Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prawda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 stycznia 2016

Kulisy powstawania „A Decade of Love” (część 1 z 3)



„A Decade of Love” (“Dekada Miłości”)
Kulisy powstawania książki opisującej historię Misji Miłości Sri Swamiego Vishwanandy.

Na początku tego roku, gdy rozpoczynaliśmy przygotowania organizacji festiwalu 10-cio lecia Bhakti Margi (który odbył się w dniach 10-12 lipca 2015 r.), postanowiliśmy stworzyć książkę ukazującą historię tych 10-ciu lat naszej misji. Dla wszystkich zaangażowanych w ten projekt było jasne, iż musi to być książka wyjątkowa, pięknie ilustrowana, ukazująca zarówno szerszą perspektywę wydarzeń, jak i wiele drobnych szczegółów cudownej misji naszego ukochanego Gurudźiego – jego Misji Miłości.

W rezultacie wyszło tak, że zabrakło nam czasu na jej produkcję. Musieliśmy więc odłożyć ten projekt na później, ale nadal mieliśmy problem ze znalezieniem dla niego czasu. Na szczęście, pod wpływem pełnego miłości, ale stanowczego nacisku ze strony naszego ukochanego Gurudźiego, udało nam się skończyć książkę tuż przed Bożym Narodzeniem 2015. Jako że wkroczyliśmy w 2016 rok, czas zakreśla ostatni rozdział pierwszej Dekady Miłości. Oceniając z perspektywy czasu, jest to w sumie idealny moment, aby spojrzeć wstecz na to, co zostało osiągnięte, dlatego cieszymy się, że „los” pozwolił nam wydać książkę dopiero teraz. Umożliwiło to zawarcie roku 2015 w całości, kiedy to miało miejsce tak wiele wyjątkowych zdarzeń zakańczających pierwszą dekadę w wielkim stylu. Jesteśmy już gotowi, aby w pełni zanurzyć się w Nową Erę. Ale o tym będzie później.


Tworzenie książki, godnie opisującej misję Gurudźiego było nie lada wyzwaniem dla naszego zespołu. Projekt nie był wykonany przez jedną czy dwie osoby gdzieś na boku. Wymagał dużo więcej wysiłku, musieliśmy wyrwać się z rutyny naszych codziennych obowiązków, aby poświęcić mu tyle naszej uwagi, ile potrzebował i na ile zasługiwał. Dodatkowo musieliśmy stawić czoła ostatecznemu terminowi zakończenia. Co oznacza, że książka musiała być koniecznie gotowa na Boże Narodzenie, bo jak nie - to już po nas! Nie dosłownie oczywiście, ale wiadomo, o co chodzi.

Dokonanie tego w mniej niż cztery tygodnie, dla niektórych z nas było jak „mission impossible” („misja niemożliwa”). Patrząc wstecz, rzeczywiście było to niemal niemożliwe. Sama Bhakti Marga, patrząc z ludzkiego punku widzenia, pod wieloma względami jest jak „mission impossible”. To, co Gurudźi osiągnął przez dziesięć lat, jest zapierającym dech w piersiach boskim arcydziełem! Jest jego największym cudem, zawierającym wszystkie mniejsze i większe cuda dziejące się gdzieś po drodze – historie i doświadczenia wielu ludzi przemienianych ze zwykłego metalu w złoto, przez Gurudźiego w roli „kamienia filozoficznego”. Jak wspaniale, że wybrał nas wszystkich, byśmy byli współtwórcami jego wielkiego dzieła!
Wiedzieliśmy, że nie możemy sobie pozwolić na wydanie niedopracowanego dzieła. Spisanie historii misji naszego Guru to poważne przedsięwzięcie. Dlatego przez ostanie tygodnie powiększyliśmy zespół i pracowaliśmy intensywnie, dosłownie dzień i noc, aby wszystko się udało. Musieliśmy się stać naprawdę zgraną drużyną, by temu podołać. Co stworzyła jedna osoba – koncepcja, tekst, zdjęcie czy projekt graficzny – zmieniała bądź edytowała inna osoba, a następnie było to modyfikowane przez jeszcze kogoś innego. Miło było obserwować to zaufanie między nami.  

Wierzyliśmy, że wkład kolejnej osoby pomoże w osiągnięciu lepszego efektu. Tu nie chodziło o „ja” lub „moje”, lecz o Niego (Gurudźiego) i nas wszystkich. Nie po raz pierwszy można było zaobserwować, jak wielbiciele jednoczą się w ciężkich chwilach presji. Zdarzają się czasem konflikty, jak w każdej rodzinie, jednak w takich chwilach jak ta, stajemy po jednej stronie, stajemy się jednością.
Kończąc książkę po nieprzespanej nocy, zdaliśmy sobie sprawę, iż właśnie zakończyliśmy trzecią w tym roku „ratri” (noc, podczas której się nie śpi), czyli: Śiwaratri, Noc Karthik, a teraz „Misja Miłości Ratri”. Są to chwile, które pamięta się do końca życia – kiedy oddajesz się bez reszty, gdy wyciskasz z siebie resztki energii życiowej. Byliśmy śmiertelnie zmęczeni, ale wciąż żywi! Czuliśmy, że żyjemy, bo żyliśmy bhakti w najpełniejszym jego wydaniu.
 

Podsumowując, ta książka nie jest zwykłą książką historyczną. Sposób, w jaki obrazuje dziesięć lat misji Sri Swamiego Vishwanandy sprawia, iż przypomina ona z ogromną siłą o tym, co tak naprawdę się liczy: Bóg jest Miłością. Bóg objawia się jako Satguru, by ponownie obudzić w ludzkości tę Miłość. Satguru i jego misja to jedność. Jeśli kochamy naszego Guru, jeśli kochamy Boga i jego stworzenie, naturalnym staje się, że wspieramy również jego misję, którą jest szerzenie Miłości. Oznacza to, iż chcemy przekazywać innym Miłość, którą otrzymaliśmy.

Rozmyślając nad pierwszą dekadą Miłości, można powiedzieć, że jest ona okresem, w którym otrzymaliśmy ogrom Miłości. Nowa Era, rozpoczynająca się z kolejną dekadą, to era szerzenia tej Miłości. Gdy dzielimy się nią (bezwarunkowo), właściwie otrzymujemy jej jeszcze więcej niż wcześniej. To jest sekret Miłości. Musicie ją dawać, aby ją otrzymywać. Musicie stać się wystarczająco odważni, by móc znaleźć się tam, gdzie powinniście być, a nie tam, gdzie być chcecie. Ale prawdziwe oddanie łączy to, co potrzebne z tym, czego pragniemy. Innymi słowy – będziecie chcieli znaleźć się tam, gdzie powinniście być.
Ta misja wykracza poza nasze pojęcie, Guru i Bóg również. Jednak książka ta działa trochę jak murti. Jest fizyczną bramą dającą dostęp do większej prawdy, leżącej poza czasem i przestrzenią. Mamy nadzieję, że skorzystacie z tej wyjątkowej okazji i dzięki książce będziecie cieszyć się odkrywaniem klucza sukcesu Nowej Ery.
– Swami Vishwakurunandhanananda

czwartek, 15 października 2015

Rocznica Mahasamadhi Shirdi Sai Baby


Śri Shirdi Sai Baba osiągnął Mahasamadhi 15 października 1918 roku (podczas odbywającego się Nawaratri). Od tamtego czasu upłynęło prawie 100 lat, a sława jego imienia rozbrzmiewa prawie w każdym zakątku świata. 


Shirdi Sai Baba ponad wszystko przedkładał moralność oraz proste i podstawowe prawa duchowe, których znaczenie podkreślają wszystkie święte księgi. Głosił integrację i prawdziwą jedność. Wskazywał na atmę jako pierwiastek łączący wszystkie żyjące istoty. W meczecie czytał Bhagawad Gitę, a w świątyni hinduskiej Koran, pokazując, że nie ma różnic - to tylko ludzie je tworzą. Bóg jest jeden.

Podobnie jak Mahavatar Babaji, Shirdi Sai Baba jest obecny duchowo na ziemi, przybierając czasem cielesną postać, odzianą w białą szatę, aby służyć swym wyznawcom ze wszystkich kręgów religijnych wsparciem, poradą i zachętą do czynienia dobra. Shirdi Sai Baba zdołał w swoich czasach (bardzo trudnych dla Indii) zasiać ziarno społecznej zgody i harmonii. Przekazywane przez niego nauki, zawarte w wielu przypowieściach, stanowiły kwintesencję duchowych tradycji religijnych wszelkich wyznań, wypowiadaną prostymi, szczerymi i zapadającymi głęboko w serce słowami. Zawsze jasno podkreślał wagę wartości uniwersalnych takich jak: miłość, prawda, jedność, wyzbycie się ego, poświęcenie, nieprzywiązywanie się do spraw doczesnych i dóbr materialnych, cierpliwość, pokora, pomaganie i służenie innym, oddanie itp.


 Murti Shirdi Sai Baby podczas ceremonii obchodów rocznicy jego Maha Samadhi
 w Shree Peetha Niyala, 2009 r.

Shirdi Sai Baba był hinduskim mistrzem duchowym, uważanym przez swoich wielbicieli za świętego. Szanowany zarówno przez hinduskich, jak i islamskich wielbicieli, podkreślał, jak ważne jest poddanie się prowadzeniu prawdziwego Satguru, który mając za sobą całą ścieżkę prowadzącą do boskiej świadomości, poprowadzi ucznia przez dżunglę szkolenia duchowego.

Shirdi Sai Babę wielbią ludzie na całym świecie. Nauczał on moralnego kodeksu Miłości, przebaczenia, pomagania innym, dobroczynności, zadowolenia, wewnętrznego spokoju oraz oddania Bogu i Guru.


Murti Shirdi Sai Baby na ołtarzu w świątyni w Shree Peetha Nilaya

"Kiedy Boskie Imiona będą wciąż obecne na waszych ustach,
 nie będzie czasu, aby myśleć o negatywnych rzeczach. 
Shirdi Sai zawsze powtarzał swoim uczniom, 
aby intonowali Om namo narajenaje."
 – Sri Swami Vishwananda

"Nie są potrzebne cztery sadhany, ani sześć szastr. 
Miejcie tylko kompletne zaufanie do swojego Guru – to wystarczy." 
– Shirdi Sai Baba

O pierwszym spotkaniu Sri Swamiego Vishwanandy z Shirdi Sai pisaliśmy w tym poście na naszym blogu.

czwartek, 30 lipca 2015

Darszany w Chorwacji


Trzeci i czwarty lipca w Splicie będzie dobrze zapamiętany z wielu powodów. Były to dni radości, zjednoczenia, pieśni serca – czas, gdy Split zawiązał girlandę Miłości na swój własny sposób!

Po magicznych spotkaniach i ceremonii ślubnej czterech par, „Bałkańskie tour miłości” dotarło do kolejnego punktu – darszanów w Splicie, które odbyły się 3 i 4 lipca na świeżym powietrzu na terenach konferencyjnego i cateringowego centrum Poljud. Na darszan przybyło 600 osób w ciągu dwóch dni, zarówno miejscowych jak i z różnych części Chorwacji, a także gości zza granicy od Japonii, po Włochy, Polskę, Czechy, Słowenię, Anglię, Niemcy, Słowację...

Spod rąk zespołu ze Splitu, który był odpowiedzialny za udekorowanie sceny i całe miejsce, wyszło wykwintne dzieło: całość opływała w błękity, fiolety i purpurę, błyszcząc pięknem prostoty! Muzycy nieustannie kreowali uroczysty i zarazem pełen wesołości nastrój. Wydarzenie było niczym rzeka płynąca radością napełnioną przez wiele serc, szczodrze wylewającą się z wielu serc, tworząc jedno wielkie serce, pulsujące w jednym i tym samym rytmie, przemawiającym w uniwersalnym języku – języku Miłości.


Na pierwszym darszanie Swamidźi podkreślił wagę dharmy, obowiązku, który jest wykonywany przez każdego w życiu, ale przede wszystkim skoncentrował się na dharmie, która jest ponad wszystkimi - swadharmie!

Swadharma oznacza wiedzę kim jesteśmy, świadomość, że jesteśmy boską miłością, boskimi stworzeniami, które posiadają unikalny związek z Bogiem, czy wiedzą o tym, czy nie, czy podoba im się ten fakt, czy nie. Ta relacja jest relacją miłości i jest odwieczna. Związek ten jest szczególny z wielu powodów i nie jest ważne, czy go zbudujemy i rozwiniemy czy nie, Bóg będzie zawsze obecny i On nigdy go nie zerwie. Jego miłość jest bezwarunkowa, lojalna i cierpliwa. Swamidźi po tym powiedział, że kochanie innych jest generalnie łatwe, ale często mamy problem z kochaniem samego siebie. Z akceptowaniem siebie bezwarunkowo takimi jakimi jesteśmy i widzeniem siebie tak, jak widzi nas Bóg. Im więcej miłości będziemy mieć w stosunku do siebie, tym więcej będziemy jej mieć dla innych, ponieważ im lepiej zrozumiemy siebie, zrozumienie będzie również większe w stosunku do innych. Swamidźi podał piękną analogię jak pełna mocy jest miłość. Wznosi nas ona bowiem do siódmego nieba, skąd wszystko, rzecz jasna wygląda perfekcyjnie, harmonijnie i pięknie. Tylko miłość daje taki rodzaj perspektywy widzenia, a jest ona obecna w sercu każdej istoty. Wszystko czego potrzebujemy, to obudzić ją poprzez rozwijanie osobistej relacji z Boskością, z Bogiem.


Następnie Swami podzielił się historią o lili Kryszny – dziejami Sudamy, przyjaciela z dzieciństwa Kryszny i przyjacielskiej miłości, którą do siebie żywili. Gurudźi opowiedział o subtelnej niewinności przyjaźni jaką żywił Sudama do Kryszny i pomimo popełnionego w przeszłości błędu, nigdy nie wpłynęło to na jego miłość do Kryszny i na odwrót. Historia wyjawia czystą, niczym nie umotywowaną miłość do Boga, która jest tak mocna, że sam Bóg w odpowiedzi na nią biegnie na spotkanie takiego wielbiciela, przytulając go do siebie, osobiście służąc mu i przede wszystkim – dbając o dobrobyt swych wielbicieli na wszelkich poziomach. Ostatecznie Bóg oddaje samego siebie tak oddanej osobie.

Przed darszanem przygotowana była specjalna niespodzianka – starożytny indyjski taniec – który oprócz swego piękna przedstawiał historię opowiedzianą poprzez ruch, mimikę twarzy i emocje. Dzięki drogiej Devi Rani, wszyscy mogliśmy być częścią tej niesamowitej podróży.

Darszan trwał do późnych godzin nocnych, aż do 1 w nocy. Natomiast kulminacją wieczoru były… fajerwerki! Co prawda nie zorganizowaliśmy ich, ale zostały one wystrzelone w idealnym momencie - na koniec darszanu, gdy śpiewaliśmy gloryfikacje. Były naprawdę przepiękne.

Drugi dzień darszanu odbył się w równie pełnym radości klimacie. To było naprawdę niesamowite uczucie dzielić się nią z innymi. Dlatego też mamy nadzieję, że następnym razem zgromadzi się nawet więcej dusz, zebranych w tej pogodnej atmosferze miłości. Gdyż jedyną drogą prowadzącą do ogólnoświatowych zmian jest wiedza, że zaczynają się one w każdym z nas poprzez dzielenie się coraz bardziej i bardziej miłością z innymi. Swami zaznaczył także, że jeśli nie będziemy się nią dzielić z innymi, trudnym do uwierzenia będzie, że ona istnieje, szczególnie w dzisiejszych czasach licznych w wyzwania. Tak więc im więcej wyrażamy naszą miłość, tym lepiej i głębiej pojmujemy jej nieskończoną i bezgraniczną naturę oraz prawdę, że sami jesteśmy tą Miłością.


Dziękuję Ci Swami, dziękuję ci rodzino Bhakti Margi, a także wszystkim, którzy pomogli w tym festiwalu Miłości. Mamy nadzieję ujrzeć was w niedalekiej przyszłości.

Akshawari

 
SV: Wiecie, patrzyłem na pierścień Radha Dasi (chwycił jej rękę pokazując pierścionek wszystkim)
 
Wielbiciele: Wow! Hari Bol!

SV: Wiecie, nie chodzi mi o jego piękno. Tym, co czyni go pięknym, jest bukiet kwiatów połączonych razem. Kiedy wszyscy jesteście razem, jest to wiele piękniejsze niż w pojedynkę. To co mówiłem wczoraj Kalavati: „Widzisz, jednym kwiatem nie możesz stworzyć girlandy. Potrzebujesz wielu kwiatów, aby zrobić piękną girlandę. A wszystkie te kwiaty to wy, wiecie? Więc jeśli chcecie zrobić śliczną malę potrzeba, abyście wszyscy współpracowali razem, wiążąc siebie razem w piękną malę dla Boga.”

Na lotnisku – przed odlotem

Był jak Boska Matka. Obdarzył nas szczodrze światłem swego pięknego uśmiechu i otwartego serca.
Sri Swami Vishwananda każdemu coś podarował, ale dopiero gdy zbierzemy to wszystko razem widzimy, że tak naprawdę stworzył girlandę z naszych połączonych razem dusz – cudowną girlandę różnych osobowości, dążących do zjednoczenia.

Ogromny smutek i uczucie samotności gościły w mym sercu podczas ostatnich dni. Gurudźi pocieszył mnie, mówiąc: „Wiesz, każdy cię może opuścić, ale Bóg nigdy tego nie zrobi. On zawsze jest z tobą.”
Mówiąc to zlikwidował moje zasmucenie i przypomniał mi o absolutnej prawdzie i ukazał mi drogę do jedności z prawdziwą mną, co oznacza nikogo innego jak Boga.

Dziękuję, mój ukochany!
Kanupriya


Swamidźi po raz kolejny ukazał nam jak jest kochający, piękny i nieprzewidywalny. W czasie ceremonii ślubnej z każdą chwilą czuliśmy coraz więcej i więcej miłości, szczęścia, spełnienia i połączenia z Boskością.


Była to ceremonia połączenia dwóch dusz. Ale na koniec, ku naszemu zdziwieniu Gurudźi dał nam pierścienie od Giridhariego. Był to cudowny gest, który ukazał nam, że ostatecznie Giridhari jest tym, z którym bierzemy ślub, gdyż jest to jedyna prawdziwa Miłość każdej duszy. Jest tym, który łączy wszystkich, jest scenarzystą każdej „historii miłosnej” i gra swą boską lilę poprzez każdą duszę. Później wiele gości powiedziało nam, że również odczuwali jak by to była to raczej ceremonia ślubna duszy z odwiecznym ukochanym, niż dwóch dusz. Taka właśnie jest jego Boska gra. Te nieziemskie momenty pozostaną na zawsze w naszych sercach.

Achala i Govindadas


Rozluźniona w konwersacji z Gurudźim trwającej w godzinach popołudniowych przed pierwszym darszanem w Splicie, chciałam podzielić się z nim radością posiadania Sri Guru Gity przetłumaczonej i wydanej w języku chorwackim – pierwsze kopie właśnie przybyły autobusem (!) z Zagrzebia.
Gurudźi słysząc widocznie zupełnie coś odmiennego od wspaniałych wieści, które mu chciałam przekazać, zapytał: „Więc będziesz ją recytować tego wieczoru?” Mój umysł na to pytanie zaczął panikować: „Nie wiem jak to zrobić, nigdy nawet nie tego próbowałam… szczególnie nie na darszanie i naraz całą pieśń!” Zasugerowałam więc, że Pramod powinien to zrobić, ale Gurudew tylko przewrócił oczami i zmienił temat. Niemniej jednak, powinnam być posłuszna poleceniom Guru, czyż nie? Ostatecznie czworo z nas razem wyrecytowało Sri Guru Gitę tego wieczoru podczas darszanu. To było magiczne! Gurudźi udowodnił mi, że wszystko jest możliwe, szczególnie, kiedy on zleca dane zadanie. Również kilka egzemplarzy książki zostało sprzedanych.
Dla mnie cała ta podróż była żyjącym dowodem na to, jak pięknie wszyscy z nas mogą służyć zarówno jemu, jak i sobie nawzajem, bez względu na przeszkody, wyzwania i różnice.

Dziękuję każdemu z was. Dziękuję ci Gurudźi. Hari Bol!

Kanthi

środa, 15 października 2014

Mahasamadhi Shirdi Sai Baby



Śri Shirdi Sai Baba osiągnął Mahasamadhi 15 października 1918 roku (podczas odbywającego się Nawaratri). Od tamtego czasu upłynęło prawie 100 lat, a sława jego imienia rozbrzmiewa prawie w każdym zakątku świata.


Shirdi Sai Baba ponad wszystko przedkładał moralność oraz proste i podstawowe prawa duchowe, których znaczenie podkreślają wszystkie święte księgi. Głosił integrację i prawdziwą jedność. Wskazywał na atmę jako pierwiastek łączący wszystkie żyjące istoty. W meczecie czytał Bhagawad Gitę, a w świątyni hinduskiej Koran, pokazując, że nie ma różnic - to tylko ludzie je tworzą. Bóg jest jeden.

 murti Shirdi Sai Baby w Shree Peetha Nilaya, Springen

Podobnie jak Mahawatar Babadźi, Shirdi Sai Baba jest obecny duchowo na ziemi, przybierając czasem cielesną postać, odzianą w białą szatę, aby służyć swym wyznawcom ze wszystkich kręgów religijnych wsparciem, poradą i zachętą do czynienia dobra. Shirdi Sai Baba zdołał w swoich czasach (bardzo trudnych dla Indii) zasiać ziarno społecznej zgody i harmonii. Przekazywane przez niego nauki, zawarte w wielu przypowieściach, stanowiły kwintesencję duchowych tradycji religijnych wszelkich wyznań, wypowiadaną prostymi, szczerymi i zapadającymi głęboko w serce słowami. Zawsze jasno podkreślał wagę wartości uniwersalnych takich jak: miłość, prawda, jedność, wyzbycie się ego, poświęcenie, nieprzywiązywanie się do spraw doczesnych i dóbr materialnych, cierpliwość, pokora, pomaganie i służenie innym, oddanie itp.


Oto niektóre słowa Shirdi Sai Baby:

"Spójrz na śmierć oczami duszy, a zrozumiesz, że jesteś Bogiem i w nim czym nie różnisz się od Niego. Nie umieramy, a jedynie porzucamy ciało jak podarte ubranie."

"Kto swych obowiązków wynikających z życiowej sytuacji nie wykonuje sumiennie i bezinteresownie, tego umysł nie będzie oczyszczony."

"Wiara w Boga to jedyna kotwica okrętu płynącego poprzez sansā, czy to po spokojnych, czy po wzburzonych wodach."

"W momencie, gdy uświadomisz sobie, że nie jesteś ciałem, połowa twoich problemów będzie rozwiązana."

"Trwaj przy swym oparciu, swoim guru, i nigdy nie zrywaj łączącej cię z Nim więzi."


na podstawie książki: "Sai Baba z Shirdi. Mistrz uniwersalny", S.P.Ruhela, wyd. LIMBUS

czwartek, 11 września 2014

Ile razy kochasz Boga dla samej miłości, a nie po to, aby Go o coś prosić ....?



"Zawsze mówię o miłości, miłości, miłości. Zawsze, wiecie. Prawdą jest to, że świat jeszcze o niej nie wie. A jednak wszyscy nad nią pracujecie, wszyscy, którzy jesteście duchowi, wszyscy, którzy poszukujecie prawdy. Nie ma jej na zewnątrz, jest ona tutaj, wewnątrz was, ale musicie chcieć się zmienić. 

Musicie naprawdę powiedzieć: >>Tak, chcę się zmienić<<. Tak jak On powiedział: >>Nawet jeżeli chcesz się zmienić, świat będzie przeciwko tobie.<< To szczera prawda! Zapytaj siebie w twoim życiu, w twoim własnym życiu, kiedy wszedłeś na ścieżkę duchową, ile osób sprzeciwiło się temu - po pierwsze w twojej własnej rodzinie? Więc jest to normalne. Im bardziej podążasz w stronę światła, tym bardziej inni będą zazdrośni, bo wewnątrz każdy tego chce. Każdy chce być z Ojcem. Każdy chce być blisko Boga, ale nie chce uczynić żadnego wysiłku. Oni nie chcą dokonać żadnej zmiany w swoim życiu. Chcą wszystko dostać szczęśliwie i za darmo. 

Więc jeżeli chcecie tego naprawdę i szczerze, bądźcie uczciwi wobec samych siebie i poproście Ojca. Poproście Boga i otrzymacie to. To proste. Kiedy jesteście szczerzy wobec siebie samych, jesteście bardziej wolni i będziecie cieszyć się ilekroć się modlicie. Ilekroć siądziecie do medytacji …
Ile razy kochasz Boga dla samej miłości, a nie po to, aby Go o coś prosić ...?”

Śri Swami Vishwananda