Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aśram. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aśram. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 października 2015

Oficjalny komunikat prasowy: mieszkaniec Niemiec uhoronowany w Indiach podczas historycznego festiwalu Kumbha Mela


Sri Swami Vishwananda to pierwszy w historii przywódca duchowy zamieszkały w Niemczech, któremu nadano prestiżowy tytuł Maha Mandaleśwara (oświadczenie prasowe w pdf do pobrania tutaj).

SPRINGEN, NIEMCY, 29 września 2015 — zamieszkały w Heidenrod-Springen, Hesja, w Niemczech, Sri Swami Vishwananda, wraca do swojego aśramu niedaleko Frankfurtu ze świeżo nadanym mu tytułem Maha Mandaleśwara – jednego z najbardziej prestiżowych tytułów nadawanym hinduskim przywódcom duchowym. 
Sri Swami Vishwananda został uhonorowany przez wszystkich czterech zwierzchników wisznuickich sampradaji (duchowych linii przekazu) – co należy do rzadkości i jest wielkim zaszczytem, a także przez setki sadhu (hinduskich świętych) oraz ponad 125 wielbicieli Bhakti Margi – jego międzynarodowej organizacji duchowej, mającej swoją siedzibę w Niemczech. Ceremonia miała miejsce w Nasik, w indyjskim stanie Maharasztra, gdzie odbyło się tegoroczne święto Kumbha Mela.

Maha Mandaleśwar (co oznacza: "zwierzchnik wielu klasztorów") ma pieczę nad wieloma aśramami oraz świątyniami i uważany jest za strażnika oraz filar hinduskiej wiary. Tytuł ten przyznawany jest przywódcom duchowym, którzy mogą poszczycić się szczególnymi osiągnięciami na polu duchowości. Pochodzi z IX wieku, kiedy to został ustanowiony przez Adi Śankaraćarję. Rodzime tradycje duchowe Indii znalazły się wówczas w stanie zagrożenia, dlatego aby je ochronić utworzone zostały tzw. akhary (armie religijne). Akhary w ciągu wieków rozwinęły się w instytucje o charakterze duchowym, których zadaniem jest ochrona oraz propagowanie w społeczeństwie wartości moralnych, kulturowych i duchowych. W dzisiejszych Indiach istnieje 14 akhar. Sri Swami Vishwananda został inicjowany w akharę Nirmohi – akharę wisznuicką założoną w XVIII wieku, której siedziba znajduje się w indyjskim mieście Ajodhja. Jej przywódca, Mahant Śri Rajendra Das, również był obecny na ceremonii inicjacji.


Zwierzchnicy sampradaji: Vallabha, Sri, Madhava i Nimbarka wynoszą Sri Swamiego Vishwanandę na stanowisko Maha Mandaleśwara.
Przez ostatnie 10 lat Sri Swami Vishwananda podróżował po całym świecie niosąc swoje przesłanie miłości, cierpliwości i jedności, podkreślając, jak ważne jest otwarcie swojego serca na osobisty związek z Bogiem. Uznanie ze strony akhar dla Sri Swamiego Vishwanandy ma tym większe znaczenie, że działa on w głównej mierze poza Indiami, zapoznając z hinduizmem i jego głęboko duchową tradycją ludzi, którzy nigdy wcześniej nie mieli z nim styczności.

"Jestem wdzięczny całemu bractwu sadhu za nadanie mi tego tytułu. Wraz z Bhakti Margą będę szerzył wszędzie przesłanie miłości" – powiedział Sri Swami Vishwananda.

Tytuł Maha Mandaleśwara oznacza teraz dla Sri Swamiego Vishwanandy, obok wielu innych kwestii, większą odpowiedzialność, jeśli chodzi o przekazywanie światu przesłania hinduzimu i duchowości ogólnie, a także stawia go w szeregu najznakomitszych osobistości hinduizmu. Sri Swami Vishwananda niesie swoje przesłanie całemu światu, starając się wznieść ludzkość do poziomu bezwarunkowej miłości, a fakt nadania mu tego tytułu umożliwia mu teraz dotarcie do dużo większej liczby osób, niż kiedykolwiek przedtem; oznacza to także punkt zwrotny dla misji Sri Swamiego Vishwanandy w Indiach.

Ceremonia inicjacji miała miejsce podczas obchodów słynnej Kumbha Meli, największego w świecie wydarzenia o charakterze religijnym, kiedy to miliony wyznawców hinduizmu spotykają się średnio co trzy lata, aby dokonać świętego zanurzenia w jednej z czterech świętych rzek Indii.

Procesja w kierunku świętej rzeki w Nashik.
 Sri Swami Vishwananda (w środku) z większością spośród ok. 125 wielbicieli, uczestniczących wraz z nim w pielgrzymce na Kumbha Melę.
Kumbha Mela, która w dosłownym tłumaczeniu oznacza 'festiwal świętego dzbana', to tradycja sięgająca tysięcy lat wstecz i wywodząca się z legendy o kroplach nektaru nieśmiertelności upuszczonych przez Bogów z ich świętego dzbana w czterech miejscach w Indiach – w Haridwarze, Ujjain, Nasik i Allahabadzie. Jest to bez wątpienia najważniejsza pielgrzymka dla hinduistów – święta woda zmywa wszelką nieczystość, co staje się początkiem nowego życia i nadziei dla milionów wyznawców dążących do osiągnięcia duchowego spełnienia i doskonałości. W ostatniej Kumbha Meli wzięło udział około 100 milionów hinduistów i było to największe w świecie zgromadzenie ludzkie w jednym miejscu.

Maha Mandaleśwar Sri Swami Vishwananda po inicjacji.
Grupa Sri Swamiego Vishwanandy, licząca ponad 125 pielgrzymów z ponad 30 krajów była jedyną grupą na tegorocznej Kumbha Meli składającą się w główniej mierze z ludzi z Zachodu, co stało się obiektem publicznego zainteresowania. Zakrojona na szeroką skalę praca Sri Swamiego Vishwanandy ma na celu otwarcie zamkniętych uprzednio drzwi do świata zachodniego, umożliwiając wielbicielom pochodzącym z różnych środowisk kulturalnych uczestnictwo w pielgrzymkach o głębokim, duchowym znaczeniu. Grupą interesowała się szeroko prasa lokalna, ogólnokrajowa, a nawet międzynarodowa.

Pochodzący z Mauritiusa Sri Swami Vishwananda założył swoją organizację Bhakti Marga w 2005 roku w oparciu o zasady miłości, cierpliwości oraz jedności. Zlokalizowane w Springen, na zachód od Wiesbaden i Frankfurtu, główne centrum i aśram Shree Peetha Nilaya ("Siedziba Boskiej Matki") organizuje kursy medytacji, wydarzenia o charakterze duchowym oraz coroczne święta. W lipcu tego roku organizacja celebrowała swoją 10-tą rocznicę; w imprezie wzięło udział 2000 gości z całego świata.

W chwili obecnej, tj. we wrześniu 2015 roku, istnieje ponad 1000 grup zainicjowanych przez Bhakti Margę w 50 krajach na całym świecie, z czego większość w Europie. Bhakti Marga otwiera swój pierwszy indyjski aśram we Wryndawanie w kwietniu 2016 roku.

piątek, 25 września 2015

Gajatri jagna


Tegoroczna Gajatri jagna była wspaniałym 24-godzinnym świętem wypełnionym pięknymi modlitwami. Odbyła się ona w drugiej połowie sierpnia w Shree Peetha Nilaya (Springen, Niemcy). 
Święto rozpoczęło się wczesnym rankiem wykładem Sri Swamiego Vishwanandy o samej mantrze Gajatri – nie o jej pochodzeniu, jak miało to miejsce w poprzednich latach, ale o jej zastosowaniu: jak intonować ją we właściwy sposób i jakie korzyści przynosi duchowemu poszukiwaczowi.

Następnie Swamidźi rozpoczął jagnę, która potrwała cały dzień i całą noc, i podczas której wielbiciele z całego świata zebrani w kręgu wokół ognia modlili się i ofiarowywali ziarna intonując mantrę Gajatri:

Om bhur bhuwa swaha
tat sawitur warenjam
bhargo dewasja dhimahi
dhijo jo nah praćodajat

Na koniec jagny, wielu spośród wielbicieli ofiarowało orzech kokosowy do kundu przed ołtarzem, co symbolizuje poddanie naszego umysłu i jego negatywności Bogu, tak byśmy mogli poprzez Jego łaskę uświadomić sobie, kim naprawdę jesteśmy.

Gdy Shree Peetha Nilaya zorganizuje kolejną 24-godzinną Gajatri jagnę, musicie koniecznie zrobić, co w waszej mocy, aby na nią przybyć!

W świętych pismach jest powiedziane, że mantra Gajatri jest matką wszystkich mantr. Wewnątrz niej zawarte są wszystkie inne mantry. Gurudźi zacytował słowa Kryszny z Bhagawad Gity: “Spośród wszystkich mantr jestem mantrą Gajatri”. W samej mantrze rezydują Cztery Wedy. Jest niesamowicie potężna – ma zdolność obdarzania pełnią wiedzy i mądrości, jest ucieleśnieniem Czterech Wed, oczyszcza i wyzwala duszę.

यद्यथाग्रिर्देवानां ब्राह्ह्यद्धमणो मनुष्याणाम्।
वसन्तऋतूनामियं गायत्री चास्ति छन्दसाम्।
- गोपथ ब्राह्मण

jadjathāgrirdēwānāṁ brāhhjad'dhamaṇō manuṣjāṇām.
wasanta'r̥tūnāmijaṁ gājatrī ćāsti ćandasām
- Gōpatha Brāhmaṇa

„Gajatri jest matką Wed. Jest niszczycielką grzechów. Nie istnieje żadna inna mantra, która byłaby bardziej uświęcona i oczyszczająca niż mantra Gajatri, zarówno na Ziemi jak i w Niebie”.


24-godzinna jagna w Shree Peetha Nilaya to bardzo szczególna okazja. Całodobowe intonowanie może być niezwykle trudnym przedsięwzięciem, ale tutaj, w aśramie, nie mogłoby być lepszej zabawy! Jeśli potrzebujesz zrobić sobie przerwę i odpocząć zanim powrócisz do ceremonii, mamy ku temu sprzyjające warunki. Atmosfera aśramu sama w sobie jest unikalna, daje odpowiednią dawkę energii, która utrzymuje rezydentów i gości w dobrej formie. Gdy już zaczniesz rozpoznawać dar i moc mantry Gajatri, łącząc jej efekt z energią aśramu, bóstw oraz obecności Mistrza Duchowego, zobaczysz jak niezwykłe jest wydarzenie tego rodzaju.

Sri Swami Vishwananda podchodził do ognia jagny kilka razy w ciągu uroczystości.


Pierwszego dnia wstaliśmy wcześnie, pudźa zaczęła się o 6 rano, byśmy mogli pomodlić się o łaskę naszej linii mistrzów i by im podziękować. Jagna została zapalona około 8 rano. Rezydenci i goście zmieniali się kolejno ofiarowując do ognia mieszankę ziaren - hawan samaghri. To dzięki wspólnemu wysiłkowi mogą mieć miejsce tego rodzaju wydarzenia. Muzycy zmieniali się przy mikrofonie, a Swami i ryszi prowadzili jagnę na przemian. Goście mogli dowolnie przemieszczać się z i do namiotu.

Każdy miał sposobność ofiarowywania przy Gurudźim.


Część osób pozostawała w namiocie przez imponującą ilość czasu! Jedna osoba powiedziała: “Byłem przy ogniu od 9 wieczorem do 8 rano! Energia była niesamowita. Każdy czuł te same wibracje. Naprawdę czułem wibracje tych świętych imion. Wolność, którą odczuwamy robiąc kirtan bhakti, jest niesamowita. Umysł wyłącza się i czujesz tylko oddech i śpiew. Powinniśmy robić to częściej – regularne 24-godzinne sesje intonowania!”

Obchody trwały od około 6 rano do następnego ranka.

Inna osoba zauważyła, że “nawet z intonowania można zrobić dobrą zabawę, bo możemy recytować do melodii i rytmu. Łatwo jest zasnąć przy 24-godzinnym intonowaniu. Ale tym sposobem, staje się to zabawą, z karatalami, mridangą – wieloma instrumentami i ładnymi melodiami.”


Muzyka była wspaniałym dodatkiem do recytacji!

To ważne, by podkreślić, jak wydarzenia organizowane w SPN potrafią zmienić życie. Jakże często uczestnicy mają doświadczenia z Bogiem, których nigdy by się nie spodziewali.

“Wyjątkowe było dla mnie to, że byliśmy zdolni do wytrwania przy kundzie przez tak długi czas. Nie było z góry wyznaczonego czasu – w trakcie tych 24 godzin mogliśmy zostać dowolnie długo i wejść głęboko w intonowanie i ofiarowywanie. Większość tego rodzaju ceremonii nie daje takie takiej możliwości. Teraz doświadczyłem tego po raz pierwszy. ‘Zrobimy to inaczej niż zwykle’ – powiedział Gurudźi o kręgu ofiarowywania – ‘Siedźcie tak długo, jak chcecie, kilka minut, godzinę, ile chcecie. Po prostu zmieniajcie się tak jak czujecie’. To zapewniało wolność dialogu z Gajatri Ma. Można było rozwinąć relację z Nią. Nie było żadnych konfliktów na temat czasu zmian.”

“Ludzie byli świadomi, cierpliwi i tolerancyjni wobec siebie. Potrzebowaliśmy cierpliwości, żeby czekać na ofiarowywanie i dotrwać do końca 24 godzin. Coś szczególnego utrzymywało się pomiędzy nami. Nikt nam nie mówił, kiedy mamy się zmieniać. To było coś wyjątkowego w tej jagnie. Część zostawała przy kundzie przez kilka minut, niektórzy znacznie dłużej niż pół godziny. Byłem świadkiem harmonijnej interakcji między nami.”

Impreza rozkręciła się na dobre i trwała jeszcze późną nocą.

Pewien wielbiciel miał do przekazania kilka miłych słów na temat ceremonii:

“Za każdym razem, kiedy wypowiadasz Gajatri mantrę, to jak mówienie ‘dziękuję’ do Gurudźiego. Każde powtórzenie było jak powiedzieć do Gurudźiego: “kocham Cię”. To wielka łaska znać mantrę Gajatri. Pozwalała nam poznać ją lepiej. Ta sangha była bardzo wyjątkowa. Za każdym razem, gdy czuliśmy zmęczenie, ktoś podchodził żeby nas rozruszać i wnosił nową energię, aby podtrzymać intonowanie. To jest jak metafora naszej duchowej ścieżki.

Potrzebujemy jedności, o której mówi Gurudźi. Razem możemy tego dokonać. Dla mnie Miłość to wszystko, co się liczy. Jeśli to kochasz, to po prostu to robisz, bez względu na wszystko. Taka właśnie była dla mnie ta jagna. Piękna jest też różnica między intonowaniem tutaj a robieniem tego w zwykłym świecie. Tutaj Swami Vishwananda sprawia, że staje się to mocniejsze i głębsze. Czuje się w pełni jego oraz Jej (Gajatri Dewi) błogosławieństwo. Dla nas był to dar, ponieważ czułem, jakby Gurudźi prosił Gajatri Ma: ‘Przyjdź i pobłogosław ich’.

Czasami po prostu zamykał oczy i tylko się uśmiechał, wiedząc, że Gajatri Ma jest obecna, że patrzy na nas i obdarza swoim błogosławieństwem. To wszystko kwestia Guru krypy. To, że mogliśmy tam siedzieć, uczestniczyć, po prostu mówić mantrę. To wszystko łaska Guru, to wszystko robi On.”



Zakończenie jagny było piękne. Gurudźi poprowadził piękną pudźę i arati. Pobłogosławił nas, kropiąc wszystkich świętą wodą z kalasz pudźy, i dał każdemu wodę prasadową ofiarowaną Thakurowi. Co ciekawe, ilość wody była skromna, ale wydawała się nieustannie materializować, służąc ponad 200 osobom z tak małego naczynka.”

Sri Swami Vishwananda przystroił Gajatri manifestującą się jako święty ogień.


Gurudźi daje wodę z małego naczynka 200 ludziom.

“Wiem, że będę chroniony wiecznie. Specjalna medytacja Gajatri, którą wykonywaliśmy z nim na zakończenie jagny wywołała we mnie trwały efekt. Każdego ranka budzę się z poczuciem energii Gajatri wokół jego Lotosowych Stóp.”



To długie wydarzenie było okazją do przetestowania naszej siły woli i dyscypliny. Inspirując się nawzajem do wzbogacenia tego doświadczenia, wszyscy starali się podnosić poziom energii. To było nasze wspólne odczucie, ten stan jedności, który pomagał odsunąć osobiste ograniczenia przez te 24 godziny starań. Sprawdzając wolę, siłę i wytrwałość uroczystość pomogła uczestnikom zrobić postęp na ich duchowej ścieżce, zbudować piękną relację z Gajatri i dostroić ich bardziej do boskiej wibracji Gajatri. Rozwinęła także indywidualne zdolności i pogłębiła świadomość Jaźni.

Dzięki ci Gajatri Dewi! Dziękuję, Gurudźi! Dźej Gurudew!

wtorek, 15 września 2015

Podążając za Mistrzem: Kumbha Mela 2015 – dzień 2 (śpiewamy w Shirdi)




"Shirdi Sai Baba łamał wszelkie bariery religijne, jakie tylko mogą powstać w ludzkim umyśle. Jest on doskonałym przykładem wspaniałego świętego, zawsze był skromny. Dawał i nadal daje ludziom bardzo wiele" – Sri Swami Vishwananda


Podróż:

Drugi dzień podróży spędziliśmy w Shirdi śpiewając bhadźany i odwiedzając świętych. Świątynie Shirdi Sai, jak i samo miasto przypominały nam o tym, że Shirdi Sai wyznawał zarówno islam, jak i hinduizm. Ważnym elementem jego misji było pogodzenie tych dwóch religii i pokazanie, co je ze sobą łączy. W podobny sposób Sri Swami Vishwananda pokazuje nam jedność hinduizmu i chrześcijaństwa.


Najważniejsze wydarzenia:

Sri Swami Vishwananda oraz wielbiciele Bhakti Margi zostali poproszeni w świątyni Shirdi Sai o zaśpiewanie bhadźanów (religijnych pieśni).


Pielgrzymi odwiedzają świątynię głównie w czwartki. Szacuje się, że tego dnia świątynię odwiedza około miliona ludzi.

Było to piękne oraz intensywne doświadczenie. Obecni w pomieszczeniu tradycjonaliści byli nieco zaskoczeni stylem tańca i śpiewu zaprezentowanym przez Bhakti Margę. Wkrótce jednak wszyscy dołączyli do nas tańcząc i śpiewając w imię Boga.


Po zakończeniu występu Swamidźi udzielił kilku wywiadów mediom. Swamini Vishwamohini oraz Swami Paranthapa również udzielili wywiadów, opowiadając o "doświadczeniu Shirdi".



W ciągu całego dnia odwiedziliśmy liczne świątynie oraz różnych świętych. Oto krótka relacja jednego z uczestników:

1. Najpierw udaliśmy się do miejsca, w którym Baba przez jakiś czas medytował. W tym samym miejscu wysłał kiedyś Upasani Maharadźę, aby ten wykonywał swoją sadhanę.



2. Drugim miejscem, jakie odwiedziliśmy był samadhi aśram Chaval Baby, który zasłynął tym, że miał wizję Shirdi Sai, po której stał się jego uczniem. W tej świątyni pojawił się kiedyś na podłodze znak OM, natomiast innym razem na ścianie pokoju do medytacji (dhyaan mandir) pojawił się obraz Shirdi Sai. Po dziś dzień ma tutaj miejsce wiele różnych cudów.



3. Ostatnim miejscem, jakie widzieliśmy było samadhi Ramdasi Baby. Była to cudowna świątynia. Jedna z historii opowiada o tym, że Ramdasi wykonywał dźapę intonując 'Sri Ram Jai Ram Jai Jai Ram' 200 tysięcy razy. Kiedy skończył ostatnią mantrę, z drzewa zeskoczyła małpa, objęła mocno świętego, po czym nagle zniknęła. Dźej Hanuman!


Z dziennika podróży: "Cały pokój dawał czadu i wydawało się, że rzeczy tego rodzaju nie zdarzają się tak często, jak bym się tego spodziewał. Kiedy się rozkręciliśmy, to grube kamienne ściany zdawały się tworzyć doskonała komorę dźwiękową, która ożywiała całą świątynię. Na twarzach ludzi malowała się namacalna wręcz błogość. Kiedy Swamidźi patrzył w kierunku Maha Samadhi Shirdi Sai Baby ukazywał wszystkim obecnym w świątyni pewien niezwykle uroczy aspekt swojej osoby." - Dimitiri, USA

Więcej zdjęć z pierwszego dnia można obejrzeć na naszej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda


I obiecana nieco mniej formalna relacja jednego z uczestników pielgrzymki:

Somanathdas relacjonuje z Indii

„Jest druga w nocy tutejszego czasu, a my z Prakashem piszemy do was. A tak właśnie to nie wiemy, jaki jest dzień i kiedy przyjechaliśmy. Wiem tylko, że jutro o 8 ruszamy do Nashik. I o trzeciej po południu będziemy gościć u Mahanta.

A teraz w mocnym skrócie co dziś się działo.
Do 13:40 mieliśmy czas wolny i byliśmy na zakupach. Mieliśmy fajną zabawę. To super z Hindusami się targować. Ale czad! Trzeba to w Polsce wprowadzić. A i tak zrobili nas wszystkich w konia - musimy więcej ćwiczyć. Swami nawet dał nam po wizycie w Shirdi jeszcze dodatkowy czas na zakupy - "bo wy przecież to tak lubicie" - skomentował. 

Ale i tak największym wydarzeniem dziś ‎był kirtan w świątyni Shirdi Sai. W świątyni po przeciwnej stronie, gdzie stoi Shirdi Sai Baba jest miejsce na zespoły na kirtan. Dookoła tego miejsca gromadzą się tłumy, setki pielgrzymów po darszan Shirdi Sai. Właśnie w tym miejscu zaczął się kirtan. Po trzecim bhadźanie nie wytrzymaliśmy i zaczęła się rasa lila. Razem z Hindusami tańczyliśmy i skakaliśmy. Mokrzy do kości wielbiliśmy Święte Imię Pana. Swami Kuru skomentował to, że już dawno nie pamięta czegoś takiego. A Roshan powiedział, że są dwie duże świątynie w Indiach, gdzie prowadzone są tego typu kirtany i jednym z nich jest świątynia Shirdi Sai. Powiedział też, że nie wie, jakim cudem mieliśmy szanse mieć kirtan - "i don`t know how, i don`t know" - powtarzał...
A ‎na kirtanie nie widziałem jeszcze tak tańczącego Swamiego Keshavy. Prawdziwy Hanumandźi ‎z lasu!!!
 
Słuchajcie najważniejsza sprawa - jest to tylko On. Cokolwiek się dzieje, nie przepuszczajcie możliwości służenia Mu. 
Tu w Indiach to bardzo widać, chyba przez podejście Hindusów i ich tradycję.

O - ‎Prakash właśnie zaczął medytować... zaczął - tak przynajmniej wygląda...

Wieczorem po kolacji w hotelu mieliśmy koncert hinduskiego muzyka. Nie wiem, jak się nazywa. Ale śpiewał wspaniale. Ale jak miałbym być szczery i zrobić porównanie, to Mira dziś na kirtanie była jak rock-star w świątyni Shirdi Sai. Żaden hinduski muzyk nie porwie tak jak ona. No - chyba że jest to Gurudźi (Sri Swami Vishwananda)...

Pamiętamy o was. O każdym z osobna i o wszystkich naraz.
Good night, buziaki!!!

Ostatnia wiadomość od Prakasha (sms-owa): Kochani - transferujemy wam miłość z Shirdi. Jesteśmy tutaj ostatnie kilka godzin, jeszcze arati i raniutko jedziemy do Nashik.

Wielkie pozdrowienia!"
 

sobota, 12 września 2015

Letnia sangha młodzieży - część 2



Ostatnie cztery dni Letniej Sanghi Młodych 2015 były dla mnie niezapomniane. Nasza grupa 86 nastolatków i młodych pełnoletnich z ponad 12 krajów miała okazję zgłębiać duchowość podczas zajęć, które dostarczyły nam narzędzi oraz praktyk mających zmienić nasze życie na zawsze.

Nikt z nas nigdy nie uczestniczył w żadnym obozie letnim podobnym do tego - było to niezwykle intensywne doświadczenie.


Dzień 4: Arćana bhakti (pudźa, jagna) i lekcje muzyki.

Mieliśmy możliwość poznać rytuał arćana bhakti na kursie pudźy prowadzonym przez Swamiego Anashuyę. Na tej lekcji nauczyliśmy się składać ofiary dla murti (figurki bóstw). Wielu z nas praktykowało rytuał tego rodzaju po raz pierwszy. Swami powiedział, że jest to wspaniały sposób na nawiązanie osobistej relacji z Bogiem i miało to dla nas sens. Wszystkim nam przydałoby się pogłębić tę relację, prawda?


Ofiarujemy ryż i kwiaty podczas pudźy.




Tak, nawet sewa może być zabawą.


Pomagaliśmy w Shree Peetha Nilaya na różne sposoby, rozchodząc się w różne miejsca. Niektórzy z nas uprawiali ogród, sprzątali, pracowali przy pracach budowlanych (albo rozbiórce, co było niesamowite) lub gotowali.



Skupienie na lekcjach muzyki było koniecznością ze względu na „układ”, jaki zawarł z nami Sri Swami Vishwananda: w zamian za darszan, musieliśmy śpiewać przez cały czas.


Oznaczało to, że musieliśmy twardo ćwiczyć, żeby nauczyć się całych bhadźanów. Nie chcieliśmy wstydzić się przed Gurudźim! Dla nikogo z nas nie było to łatwe. Po tym doświadczeniu zaczęliśmy jeszcze bardziej doceniać wspaniałych muzyków i solistów z SPN.


Wieczorem Swami Keshava poprowadził jagnę (ceremonia ognia) poświęconą Babajiemu. Śpiewaliśmy „Om Namo Narajanaja, swaha”, jako główną mantrę wieczoru, dedykując ją naszej linii i Boskiej Matce. Po ceremonii ognia rezydenci zapytali nas co myślimy o jagnie. Większość z nas przyznała, że jagna była niesamowita. Jest coś bardzo magicznego w intonowaniu mantr w obecności energii ognia.





Dzień 5: Wandana bhakti i sztuka

Tego dnia na modlitwach porannych świątynia była pełna, co było wynikiem wielkiego entuzjazmu uczestników sanghi odnośnie możliwości obudzenia się z Bogiem i śpiewania dla Niego.


Miło jest słyszeć dużo głosów podczas modlitwy porannej!

W dalszej części dnia uwaga nadal skupiała się na sztuce. Na lekcjach muzyki część młodzieży ćwiczyła bhadźany zaplanowane na darszan następnego dnia. Inni rozpoczęli naukę rysowania duchowego pod kierownictwem Jaahnvi.


Jaahnvi udziela wskazówek odnośnie powstającego właśnie dzieła sztuki.

Tego dnia, wynikiem połączenia talentu i nauki powstało wiele cudownych dzieł.





Wielu pokazało swoje talenty malując i rysując obrazy Boga. Jaanhvi wspomniała o umiejętnościach artystów jako grupy.


Bhadźan Cafe zamieniło się na pewien czas w pracownię artystyczną.


Kolejnym nowym doświadczeniem dla wielu z nas była hatha joga. Chaturananda uczył nas pozycji, które równoważą ciało i wyjaśnił, że pokłony dla Boga mogą być pod wieloma względami bardzo korzystną praktyką. Na powyższym zdjęciu pokazuje nam kilka pozycji do praktykowania. Wygląda na łatwe, prawda?



Nauczyliśmy się, że równowaga ciała jest tak samo ważna jak równowaga umysłu.

Dzień 6: Jak ćwiczyć w domu, lekcje o Chrystusie i Krysznie, darszan.

W tym momencie wszystko nabrało zawrotnego tempa. Kończyły się przygotowania związane ze spontaniczną decyzją o darszanie podjętą przez Gurudźiego na początku tygodnia. Ćwiczyliśmy i uczyliśmy się piosenek na darszan, który miał się odbyć tego wieczoru. Ludzie wyjeżdżający wcześniej mieli jeszcze możliwość spędzenia czasu z Gurudźim i mogli omówić, czego nauczyliśmy się w ciągu tego tygodnia. To było coś wyjątkowego, że każdy mógł osobiście spędzić z nim trochę czasu.


Swami Vijaya omawiał, jak prowadzić życie duchowe po wyjeździe do domu i jak z dala od aśramu kontynuować to, czego się tutaj nauczyliśmy. Wielu spośród uczestników poczuło, że ta dyskusja była jedną z najważniejszych w ciągu całego tygodnia!


Matka Seraphima dała wykład na temat chrześcijaństwa ortodoksyjnego oraz podobieństw pomiędzy tradycjami hinduizmu i chrześcijaństwa, oraz między Chrystusem i Kryszną. (To jest takie fascynujące! Gdzie indziej bylibyśmy w stanie nauczyć się tych rzeczy?)

Można było dosłownie usłyszeć te westchnięcia, kiedy Sri Swami Vishwananda przybył na darszan. Oszałamiające.


Gurudźi rozpoczął pouczającym satsangiem. Miał oczywiście mnóstwo uciechy odpowiadając na wiele z naszych pytań, które przygotowywaliśmy przez ten tydzień.


Grupie bardzo się podobało grać dla Gurudźiego i dla wszystkich, wypełniając obietnicę zawartą pomiędzy sanghą a Swamim.

Darszan: niesamowity jak zwykle.


Dzień 7: Dziewięć form bhakti z Tulsidasem, wszystko o Gurudźim!

Modlitwy, sewa i warsztaty plastyczne były kontynuowane jak w poprzednich dniach, ale siódmego dnia lekcje bhakti były w całości poświęcone Gurudźiemu!

W pierwszej kolejności Tulsidas uczył nas o dziewięciu formach bhakti i jak się one odnoszą do misji Sri Swamiego Vishwanandy. W swoim wykładzie opisał, jaki związek z formami bhakti ma to wszystko, co robiliśmy podczas Letniej Sanghi i w jaki sposób nawiązują one do naszego postępu oraz do Guru.


Wykład Tulsidasa na temat form bhakti.

Później Swami Anashuya czytał opowiadania, które napisała i opracowała rodzina Gurudźiego. Ich relacje opisywały cuda, ważne wydarzenia i etapy jego życia. To pomogło nam przygotować się do quizu o Bhakti Mardze i Gurudźim, który miał odbyć się później tego dnia. Bardzo nam się podobało to, że mogliśmy posłuchać o Gurudźim i jego misji, a potem przejść test na temat tego, czego się nauczyliśmy.


Całkowicie oczarowani opowiadaniami o Gurudźim.



Opowiadania o zabawnych momentach w jego życiu, jego wybrykach, jego miłości do Boga, jego cudach i jego misji pochłonęły uwagę nas wszystkich.



To była niezła presja! Quiz zawierał kilka trudnych pytań, które odnosiły się do pism, jak również naszej linii.



W dalszej części wieczoru, po teście, bawiliśmy się skakanką, tańczyliśmy, śpiewaliśmy i jedliśmy ciasto.

Kiedy zrobiło się zbyt późno na hałasowanie, Swami Anashuya opowiedział nam więcej zadziwiających historii o życiu Gurudźiego. Swami Anashuya oraz kilka osób z grupy opowiedziało własne historie o znalezieniu swojej ścieżki duchowej, pasjonujące historie o Gurudźim i o jego pozytywnym wpływie na ich życie.

Ta noc była wypełniona zabawą, pomimo świadomości, że wkrótce się rozstaniemy i wrócimy rankiem do swojego codziennego życia.

Dzień 8: Pożegnania

Dzień zaczął się od modlitw, które przeciągnęły się do późna, jako że czołowi muzycy i śpiewacy z sanghi prowadzili zarówno modlitwy jak i bhadźany.

Smutne, ale słodkie - pożegnania były trudne, jako że wszyscy zawarliśmy wielkie przyjaźnie.

Wyjechaliśmy zabierając jednak ze sobą pewną ważną rzecz: wsparcie, jakie wszyscy otrzymaliśmy dla naszego życia duchowego. Nie ważne co się nam teraz przydarzy, wiemy kim jesteśmy, wiemy skąd przyszliśmy, dokąd możemy powrócić i wiemy, gdzie ostatecznie jest nasze miejsce. Zanim odjechaliśmy, poczuliśmy wszyscy jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy się tu spotkać. Wyraziliśmy nadzieję pozostania w kontakcie i że będziemy pomagać sobie nawzajem w toku naszego życia.

Długo będziemy pamiętać i czule wspominać to cudowne doświadczenie Letniej Sanghi Młodych 2015. Od czasu wyjazdu utrzymaliśmy kontakt, rozmawiając i odpowiadając wzajemnie na pytania, dzieląc się z sanghą tym, co aktualnie porabiamy! Tak więc sangha istnieje nadal, mimo, że jej czas w aśramie dobiegł końca.