Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giridhari. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giridhari. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 listopada 2015

2015 Noc Karthik w Shree Peetha Nilaya



Wraz z dźwiękiem konchy, rozpoczęły się obchody święta Karthik. Jej dźwięk zapoczątkował noc wypełnioną bhadźanami, tańcem oraz najważniejszym – oddaniem Bogu. Pierwszą ceremonią był maha abhiszekam na padukach Gurudźiego.
W Guru Gicie (werset 110), Pan Śiwa mówi do Parwati: „Dzięki łasce Guru, uczeń powinien medytować nad Najwyższym. Ścieżka wskazana przez Guru prowadzi do urzeczywistnienia Jaźni”. Ten werset pomaga nam zrozumieć, dlaczego najpierw czcimy Guru – to dzięki Jego łasce, możemy budować relację z Bogiem.


Główną ceremonią podczas Nocy Karthik była Kalasz Pudźa, w której przez całą noc, co dwie godziny ofiarowywano prasad Panu Krysznie. Kiedy przeprowadzano jagnę (homę), przybył Sri Swami Vishwananda i usiadł w swoim fotelu, zanurzając się w medytacji. Po chwili rozpoczął śpiew bhadźanów, a pudźari odprawili abhiszekam do Giridharidźiego, Thakurdźiego i Gowardhana Śila.
Później Gurudźi dał krótki wykład na temat Karthik, mówił również o miłości, którą jesteśmy połączeni z Bogiem:
„Dźej Gurudew wszystkim!
Witam was na obchodach drugiego wieczoru Karthik. Miesiąc Karthik jest przypomnieniem dlaczego tu jesteśmy. Wszyscy wiemy, że jesteśmy tu, by  osiągnąć Miłość Boga, Jego łaskę, aby osiągnąć Go, stać się z Nim jednością, być blisko Niego. Ale w jaki sposób to zrobić?
Bóg, aby Go dostąpić, nie wymaga od nas niczego z zewnątrz. Cały Wszechświat stworzył po to, by każdy mógł się nim cieszyć. Myślicie, że On cokolwiek od nas potrzebuje? Nie, ale to my potrzebujemy. Potrzebujemy Jego. Czego przypomnieniem jest Miłość, którą umieścił wewnątrz naszych serc. Jedynie to może połączyć nas – ludzi z Nim, nic innego. Wszystko co robimy, to akt kochania Go. Modlimy się, by Miłość w naszych sercach wzrastała i Jego Łaska mogła się w nich objawić. To właśnie tę Miłość, którą jesteśmy z Nim związani, celebrujemy dzisiaj.
Śpiewaliśmy: „Gowinda Damodara Madhaweti”, prawda? Śri Kryszna, przewiązując się wokół pasa liną pokazał, że to nie o linę chodzi, ale o nas związanych z Nim relacją Miłości. Łączy nas z Bogiem związek Miłości. Ta miłosna relacja może się wyrażać jedynie przez Miłość. W Miłości jest akceptacja, jest szacunek. Jedynie to zbliży was do Boga, nic innego i jest to wasza osobista relacja z Nim. Nikt nie może tego za was zrobić. To między wami a Nim. Nie można powiedzieć: „Zapal świece albo zrób to czy tamto, a Miłość do Boga będzie wzrastać”. Nie ma odpowiedniej techniki. Nie możesz powiedzieć: ”Dobrze, potargujmy się trochę!”. Ne ma takiej możliwości. Jeśli ktoś myśli, że może targować się z Bogiem, jest w błędzie. Wtedy Bóg byłby biznesmenem, wiecie, „wy zrobicie to, ja zrobię to”. Ale w Miłości jest się zawsze głęboko – gdy jest się zakochanym, zapomina się o sobie. Myśli się tylko o ukochanym. Tak samo z waszym miłosnym związkiem z Thakurudźim, z Bogiem.
Prosimy: „Panie ochroń nas! Daj schronienie w Twojej łasce, w Twej Miłości”. W jakim celu? By Miłość w naszych sercach wzrastała, wtedy zapominamy o sobie. Bo kto poznał siebie? Ale możemy poznać Jego. To jest właśnie zjednoczenie. Kiedy tańczycie dookoła, potwierdzacie tę Miłość, tę relację.
Środkowa lampa symbolizuje Thakurudźiego, Giridhariego, samego Krysznę. Poszczególne lampki symbolizują każdą z osób. To oznacza, że jesteśmy Jego częścią. Nie jesteśmy oddzieleni. Jego łaska tam jest. Musimy tylko poprosić, by się objawił. Prośmy z najgłębszych zakątków serc. Pozwólmy wyjść Temu na zewnątrz, pozwólmy by się objawiło, byśmy mogli przypomnieć sobie, że należymy do Niego, a On do nas. To nie tak, że należymy tylko do Niego, On również należy do nas.
Pozwólcie rozszerzać się Miłości w tej relacji. Pozwólcie jej iść w świat. Wiecie przecież, co dzieje się w wielu miejscach. Świat tego potrzebuje. Płomień, który zapalamy, nie tylko służy nam tutaj, ale jest światłem dla świata. Wasze modlitwy, pozytywne myśli, ofiarujcie Matce Ziemi, by panował pokój. Niech umysł, który postrzega wszystko w jeden sposób, rozumiał co naprawdę znaczy kochać i czym jest dostąpienie Boga”.


Noc Karthik w Shree Peetha Nilaya przepełniona była muzyką i tańcem. Kobiety i mężczyźni na przemian tańczyli wokół lampionu, raz z patyczkami dandija, raz bez nich. Pieśni nie traciły żarliwości podczas tej długiej nocy oddania. Każdy był dobrze przygotowany do swojego wystąpienia.
Gurudźi przyłączał się przez cała noc do tańca, a rano zaśpiewał mnóstwo bhadźanów.
Obfitość podanego podczas uroczystości prasadu pozwoliła, aby każdy najadł się słodyczy do syta.
Gdy arati dobiegło końca, nadszedł czas gaszenia lampionu płatkami kwiatów rzucanymi na knoty. Wszyscy mieli możliwość ofiarowania Krysznie kwiatu jaśminu, otrzymując ostatni Jego darszan podczas Nocy Karthik.
Jeśli nie udało Ci się być z nami podczas nocy Karthik, dołącz do nas 30 listopada na Dzień Babajiego. Aby się zarejestrować i dowiedzieć więcej na temat Dnia Babajiego, kliknij w ten link.

piątek, 18 września 2015

Podążając za Mistrzem - Kumbha Mela 2015, dzień 9 (inicjacja na Mahamandaleśwara)




"Nie da się zrozumieć duchowości przy pomocy słów. Człowiek staje się uduchowiony dopiero wtedy, gdy duchowość wydostanie się z jego własnego wnętrza. Duchowość nie wynika z rozumienia czegokolwiek umysłem. Podobnie jest z duszą – umysł nie pojmuje właściwości, czy też istoty duszy, nawet jeśli bardzo chce, i tak właśnie jest z duchowością. Istoty duchowości nie da się ogarnąć umysłem, jedynie duchem" – Sri Swami Vishwananda

Podróż:

Mamy przyjemność ogłosić, że Sri Swami Vishwananda został inicjowany jako Mahamandaleśwar. Jest on pierwszą osobą spoza Indii, której nadano ten szczególny tytuł.

Mahamandaleśwar to tytuł nadawany hinduskim mnichom. Nadanie tego tytułu oznacza wyniesienie na najwyższy poziom tradycyjnej duchowej hierarchii w Indiach.


Mahamandaleśwarowie przynależą do systemu akhar, założonego przez Adi Śankaraćarję, aby uchronić tradycyjne praktyki hinduistyczne od zapomnienia, bądź zaprzepaszczenia. Sri Swami Vishwananda dołączy do akhary Nirmohi, która jest akharą wisznuicką założoną w XVIII wieku.

W ramach danej akhary istnieje kilka sampradaj, przy czym my przynależymy do Sri Sampradaji założonej przez Śri Ramanudźa Aćarję. (Istotną kwestią jest to, że pomimo iż Adi Śankaraćarja założył system akhar, przynależność do jednej z akhar nie oznacza automatycznie, że jesteśmy zwolennikami Śankaraćarji, bądź jego filozofii).

Na łamach Times of India opublikowano krótki artykuł na temat inicjacji Swamiego i Bhakti Margi. Treść artykułu można przeczytać tutaj:
http://timesofindia.indiatimes.com/city/nashik/Swami-Vishwananda-becomes-first-Mahamandaleshwar-from-outside-the-country/articleshow/49006144.cms


Najważniejsze wydarzenia: 

Oto jak jeden z uczestników zrelacjonował co działo się w dniu inicjacji oraz samą ceremonię:

"Ponieważ dziś przypadały urodziny Pana Ganeśy, Gurudźi wykonał rano abhiszekam na Panu Ganeśy oraz Giridharim. Po modlitwach mieliśmy jagnę, podczas której każdy mógł uczestniczyć w ofiarowaniu do świętego ognia. Po tej ceremonii ofiarowaliśmy pożywienie oraz światło (arati) Panu Ganeśy. Pielgrzymi dostali Jego darszan, a Gurudźi poprowadził kilka bhadźanów, podczas których ludzie entuzjastycznie śpiewali, klaskali i tańczyli".


Gurudew miał dobry nastrój tego ranka, był skory do zabawy i pozował do zdjęć.





"Wieczorem wyruszyliśmy na inicjację Gurudźiego. Pudźa przeprowadzona na Gurudźim, w wyniku której został inicjowany w tytuł Mahamandaleśwara odbyła się w miejscu wypełnionym po brzegi ludźmi. Po inicjacji cała grupa wraz z Gurudźim powróciła do naszego hotelu".

Wydarzenie transmitowaliśmy krótko poprzez Periscope. Nagrania z transmisji w serwisie Periscope można obejrzeć tylko do 24 godzin, dlatego jeśli chciałbyś być powiadamiany o naszych przyszłych transmisjach, pobierz aplikację Periscope i kliknij "Follow" na stronie naszego profilu: : https://www.periscope.tv/bhaktimarga108




Kiedy powróciliśmy do hotelu, grupa ofiarowała Gurudźiemu piękną girlandę oraz kwiaty w ramach uczczenia tej szczególnej okazji. Gurudźi udzielił krótkiego satsangu, podczas którego powiedział, że bardzo docenia miłość, jaką okazali mu wielbiciele. Powiedział również, że jeśli chcemy osiągnąć Boga, musimy być pokorni. Przytoczył przykład Ghandiego, który zawsze pozostawał pokorny, mimo, że nosił tytuł Mahatmy, co mogło uczynić go bardzo dumnym. Wielbiciele słuchali bardzo uważnie.







Teraz czeka nas kilka godzin snu, po czym wyruszamy o 2:30 lokalnego czasu na drugą, spośród głównych, kąpieli Kumbha Meli.

Relacja uczestnika:

"Po inicjacji wróciliśmy do naszej kwatery i tam przywitaliśmy ciepło Gurudźiego girlandami i kwiatami. Gurudźi podkreślił kolejny raz, że pokora jest najważniejszą cechą, jaką należy w sobie pielęgnować na duchowej ścieżce. Potem powtórzył to, o czym mówił wielokrotnie podczas całej pielgrzymki – jak wspaniała jest wiara, jaką mają tutejsi ludzie." - Nilkrit, Brazylia

Jutro czeka nas dość ekscytujący dzień, ponieważ bierzemy udział w drugiej kąpieli. Bądźcie z nami!

Więcej zdjęć można obejrzeć na naszej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda

czwartek, 30 lipca 2015

Darszany w Chorwacji


Trzeci i czwarty lipca w Splicie będzie dobrze zapamiętany z wielu powodów. Były to dni radości, zjednoczenia, pieśni serca – czas, gdy Split zawiązał girlandę Miłości na swój własny sposób!

Po magicznych spotkaniach i ceremonii ślubnej czterech par, „Bałkańskie tour miłości” dotarło do kolejnego punktu – darszanów w Splicie, które odbyły się 3 i 4 lipca na świeżym powietrzu na terenach konferencyjnego i cateringowego centrum Poljud. Na darszan przybyło 600 osób w ciągu dwóch dni, zarówno miejscowych jak i z różnych części Chorwacji, a także gości zza granicy od Japonii, po Włochy, Polskę, Czechy, Słowenię, Anglię, Niemcy, Słowację...

Spod rąk zespołu ze Splitu, który był odpowiedzialny za udekorowanie sceny i całe miejsce, wyszło wykwintne dzieło: całość opływała w błękity, fiolety i purpurę, błyszcząc pięknem prostoty! Muzycy nieustannie kreowali uroczysty i zarazem pełen wesołości nastrój. Wydarzenie było niczym rzeka płynąca radością napełnioną przez wiele serc, szczodrze wylewającą się z wielu serc, tworząc jedno wielkie serce, pulsujące w jednym i tym samym rytmie, przemawiającym w uniwersalnym języku – języku Miłości.


Na pierwszym darszanie Swamidźi podkreślił wagę dharmy, obowiązku, który jest wykonywany przez każdego w życiu, ale przede wszystkim skoncentrował się na dharmie, która jest ponad wszystkimi - swadharmie!

Swadharma oznacza wiedzę kim jesteśmy, świadomość, że jesteśmy boską miłością, boskimi stworzeniami, które posiadają unikalny związek z Bogiem, czy wiedzą o tym, czy nie, czy podoba im się ten fakt, czy nie. Ta relacja jest relacją miłości i jest odwieczna. Związek ten jest szczególny z wielu powodów i nie jest ważne, czy go zbudujemy i rozwiniemy czy nie, Bóg będzie zawsze obecny i On nigdy go nie zerwie. Jego miłość jest bezwarunkowa, lojalna i cierpliwa. Swamidźi po tym powiedział, że kochanie innych jest generalnie łatwe, ale często mamy problem z kochaniem samego siebie. Z akceptowaniem siebie bezwarunkowo takimi jakimi jesteśmy i widzeniem siebie tak, jak widzi nas Bóg. Im więcej miłości będziemy mieć w stosunku do siebie, tym więcej będziemy jej mieć dla innych, ponieważ im lepiej zrozumiemy siebie, zrozumienie będzie również większe w stosunku do innych. Swamidźi podał piękną analogię jak pełna mocy jest miłość. Wznosi nas ona bowiem do siódmego nieba, skąd wszystko, rzecz jasna wygląda perfekcyjnie, harmonijnie i pięknie. Tylko miłość daje taki rodzaj perspektywy widzenia, a jest ona obecna w sercu każdej istoty. Wszystko czego potrzebujemy, to obudzić ją poprzez rozwijanie osobistej relacji z Boskością, z Bogiem.


Następnie Swami podzielił się historią o lili Kryszny – dziejami Sudamy, przyjaciela z dzieciństwa Kryszny i przyjacielskiej miłości, którą do siebie żywili. Gurudźi opowiedział o subtelnej niewinności przyjaźni jaką żywił Sudama do Kryszny i pomimo popełnionego w przeszłości błędu, nigdy nie wpłynęło to na jego miłość do Kryszny i na odwrót. Historia wyjawia czystą, niczym nie umotywowaną miłość do Boga, która jest tak mocna, że sam Bóg w odpowiedzi na nią biegnie na spotkanie takiego wielbiciela, przytulając go do siebie, osobiście służąc mu i przede wszystkim – dbając o dobrobyt swych wielbicieli na wszelkich poziomach. Ostatecznie Bóg oddaje samego siebie tak oddanej osobie.

Przed darszanem przygotowana była specjalna niespodzianka – starożytny indyjski taniec – który oprócz swego piękna przedstawiał historię opowiedzianą poprzez ruch, mimikę twarzy i emocje. Dzięki drogiej Devi Rani, wszyscy mogliśmy być częścią tej niesamowitej podróży.

Darszan trwał do późnych godzin nocnych, aż do 1 w nocy. Natomiast kulminacją wieczoru były… fajerwerki! Co prawda nie zorganizowaliśmy ich, ale zostały one wystrzelone w idealnym momencie - na koniec darszanu, gdy śpiewaliśmy gloryfikacje. Były naprawdę przepiękne.

Drugi dzień darszanu odbył się w równie pełnym radości klimacie. To było naprawdę niesamowite uczucie dzielić się nią z innymi. Dlatego też mamy nadzieję, że następnym razem zgromadzi się nawet więcej dusz, zebranych w tej pogodnej atmosferze miłości. Gdyż jedyną drogą prowadzącą do ogólnoświatowych zmian jest wiedza, że zaczynają się one w każdym z nas poprzez dzielenie się coraz bardziej i bardziej miłością z innymi. Swami zaznaczył także, że jeśli nie będziemy się nią dzielić z innymi, trudnym do uwierzenia będzie, że ona istnieje, szczególnie w dzisiejszych czasach licznych w wyzwania. Tak więc im więcej wyrażamy naszą miłość, tym lepiej i głębiej pojmujemy jej nieskończoną i bezgraniczną naturę oraz prawdę, że sami jesteśmy tą Miłością.


Dziękuję Ci Swami, dziękuję ci rodzino Bhakti Margi, a także wszystkim, którzy pomogli w tym festiwalu Miłości. Mamy nadzieję ujrzeć was w niedalekiej przyszłości.

Akshawari

 
SV: Wiecie, patrzyłem na pierścień Radha Dasi (chwycił jej rękę pokazując pierścionek wszystkim)
 
Wielbiciele: Wow! Hari Bol!

SV: Wiecie, nie chodzi mi o jego piękno. Tym, co czyni go pięknym, jest bukiet kwiatów połączonych razem. Kiedy wszyscy jesteście razem, jest to wiele piękniejsze niż w pojedynkę. To co mówiłem wczoraj Kalavati: „Widzisz, jednym kwiatem nie możesz stworzyć girlandy. Potrzebujesz wielu kwiatów, aby zrobić piękną girlandę. A wszystkie te kwiaty to wy, wiecie? Więc jeśli chcecie zrobić śliczną malę potrzeba, abyście wszyscy współpracowali razem, wiążąc siebie razem w piękną malę dla Boga.”

Na lotnisku – przed odlotem

Był jak Boska Matka. Obdarzył nas szczodrze światłem swego pięknego uśmiechu i otwartego serca.
Sri Swami Vishwananda każdemu coś podarował, ale dopiero gdy zbierzemy to wszystko razem widzimy, że tak naprawdę stworzył girlandę z naszych połączonych razem dusz – cudowną girlandę różnych osobowości, dążących do zjednoczenia.

Ogromny smutek i uczucie samotności gościły w mym sercu podczas ostatnich dni. Gurudźi pocieszył mnie, mówiąc: „Wiesz, każdy cię może opuścić, ale Bóg nigdy tego nie zrobi. On zawsze jest z tobą.”
Mówiąc to zlikwidował moje zasmucenie i przypomniał mi o absolutnej prawdzie i ukazał mi drogę do jedności z prawdziwą mną, co oznacza nikogo innego jak Boga.

Dziękuję, mój ukochany!
Kanupriya


Swamidźi po raz kolejny ukazał nam jak jest kochający, piękny i nieprzewidywalny. W czasie ceremonii ślubnej z każdą chwilą czuliśmy coraz więcej i więcej miłości, szczęścia, spełnienia i połączenia z Boskością.


Była to ceremonia połączenia dwóch dusz. Ale na koniec, ku naszemu zdziwieniu Gurudźi dał nam pierścienie od Giridhariego. Był to cudowny gest, który ukazał nam, że ostatecznie Giridhari jest tym, z którym bierzemy ślub, gdyż jest to jedyna prawdziwa Miłość każdej duszy. Jest tym, który łączy wszystkich, jest scenarzystą każdej „historii miłosnej” i gra swą boską lilę poprzez każdą duszę. Później wiele gości powiedziało nam, że również odczuwali jak by to była to raczej ceremonia ślubna duszy z odwiecznym ukochanym, niż dwóch dusz. Taka właśnie jest jego Boska gra. Te nieziemskie momenty pozostaną na zawsze w naszych sercach.

Achala i Govindadas


Rozluźniona w konwersacji z Gurudźim trwającej w godzinach popołudniowych przed pierwszym darszanem w Splicie, chciałam podzielić się z nim radością posiadania Sri Guru Gity przetłumaczonej i wydanej w języku chorwackim – pierwsze kopie właśnie przybyły autobusem (!) z Zagrzebia.
Gurudźi słysząc widocznie zupełnie coś odmiennego od wspaniałych wieści, które mu chciałam przekazać, zapytał: „Więc będziesz ją recytować tego wieczoru?” Mój umysł na to pytanie zaczął panikować: „Nie wiem jak to zrobić, nigdy nawet nie tego próbowałam… szczególnie nie na darszanie i naraz całą pieśń!” Zasugerowałam więc, że Pramod powinien to zrobić, ale Gurudew tylko przewrócił oczami i zmienił temat. Niemniej jednak, powinnam być posłuszna poleceniom Guru, czyż nie? Ostatecznie czworo z nas razem wyrecytowało Sri Guru Gitę tego wieczoru podczas darszanu. To było magiczne! Gurudźi udowodnił mi, że wszystko jest możliwe, szczególnie, kiedy on zleca dane zadanie. Również kilka egzemplarzy książki zostało sprzedanych.
Dla mnie cała ta podróż była żyjącym dowodem na to, jak pięknie wszyscy z nas mogą służyć zarówno jemu, jak i sobie nawzajem, bez względu na przeszkody, wyzwania i różnice.

Dziękuję każdemu z was. Dziękuję ci Gurudźi. Hari Bol!

Kanthi

piątek, 13 marca 2015

Nasi we Wryndawanie


 Prem Mandir nocą

Kilka dni temu zakończyła się pielgrzymka ze Śri Swamim Vishwanandą do Wryndawanu i z każdego dnia przedstawialiśmy na tym blogu z niej relacje (w dniach 4 - 12 marca). W tej pielgrzymce uczestniczyły cztery osoby z Polski - Josna i Namrata z Trójmiasta, Reszmi z Warszawy oraz Prakash z Poznania. Cała czwórka postanowiła zostać we Wryndawanie jeszcze kilka dni dłużej, aby jeszcze go "posmakować". Prakash podczas całej pielgrzymki pisał sms-y dzieląc się z nami w Polsce na gorąco swoimi przeżyciami. Byliśmy zatem razem ze Swamim i pielgrzymami przez cały czas razem.

Oto sms-owe relacje Prakasha z tej pielgrzymki:

„Dziś byliśmy w Mathurze, gdzie urodził się Kryszna. Potężna moc. Po obiedzie zwiedziliśmy kilka świątyń: Wisznu, Radhy, Mirabai, Damodhara Kryszny - było bosko. Trochę pośpiewaliśmy, było holi. Po kolacji krótki satsang z Gurudźim, a aktualnie mamy kirtan, śpiewamy tęskne bhadźany.”

Jeden z dni Holi we Wryndawanie

"Dziś obeszliśmy górę Gowardhanę, Gurudźi powiedział, że to jest sam Kryszna. Powiedział, żeby nie chodzić po kamieniach tej góry, tylko omijać je, bo to sam Kryszna. Pielgrzymka była cudna, świeciło słońce. Gurudźi śmiał się, że wczoraj w deszczu byłby problem, a dziś to było pobłogosławione. Mieliśmy iść 21 km, ale nie wiem, ile w końcu przeszliśmy. Na pewno połowę, a może całość, zgubiłem rachubę. Poza tym były cudne śpiewy z Gurudźim i pudźa w aszramie. Byliśmy też przy Kundzie Radhy. I widzieliśmy sekretne miejsce, gdzie przychodziła się kąpać."

Medytacja przy kundzie Radhy - Reszmi i Namarata

Tuż po Holi. Od lewej - Manwantari, Reszmi, Prakash i Josna

„Piszę wam co czuję. Wszystko jest w Gurudźim, wszystkie świątynie, które odwiedzamy. On jest tym i o wiele wiele więcej. Doświadczam tego. Jest potężny, jest wszystkim, jest miłością. Buuuziaaaaki dla wszystkich.” 


„Dzisiaj był dzień pełen cudów. Rano były krótkie śpiewy z Babadźim (dr Satyanarayena Das) do Kryszny i w sumie myślałem, że to koniec i pójdziemy dookoła Wryndavanu. Ale nagle zaczęły się przygotowania do abhiszekamu. Zaczął się kirtan. Zanim przyszedł Gurudźi ja już płakałem ze szczęścia. Jak się potem okazało był to abhiszekam do Ćajtanii Mahaprabhu i Nitjanandy oraz Kryszny. No i wszystko już było jasne. Ceremonię odprawiał Gurudźi osobiście. Możecie sobie wyobrazić co się działo ... Mnie już nie było, był tylko On i wyciskał łzy miłości …” 



„Potem zjedliśmy obiad w locie i poszliśmy nad Jamunę. Po drodze zobaczyliśmy drzewo, z którego Kryszna wskoczył do walki z Kalją. Gurudźi powiedział na przykładzie tej historii, że nawet jeśli ma się dumę i arogancję, ale w sercu jest odcisk Boga, jest się chronionym. Dla mnie to było bardzo pocieszające. Potem dotarliśmy nad rzekę i był rejs. A potem …


A potem dotarliśmy do lasu gdzie każdego dnia odbywa się rasa lila ... Drzewa zamieniają się w Gopi i tańczą z Kryszną .... . Tęskniłem tam bardzo za rasa lilą ... A potem wróciliśmy do aszramu i po kolacji i kąpieli po Holi na 21.30 zapowiedziano kirtan. Impreza zaczęła się pokazem tańca indyjskiego przez jedna z bardzo oddanych matadźi. Ale cóż to był za taniec... Połączenie kunsztu, wdzięku i przepływu miłości z pełnym bhakti. Były brawa i zachwyt. Potem zaczął się kirtan. Gurudźi wiele śpiewał osobiście. I było cudnie. Można było kapać się w tej miłości. I wszędzie byliście obecni. I ten nektar spijaliście!”


„Wieści od Kryszny z Wryndawanu: codziennie rano odbywają się pudźe do Giridhariniego, które celebruje sam Gurudźi!!! W małym, kameralnym pokoiku, gdzie tłumnie przybywamy... Atmosfera poraża miłością, dotyka głęboko serca. Te pudźe są oczywiście niezapowiedziane... Dziś rano postanowiłem sobie pospać i przez sen słyszałem tak cudny śpiew, że serce paliło. To Kryszna wołał... Wołał do siebie na pudźę. I tak tu jest... ” 

A dzisiaj Namrata nie mogła się oprzeć wewnętrznemu wołaniu Kryszny i pobiegła sama do świątyni Banke Bihari. Została wpuszczona bocznym wejściem wprost do murti Banke Bihari i otrzymała jego darszan.

Namrata po powrocie ze świątyni Banke Bihari


Cała czwórka Polaków biorących udział w tej pielgrzymce - (od prawej) Prakash, Reszmi, Namrata i Josna


środa, 11 marca 2015

Pielgrzymka do Wrindawanu - 7 dzień (7 marca 2015r.)



"Najwięksi jogini nie mogą postrzegać Pana bezpośrednio, nawet półbogowie nie mogą Go zobaczyć. Pokazywana jest im jedynie Jego część, ale nigdy nie widzą Go bezpośrednio. Kiedy wnętrze zostaje w pełni oczyszczone, wtedy dopiero można wyraźnie Go zobaczyć."
Śri Swami Vishwananda

Giridhari:

Dzień zaczął się jak zwykle pudźą do Giridhariego. Oto, co Swami powiedział na Jego temat (o czym kiedyś już pisaliśmy na blogu):


"To murti Giridhariego, które tutaj mamy było własnością Mirabai. Kiedy miała 3 lata, do domu jej ojca przyszedł pewien sadhu. Służył on swojemu bóstwu. Kiedy Mirabai zobaczyła to bóstwo, powiedziała 'chcę mieć to bóstwo, na niczym innym mi nie zależy'. Sadhu odpowiedział: 'Nie mogę ci go dać, to moje osobiste bóstwo'.


Nocą Giridhari pojawił się we śnie sadhu i powiedział: 'Mam dobrą i złą wiadomość - którą wolisz? Dobra wiadomość jest taka, że zrobiłeś już to, co miałeś tutaj do zrobienia, zła natomiast jest taka, że musisz mnie oddać Mirabai.'

Było to polecenia Pana, tak więc sadhu musiał się zgodzić. Mira miała to bóstwo u siebie od 3 roku życia. Raz widziałem ją w wizji ... jak nosiła to bóstwo. Zawieszała Giridhariego na sznurku na swojej szyi i nosiła Go przy sobie przez cały czas."

Wizyta u świętego:

Po południu poszliśmy odwiedzić pewnego świętego, mieszkającego we Wryndawanie o imieniu Śri Hit Kinkar Sevak Sharanji Maharaj. Jego misja w głównej mierze opiera się na miłości. Poniżej cytujemy jego słowa:


"Religie i święte pisma są tylko po to, aby wzbudzić w was płomień miłości."

"Aby osiągnąć Świadomość Kryszny, najpierw potrzebna jest Świadomość Radhy. Aby zdobyć Świadomość Radhy, najpierw potrzebna jest Świadomość Wryndawanu."


Więź, jaka zawiązała się między Swamim a świętym, była bardzo szczególna. Sharanji Maharaj poprosił Swamiego o błogosławieństwo przed rozstaniem, na co Swami odpowiedział: "Jestem w twoim sercu, a ty jesteś w moim."


Indywidualne rozmowy:

Wieczorem Swami udzielił każdemu uczestnikowi pielgrzymki osobistego interview. To zadziwiające, gdy widzimy jak Swami bezustannie coś daje...


Jutro czeka nas ekscytujący dzień - pierwszy darszan Swamiego we Wryndawanie!

sobota, 7 marca 2015

Pielgrzymka do Wrindawanu - 3 dzień (3 marca 2015 r.)



„Przynieście ze sobą swoją wiarę i oddanie. To wam posłuży jako para butów do chodzenia.”
Śri Swami Vishwananda

Parikrama:

Trzeci dzień zaczął się wcześnie. Po szybkim śniadaniu wyruszyliśmy na wzgórze Gowardhana, które znajduje się około 45 minut drogi od Wryndawanu, aby odbyć tam parikramę dookoła wzgórza.

Parikrama oznacza w sanskrycie „ścieżka otaczająca coś”. Jest to okrążanie danego obiektu. Słowo parikrama jest głównie używane w kontekście religijnym do bóstw w świątyni, świętych rzek i świętych wzgórz. Wykonywanie parikramy jako symbolu modlitwy stanowi integralną część kultu w hinduizmie.


Gowardhana parikrama (przejście 21 kilometrów wokół wzgórza) jest świętym rytuałem odprawianym przez wielu wiernych dla oczyszczenia duchowego. Chodzi się bez butów. Cytat przytoczony na początku blogu to odpowiedź Swamiego odnośnie noszenia butów podczas parikramy.



Opowieść o wzgórzu Gowardhana:

Według Śrimad Bhagawatam, kiedy Kryszna miał siedem lat, zobaczył On ludzi czyniących przygotowania do jagny dla Indry. Widząc to Śri Kryszna poradził mieszkańcom wsi nie robić jagny, ale raczej pudźę do Śri Giriradźdźi (wzgórze Gowardhana), który nie tylko ich ochrania, ale również zaopatruje ich bydło w trawę i daje wszystkim czystą wodę do picia jak i małe jaskinie, w których mogą odpocząć.


To bardzo rozgniewało Indrę i zdecydował On ukarać ludzi za to, że posłuchali dziecka (Pana Krysznę), a nie Jego. Nagle zaczęło we Wryndawanie bardzo mocno padać, a deszcz i burza mu towarzysząca były tak silne, że ludzie zaczęli trząść się ze strachu i poszli do Kryszny, aby ich ochronił.

Kryszna udał się na wzgórze Gowardhana i podniósł je małym palcem tak, że utworzyło ogromny parasol okrywający ludzi. Deszcz padał non-stop przez 7 dni i Kryszna użył Gowardhany przez 7 dni, aby chronić ludzi. Widząc to Indra zdał sobie sprawę, że to małe dziecko nie jest zwykłym dzieckiem, ale inkarnacją Pana. Indra zaakceptował porażkę i podszedł do Kryszny, aby poszukać schronienia. Od tej pory Kryszna został nazwany Giridhari (ten, który podniósł wzgórze Gowardhana) i to zapoczątkowało kult wzgórza Gowardhana zamiast Indry w całym regionie.

Parikrama rozpoczęło się pudźą wykonaną przez Śri Swamiego Vishwanandę naprzeciw wzgórza Gowardhana, przed rozpoczęciem parikramy. Było bardzo cicho i spokojnie. Swami i reszta grupy posiadali woreczki na malę i odmawialiśmy dźapę podczas spaceru. Poprzez łaskę Swamiego wszyscy byli w stanie znieść spacer bez problemu i zamiast dokończyć parikramę, zdecydowaliśmy pójść do "Radha Kundu" i tam zakończyć naszą wędrówkę.

Radha Kund:

Jest powiedziane, że kiedy Kryszna zabił demona pod postacią byka, Radha „martwiła się” o karmę związaną z zabijaniem zwierzęcia, które normalnie jest bardzo czczone przez Hindusów, więc poprosiła Krysznę, aby obmył swoje grzechy poprzez zanurzanie się w różnych świętych rzekach. Kryszna, rozbawiony naiwnością Radhy, po prostu uderzył w ziemię stopą, po czym wytrysnęła potężna rzeka formując kund (mały zbiornik wodny). W tym zbiorniku Kryszna zanurzył się, aby zadowolić Radhę.


Radha, w Jej dziecinnej postawie, rozgniewała się, że Kryszna użył swojej mocy, aby dokonać takiego czynu i zdecydowała, że razem ze swoimi sługami wykopią kund gołymi rękami i bransoletkami. Ten kund znany jest dzisiaj jako „Radha kund” i przychodzą tu ludzie z różnych stron, aby się w nim zanurzyć.

Kiedy kund został wypełniony świętą wodą, Kryszna powiedział, że codziennie będzie się w nim kąpał. Oświadczył On, że "Radha Kund" jest Mu tak samo drogi jak sama Radha i każdy kto się w nim kąpie otrzyma Jej miłość. "Radha Kund" jest uosobieniem miłości Śrimati Radharani.



Zakończenie:

Po całym dniu spaceru wokół wzgórza Gowardhana, zakończyliśmy dzień czcząc "Radha Kund", śpiewając kirtany i wykonując pudźę do Giridhariego.