Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wedy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wedy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 września 2015

Gajatri jagna


Tegoroczna Gajatri jagna była wspaniałym 24-godzinnym świętem wypełnionym pięknymi modlitwami. Odbyła się ona w drugiej połowie sierpnia w Shree Peetha Nilaya (Springen, Niemcy). 
Święto rozpoczęło się wczesnym rankiem wykładem Sri Swamiego Vishwanandy o samej mantrze Gajatri – nie o jej pochodzeniu, jak miało to miejsce w poprzednich latach, ale o jej zastosowaniu: jak intonować ją we właściwy sposób i jakie korzyści przynosi duchowemu poszukiwaczowi.

Następnie Swamidźi rozpoczął jagnę, która potrwała cały dzień i całą noc, i podczas której wielbiciele z całego świata zebrani w kręgu wokół ognia modlili się i ofiarowywali ziarna intonując mantrę Gajatri:

Om bhur bhuwa swaha
tat sawitur warenjam
bhargo dewasja dhimahi
dhijo jo nah praćodajat

Na koniec jagny, wielu spośród wielbicieli ofiarowało orzech kokosowy do kundu przed ołtarzem, co symbolizuje poddanie naszego umysłu i jego negatywności Bogu, tak byśmy mogli poprzez Jego łaskę uświadomić sobie, kim naprawdę jesteśmy.

Gdy Shree Peetha Nilaya zorganizuje kolejną 24-godzinną Gajatri jagnę, musicie koniecznie zrobić, co w waszej mocy, aby na nią przybyć!

W świętych pismach jest powiedziane, że mantra Gajatri jest matką wszystkich mantr. Wewnątrz niej zawarte są wszystkie inne mantry. Gurudźi zacytował słowa Kryszny z Bhagawad Gity: “Spośród wszystkich mantr jestem mantrą Gajatri”. W samej mantrze rezydują Cztery Wedy. Jest niesamowicie potężna – ma zdolność obdarzania pełnią wiedzy i mądrości, jest ucieleśnieniem Czterech Wed, oczyszcza i wyzwala duszę.

यद्यथाग्रिर्देवानां ब्राह्ह्यद्धमणो मनुष्याणाम्।
वसन्तऋतूनामियं गायत्री चास्ति छन्दसाम्।
- गोपथ ब्राह्मण

jadjathāgrirdēwānāṁ brāhhjad'dhamaṇō manuṣjāṇām.
wasanta'r̥tūnāmijaṁ gājatrī ćāsti ćandasām
- Gōpatha Brāhmaṇa

„Gajatri jest matką Wed. Jest niszczycielką grzechów. Nie istnieje żadna inna mantra, która byłaby bardziej uświęcona i oczyszczająca niż mantra Gajatri, zarówno na Ziemi jak i w Niebie”.


24-godzinna jagna w Shree Peetha Nilaya to bardzo szczególna okazja. Całodobowe intonowanie może być niezwykle trudnym przedsięwzięciem, ale tutaj, w aśramie, nie mogłoby być lepszej zabawy! Jeśli potrzebujesz zrobić sobie przerwę i odpocząć zanim powrócisz do ceremonii, mamy ku temu sprzyjające warunki. Atmosfera aśramu sama w sobie jest unikalna, daje odpowiednią dawkę energii, która utrzymuje rezydentów i gości w dobrej formie. Gdy już zaczniesz rozpoznawać dar i moc mantry Gajatri, łącząc jej efekt z energią aśramu, bóstw oraz obecności Mistrza Duchowego, zobaczysz jak niezwykłe jest wydarzenie tego rodzaju.

Sri Swami Vishwananda podchodził do ognia jagny kilka razy w ciągu uroczystości.


Pierwszego dnia wstaliśmy wcześnie, pudźa zaczęła się o 6 rano, byśmy mogli pomodlić się o łaskę naszej linii mistrzów i by im podziękować. Jagna została zapalona około 8 rano. Rezydenci i goście zmieniali się kolejno ofiarowując do ognia mieszankę ziaren - hawan samaghri. To dzięki wspólnemu wysiłkowi mogą mieć miejsce tego rodzaju wydarzenia. Muzycy zmieniali się przy mikrofonie, a Swami i ryszi prowadzili jagnę na przemian. Goście mogli dowolnie przemieszczać się z i do namiotu.

Każdy miał sposobność ofiarowywania przy Gurudźim.


Część osób pozostawała w namiocie przez imponującą ilość czasu! Jedna osoba powiedziała: “Byłem przy ogniu od 9 wieczorem do 8 rano! Energia była niesamowita. Każdy czuł te same wibracje. Naprawdę czułem wibracje tych świętych imion. Wolność, którą odczuwamy robiąc kirtan bhakti, jest niesamowita. Umysł wyłącza się i czujesz tylko oddech i śpiew. Powinniśmy robić to częściej – regularne 24-godzinne sesje intonowania!”

Obchody trwały od około 6 rano do następnego ranka.

Inna osoba zauważyła, że “nawet z intonowania można zrobić dobrą zabawę, bo możemy recytować do melodii i rytmu. Łatwo jest zasnąć przy 24-godzinnym intonowaniu. Ale tym sposobem, staje się to zabawą, z karatalami, mridangą – wieloma instrumentami i ładnymi melodiami.”


Muzyka była wspaniałym dodatkiem do recytacji!

To ważne, by podkreślić, jak wydarzenia organizowane w SPN potrafią zmienić życie. Jakże często uczestnicy mają doświadczenia z Bogiem, których nigdy by się nie spodziewali.

“Wyjątkowe było dla mnie to, że byliśmy zdolni do wytrwania przy kundzie przez tak długi czas. Nie było z góry wyznaczonego czasu – w trakcie tych 24 godzin mogliśmy zostać dowolnie długo i wejść głęboko w intonowanie i ofiarowywanie. Większość tego rodzaju ceremonii nie daje takie takiej możliwości. Teraz doświadczyłem tego po raz pierwszy. ‘Zrobimy to inaczej niż zwykle’ – powiedział Gurudźi o kręgu ofiarowywania – ‘Siedźcie tak długo, jak chcecie, kilka minut, godzinę, ile chcecie. Po prostu zmieniajcie się tak jak czujecie’. To zapewniało wolność dialogu z Gajatri Ma. Można było rozwinąć relację z Nią. Nie było żadnych konfliktów na temat czasu zmian.”

“Ludzie byli świadomi, cierpliwi i tolerancyjni wobec siebie. Potrzebowaliśmy cierpliwości, żeby czekać na ofiarowywanie i dotrwać do końca 24 godzin. Coś szczególnego utrzymywało się pomiędzy nami. Nikt nam nie mówił, kiedy mamy się zmieniać. To było coś wyjątkowego w tej jagnie. Część zostawała przy kundzie przez kilka minut, niektórzy znacznie dłużej niż pół godziny. Byłem świadkiem harmonijnej interakcji między nami.”

Impreza rozkręciła się na dobre i trwała jeszcze późną nocą.

Pewien wielbiciel miał do przekazania kilka miłych słów na temat ceremonii:

“Za każdym razem, kiedy wypowiadasz Gajatri mantrę, to jak mówienie ‘dziękuję’ do Gurudźiego. Każde powtórzenie było jak powiedzieć do Gurudźiego: “kocham Cię”. To wielka łaska znać mantrę Gajatri. Pozwalała nam poznać ją lepiej. Ta sangha była bardzo wyjątkowa. Za każdym razem, gdy czuliśmy zmęczenie, ktoś podchodził żeby nas rozruszać i wnosił nową energię, aby podtrzymać intonowanie. To jest jak metafora naszej duchowej ścieżki.

Potrzebujemy jedności, o której mówi Gurudźi. Razem możemy tego dokonać. Dla mnie Miłość to wszystko, co się liczy. Jeśli to kochasz, to po prostu to robisz, bez względu na wszystko. Taka właśnie była dla mnie ta jagna. Piękna jest też różnica między intonowaniem tutaj a robieniem tego w zwykłym świecie. Tutaj Swami Vishwananda sprawia, że staje się to mocniejsze i głębsze. Czuje się w pełni jego oraz Jej (Gajatri Dewi) błogosławieństwo. Dla nas był to dar, ponieważ czułem, jakby Gurudźi prosił Gajatri Ma: ‘Przyjdź i pobłogosław ich’.

Czasami po prostu zamykał oczy i tylko się uśmiechał, wiedząc, że Gajatri Ma jest obecna, że patrzy na nas i obdarza swoim błogosławieństwem. To wszystko kwestia Guru krypy. To, że mogliśmy tam siedzieć, uczestniczyć, po prostu mówić mantrę. To wszystko łaska Guru, to wszystko robi On.”



Zakończenie jagny było piękne. Gurudźi poprowadził piękną pudźę i arati. Pobłogosławił nas, kropiąc wszystkich świętą wodą z kalasz pudźy, i dał każdemu wodę prasadową ofiarowaną Thakurowi. Co ciekawe, ilość wody była skromna, ale wydawała się nieustannie materializować, służąc ponad 200 osobom z tak małego naczynka.”

Sri Swami Vishwananda przystroił Gajatri manifestującą się jako święty ogień.


Gurudźi daje wodę z małego naczynka 200 ludziom.

“Wiem, że będę chroniony wiecznie. Specjalna medytacja Gajatri, którą wykonywaliśmy z nim na zakończenie jagny wywołała we mnie trwały efekt. Każdego ranka budzę się z poczuciem energii Gajatri wokół jego Lotosowych Stóp.”



To długie wydarzenie było okazją do przetestowania naszej siły woli i dyscypliny. Inspirując się nawzajem do wzbogacenia tego doświadczenia, wszyscy starali się podnosić poziom energii. To było nasze wspólne odczucie, ten stan jedności, który pomagał odsunąć osobiste ograniczenia przez te 24 godziny starań. Sprawdzając wolę, siłę i wytrwałość uroczystość pomogła uczestnikom zrobić postęp na ich duchowej ścieżce, zbudować piękną relację z Gajatri i dostroić ich bardziej do boskiej wibracji Gajatri. Rozwinęła także indywidualne zdolności i pogłębiła świadomość Jaźni.

Dzięki ci Gajatri Dewi! Dziękuję, Gurudźi! Dźej Gurudew!

czwartek, 5 lutego 2015

Babadźi mianowany Mahantem we Wryndawanie


Doktor Śri Satjanarajana Dasa gościł wielokrotnie w aszramie w Shree Peetha Nilaya (Springen, Niemcy) dzieląc się z nami swoją wiedzą. Podróżował również ze Śri Swamim Vishwanandą, jako jego gość, do wielu krajów dając wykłady m.in. na temat Wed, Śrimad Bhagawatam.
 
25 stycznia 2015 r. tysiące wyrzeczonych waisznawów i innych gości zebrało się w Jiva Institute (czyt. dźiwa), aby zainaugurować oficjalne ustanowienie Babadźiego Śri Satjanarajana Dasa jako Mahanta. 



Stanowisko Mahanta jest przyznawane przez organizację zwaną Ćatuh Sampradaja Wirakta Waisznawa Parisad – Stowarzyszenie Wyrzeczonych Waisznawów Czterech Sampradaji (w skrócie ĆSWWP) pod przewodnictwem Prahlada Dasa ze świątyni Gore Daudźi we Wryndawanie. ĆSWWP jest upoważniona do przekazywania pewnych kwestii rządowi czy do wiadomości publicznej. Posiada również uprawnienia do upomnienia kogoś w sprawie nieprzestrzegania dharmy.


W uroczystej ceremonii wzięli udział wybitni waisznawowie i dygnitarze z Wryndawany. Hridajananda Das, najstarszy Gaudija Waisznawa, jak również Goswami Śri Wasudewa oraz kilku Goswamich z linii Śri Ćaitanja ze świątyni Radha Ramana przybyli, aby pobłogosławić Babadźiego. Śri Ananta Dasa Babadźi Maharadźa Mahanta z Radha Kundy, nie mógł przybyć, wysłał jednak swego głównego ucznia, Śri Keśawa Dasę Babadźiego z girlandą i szalem z Mandiru Samadhi Śri Raghunatha Dasy Goswamiego.

Śri Swami Vishwananda ofiarowujący Babadźiemu girlandę kwiatów.

Mahantów powołuje się tylko na wniosek ĆSWWP, jeśli dane osoby są zarządcami określonych miejsc czy aszramów (np. Jiva Institute) lub przy wyborze następcy. Warunkiem powołania jest właściwe postępowanie. Tradycja ta ma ponad sto lat. Istnieje kilka barier, które należy przekroczyć, aby móc zostać oficjalnie ustanowionym Mahantą. Najpierw Babadźi został zaproszony na spotkanie wszystkich członków komitetu wykonawczego (około 300 Mahantów), aby potwierdzić swoją zgodę na to stanowisko. Po uzyskaniu poparcia, otrzymał on kilkanaście zadań, z których ostatnie zostało ukończone w zeszłym tygodniu w starym aszramie Kathia Baby przy ul. Mahatmy Gandhiego. Babadźiego od wielu lat proszono, aby przyjął to stanowisko, aż w końcu się zgodził. Wszyscy Mahantowie byli bardzo zadowoleni, że stanie się on częścią ich grupy.
  
Armie z przeszłości

ĆSWWP została pierwotnie powołana do walki z Adwaitawada sannjasinami i Śaiwa sadhu, którzy grozili i nękali waisznawów, szczególnie podczas Kumbha Meli, która jest największym religijnym zgromadzeniem. Kumbha Melę obchodzi się cztery razy w ciągu każdych dwunastu lat, w miejscach pielgrzymek nad czterema świętymi rzekami Indii. Wcześniej ci sannjasini, którzy byli ważnymi osobistościami na Kumbha Meli, odgradzali waisznawów, powstrzymując ich przed zanurzeniem się w świętej wodzie w tym pomyślnym czasie. Walczyli nawet z nimi i bili ich. Aby przeciwdziałać temu zagrożeniu, około XVI lub XVII wieku wielki waisznawa o imieniu Balmukanda zebrał waisznawów i utworzył armię. Z biegiem czasu powstało jeszcze kilka takich armii. Są one nazywane akhadami (organizacjami zapaśniczymi) i istnieją do dzisiaj. Waisznawowie mają trzy z nich: Śri Pańć Balabhadri Nirwani Ani Akhada, Nirmohi Ani Akhada oraz Śri Pańća Digambara Ani Akhada. Śiwaici mają jedenaście akhad.

Akhady te były dowodzone przez Mahantów w mniejszych formacjach i działały jak armie, a ich żołnierze ciągle są jeszcze nazywani nagami. W przeciwieństwie do zwolenników Śiwy, nagowie wisznuiccy nie chodzą nago. Nagowie byli szkoleni w walce mieczem, władaniu kijem i innych sztukach walki tego typu. Nadal można być tego świadkiem podczas święta Śahi Snaan (królewskiego zanurzenia) z królewską procesją dowódców akhad i ich nagów, demonstrujących swoje umiejętności walki. Są one podobne do armii królewskich w momencie ataku, jednakże stare animozje pomiędzy akhadami waisznawów i śiwaitów przestały istnieć.

 
W przeszłości waisznawowie z całych Indii mieli w zwyczaju zbierać się przed każdą Kumbha Melą we Wryndawanie. Stamtąd wyruszali na miejsce Kumbha Meli niczym wielka armia. Tego zwyczaju nadal przestrzega się podczas Kumbha Meli w Haridwarze. W tym czasie można zaobserwować małą Kumbha Melę waisznawów we Wryndawanie.

My Gaudijowie należymy do pierwszej akhady w skrócie nazwanej Balabhadri Akhada (Akhada Balaramy, brata Kryszny). Dowódcą tejże akhady jest Śri Dharma Dasa Maharadźa z Ajodhji. Maharadźa przebył całą drogę z Ajodhji do Wryndawany, podróżując przez 12 godzin tylko po to, by pobłogosławić Babadźiego z tej okazji. Była to bardzo szczególna wizyta, gdyż zazwyczaj nie bierze on udziału w takich uroczystościach.

Nowe obowiązki Babadźiego;

Od Babadźiego jako Mahanty Jiva Institute oczekuje się, że będzie nie tylko dbał o aszram, ale że będzie też utrzymywał dobrą atmosferę tego miejsca i szerzył dharmę. Zgodnie z tradycją, oczekuje się, że będzie brał udział Khumba Melach. Będzie też musiał uczestniczyć w regularnych spotkaniach dotyczących bieżących kwestii i problemów Wryndawany – na przykład intencją obecnego rządu UP (Uttar Pardeś) jest zniesienie gminy we Wryndawanie i połączenie jej z Mathurą. Mahantowie sprzeciwiają się temu posunięciu, gdyż w konsekwencji tego będzie możliwe sprzedawanie wina i mięsa we Wryndawanie, tak jak ma to obecnie miejsce w Mathurze. To zniszczyłoby tożsamość Wryndawany. Jako Mahanta Babadźi chciałby skupić się na kwestiach związanych z Wryndawaną, takich jak utrzymanie jego świętości. Jest szczególnie zainteresowany, by utrzymać charakter i strukturę starego miasta. Apeluje również o lepszą organizację spraw dotyczących: czystości, polepszenia stanu dróg, nie używania głośnych głośników oraz rozwiązania problemu małp. W obliczu wszystkich tych nowych obowiązków, głównym celem Babadźiego nadal pozostaje działalność Jiva Institute, a szczególnie nauczanie, tłumaczenie, komentowanie i publikowanie dzieł Dźiwa Goswamiego oraz innych aćarjów szkoły Gaudija.

Babadźi z prezesem ĆSWWP (po lewej) i prezesem Balabhadri Akhada (w szafranowej szacie)

Ten post jest tłumaczeniem artykułu, który ukazał się na stronie Jiva Insitute (link). Został on uzupełniony o zdjęcia zamieszczone na twitterze na oficjalnym profilu Śri Swamiego Vishwanandy.


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Postanowienie na Nowy Rok 2015 - urzeczywistnić łaskę Mistrza



Podczas ostatniego darszanu Śri Swamiego Vishwanandy w Shree Peetha Nilaya, 10 stycznia 2015 r., Mayuran, wielbiciel z Londynu, wyraził swoją wdzięczność Swamidźiemu za wszystkie boskie błogosławieństwa, którymi nas obdarzał poprzez lata, osiągające punkt kulminacyjny w roku 2014 - pełnym Jego łaski. Również Mayuran podzielił się pewnymi spostrzeżeniami na temat łaski Mistrza i bardzo polecił jako postanowienie na Nowy Rok 2015: modlić się i tęsknić za tym, aby „ta łaska, która już tam jest, została urzeczywistniona!”

„Dźej Gurudew! Właśnie świętowaliśmy Nowy Rok i pierwszy dzień Nowego Roku, ale również było to okazją do Waikuntha Ekadaśi. I jest to czas, kiedy bramy nieba zostają otwarte i wielbiciele Pana mogą iść i otrzymać darszan od Narajany spoczywającego na adiśeszy pośród kosmicznych wód. Jest to czas, kiedy miliony wielbicieli w Indiach podróżują do świątyń w Tiruchy, aby otrzymać darszan od Srirangam; godzinami stoją w kolejce w Tirupati po to, aby przez 20 sekund spojrzeć na Pana Wenkateśwarę. Dzieje się tak dlatego, że Waikuntha ze wszystkich miejsc w kosmosie jest najbardziej niedostępnym, najtrudniejszym do osiągnięcia. Więc jest to kwestia łaski, że raz w roku Narajana decyduje się otworzyć swoje bramy dla wielbicieli. Ale powinniśmy również zauważyć, że istnieją różne poziomy łaski. Kiedy Pan decyduje się opuścić Waikunthę i zejść, i przyjść w postaci Mistrza, aby być pomiędzy swoimi wielbicielami, swoimi uczniami, to jest to zupełnie inny rodzaj łaski.


Byłem ostatnio na darszanie Śri Swamiego Vishwanandy w Polsce. Jak zawsze na początku darszanu, wszyscy podchodzili do fotela Swamidźiego. Ale Swami powiedział: 'Zostańcie tam, gdzie jesteście, ja przyjdę do was!' I wtedy zszedł i zaczął udzielać darszanu dynamicznego. To jest inny poziom łaski! Kiedy Pan zdecyduje przyjść z Jego własnej woli, aby być pomiędzy swoimi wielbicielami, aby pokazać im kim jest Bóg, z pierwszej ręki; pokazać im czym jest miłość w akcji, to jest inny poziom łaski.


Pod koniec Nawaratri w zeszłym roku Swami zapytał mnie: 'Co myślisz o Guru Gicie?' I powiedziałem: 'Swami, nigdy nie słyszałem Ciebie mówiącego tak wyraźnie i tak bezpośrednio o tym, kim jesteś jako Mistrz'. I to prawda! Bo wiele lat temu, było to bardzo, bardzo rzadkie, aby Swami mówił publicznie i tak otwarcie o wysokim stanie Mistrza, ostatecznym stanie Mistrza. I później Swami powiedział mi, że On wie kiedy dać jakie nauki, do jakich ludzi i o jakim czasie. W Bhagawad Gicie Kryszna powiedział Ardźunie: 'Ujawniam ci tę starą wiedzę, bo ty jesteś moim wielbicielem i moim przyjacielem'. Więc Ardźuna zasłużył sobie na to, aby otrzymać tą mądrość od Kryszny i myślę, że to znak czasu, że sangha, społeczność Bhakti Margi, osiągnęła taką dojrzałość, że Swami czuje, że może przekazać Guru Gitę; że zasłużyliśmy i dojrzeliśmy wystarczająco, aby przyswoić tą mądrość. Śiwa mówi w Guru Gicie: 'Parwati, ty jesteś moją prawdziwą formą i prawdziwą jaźnią'. Jeżeli Śiwa przekazuje Guru Gitę obcemu, to musi On bardzo uważać jakich słów używa, ale jeżeli mówi On do swojej rzeczywistej formy i jaźni w Parwati, wtedy może powiedzieć prawdę bez żadnego kompromisu. I tym właśnie jest Guru Gita: prawdą bez żadnego kompromisu.



I Śiwa kontynuuje, mówiąc Parwati, że ta wiedza nie jest dostępna w Wedach, nie jest dostępna w śastrach, w śruti, nie jest dostępna w żadnym z ważniejszych pism, bo wiedza o chwale Mistrza nie jest wiedzą publiczną, to wiedza elitarna. To wiedza dla tych, którzy są gotowi, aby ją otrzymać. Więc powinniśmy być wdzięczni za to, że Swami przekazał nam w zeszłym roku Guru Gitę. I powinniśmy pamiętać, że esencją Guru Gity jest po prostu to, że Mistrz to Narajana. Że cała gra duchowa ma miejsce u stóp Mistrza, że wszystkie bóstwa są u stóp Mistrza, i że nic się nie porusza bez łaski Mistrza.


I kiedy spojrzymy na dzisiejszy świat duchowy, kiedy pójdziecie na jakiś pokaz jogi, czy coś w tym rodzaju, zobaczymy, że istnieje wiele technik duchowych, wiele filozofii, wiele nauk, które zostały zmarketyzowane i popchnięte do przodu. Ale powinniśmy siebie zapytać: 'Ile z nich niesie łaskę Mistrza?' Bo duchowość bez łaski nie ma sensu. Guru Gita mówi, że jeżeli odprawiamy rytuały, pielgrzymki, ofiary bez wiedzy Mistrza, to są one robione w ignorancji. Bo jeżeli próbujemy popierać filozofie, które nie niosą tej łaski, to tak jak byśmy próbowali sprzedawać samochody bez silników. I jeżeli posiadamy taką rzecz, możemy być bardzo szczęśliwi, że mamy samochód, możemy powiedzieć wszystkim naszym przyjaciołom, że mamy samochód, ale on nie ma silnika i nigdzie nie pojedzie. Jeżeli interesują nas jedynie duchowe hobby, duchowe spędzanie czasu, to nie potrzebujemy żadnej łaski. Ale jeżeli chcemy prawdziwej przemiany, jeżeli chcemy zobaczyć Boga, z pierwszej ręki, wtedy łaska jest niezbędna. Bo wejście do Waikunthy jest formalnie niemożliwe, nie można tego osiągnąć poprzez nasze własne wysiłki, to niemożliwe. To tak jak próbować iść na księżyc, nie można tego zrobić. Ale jeżeli mamy w naszym życiu Swamiego, jeżeli mamy w naszym życiu łaskę Mistrza, wtedy On przyniesie księżyc do naszych drzwi, On uczyni niemożliwe możliwym. I kiedy posiadacie tą łaskę, macie wszystko. Wszystko to, czego kiedykolwiek pragnęliście, jest wam dane, zanim nawet o to poprosicie; nie musicie odprawiać żadnych rytuałów, nie musicie odprawiać żadnych specjalnych ceremonii; nie ma odpowiedniego czasu, nie ma nieodpowiedniego czasu, wszystko jest wam dane bez proszenia i nigdy nie będziecie opuszczeni. To jest istota łaski, wszystko jest zawarte w tej łasce.


W zeszłym roku Swami powiedział chyba jedną z najgłębszych rzeczy, które słyszałem, powiedział On, że: 'Relacja Guru-uczeń istniała przed stworzeniem'. Oznacza to, że dla nas osiągnięcie Mistrza jest największym powrotem wszechświata, największym powrotem istnienia. Cały wszechświat, cały świat świętuje, kiedy wracamy do Mistrza, bo to jest najbardziej istotna rzecz w życiu - łączność z Mistrzem. I kiedy wejdziecie w to głębiej, kiedy będziecie to kontemplować, to zobaczycie, że ostateczną prawdą jest po prostu to: nie istnieje nic innego oprócz ciebie i Mistrza. I nie mam tu na myśli czegoś w rodzaju teorii ezoterycznej czy może myśli filozoficznej, mam na myśli praktyczną, fizyczną rzeczywistość. Nie istnieje nic oprócz ciebie i Mistrza, a wszystko co postrzegasz zmysłami, jest po prostu skutkiem tej relacji z Mistrzem. Kiedy gopis przedstawiały rasa lilę, każda z nich z osobna miała monopol, wyłączność na serce Kryszny. Brzmi to jak sprzeczność, jak tak wiele osób może mieć wyłączność na serce Kryszny? Ale to prawda! Oprócz ciebie i Mistrza nic więcej nie istnieje. I jeśli sobie uświadomisz, że twoja łączność z Mistrzem jest bardziej realna, niż to co twoje zmysły obecnie postrzegają, to wtedy to jest łaska, to prawdziwa łaska.




Powiedziałbym, że fakt, że tu jesteśmy, że mamy pewien wgląd, jakkolwiek niewielki, o boskiej naturze Swamiego, jest znakiem, że ta łaska czeka na urzeczywistnienie.
Jest to znak, że powrót jest bliski. Jest to znak, że Pan w swoim miłosierdziu, zdecydował wyjąć twój plik z archiwum kosmicznego i powiedział: 'Chcę, aby ten wrócił do domu'. To jest to, co oznacza mieć Swamiego w życiu. Możesz myśleć, że nie jesteś wielkim wielbicielem, czy wielkim uczniem, możesz myśleć, że nie jesteś bardzo blisko albo bardzo wysoko rozwinięty. Niemniej jednak fakt, że posiadasz Swamiego w twoim życiu to znak, że ta łaska czeka na urzeczywistnienie.

I tak jeśli przeglądniemy zeszły rok, Swami dał Bhagawad Gitę, Guru Gitę, dał darszan dynamiczny, chodząc pomiędzy nami. Rozwija nową śatrę na twitterze, dał nam nowe logo. Więc dał Bhakti Mardze tak dużo w ciągu ostatniego roku. Ale nigdy nie powinniśmy powiedzieć, że to wystarczy, nigdy nie zamykajmy książki o naszej relacji z Mistrzem. Ona idzie dalej, i dalej, i dalej, nigdy się nie kończy. Czy możecie wyobrazić sobie Radharani mówiącą do Kryszny: 'Wystarczy tej miłości, otrzymałam jej wystarczająco, możemy zakończyć teraz pracę. To jest to!' To się nie zdarza. 
 
Tak więc nigdy nie powinniśmy zamknąć książki o Mistrzu, bo często myślimy, że urzeczywistnienie Boga jest jak wielki maraton, że musimy biec, i biec, i biec i wreszcie upadniemy na linii mety i powiemy: 'Nareszcie urzeczywistniłem Boga, ach!' I będziemy celebrować fakt, że w końcu możemy się zrelaksować, bo jesteśmy urzeczywistnieni w Bogu. Ale oddanie takie nie jest, tak naprawdę jest na odwrót.
Powinniśmy osiągnąć teraz szczyt naszego doświadczenia z Mistrzem. I później jest tylko lepiej, i lepiej, i lepiej. Powinno się wyjść od spełnienia, do jeszcze większego spełnienia, do jeszcze większego spełnienia.
Tak powinno działać oddanie. Swami zawsze mówi, że w bhakti nie ma końca, zawsze jest następny zakręt do wzięcia.   O to powinniśmy się modlić, idąc do przodu w rok 2015, za tym powinniśmy tęsknić, aby ta łaska, która już tam jest, została urzeczywistniona. Dźej Gurudew!”

Mayuran, Londyn, UK.

sobota, 17 stycznia 2015

Pielgrzymka do południowych Indii (cz. 4)


Relację z czwartego dnia pielgrzymki ze Śri Swamim Vishwanandą napisała dla nas Swamini Kishori:
Po opuszczeniu centrum ajurwedyskiego Oceano Cliff w Varkala, gdzie spędziliśmy trzy cudowne dni, udaliśmy się autobusem do Panmana Aśraman, gdzie znajdowało się miejsce samadhi Świętego Śri Ćattampi Swamikala.

Śri Ćattampi Swamikal: „Wojownik na rzecz Kerala i obrońca języka malajalam" - Swami Vishwananda


Jak dla mnie to miejsce promieniowało atmosferą niezmąconego spokoju i prostoty, a obecność świętego, który w 1924 roku wszedł w maha samadhi, była dla mnie bardzo wyraźnie odczuwalna. Zostaliśmy powitani z wielką serdecznością i miłością, a następnie zaprowadzeni do miejsca samadhi świętego.


Następnie powitał nas 82 letni Swami, zwierzchnik aśramu. Jak zawsze w takiej sytuacji byłam poruszona prostotą, głęboką miłością i oddaniem z jakim nasz Guru okazywał szacunek temu Swamiemu. Po tym czułym powitaniu wszyscy udaliśmy się na sesję zdjęciową i tradycyjnie wymieniliśmy się podarunkami. Nasz Swami otrzymał zdjęcie Śri Ćattampi Swamikala, które wzbogaci naszą świątynię w Springen (Shree Peetha Nilaya).


Następnie zostaliśmy zaproszeni na przepyszny ajurwedyjski posiłek, a wiekowy Swami z tutejszego aśramu recytował Wedy, co wprowadziło mnie w głębokie doświadczenie miłości.


Z tego świętego miejsca udaliśmy się do miejsca, gdzie wielki Siddha Purusza Jogi Śri Parbhakara spędził ostatnie lata swojego życia i po 723 latach wszedł w maha samadhi. Podczas swojego życia wcielał się 17 razy w różne ciała.

Nie potrafię opisać słowami doświadczenia jakie mi było dane, kiedy wolno mi było wejść do tego skromnego domu, do jego pokoju, gdzie znajdował się ołtarz, jego święte naczynia, murti i zdjęcia. Nie mogłam powstrzymać łez i poczułam głęboką wdzięczność za to błogosławieństwo, że byłam w tym świętym miejscu razem z naszym Gurudźim.


Po tych głębokich wrażeniach odwiedziliśmy świątynię Aranmula Parthasarathy, zadedykowanej Krysznie, gdzie po arati mogliśmy podejść po darszan. 

- Swamini Kishori


Kim są święci poznani podczas pielgrzymki?


Śri Widjadhiradźa Parama Bhattaraka Ćattampi Swamikal (1853–1924) był hinduskim mędrcem i reformatorem społecznym. Jego praca wpłynęła na proces formowania się wielu organizacji i ruchów o charakterze społecznym, religijnym, literackim i politycznym. Ćattampi Swamikal potępiał ortodoksyjne interpretacje hinduskich tekstów opartych na cytatach z Wed. Równocześnie z Narajaną Guru, starał się doprowadzić do zreformowania hinduskiego społeczeństwa XIX-wiecznej Kerali, obciążonego przywiązaniem do rytuałów i uprzedzeniami kastowymi. Po ukończeniu studiów pod okiem Subby Dźatapadikala, przez duży okres czasu pobierał nauki u chrześcijańskiego księdza. W odosobnionym kościele położonym w południowej części Tamil Nadu nauczył się chrześcijańskiej medytacji oraz poznał religię i filozofię chrześcijańską. W późniejszym czasie mieszkał u starego muzułmanina znającego doskonale Koran i mistycyzm Sufich, od którego nauczył się głównych założeń islamu. Kunjan stał się biegły w czytaniu Koranu tradycyjnym sposobem. Po odejściu od niego, przez wiele miesięcy wędrował z Awadutami w południowym Tamil Nadu, podróżował też po całych Indiach. To w tym czasie pojął jedność wszystkich religii.




Samadh Swamikal osiedlił się pod koniec życia w Panmanie, wiosce w regionie Kollam. Zgodnie ze wspomnieniami świadków zacytowanymi w jego najstarszej biografii, 5 maja 1924r. osiągnął maha samadhi, czyli dobrowolne i świadome opuszczenie ciała. Stało się to po krótkiej chorobie, podczas której odmówił przyjęcia jakiegokolwiek lekarstwa. Pochowano go w jego Samadhistanamie w Panmanie. Miejsce to nosi dziś nazwę Panmana Aśramam i stanowi ośrodek służby społecznej i duchowych praktyk.



Więcej o tym świętym można przeczytać tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Chattampi_Swamikal