Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogini. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bogini. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 stycznia 2015

Piegrzymka do południowych Indii (cz. 8) - ze świątyni do świątyni


Ooty, Tamil Nadu

18 grudnia zaczął się od niespodzianki. Gurudewa (Śri Swami Vishwananda) zaprosił wszystkich uczestników pielgrzymki do swojego prywatnego pokoju na abhiszekam na małym Krysznie Mirabai, którego otrzymał jako prezent od kapłana ze świątyni Kryszny w Nurpur, gdzie znaleźliśmy się „przypadkiem” podczas naszej ostatniej pielgrzymki do Dziewięciu Bogiń w maju tego roku.


Głównym bóstwem w tamtym miejscu było murti, w które wniknęła Mirabai. Murti to zmniejsza się rokrocznie podczas Kryszna Dźanmasztami o około 1/3swojej wielkości, a potem wraca do swoich wcześniejszych rozmiarów. Kiedyś zapytałem Guru o to murti i odpowiedział: „Jest to sam Kryszna. To kosmiczny portal.”


Dziś Gurudźi powiedział, że chciałby nam coś dać, bo do tej pory pielgrzymka nie była intensywna, bo nie odwiedziliśmy zbyt wielu świątyń.

Ten rzadki, specjalny abhiszekam dał grunt pod niezwykły dzień, pełen nieoczekiwanych błogosławieństw. Zostaliśmy poinformowani, że dziś zwiedzimy jedną świątynię, a druga która wchodziłaby w grę, jest zbyt daleko. Spodziewaliśmy się więc spokojnego popołudnia. Po obiedzie udaliśmy się autobusem do miasta i pokonaliśmy pieszo dystans do świątyni Śri Mariamman.



Z powstaniem tej świątyni jest związana ciekawa historia. Zgodnie z nią, co wtorek kupcy z Coimabatore przybywali w tę okolicę, żeby handlować z miejscową ludnością. W taki właśnie dzień z północnego kierunku przybyły na rynek dwie siostry. Kiedy poprosiły o miejsce, w którym mogłyby się zatrzymać, odpowiedziano im że mogą spać pod pobliskim drzewem. Miejscowi nie wiedzieli, że dwie siostry były boginiami. Uderzył piorun, błysnęło światło niedaleko drzewa i siostry zniknęły. Wtedy ludzie zrozumieli, że siostry były boskimi formami i zbudowali świątynię dla bogiń Kaliamman i Mariamman. Jest to jedyne miejsce, gdzie można zobaczyć obie boginie razem.

Mariamman, Bogini matka jest powszechnie uznawana za uosobienie Kali. Mariamman uznaje się również jako Seethala Gowri lub Mahamaayi.

Wszystkie bóstwa w tej świątyni są bardzo spokojne i ciche, a nie takie groźne jakimi zwykle je znaliśmy. W świątyni jest również Ćamunda, niszczycielka wrogów. Ale ona również ma matczyny łagodny wygląd. Gurudźi powiedział, że co oznacza Mariamma: Mari oznacza moja, a Amma to matka; czyli Moja Matka. Gurudźi również dodał: „Jeśli ktoś ma krosty jak przy ospie wietrznej i pomodli się do Sheethala Maty, to ona je usunie."

W tej świątyni Gurudźi mówił również o bóstwach i ich wahanach (boskich pojazdach), tak jak Śiwa z Nandi, Ganeśa i Muśika, Muruga i Majur. Symbolizują one Guru i ucznia. Uczeń powinien być zawsze pełen zapału do służenia i w pełni skupiony na Guru. Nic nie powinno stanąć między uczniem i Guru.


Następnie udaliśmy się do świątyni Murugan. Po drodze przechodziliśmy obok przepięknej świątyni Jain zrobionej z samego marmuru.


Śri Śanti Widźaj Guru jest tutaj w najwyższym stopniu szanowany i uwielbiany. Gurudźi, a właściwie my wszyscy, byliśmy pod wrażeniem tego przejawienia.


Świątynia Kryszny

Idąc dalej w kierunku świątyni Murugan mijaliśmy małą świątynię Kryszny i okazało się, że właśnie rozpoczyna się abhiszekam do głównych bóstw, którymi byli: Wittala, Rukmini i Sathjabama (Bhu dewi) i że jesteśmy zaproszeni. Zgodnie ze zwyczajem Gurudźi zaczął śpiewać, a zrobił to w swój najbardziej czarujący sposób. Kapłanem okazał się być kochający, o otwartym sercu, szczęśliwy człowiek i można było zauważyć, że Gurudźi był głęboko poruszony, wycierał z oczu łzy.


Ta rodzinna atmosfera w świątyni została zwieńczona przepysznym prasadem, który został przygotowany przez rodzinę podczas abhiszekamu. A był to bardziej obiad. A potem niekończące się zdjęcia z Gurudźim! I ludzie nie chcieli Mu po prostu pozwolić odejść. Kiedy w końcu zdawało się, że udało się Mu przeprowadzić „ucieczkę”, znalazł się znów pod obstrzałem osób robiących zdjęcia z drugiej strony świątyni.


Inne zdarzenie jest związane z tym, jak Swami patrzył na na Dymitra w bardzo specjalny sposób, i Dymitrii zapytał: „Co to za spojrzenie? Co widzisz, co kryją Twoje oczy?”. A Gurudźi powiedział: „Nie wyobrazisz sobie rzeczy, które widzę. Ale pozwól, że ci powiem ... Pan, Kryszna we własnej osobie był obecny w tej świątyni, stał i uśmiechał się, ręce miał na talii ... był też Śirdi Sai Baba i inny święty..”. (nie zapamiętali jego imienia).


W końcu, wieczorem dotarliśmy do świątyni Murugan, która była niemal tuż za rogiem i otrzymaliśmy relaksujący i błogosławiący darszan.


Po powrocie do hotelu jednej osobie z grupy został sprezentowany tort urodzinowy i Gurudźi został poproszony o jego pokrojenie. Swami powiedział wtedy: „Nie powinniście kroić tortu urodzinowego nożem. To jest zbyt brutalne, ale ludzie zachodu tego nie uznają. Tort powinien być dzielony rękami”. A że tort był z kremem, to do podzielenia go została wybrana łyżka, a Gurudźi przyjął jego pierwszy kawałek.



To ostatnie wydarzenie w tym dniu wydało mi się bardzo ważne, czy nie jest tak, że małżeństwo jest rodzajem narodzin? Ktokolwiek to czyta i weźmie to sobie do serca, będzie pobłogosławiony. Zostawmy noże przy tortach urodzinowych i cieszmy się bardziej pokojową i kochającą relacją ze sobą samym i z innymi. Dźej Gurudew.

- Muktananda, SPN

czwartek, 25 września 2014

1 dzień Nawaratri – bogini Śailaputri


Dzisiaj rozpoczyna się Nawaratri - święto poświęcone dziewięciu aspektom Boskiej Matki Durgi. Ceremonie w Shree Peetha Nilaya (Springen, Niemcy) poprowadzi osobiście Śri Swami Vishwananda.

Pierwszy dzień Nawaratri poświęcony jest bogini Śailaputri. Jest Ona pierwszą formą Durgi. Śaila to inna nazwa Himalajów, a putri znaczy „córka”. Śailaputri urodziła się jako córka króla Himawana, pana gór. W prawej ręce trzyma trójząb, w lewej lotos. Dosiada wołu. Jest Ona najpotężniejszą i najbardziej wychwalaną formą Durgi. Zanim Śailaputri narodziła się, znana była jako Sati, córka Dakszy, syna Pana Brahmy. Była żoną Mahadewy (Pana Śiwy).


Oto co Śri Swami Vishwananda powiedział o bogini Śailaputri podczas Nawaratri w 2009 roku:

"Bogini w formie Śailaputri niszczy dumę bogów. W istocie my wszyscy jesteśmy częścią bogów. Nie ma tu żadnej różnicy. W tej formie niszczy Ona naszą dumę – dumę małych bożków.
W pierwszych rozdziałach dzieła Durga saptaśati czytamy o tym, jak dwa demony wyszły z uszu Maha Wisznu, kiedy znajdował się On w stanie głębokiego samadhi. Byli to bracia o imionach Madhu i Kaitabha. Symbolizują oni nasze stwierdzenia typu „za dużo” i „za mało”.

 
Kiedy mamy zbyt wiele, narzekamy, kiedy mamy za mało, także narzekamy, ponieważ nigdy nie jesteśmy niczym usatysfakcjonowani. Tylko sam Pan może nas zadowolić. Gdy mamy czegoś w nadmiarze – cierpimy, podobnie, kiedy czegoś nam brak lub mamy za mało. Widzimy więc, że w obu przypadkach musimy wszystko ofiarować Panu Bogu. Musimy stać się Jego narzędziami, ale by tak się stało, musimy Mu się poddać. Słowo „poddanie” nie oznacza jednak, że macie wszystko zostawić i oddać się Panu, ale chodzi o to, by zaufać, że cokolwiek robicie, On (Bóg) lub Ona (bogini) są obecni.


Bogini Śailaputri, córka Himalajów pojawiła się, aby zabić te demony. Himalaje reprezentują czystość i Bhagawati Mā (Durgę dewi). Przybrała Ona ten aspekt, żeby zniszczyć nasze 'zbyt wiele' i 'zbyt mało', i sprawić, abyśmy oddali się Bogu."

.....
W 2009 roku, podczas obchodów święta Nawaratri w aśramie Shree Peetha Nilaya w Springen, Śri Swami Vishwananda przedstawił szczegółowy opis każdego z aspektów Boskiej Matki, co stanowiło podstawę do wydania książeczki "Nine Divine Nights" (wyd. Bhakti Marga, Niemcy 2012), której fragmenty będziemy w kolejne dni Nawaratri zamieszczać prezentując aspekty tej Bogini, którą będziemy czcić w danym dniu Nawaratri.
 

wtorek, 10 czerwca 2014

Pielgrzymka do północnych Indii ze Sri Swamim Vishwanandą, dzień 8 - satsang


28 maja, Satsang:

Parthaa pisze:

Po kolacji (kiedy byłem już gotowy, żeby pójść spać) Gurudżi zrobił kolejny satsang. Spisałem wszystko z nagrania video następnego dnia, podczas jazdy autobusem, tak dobrze jak tylko potrafiłem, więc jeszcze raz przepraszam za możliwe błędy.


Gurudżi: „Dziś mieliście cudny darszan bogini Bhagalmukhi, a wczoraj cudny darszan bogini Dżwala. I jak wiecie w Dżwala macie 7 płomieni, każdy odpowiada jednej z szakti, każdy reprezentuje jedno z kundalini (centrów) w ciele. Dlatego dwa ostatnie płomienie są skierowane do dołu w kundzie, są jaśniejsze i mocniej się palą. Wszystkie trzy światła Jyotis, które są światłami Kali, tworzą trójkąt, który reprezentuje czakrę serca, poniżej czakrę gardła, po lewej średniej wielkości, obok dużej, czakrę Adźna. A powyżej jest Sahasrana, czakra korony.

Wszystkie miejsca, w których jest Dewi, są Swaroop, czyli jej formami, i Pindy są jej częścią, ale również formą, podczas gdy Dżwala mukhi jest Nią, ogień jest Nią.



Dzisiaj poszliśmy do Baghlamukhi. Kiedy o Niej czytamy, wydaje się straszna, ale w rzeczywistości nie jest taka. W ludzkim umyśle, kiedy czytasz i widzisz wizerunek w świątyni, myślisz: o dobry Boże, jest dzika i destrukcyjna. Ale kiedy tam pojedziesz i zobaczysz energię świątyni, to wiesz, że tak nie jest. Z jednej strony jest Ona niszczycielką negatywnych jakości wewnątrz, ale tworzy też równowagę. Niektórzy myśleli, o mój Boże, ona zmienia dobre w złe itd., nie, to czego Ona chce to to, żebyś udoskonalił obie jakości. W każdej sadhanie jaką robisz, przechodzisz przez takie poziomy, kiedy obie jakości są obecne, ale po to masz je obie, aby wnieść się ponad nie. Kryszna powiedział do Uddhawy: „Nie trać czasu na dobro i nie trać czasu na zło, one zwyczajnie przemijają, nie zostają, nie doprowadzą cię donikąd”. Bhagalamukhi jest od tego, żebyś udoskonalał i był ponadto; nie tylko dobro albo tylko zło. Ale człowiek ma taką tendencję, że chce tylko dobra i tłumi zło w środku. Ale masz obie jakości w sobie. Musisz je tylko kontrolować. Jeśli je kontrolujesz, to jesteś ponad nimi. To dlatego bardzo często pojawiają się określone rzeczy, których nie chcesz zauważać w sobie, nie mówię o nikim innym. Odsuwasz to, tłumisz w sobie w środku nie wiedząc za bardzo gdzie, ale to tam jest. Dlatego w życiu jest koło, które ciągle się powtarza. Fakt, że podobne doświadczenia się powtarzają, to taki wzór, ponad który się nie uniosłeś. Ale kiedy to zrobisz, przestanie to cię straszyć i niepokoić. To za to odpowiada Bhagalamukhi. Oczywiście dziś mieliśmy cudny darszan bogini Naino. I wiecie to jest znów zabawne, tak jak w innych świątyniach, tak i teraz, wszystkie darszany były przecudowne. Nie było ani jednego darszanu, który by nie był uroczy. To, że dziś poszliśmy do Bhagalamukhi, było również bardzo ważne.



Ponieważ robimy Nawadurga, dziewięć Bogini, ale przy dziewięciu Boginiach potrzeba przynajmniej jednego mahawidja. Jest dziesięć mahawidja, symbolizują one 10 kierunków, o które dba dziesięć szakti (8 kierunków plus góra i dół razem = 10). To są mahawidjas. I też Naino Dewi, to też było naprawdę naprawdę miło tam być”.


Q: We wszystkich świątyniach jest wielkie drzewo, dlaczego?


Guruji: Bardzo często święty robił w tym miejscu tapasja (pokutę) lub była pod drzewem usytuowana Pinda. Te drzewa to są najczęściej święte drzewa. Jak na przykład drzewo w Naino Dewi to drzewo pipal. Kapłan powiedział, że drzewo pipal jest bardzo święte, ponieważ energetyzuje twoją modlitwę. Pipal reprezentuje modlitwę Brahmy. Drzewo pipal to również miejsce urodzin Adiszeszy, który urodził się w środku drzewa. To dlatego to drzewo jest również drogie Lakszmi Narajan i dlatego w środku jest również świątynia Lakszmi Narajan. Oczywiście są jeszcze inne drzewa, wszystkie Bóstwa są połączone z jakiegoś rodzaju drzewem (rośliną).



Q: Powiedziałeś, że kiedy idziemy po darszan, to jeśli mamy pełne zaufanie, to nie prosimy o nic, ponieważ matka wie, czego nam potrzeba, ale z drugiej strony powiedziałeś, że jeśli Bóg stanie przed tobą, bądź przygotowany na to, żeby prosić. Więc w tym momencie mam o coś prosić, czy ... ?

Guruji: Nie, to nie tak, że masz o coś prosić, ale istota ludzka zawsze się czegoś domaga. Na przykład dziś poszliśmy do Chintpurni i jeden człowiek pytał Gurdeepa czy może mu powiedzieć coś o przyszłości. Więc ja mogę mu powiedzieć o jego przeszłości i przyszłości, ale ja nie jestem tam po to. To jest sposób myślenia osób, które przychodzą do świątyni, stoi za tym jakiś cel. Większość ludzi tak ma. Ale proste osoby przychodzą, ponieważ mają tą relację, to nabożne oddanie, oni nie będą mieli potrzeby o nic prosić. Ale również kiedy Ona się pojawi, to nie chodzi o proszenie, Ona wie, ale będzie cię testować, czego chcesz, czy chcesz czegoś co ma ograniczenia czy chcesz czegoś co jest poza ograniczeniami. I Ona da ci ten wybór.
Dlatego, gdy Kryszna pojawił się przed Surdassem (Surdass był niewidomy) i dał mu jego oczy, był on w stanie widzieć wszystko, ale on nie patrzył na nic poza Kryszną. Kryszna zapytał: „Czego chcesz?”, a Surdass odpowiedział: „Panie widziałem Ciebie, teraz weź te oczy z powrotem”. To jest test, któremu Bóg poddaje ludzi. Ktoś, kto nie jest w pełni oddany, nie zda go. Dostanie wszystko, ale straci najważniejsze. Więc On daje Ci wybór między Nim, a światem.

Q: Dziś były ofiarowane oczy Dewi, co to symbolizuje?


Guruji: Świątynia bogini Naino to miejsce, gdzie spadły oczy Sati.


Q: (Nie zrozumiałem…)


Guruji: Wszystko jest ważne i wszystko jest nieważne. Widzisz, masz to naraz. Jako że masz oczy, żeby patrzeć, bo to ważne - inaczej byłbyś niewidomy. Korzystaj z tych oczu, ponieważ na początku szukasz czegoś dobrego. A jeśli szukasz czegoś dobrego oznacza to, że to przyniesie ci to również dobre rzeczy. Ponieważ z oczu do oczu płyną zawsze promienie. Te promienie przynoszą zawsze dużo rzeczy, to dlatego zawsze mówią - patrz w oczy (w oczy Bogini).

Gurudżi potem zakończył satsang i wszyscy poszli spać.


Ale jest jeszcze jedna fajna rzecz jaką powiedział w pierwsze dni tej pielgrzymki: powiedział, że ma książkę “Call of the 9 Goddesses” czyli „Wezwanie 9 Bogiń” (opisującą pielgrzymkę, na której właśnie jesteśmy) i że już jako młody chłopak marzył o tym, żeby wziąć udział w takiej pielgrzymce. I to się w końcu spełniło, po 30 latach... Wyraził również życzenie, żeby to powtórzyć w przyszłości z inną grupą.


Dżej Mata Di!


sobota, 7 czerwca 2014

Pielgrzymka do północnych Indii ze Sri Swamim Vishwanandą, dzień 7


Paartha pisze:

28 maja, środa

W środowy poranek mogliśmy sobie trochę pospać, ponieważ wyruszaliśmy dopiero w południe. Dobrze było trochę odpocząć. Niektórzy dzielni uczestnicy wstali jednakże wczesnym rankiem, aby wziąć udział w OM Healingu o 8.00. Wraz z kilkoma Hindusami z hotelu utworzyła się grupka 27 ludzi. Tę sesję OM Healingu dedykowali tybetańczykom.



Po długim śniadaniu wsiedliśmy do autobusu i wyruszyliśmy w kierunku świątyni Dżwala Mukhi. Na miejsce dotarliśmy po południu i skierowaliśmy się prosto do świątyni, która oddalona była zaledwie o 5 minut drogi piechotą od miejsca naszego noclegu.

Było trochę stromych schodów do pokonania i w końcu znaleźliśmy się na platformie, na której ta piękna i imponująca świątynia była wybudowana.

Bóstwo, któremu poświęcona jest świątynia, nosi nazwę "Dżwala Dewi" lub "Dżwala Mukhi" (Dżwala - Płomień, Mukhi - Twarz). Jest to jedna z 51 tzw. Shakti Peeths i to tutaj upadł język Sati. Inną nazwą bogini jest Dhumra. Ciekawostką tej świątyni jest to, że Dewi nie czci się tutaj w formie murti ani pindi, lecz w formie wiecznie palącego się płomienia. Główny płomień, sama Dżwala Dewi (Kali), jest otoczona ośmioma innymi płomieniami, z których jeden, znajdujący się tuż obok Dżwala Dewi, to Annapurna Dewi. Inny płomień Dżwala Dewi ma formę trójkąta reprezentującego Kali, Lakszmi i Saraswati.

Gdy dotarliśmy na miejsce, nie było praktycznie żadnej kolejki do darszanu, dlatego mieliśmy sposobność spędzić na darszanie dużo czasu. Jeden z kapłanów oprowadził nas po wszystkich świątyniach i wszystko nam objaśnił. Powiedział nam, że jak dotąd nie udało się wyjaśnić, dlaczego te płomienie się tutaj pojawiają. Według informacji zawartej w książce "Wezwanie 9 bogiń", hinduski rząd na próżno szukał przez ostatnie 40 lat źródła gazu wydobywającego się w tym miejscu. Ostatecznie zaprzestano poszukiwań.


Już w dawnych czasach król Akbar (ok. XVI w.) usiłował "rzucić wyzwanie" Dżwala Dewi. Pewien święty zwany "Dhjanu Bhakt" (który również nadał imię Bogini Wradżeszwari, o czym wspominaliśmy wcześniej) podróżował z dużą grupą liczącą tysiąc wyznawców do Dżwala Dewi, aby złożyć jej pokłony. Grupa przyciągała uwagę swoją liczebnością, dlatego też została zatrzymana przez żołnierzy Akbara, który zaczął wypytywać świętego, dlaczego tam się udaje. Dhjanu Bhakt odpowiedział, że Dżwala Dewi to bogini o ponadnaturalnych mocach i że idzie oddać jej cześć. Akbar nie uwierzył. Wydobył swój miecz i odciął głowę konia, na którym podróżował Dhjanu Bhakt i powiedział do niego, że uwierzy w moc bogini tylko wtedy, gdy przywróci ona głowę zwierzęciu. Dhjanu Bhakt opuścił wraz ze swoją grupą pałac króla i w końcu dotarł do Dżwala Mukhi. W świątyni modlił się bardzo intensywnie do Dewi, lecz nie uzyskał od niej żadnego znaku, czy wysłuchała ona jego modlitwy. W ostatecznej desperacji święty oświadczył, że jeśli bogini nie przytwierdzi z powrotem głowy konia, Akbar (jak również inni) nie uwierzy w jej moc i jego wiara będzie próżna. Święty miał tyle wiary i miłości dla Dewi, że odciął mieczem swoją własną głowę i trzymał ją w rękach jako ofiarę dla Dewi.


W tym momencie bogini ujawniła się świętemu i powiedziała, że przytwierdziła głowę koniowi. Jemu również przywróciła głowę na swoje miejsce. Powiedziała, aby święty udał się z powrotem do Delhi i sam się przekonał.
Akbar i wszyscy obecni na jego dworze byli zdumieni widząc głowę konia z powrotem na swoim miejscu. Dhjanu Bhakt modlił się do Dewi, że skoro nie każdy jest gotów odciąć swoją własną głowę, niech spełnia ona życzenia swoich wielbicieli przyjmując proste ofiary z kwiatów i orzechów kokosowych. Bogini pobłogosławiła go i potwierdziła, że od tej pory tak właśnie będzie.

Dhjanu Bhakt jednakże, z powodu swej ogromnej miłości dla niej, w późniejszym czasie ponownie odciął sobie głowę i złożył bogini w ofierze. Dewi przywróciła mu głowę po raz drugi i powiedziała mu, że nie będzie mogła tego zrobić trzeci raz. Dhjanu Bhakt odpowiedział, że życie w oddzieleniu od niej i tak nie ma dla niego sensu, dlatego odciął sobie głowę po raz trzeci, by móc pozostać z nią w duchu na zawsze.


Istnieje również mniejsza świątynia Dżwala Dewi w formie swaroop (murti), gdzie zainstalowano ją na pięciu ludzkich głowach (czaszkach). Głowy zostały złożone w ofierze przez pięciu wielbicieli. Owe "ofiary z ludzi" nie były wymuszone na wielbicielach przez innych ludzi, zrobili to z własnej woli kierując się miłością i oddaniem. Oddali "swoje" życie z powrotem temu, kto dał im to życie w pierwszej kolejności.


Fakt przywrócenia koniowi głowy nie przekonał w pełni Akbara, dlatego wysłał on ludzi w celu zlikwidowania płomieni Dżwala Mukhi. Pokryli oni płomienie kawałkami stali. Jednakże wkrótce płomienie pojawiły się na nowo, tuż nad stalowymi pokryciami. Wówczas ludzie Akbara wykopali wokół głównego płomienia dół i wypełnili go wodą licząc na to, że woda unicestwi ogień. Jednak płomień pojawił się ponownie - ponad wodą. Próbowali zgasić płomienie na różne sposoby, wszystko na próżno. Akbar zdał sobie wówczas sprawę z faktu, że płomień ten musi mieć boskie pochodzenie. Ponieważ Akbar był sprawiedliwym królem, w ramach odkupienia swego grzechu kazał wyłożyć dach świątyni pokryciem z czystego złota. Jednakże, gdy tylko pokrycie zostało zainstalowane, coś się w nim zmieniło i spadło z dachu. Do dnia dzisiejszego nie udało się ustalić czym jest materiał, w który zmieniło się złoto pokrycia, z cała pewnością jednak nie jest to złoto i nie wygląda zbyt efektownie. Zinterpretowano to jako znak, iż Dewi nie przyjęła "przeprosin" Akbara.


Pokrycie dachu nadal można obejrzeć w świątyni.


Inny król, który przybył tu modlić się o zwycięstwo, miał więcej szczęścia. Wygrał bitwę dzięki łasce Dewi i w akcie wdzięczności pokrył złotem cały dach świątyni.


Ten dach przetrwał aż do dziś.


Zostaliśmy w świątyni bardzo długo ciesząc się obecnością Dewi. Później, w godzinach wieczornych otwarto górną część świątyni i mogliśmy ją zwiedzić. Górną częścią, w której także znajdują się płomienie, nie zajmują się zwykli kapłani, ale grupa tzw. "Nathów". Nathowie, wg słów Gurudżiego, są wojownikami i postrzegają samych siebie jako obrońców dharmy. Ich pochodzenie sięga czasów Matsyendranath i Guru Gorakh Natha, o którym wspominaliśmy w pierwszej relacji z podróży. Pewnego razu Guru Gorakh Nath zatrzymał się w Dżwala Mukhi. Przygotował sobie trochę ryżu z zamiarem ugotowania go w stawie, którego woda była gorąca, ale nie ustawił go na razie do gotowania, zamierzając zrobić to w drodze powrotnej z bhikszy (prośba o jałmużnę). Jednakże, nigdy nie powrócił i nigdy więcej go nigdzie nie widziano (Gurudżi powiedział, że żyje on nadal w tym samym ciele). Od tego czasu woda zrobiła się zimna. Mimo, że woda nie jest gorąca, jest wrząca (widać jak paruje i bulgocze), ale gdy włoży się do niej rękę, woda jest zimna. Wierzy się, że Dżwala Dewi nadal czeka, aż Gorakh Nath wróci i ugotuje swój ryż.


Kiedy zeszliśmy do głównej świątyni, czekaliśmy ok. pół godziny (do 21.30), aż kolejna część świątyni otworzyła swoje wrota i ludzie (wraz z nami) mogli wejść do środka.


Pośrodku świątyni znajdowało się piękne łóżko. Zajęliśmy miejsca w pobliżu łóżka i oglądaliśmy wieczorną ceremonię układania Ma do snu. Ceremonia taka ma miejsce każdego dnia. Śpiewając Dewi "kołysankę" kapłani kładą ją do łóżka umieszczając na nim wszystkie ozdoby oraz sari (ofiarowane przez ludzi). To był cudowny widok przyglądać się, jak wszyscy wielbiciele układają "swoją matkę" do snu.