe doświadczenia, możemy wyjść poza nie i cieszyć się, i doświadczać czegoś zupełnie innego." - David, Londyn


Podczas Świąt Bożego Narodzenia w Shree Peetha Nilaya (w sklepiku Bhakti Margi) będzie dostępna książka w angielskiej wersji językowej: Śri Swami Vishwananda Sri Guru Gita – Commentary on the great mysteries of the Guru Disciple Relationship (Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń).


W książce „Rozkwit serca” dostępnej w sklepiku Bhakti Margi, rodzina, przyjaciele, wielbicie i uczniowie z różnych krajów i różnych środowisk dzielą się swoimi osobistymi doświadczeniami ze Śri Swamim Vishwanandą. Oryginalna angielska wersja (po prawej) została przetłumaczona na niemiecki (po lewej), polski oraz portugalski.

Książka "Guru Gita Śri Swamiego Vishwanandy – komentarze do wielkich tajemnic relacji guru - uczeń" będzie również wkrótce wydana w języku polskim staraniem Fundacji Bhakti Marga w Polsce.