Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chrystus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chrystus. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 grudnia 2015

Podążając za Mistrzem: Wryndawana 2015 – dzień 9 i 10 (zakończenie)



„Ze wszystkich sił starajcie się osiągnąć Boga. Tego nauczają wszyscy wielcy mistrzowie. Chrystus o tym mówił, Kryszna również. Oni wszyscy uczyli, by urzeczywistnić swoją Boskość, ponieważ tylko w ten sposób można osiągnąć prawdziwe szczęście” – Sri Swami Vishwananda

Podróż:
Dwa ostatnie dni pielgrzymki przepełniała głęboka wdzięczność i radość. Najważniejszym wydarzeniem był darszan Sri Swamiego Vishwanandy ostatniego dnia pielgrzymki.

W dniu darszanu, wielu odwiedzających przybyło do Jiva Institut z nadzieją ujrzenia Gurudźiego po raz pierwszy w życiu. Darszan rozpoczął się przepięknym satsangiem Sri Swamiego Vishwanandy, podczas którego wyraził, jak ważne jest, aby kochać i szanować się nawzajem.

Po wyrecytowaniu Gopi Gity, dr Sathyanarayan Das wygłosił inspirujący wykład o Miłości Najwyższej, którą gopi darzyły Krysznę.
Po zakończeniu darszanu, grupa pielgrzymkowa natychmiast wyjechała na lotnisko. Podczas drogi na lotnisko większość uczestników wspominała z łezką w oku te 10 wspaniałych dni, spędzonych w krainie bhakti ze Sri Swamim Vishwanandą. Zadaniem uczestników jest teraz zanieść światu tę Miłość, którą otrzymali od Gurudźiego i Kryszny.
Najważniejsze wydarzenia:
„Salę wypełnili wielbiciele, sadhu i jogini, wszelkiego typu poszukiwacze Boga, indyjskie rodziny z dziećmi, ciotkami, wujkami, dziadkami, głośnymi i radosnymi dziećmi z sąsiedztwa, co przypominało indyjski ruch uliczny, rządzący się swoimi własnymi prawami. Darszan, na który przybyło około 400 osób, zakończył się dokładnie w tym momencie, w którym pielgrzymi mieli udać się na lotnisko”.

Zakończenie:
Mamy nadzieję, że podobały wam się posty o Wryndawanie z cyklu „Podążając za Mistrzem”. Sri Swami Vishwananda podróżuje po całym świecie, dlatego w przyszłości ukazywać się będą na naszym blogu kolejne tego typu serie.
Jeśli macie ochotę wziąć udział w pielgrzymce Bhakti Margi, odwiedźcie nasza stronę internetową, gdzie podajemy terminy oraz miejsca pielgrzymek: http://bhaktimarga.pl/bhakti-marga-wydarzenia/
Mamy nadzieję zobaczyć was wkrótce w Shree Peetha Nilaya lub gdzieś na świecie w podróży z Gurudźim.
Z Miłością,

Zespół Bhakti Marga Communications

sobota, 14 listopada 2015

Impresje z Diwali



Przez kilka ostatnich dni w Shree Peetha Nilaya odprawialiśmy modlitwy z okazji Dhanteras i Diwali. Jako, że Shree Peetha Nilaya jest domem Maha Lakszmi, święta te są nam szczególnie drogie.

Maha Lakszmi jest tą, która dostarcza wszystkiego swoim dzieciom, czy jest się tego świadomym czy nie. Jej błogosławieństwa są absolutnie bezgraniczne. Tak jak ona zadomowiła się w naszych sercach, tak i my zamieszkaliśmy w jej sercu – w domu, który nazywamy Shree Peetha Nilaya. Diwali i Dhanteras były szczególnym czasem dla każdego z nas, w którym mogliśmy okazać naszą wdzięczność za Jej łaskę i prowadzenie. W tym czasie również oddaliśmy cześć Panu Kuberze i przypomnieliśmy sobie, że Bóg nie znajduje się poza nami, a raczej w głębi naszych serc.



Zanim rozpoczęła się noc Diwali, Sri Swami Vishwananda odprawił nieplanowaną pudźę do Maha Lakszmi. Po abhiszekamie Gurudźi i inni pudźari poświęcili sporo czasu na piękne przystrojenie Mateczki. Kiedy kurtyny się rozsunęły Maha Lakszmi była udekorowana przecudną biżuterią i miała na sobie girlandę z kwiatów o pięknych kolorach.


Przed końcowym arati, Gurudźi wygłosił mowę o Diwali oraz o tym, co ono tak naprawdę symbolizuje. Poniżej fragment z początku tej wypowiedzi:

Dźej Gurudew!

Dziś mamy Diwali. Właściwie Diwali świętowaliśmy przez pięć ostatnich dni, zaczynając od Dhanteras. Diwali jest świętem – jak dobrze wiecie – Bogini Światła, Maha Lakszmi, Śri. Jest świętowane również jako zwycięstwo dobra nad złem. Jest to wspomnienie powrotu Ramy do Ajodhji. Na południu Indii świętuje się Diwali podczas dnia, a na północy w ciągu nocy. Jest powiedziane, że podczas powrotu Ramy z Lanki, ludzie radowali się, że Rawana został zabity i oświetlali drogę dla Ramy.

Nawet jeśli na ścieżce duchowej mówimy, że należy się wznieść ponad dwoistość, ponad dobre i złe, to jednak dobre cechy są silniejsze od złych. Negatywne zawsze sprowadzą was w dół, podczas gdy dobre was wznoszą. Wzniosą was aż do miejsca, w którym nawet dobro zostaje przetransformowane w błogość. Dobre cechy nie zostają więc na zawsze. Dobre cechy transformują się w stan błogości. Dlatego na ścieżce duchowej mówi się, że należy się wznieść ponad dobro i zło. Ażeby to się stało, musicie trzymać się dobra, które macie w sobie, ponieważ to pozwoli wam wznieść się ponad obie te cechy. Jeśli będziecie trzymać się negatywności, ona ściągnie was na dół i nigdy nie osiągniecie celu, dla którego inkarnowaliście. Dobre cechy zaś uniosą was do momentu, w którym przekształcą się w błogość. 

Z okazji Diwali wszędzie zapalamy lampki, czyż nie? Ludzie zapalają lampki na zewnątrz, zapominając zapalić wewnętrzną lampę. A wewnętrzna lampa nie jest czymś, co jest osiągalne na zewnątrz, lecz koncentrując się na swoich dobrych cechach zapala się ona samoistnie.

W tegoroczne Diwali, tak samo jak we wszystkie następne, które będziecie świętowali, pozwólcie, aby wszystkie wasze negatywne cechy zostały spalone przez wewnętrzne światło. Nikt nie może wam ich zabrać. Widzicie, wasze dobre czy złe cechy należą do was i zależnie od tego którym dacie siłę, te będą was niosły. Jeśli dacie siłę swoim negatywnym cechom koncentrując się na nich, zasilając je, to one będą was niosły, ściągną was na dół. A tymczasem jeśli skupicie się bardziej na świetle, które macie w sobie, w ten sposób spalicie negatywne cechy, które również posiadacie. Rozświetli ono światło, które niesiecie w środku.

We wszystkich religiach jest mowa o świetle, nieprawdaż? O niematerialnym świetle. Chrystus mówił, że jeśli masz światło, to nie chowasz go głęboko, tylko wystawiasz. Jest to światło duchowości, które narodziło się dzięki dobrej karmie, którą uzbierałeś, poprzez punję uskładaną przez wiele żyć. Wszystkie te dobre cechy musisz przebudzić.

 


Potem rozpoczęło się Święto Diwali ze Sri Swamim Vishwanadą. Ceremonia składała się z kilku pudź - była pudźa do Wiszwakszeny, Ganeszy oraz pudźa do Guru. Te pudźe są rytuałami rozpoczynającymi Kalasz pudźę, która miała również miejsce. Ważne jest, aby wiedzieć, że naczynie kalasz reprezentuje samą Maha Lakszmi.

Gdy zbliżał się koniec modlitw Gurudźi zaczął śpiewać różne pieśni modlitewne. Muzycy dołączyli i zaśpiewali kilka swoich pieśni, kończąc w ten sposób święto. Po arati Gurudźi poprowadził medytację, która sprawiła, że każda osoba miała możliwość doświadczyć własnego wewnętrznego światła. Następnie, zgodnie z tradycją, zostały zapalone lampki, które umieszczono na drodze prowadzącej do aśramu oraz wzdłuż korytarzy w Centrum. Bez wątpienia jednym ze znamiennych aspektów Diwali jest piękno tych licznie zapalanych lampek, przypominających każdej osobie, że jest jeszcze wspanialsza feeria świateł wewnątrz każdego, czekająca tylko na odkrycie.

 

Informacje o wszystkich wydarzeniach w Shree Peetha Nilaya znajdziesz w języku polskim na naszej stronie internetowej w kalendarzu wydarzeń: www.bhaktimarga.pl.
 
Publikujemy tam również wydarzenia krajowe organizowane w różnych rejonach Polski (w tym informacje o nadchodzących kursach Atma Kriya Yoga, Simply Meditation i Mudr).

Zaglądaj również do Aktualności na tej stronie, gdzie znajdziesz informacje bieżące, jak i artykuły dotyczące minionych, ważnych wydarzeń.

sobota, 3 października 2015

Śrimad Bhagawatam - dzień 3, część 2


7 dni Najwyższej Prawdy - Śrimad Bhagawatam



Przejdziemy do dwóch kolejnych tematów trzeciego dnia kursu Śrimad Bhagawatam ze Sri Swamim Vishwanandą.


Historia króla Purandźana - lekcja o braku przywiązania

Pewnego razu był sobie król o imieniu Prainabarhi. Miał wielu synów, którzy często modlili się do Pana Śiwy, lecz on sam wiódł życie dla swoich własnych przyjemności. Pewnego dnia przyszedł do niego Narada Muni i zapytał dlaczego jest przywiązany do tego nigdy niekończącego się cyklu. Zaoferował, że opowie mu o ostatecznym celu życia. Król się zgodził i słuchał uważnie jak Narada Muni opowiadał historię Purandźany i Awignatha:

Było dwoje przyjaciół, Purandźana i Awignatha. Oboje szczęśliwi i wolni. Kiedyś, wędrując po lesie, Purandźana zobaczył miasto Bhogawati i udał się do niego. Miasto miało dziewięć bram, które były udekorowane różnego rodzaju pięknymi metalami i klejnotami. W mieście tym spotkał piękną kobietę o imieniu Purandźani. Będąc całkowicie nią oczarowany, Purandźana związał się z nią i postanowili się pobrać. Całkowicie zapomniał o swoim przyjacielu Awignathcie.


Żyli szczęśliwie przez wiele lat i mieli razem wiele dzieci, otoczeni bogactwem i bardzo do siebie przywiązani. Purandźana był zniewolony pożądaniem, jakim darzył swą żonę. Ze względu na styl życia i swoje żarliwe pragnienia, postarzał się i stracił siły szybciej niż powinien. 

Na świecie żyła również córka Czasu o imieniu Dźara. Była ona ucieleśnieniem Starości, lecz mimo to rozpoczęła poszukiwania męża wśród boskich istot i jakszasów. Przybyła do Bhaji, który był wcieleniem Strachu i poprosiła, by pojął ją za żonę. Bhaja nie chciał jej jako żony, ale przyjął ją jako siostrę mówiąc, żeby wstąpiła do jego armii i wraz z nim atakowała i plądrowała pałace. Razem uczynią splądrowane miasta zupełnie nieprzydatnymi.

W końcu również miasto Purandźany i Purandźani zostało zaatakowane przez tę armię. Podczas oblężenia, Dźara ujęła Purandźanę, powodując, że utracił swoje piękno i młodość. Armia niszczyła miasto coraz bardziej, kawek po kawałku. Purandźana stał się słabszy, mniej inteligentny, bardziej przywiązany do swoich pragnień. Jego rodzina i całe miasto było coraz bardziej osłabione. Żołnierze zabili rodzinę Purandźany, gdyż nie był on w stanie ich ochronić. Spalili miasto i ostatecznie zamordowali także Purandźanę i Purandźani.


Z powodu silnego pożądania, jakim Purandźana darzył swą żonę, ostatnia jego myśl dotyczyła Purandźani, dlatego w następnym życiu urodził się jako kobieta – córka króla, o imieniu Waidarbhi. Gdy Waidarbhi osiągnęła odpowiedni wiek, poślubiła pobożnego króla, który udał się do lasu, by odbyć wielką pokutę. Tam zmarł. Głęboko opłakiwała utratę swojego męża. Już prawie chciała wskoczyć w ogień kremacyjny z jego ciałem, gdy podszedł do niej bramin. 


Bramin powiedział, że był Awignathem – jej bliskim przyjacielem z poprzedniego wcielenia jako Purandźana. Wyjaśnił jej na temat wcześniejszego życia: o tym, jak jej przywiązanie do miasta Bhogawati i do Purandźani spowodowało ponowne narodziny. Wytłumaczył, dlaczego cykl ten będzie trwać wiecznie, uniemożliwiając jej dostąpienie Boga. Waidarbhi uświadomiła sobie, że tak naprawdę nie była tylko Waidarbhi, czy Purandźaną – była nieśmiertelnym przyjacielem Awignathana, i że przez kolejne wcielenia trwała w iluzji.


Kiedy Narada Muni zakończył opowiadać tę historię królowi Praćinabarhi, wytłumaczył mu jej znaczenie: Purandźana jest duszą, natomiast Awignatha jest Panem. Miasto Bhogawati jest ludzkim ciałem. Kiedy Purandźana chce opuścić ciało, zapomina o swoim przyjacielu, o Panu. Purandźani jest umysłem. Żołnierze atakujący miasto, to myśli atakujące umysł. Gdy Purandźana jest przywiązany do miasta, jest całkowicie pod kontrolą myśli, które powodują jego ponowne wcielenie.

By przerwać ten cykl, potrzebna jest nam łaska Guru, którym w tej historii jest Awignatha pojawiający się jako bramin. Gdy poddajemy się Guru, on będzie nas kierował do naszego prawdziwego Ja – nieśmiertelnego przyjaciela Pana.


"Nie jesteście tu po to, aby przywiązywać się do świata, ponieważ wszystko co jest w Bhogawati („świat przyjemności”) ma swój kres. Nawet ciało fizyczne ma swój koniec. Widzieliście wczoraj, nawet sam Bhagawan wcielił się w ciało fizyczne, a później musiał je opuścić. Mógł je sobie zostawić, ale tego nie zrobił."

 
"Umrzecie. Czy tego chcecie, czy nie, umrzecie. Im szybciej to zaakceptujecie, tym lepiej. Będziecie bardziej wolni, bez lęku. Im bardziej będziecie z tym walczyć, tym trudniejsze to będzie i tym mocniej będzie was to zadręczać. Jak to było z Dźarą – będzie jeszcze więcej bólu, kiedy leżąc na łożu śmierci zobaczycie, że nie ma przy was nikogo.
Możecie wszystkich prosić o pomoc, ale co oni mogą zrobić? 'Proszę, weź ten paracetamol, który ukoi trochę bólu.' Co więcej mogą zrobić? Włożyć wam lekarstwo do ust lub zrobić zastrzyk, by mniej bolało. Ale w momencie śmierci nie ma męża, nie ma żony, nie ma dzieci, przyjaciół. Nikogo tam nie ma. Kiedy stajecie w obliczu śmierci, czy powiedzieliby do was: 'Wiesz, tak bardzo cię kocham! Proszę, pozwól mi umrzeć za ciebie!' Nie, nie zrobią tak!"


Przebaczenie:
Swami mówił o wielu poziomach piekła oraz o pokucie. Mówił, że gdy ktoś osiągnie pewnego rodzaju zasługi, osiągnie pewnego rodzaju Niebo. Podobnie, gdy ktoś posiada pewnego rodzaju negatywną karmę, idzie do pewnego rodzaju piekła. 
 
Oto fragment wykładu Swamiego:

"Zanim opuścicie ciało, zanim umrzecie, najlepiej postępować tak, aby uniknąć piekła. Najlepiej jest zastanowić się nad sobą i zmienić, póki jesteście jeszcze silni, póki wasze umysły nadal działają prawidłowo i możecie zrobić pokutę. W przeciwnym wypadku, gdy się zestarzejecie i wasze mózgi też, nie będziecie w stanie nic zrobić, by odpokutować. Jeśli kogoś skrzywdziliście, nie traćcie czasu, poproście o przebaczenie.

Idźcie, poproście tę osobę o przebaczenie. Czy chce je dać czy nie, zależy to on niej, lecz wy uwalniacie się od karmy. Uwolnicie się od tego ciężaru. To tak jak powiedział Chrystus, prawda? Gdy odprawiamy liturgię, on mówi: 'Przed przyjęciem komunii, idźcie poprosić swoich braci i siostry o przebaczenie, jeśli ich obraziliście'. Więc mówił o tym samym. Powiedział: Idźcie, póki czas, póki wciąż wiecie co robicie, poproście o przebaczenie, poproście o odpuszczenie."

Swamidźi powiedział też, że przebaczenie jest zależne od wewnętrznej szczerości, że otrzymamy przebaczenie od Pana, jeśli najpierw sami wybaczymy sobie grzechy i mocno postanowimy unikać ich na przyszłość oraz odnaleźć właściwą drogę.


Swami przytoczył przykład wielkiego świętego Walmiki. Walmiki był kiedyś groźnym przestępcą o imieniu Ratnakar, który mordował ludzi po to, aby móc ich obrabować. Gdy uświadomił sobie, ile złej karmy nagromadził, wkroczył na drogę pokuty, która polegała na intonowaniu Boskich Imion, czemu powierzył się całym swoim sercem. Po latach sadhany, Bóg zmienił jego imię na Walmiki. Został wielkim mędrcem i opowiedział historię Pana Ramy całemu światu, stając się autorem jednego ze Świętych Pism – Ramajany.

Sri Swami Vishwananda powiedział, że jeśli jesteśmy szczerze oddani Narajanie, nie musimy martwić się różnymi poziomami piekła: jeśli mamy umysł skierowany na jeden cel – oddanie Narajanie i żałujemy każdego popełnionego grzechu, ten żal staje się pokutą. Jeśli szczerze żałujemy za popełnione grzechy, On uczyni nas świętymi.


"Gdy idziecie do lekarza, on diagnozuje was i w zależności od waszej choroby, przepisuje odpowiednie lekarstwa. Powiedzmy, że macie gorączkę, idziecie do lekarza i macie 40 stopni gorączki, inna osoba ma 38 stopni gorączki, a kolejna 37. Tak, wszyscy macie gorączkę, ale dawka leku będzie inna. Więc w ten sam sposób, Śukadew mówi: Każdy będzie musiał odpokutować za swoje grzechy.

Jeśli jesteście silni, jeśli macie odwagę, zmierzcie się z tym. Idźcie poprosić o przebaczenie, idźcie to naprawić. Jeśli żywicie urazę, usuńcie tę urazę, póki jest jeszcze czas."



Bardzo dużo zdjęć z całego seminarium można znaleźć klikając w ten link.

piątek, 2 października 2015

Śrimad Bhagawatam - dzień 3, część 1


7 dni Najwyższej Prawdy - Śrimad Bhagawatam




Trzeciego dnia podczas kursu Śrimad Bhagawatam, Sri Swami Vishwananda opowiedział wiele historii o wielkich bhaktach pochodzących ze starożytności – królach, mędrcach i ojcach rodziny, którzy rozwinęli w sobie nadzwyczajne oddanie dla Boga.

Podzielimy się przykładami opowieści w późniejszej części artykułu, lecz temat, który się w nich przewija jest nieustannie ten sam: Pan jest odwiecznie obecny i zawsze towarzyszy każdemu. Pomimo trudności, które stają na naszej drodze, nie ważne, przez jakie procesy oczyszczenia przechodzimy na drodze do urzeczywistnienia Pana, On jest z nami, dbając o nas nieustannie.

Z powodu tak wielkiej ilości historii, które opowiedział Swamidźi podczas kursu tego dnia, poświęcimy im dwa osobne posty.


Tematy poruszone tego dnia:
  • Nawet niektórzy święci mieli problem z porzuceniem przywiązania do świata zewnętrznego: Wielu świętych, takich jak Annamaćarja, Ramadasu – nawet jeśli 'narodzili się' z wielkimi duchowymi zasługami z poprzednich żyć – musieli przejść przez wielkie próby w swoim życiu. Jednakże otrzymali łaskę i osiągnęli urzeczywistnienie. Swamidźi mówił o tym w związku z naszymi trudnościami na ścieżce duchowej: "Właśnie w celu osiągnięcia tej łaski narodziliście się."

  • Istnieją trzy ‘prawdy’: Bóg, Guru i ty. Wszystko inne jest iluzją.

  • Dhruwa, książę, który stał się ascetą w wieku chłopięcym: Prawnuczek Brahmy został odtrącony przez swoją rodzinę. Aby odzyskać miłość swej rodziny, Dhruwa udał się do lasu, by tam zagłębić się w intensywnej pokucie, co skończyło się to osiągnięciem o wiele większej łaski – łaski samego Boga. (więcej poniżej).

  • Król Purandźana i miasto z dziewięcioma bramami: Narada Muni wyłożył królowi Praćinabarhiemu najwyższy cel życia ludzkiego, opowiadając mu historię o mieście z dziewięcioma bramami (pełna historia w poście: dzień 3, część 2).
     
  • “Bhadźa Gowindam” – komentarz do pieśni: Swamidźi omówił sławną pieśń Adi Śankary, która mówi o tym, jak bezużyteczne jest gromadzenie umysłowej wiedzy w swoim życiu; jedynym działaniem, które jest w stanie wyzwolić duszę jest śpiewanie Boskich Imion.

  • Ryszabhadew: Dowiedzieliśmy się o inkarnacji Boga jako Ryszabhadewy: założyciela dźinizmu i wspaniałego króla, który jako władca przyczynił się do wielkiego postępu w ówczesnym świecie. Zostawił swe królestwo stu synom i podróżował po świecie nauczając o wielkości Pana. Uczył ludzi nieagresji, o „jamach” i „nijamach” życia – co powinno się robić, a czego nie, ale także o ciągłym pamiętaniu o Stwórcy – ludzie powinni modlić się do Narajany, bo to On jest ostatecznym wyzwoleniem.

  • Mędrzec Bharata: Bharata był pierwszym ze stu synów Ryszabhadewy. Wszyscy jego synowie byli pełni cnót, lecz kiedy Ryszabhadew postarzał się i postanowił opuścić swoje królestwo dla życia ascety, ogłosił Bharatę nowym królem. Bharata sprawował władzę przez długi czas, sprawiedliwie i mądrze, aż do starości, kiedy to udał się do lasu w celu odosobnienia. Stał się wielkim mędrcem poprzez praktykowanie wyrzeczenia. Raz spotkał małego osieroconego jelonka i widząc go, kierowany współczuciem odchował go z wielką troską i uczuciem. Gdy jeleń wyrósł, dalej się nim troskliwie opiekował, rzadko kiedy się z nim rozstając. Jeleń był mu tak bliski, że w chwili śmierci, jego ostatnią myślą była myśl o tym zwierzęciu. Z powodu tej ostatniej myśli następną inkarnacją Bharaty był… jeleń! Dzięki temu, że zdobył punję poprzez swoje modlitwy, był w stanie przypomnieć sobie swoje poprzednie wcielenie i uświadomić sobie pomyłkę, którą popełnił. Ponownie skupił się na duchowej ścieżce, aż w końcu osiągnął Pana.

  • Piekło i przebaczenie: Po opowieści o upadku mędrca Bharaty w zwierzęce narodziny, Swamidźi mówił o różnych rodzajach piekła, o czynach, które przywodzą ludzi do każdego poziomu piekła i celu tego cierpienia. Swamidźi zarekomendował (jak uczynił również w przeszłości) przeczytanie Garuda Purany, gdyż traktuje ona o tym temacie dość dokładnie. Gurudźi opisał krótko każdy poziom piekła i mówił o tym, jak ważne jest poszukiwanie przebaczenia i możliwości odpokutowania: jeśli twój umysł ma tylko jeden cel, jest całkowicie oddany i skupiony na Narajanie, i żałuje każdego swojego grzechu, żal ten staje się aktem odpokutowania. (więcej w poście: dzień 3, część 2)

  • Adźamila: Bramin, który żył podług wszystkich prawidłowych zasad obowiązujących w życiu, popadł w grzeszny styl życia. Przez „przypadek” ostatnią jego czynnością dokonaną przed śmiercią była myśl o przywołaniu do siebie syna, którego nazwał „Narajana”. Dzięki świętemu imieniu Pana, zdobył drugą szansę w życiu i tym razem osiągnął Niebo.




Dhruwa – idealny wzór bhakti

Dhruwa urodził się w królewskiej rodzinie jako wnuczek Swajambhuwa Manu – pierwszego człowieka tej ery, a prawnuczek Brahmy. Ojciec Dhruwy, król Uttanapada miał dwie żony: Suniti i Surući. Królowa Surući była ulubienicą króla i powiła syna Uttamę, natomiast druga, Suniti urodziła Dhruwę. 

Pewnego razu Dhruwa ujrzał Uttamę siedzącego na kolanie ojca i poczuł pragnienie, aby także tam usiąść. Zaczął wspinać się po tronie, aby dołączyć do swojego przyrodniego brata, lecz królowa Surući powstrzymała go i wykpiła. Wytłumaczyła Dhruwie, że ponieważ narodził się z łona mniej faworyzowanej królowej, nigdy nie będzie godny, by zasiadać ze swym bratem przyrodnim na kolanach ich wspólnego ojca (na tronie króla).


Dhruwa poczuł się głęboko zraniony i udał się do swej matki po pocieszenie w tym wielkim bólu. Matka powiedziała, że pomimo, iż słowa królowej Surući były tak jadowite, Dhruwa nie może z tym pójść do króla lub do niej. Zasugerowała, że powinien wykonać pokutę i modlić się do Ojca wszystkich – Narajany. Dhruwa opuścił więc pałac by wykonać pokutę w lesie. Miał wtedy tylko 5 lat. Usiadł w dziczy i zaczął intonować: „Om namo bhagawate wasudewaja”.


Dewaryszi Narada, który usłyszał wieści o tym młodym księciu, zaczepił go i zalecił mu zaprzestanie tej bezsensownej czynności, gdyż nie jest możliwe zakończenie jej sukcesem. Jest przecież tylko małym chłopcem! Powinien skupić się na czterech kolejnych stadiach życia, czterech aśramach, a zamiast tego przeskoczył bezpośrednio do ostatniego etapu – porzucenia świata na rzecz Boga - i próbował osiągnąć to, czego wielu joginów nie było w stanie osiągnąć nawet po wielu wcieleniach poświęconych wielkim pokutom!

Narada powiedział mu, że powinien przestać, wrócić do królestwa i spróbować ponownie, kiedy będzie starszy. Dhruwa odpowiedział z szacunkiem Naradzie, iż jest zdeterminowany podążać ścieżką, którą wybrał. Poprosił go natomiast o wskazówki, jak osiągnąć łaskę Boga. Narada wzruszony mocnym postanowieniem chłopca, poinstruował go, jak intonować Boskie Imiona. Dhruwa zastosował się do tego od razu i dzięki intensywnemu skupieniu w krótkim czasie osiągnął bardzo głęboki stan medytacji nad Panem.

Z powodu jego pokuty, nawet dewy, wliczając Indrę, króla dew, stali się poddenerwowani. Indra wyobraził sobie, że Dhruwa wykonuje tyle pokut, by przewyższyć mocą dewy. Widząc to, sam Narajana wytłumaczył im, że motywy Dhruwy są czyste; jeśli chciałby zdobyć jakikolwiek materialną rzecz, modliłby się zamiast tego do Brahmy lub Śiwy.


W końcu Bhagawan widząc, jak bardzo intensywna jest jego miłość, pokazał mu się i pobłogosławił go. I Mahawisznu wziął Dhruwę na swoje kolana. Dhruwa był w stanie błogości. Czuł w sobie ogromną radość.
Wczoraj mówiłem, że kiedy jesteście już dorośli, nie płaczecie wtedy za Bogiem, prawda? Tylko dziecko płacze. Gdy dziecko się rodzi, pierwszą rzeczą, które robi jest płacz: „O mój Boże, znów jestem w tym świecie”. I jako dziecko nie musi nic robić. Wystarczy, że zapłacze, a rodzice natychmiast przybiegną i od razu zobaczą, co się stało. Tak samo jest z Bogiem. Tu mówi on: „Teraz, kiedy wydoroślałeś, jesteś tak dumny, że masz tak wielką wiedzę” i dodaje: „Nie, pozbądź się tego! Bądź jak dziecko!”

W Biblii Chrystus także powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego”. Miał tu na myśli: „Bądźcie znów jak dzieci, płaczcie za Nim, wołajcie Go!” Kiedy on poczuje waszą szczerość, kiedy usłyszy wasz prawdziwy płacz, gdziekolwiek On będzie… może być w Waikuncie, Goloce, gdziekolwiek On będzie… On przyjdzie. Ale ten płacz musi mieć bhakti w sobie. Musi mieć w sobie tę tęsknotę. To jest to, co Go do was przyciągnie. To jest to, co go porwie gdziekolwiek On jest. To jest takie proste. Po prostu musicie zapłakać z oddaniem. Musicie płakać z miłością."


Mahawisznu pobłogosławił Dhruwę poprzez położenie swej konchy na policzku chłopca. Zdobywszy tę łaskę, Dhruwa powrócił do królestwa. Jego ojciec tkwił w stanie wielkiego pożałowania, myśląc o tym, z jakim brakiem współczucia potraktował swego syna, wysłał nawet armię, aby znaleźć Dhruwę, gdy ten medytował w odosobnieniu. Swamidźi porównał historię Dhruwy do biblijnej przypowieści, w której syn marnotrawny powraca do domu.

Po powrocie do domu, Dhruwa poszedł do swego ojca i macochy, i pokłonił się do ich stóp – w jego odczuciu wyglądało to tak, że to dzięki ich działaniom wyszedł z domu i otrzymał łaskę Pana.

Później Dhruwa został koronowany na króla, a jego ojciec poszedł do lasu, by wykonywać tam pokutę i medytować. Dhruwa przeszedł przez walkę z demonami i jakszasami, otrzymał błogosławieństwo od Kubery i rządził królestwem z pobożnością i oddaniem przez wiele lat. Przez ten czas był tak osadzony w imieniu Narajany, że nic go nie wytrącało z równowagi.

Na koniec życia Dhruwy, Narajana przyszedł osobiście, aby go przywitać. Suniti, matka Dhruwy, osiągnęła Niebo. Dzięki błogosławieństwu Brahmy, Dhruwa otrzymał na swą siedzibę rejon gwiazdy Północy – „Gwiazdy Polarnej”, położonej na północnym niebie, wokół której wszystkie gwiazdy się obracają.

Swamidźi przytaczał tę historię jako przypomnienie dla nas o osiągnięciu świadomości Boga. Kiedy się ją osiągnie, nic już nas nie wyprowadzi z równowagi.



Więcej historii w dniu 3, części 2!

Zdjęcia ze wszystkich dni seminarium możesz znaleźć klikając w ten link.

sobota, 12 września 2015

Letnia sangha młodzieży - część 2



Ostatnie cztery dni Letniej Sanghi Młodych 2015 były dla mnie niezapomniane. Nasza grupa 86 nastolatków i młodych pełnoletnich z ponad 12 krajów miała okazję zgłębiać duchowość podczas zajęć, które dostarczyły nam narzędzi oraz praktyk mających zmienić nasze życie na zawsze.

Nikt z nas nigdy nie uczestniczył w żadnym obozie letnim podobnym do tego - było to niezwykle intensywne doświadczenie.


Dzień 4: Arćana bhakti (pudźa, jagna) i lekcje muzyki.

Mieliśmy możliwość poznać rytuał arćana bhakti na kursie pudźy prowadzonym przez Swamiego Anashuyę. Na tej lekcji nauczyliśmy się składać ofiary dla murti (figurki bóstw). Wielu z nas praktykowało rytuał tego rodzaju po raz pierwszy. Swami powiedział, że jest to wspaniały sposób na nawiązanie osobistej relacji z Bogiem i miało to dla nas sens. Wszystkim nam przydałoby się pogłębić tę relację, prawda?


Ofiarujemy ryż i kwiaty podczas pudźy.




Tak, nawet sewa może być zabawą.


Pomagaliśmy w Shree Peetha Nilaya na różne sposoby, rozchodząc się w różne miejsca. Niektórzy z nas uprawiali ogród, sprzątali, pracowali przy pracach budowlanych (albo rozbiórce, co było niesamowite) lub gotowali.



Skupienie na lekcjach muzyki było koniecznością ze względu na „układ”, jaki zawarł z nami Sri Swami Vishwananda: w zamian za darszan, musieliśmy śpiewać przez cały czas.


Oznaczało to, że musieliśmy twardo ćwiczyć, żeby nauczyć się całych bhadźanów. Nie chcieliśmy wstydzić się przed Gurudźim! Dla nikogo z nas nie było to łatwe. Po tym doświadczeniu zaczęliśmy jeszcze bardziej doceniać wspaniałych muzyków i solistów z SPN.


Wieczorem Swami Keshava poprowadził jagnę (ceremonia ognia) poświęconą Babajiemu. Śpiewaliśmy „Om Namo Narajanaja, swaha”, jako główną mantrę wieczoru, dedykując ją naszej linii i Boskiej Matce. Po ceremonii ognia rezydenci zapytali nas co myślimy o jagnie. Większość z nas przyznała, że jagna była niesamowita. Jest coś bardzo magicznego w intonowaniu mantr w obecności energii ognia.





Dzień 5: Wandana bhakti i sztuka

Tego dnia na modlitwach porannych świątynia była pełna, co było wynikiem wielkiego entuzjazmu uczestników sanghi odnośnie możliwości obudzenia się z Bogiem i śpiewania dla Niego.


Miło jest słyszeć dużo głosów podczas modlitwy porannej!

W dalszej części dnia uwaga nadal skupiała się na sztuce. Na lekcjach muzyki część młodzieży ćwiczyła bhadźany zaplanowane na darszan następnego dnia. Inni rozpoczęli naukę rysowania duchowego pod kierownictwem Jaahnvi.


Jaahnvi udziela wskazówek odnośnie powstającego właśnie dzieła sztuki.

Tego dnia, wynikiem połączenia talentu i nauki powstało wiele cudownych dzieł.





Wielu pokazało swoje talenty malując i rysując obrazy Boga. Jaanhvi wspomniała o umiejętnościach artystów jako grupy.


Bhadźan Cafe zamieniło się na pewien czas w pracownię artystyczną.


Kolejnym nowym doświadczeniem dla wielu z nas była hatha joga. Chaturananda uczył nas pozycji, które równoważą ciało i wyjaśnił, że pokłony dla Boga mogą być pod wieloma względami bardzo korzystną praktyką. Na powyższym zdjęciu pokazuje nam kilka pozycji do praktykowania. Wygląda na łatwe, prawda?



Nauczyliśmy się, że równowaga ciała jest tak samo ważna jak równowaga umysłu.

Dzień 6: Jak ćwiczyć w domu, lekcje o Chrystusie i Krysznie, darszan.

W tym momencie wszystko nabrało zawrotnego tempa. Kończyły się przygotowania związane ze spontaniczną decyzją o darszanie podjętą przez Gurudźiego na początku tygodnia. Ćwiczyliśmy i uczyliśmy się piosenek na darszan, który miał się odbyć tego wieczoru. Ludzie wyjeżdżający wcześniej mieli jeszcze możliwość spędzenia czasu z Gurudźim i mogli omówić, czego nauczyliśmy się w ciągu tego tygodnia. To było coś wyjątkowego, że każdy mógł osobiście spędzić z nim trochę czasu.


Swami Vijaya omawiał, jak prowadzić życie duchowe po wyjeździe do domu i jak z dala od aśramu kontynuować to, czego się tutaj nauczyliśmy. Wielu spośród uczestników poczuło, że ta dyskusja była jedną z najważniejszych w ciągu całego tygodnia!


Matka Seraphima dała wykład na temat chrześcijaństwa ortodoksyjnego oraz podobieństw pomiędzy tradycjami hinduizmu i chrześcijaństwa, oraz między Chrystusem i Kryszną. (To jest takie fascynujące! Gdzie indziej bylibyśmy w stanie nauczyć się tych rzeczy?)

Można było dosłownie usłyszeć te westchnięcia, kiedy Sri Swami Vishwananda przybył na darszan. Oszałamiające.


Gurudźi rozpoczął pouczającym satsangiem. Miał oczywiście mnóstwo uciechy odpowiadając na wiele z naszych pytań, które przygotowywaliśmy przez ten tydzień.


Grupie bardzo się podobało grać dla Gurudźiego i dla wszystkich, wypełniając obietnicę zawartą pomiędzy sanghą a Swamim.

Darszan: niesamowity jak zwykle.


Dzień 7: Dziewięć form bhakti z Tulsidasem, wszystko o Gurudźim!

Modlitwy, sewa i warsztaty plastyczne były kontynuowane jak w poprzednich dniach, ale siódmego dnia lekcje bhakti były w całości poświęcone Gurudźiemu!

W pierwszej kolejności Tulsidas uczył nas o dziewięciu formach bhakti i jak się one odnoszą do misji Sri Swamiego Vishwanandy. W swoim wykładzie opisał, jaki związek z formami bhakti ma to wszystko, co robiliśmy podczas Letniej Sanghi i w jaki sposób nawiązują one do naszego postępu oraz do Guru.


Wykład Tulsidasa na temat form bhakti.

Później Swami Anashuya czytał opowiadania, które napisała i opracowała rodzina Gurudźiego. Ich relacje opisywały cuda, ważne wydarzenia i etapy jego życia. To pomogło nam przygotować się do quizu o Bhakti Mardze i Gurudźim, który miał odbyć się później tego dnia. Bardzo nam się podobało to, że mogliśmy posłuchać o Gurudźim i jego misji, a potem przejść test na temat tego, czego się nauczyliśmy.


Całkowicie oczarowani opowiadaniami o Gurudźim.



Opowiadania o zabawnych momentach w jego życiu, jego wybrykach, jego miłości do Boga, jego cudach i jego misji pochłonęły uwagę nas wszystkich.



To była niezła presja! Quiz zawierał kilka trudnych pytań, które odnosiły się do pism, jak również naszej linii.



W dalszej części wieczoru, po teście, bawiliśmy się skakanką, tańczyliśmy, śpiewaliśmy i jedliśmy ciasto.

Kiedy zrobiło się zbyt późno na hałasowanie, Swami Anashuya opowiedział nam więcej zadziwiających historii o życiu Gurudźiego. Swami Anashuya oraz kilka osób z grupy opowiedziało własne historie o znalezieniu swojej ścieżki duchowej, pasjonujące historie o Gurudźim i o jego pozytywnym wpływie na ich życie.

Ta noc była wypełniona zabawą, pomimo świadomości, że wkrótce się rozstaniemy i wrócimy rankiem do swojego codziennego życia.

Dzień 8: Pożegnania

Dzień zaczął się od modlitw, które przeciągnęły się do późna, jako że czołowi muzycy i śpiewacy z sanghi prowadzili zarówno modlitwy jak i bhadźany.

Smutne, ale słodkie - pożegnania były trudne, jako że wszyscy zawarliśmy wielkie przyjaźnie.

Wyjechaliśmy zabierając jednak ze sobą pewną ważną rzecz: wsparcie, jakie wszyscy otrzymaliśmy dla naszego życia duchowego. Nie ważne co się nam teraz przydarzy, wiemy kim jesteśmy, wiemy skąd przyszliśmy, dokąd możemy powrócić i wiemy, gdzie ostatecznie jest nasze miejsce. Zanim odjechaliśmy, poczuliśmy wszyscy jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, że mogliśmy się tu spotkać. Wyraziliśmy nadzieję pozostania w kontakcie i że będziemy pomagać sobie nawzajem w toku naszego życia.

Długo będziemy pamiętać i czule wspominać to cudowne doświadczenie Letniej Sanghi Młodych 2015. Od czasu wyjazdu utrzymaliśmy kontakt, rozmawiając i odpowiadając wzajemnie na pytania, dzieląc się z sanghą tym, co aktualnie porabiamy! Tak więc sangha istnieje nadal, mimo, że jej czas w aśramie dobiegł końca.