Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medytacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medytacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 listopada 2015

Podążając za Mistrzem: Wryndawana 2015 – dzień 4 (miejsce narodzin Radhy)



„Mówimy Radhe Kryszna, Radhe Śjam, ponieważ ona jest śakti Kryszny.
 Ona jest tą, która daje moc Krysznie.” – Sri Swami Vishwananda
Podróż:
Dzień rozpoczął się bardzo wcześnie, już o siódmej rano odwiedziliśmy Bihari Wan. Jest to przepiękne miejsce, gdzie znajduje się staw, przy którym zwykł siadać Kryszna. Jadł tam czapati i czatni, a później obmywał ręce w stawie. Śri Haridasdźi często tu medytował i praktykował Hari Nam.



Oto relacje „z pierwszej ręki” na temat wydarzeń tego dnia:
„Mieliśmy szczęście, że udało nam się zdobyć relikwie Śri Madana Mohana Dasdźiego, świętego żyjącego kiedyś w tym właśnie miejscu. Jego samadhi miało miejsce w 2007, miał wówczas 138 lat.
Następnie, dotarliśmy do najpiękniejszego dotychczas miejsca o nazwie Radha Ra, gdzie znajduje się murti Śrimati Radharani w głębokiej medytacji. Radharani żyła tam 50 lat, po tym jak Kryszna opuścił Wryndawanę. Była nieustannie pochłonięta dźapą z imieniem Kryszny oraz dhjanam (medytacją).
Dzień zakończył się spotkaniem ze Sri Vinod Bihardasji Maharajem w Barsane (miejsce narodzin Radharani). Dołączyliśmy do jego parikramy wokół Barsane, którą robi każdego dnia rozdając dzieciom słodycze, a także małpom i ptakom. Następnie mieliśmy z nim darszan w świątyni w Barsane”.



Najważniejsze wydarzenia:
Satsang z Gurudźim w Bihari Wan:
Gurudźi dał krótki satsang pod jednym z drzew w Bihari Wan. Powiedział, że za każdym razem, gdy udajemy się do świętych miejsc, otrzymujemy inną energię. Energia ta jest jak ziarno zasadzone w naszych sercach – gdy będzie odpowiednio podlewane, rozkwitnie we właściwym czasie.
Relacja uczestnika:
„Jedną z ważniejszych części wycieczki była wizyta w aśramie świętego Vinod Bihardasjiego. Znajdował się tam przepiękny ogród pełen Tulsi. Cóż za atmosfera, oaza na środku pustyni. Gurudźi powiedział, że jest to bardzo mocno naenergetyzowane miejsce i poprosił, byśmy pomedytowali tam przez kilka minut. Dziękuję Gurudźi za wspaniały dzień!” – Dakshini, Niemcy.


Więcej zdjęć można znaleźć na naszej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda

środa, 9 września 2015

Uliczny kirtan w Wiesbaden


Co tydzień - w każdą niedzielę - grupa rezydentów i wielbicieli Sri Swamiego Vishwanandy wybiera się do Wiesbaden, aby śpiewać imię Pana. Szczególny kirtan odbył się w weekend po Gurupurnimie, gdyż wzięła w nim udział duża grupa wielbicieli (39 osób) i przynajmniej jedna trzecia grupy po raz pierwszy brała udział w takim wydarzeniu.

Wybraliśmy się do pięknego parku w Wiesbaden. Byli wśród nas przedstawiciele różnych krajów: Austrii, Chorwacji, Polski, Rosji, Ukrainy, Mauritiusa, Indii, Brazylii, Portugalii, Danii, Łotwy, Hiszpanii, Maroko, Francji, Szwajcarii i USA. Wszyscy pojawiliśmy się tam, zjednoczeni miłością Gurudźiego, aby rozprzestrzeniać Hari Naam.


Ponieważ tym razem dołączyło do nas wiele nowych osób, rozpoczęliśmy od krótkiego wykładu na temat znaczenia sankirtanu Hari Naam. Śpiewając proste, ale wzniosłe pieśni, inspirowaliśmy znajdujących się w pobliżu ludzi, aby przyłączyli się do nas. Na zakończenie przeprowadziliśmy krótką medytację: mieliśmy patrzeć na siebie jeden na drugiego wyobrażając sobie we wszystkich Gurudźiego. Był to bardzo wzniosły moment, w którym wszelkie bariery ludzkiej natury zostały rozproszone i wszyscy czuliśmy Boską Miłość.


Wspomnienia jednego z wielbicieli:

To było cudowne i pełne mocy spotkanie. Wszyscy mieliśmy dużą przyjemność uczestnicząc w sankirtanie i przez cały czas byliśmy zjednoczeni z Boską Miłością – to było po prostu piękne! Dziękuję wszystkim za uczestnictwo,

Dziękuję ci Gurudźi – za wszystko!





sobota, 4 lipca 2015

Jagna do Maha Lakszmi ze Sri Swamim Vishwanandą


Niedługo, bo już 10-12 lipca, będziemy obchodzić 10 rocznicę powstania fundacji Bhakti Marga, której założycielem jest Sri Swami Vishwananda. Swami celebruje w ciągu roku bardzo wiele ceremonii - abiszekamy, jagnie, udziela darszanów i satsangów na całym świecie.

Oto relacja z jednej z największych ceremonii - jagny do Maha Lakszmi, która odbyła się w dniach 9 i 10 maja 2015r. w Shree Peetha Nilaya, głównej siedzibie Bhakti Margi.


Ponad 300 osób zebrało się w Shree Peetha Nilaya, aby wziąć udział w jagnie do Maha Lakszmi ze Sri Swamim Vishwanandą. Wydarzanie odbyło się w idealnym czasie, gdyż zbiegło się z niedzielnym międzynarodowym Dniem Matki. Słodycz Boskiej Matki była odczuwalna przez cały weekend, wypełniając nasze serca miłością i radością!

Dzień pierwszy, 9 maja

W sobotę rano Sri Swami Vishwananda otworzył ceremonię bardzo interesującym wykładem o Maha Lakszmi. Najważniejsze fragmenty z tej wypowiedzi będą opublikowane w następnym poście tym na blogu. Uroczystości rozpoczęły się guru pudźą, potem miała miejsce kalasz pudźa oraz jagna odprawiana w trzech kundach równocześnie.


Guru pudźa



Kalasz pudźa







Specjalna mantra do intonowania podczas jagny została przekazana przez Sri Swamiego Vishwanandę.

Ceremonie zakończyły się arati, lecz podczas gdy obecni podchodzili po darszan do Maha Lakszmi, Sri Swami Vishwananda poprowadził najwspanialszy kirtan tego dnia.





W pewnym momencie Swami wziął miseczkę z wodą w ołtarza i zaczął nią obdarowywać obecnych:


Na koniec każdy mógł poczęstować się przepysznym prasadem.


Dzień drugi, 10 maja

W niedzielę rano ceremonie rozpoczął abiszekam na padukach guru, a po nim odbyła się kalasz pudźa. Następnie rozpalono ogień w trzech kundach i rozpoczęła się jagna. Sri Swami Vishwananda przybył przynosząc ze sobą mandir ze swoimi prywatnymi murti i umieścił je na tacy przygotowanej do abiszekamu.



Na koniec jagny każdy miał możliwość ofiarować kokos do ognia. Kokos symbolizuje ego i Sri Swami Vishwananda ponownie nam przypomniał, że ogień reprezentuje usta Narajany.


Po jagnie Śri Swami Vishwananda ofiarował abiszekam kilku swoim osobistym murti oraz jednym z głównych murti w Shree Peetha Nilaya – Shree Dhanaa Karshana Shree Mahalakshmi Sahita Shree Kuberaya.


Na koniec abiszekamu Swamidźi przyozdobił biżuterią murti reprezentujące Maha Lakszmi, a potem spryskał wodą z kalasza Ją oraz pozostałe murti.


Sri Swami Vishwananda wykonuje ofiarę z mantrą puszpam oraz arati do Maha Lakszmi

Po arati obecni mogli podejść po darszan do ołtarza. Każdy miał możliwość podarować guru dakszinę oraz otrzymać kawałek ladu z rąk Sri Swamiego Vishwanandy.


Zanim dwudniowe uroczystości zostały zamknięte, Swamidźi poprowadził wszystkich uczestników przez medytację mającą na celu wysłanie pozytywnej energii do Matki Ziemi.



piątek, 6 marca 2015

Świątynia Banke Bihari we Wryndawanie


Wczoraj i przedwczoraj przedstawiliśmy relację z dwóch pierwszych dni pielgrzymki do Indii ze Śri Swamim Vishwanandą - do Wryndawanu.  Uczestnicy tej pielgrzymki dzielili się swoimi przeżyciami m.in. z odwiedzin wspaniałej świątyni Banke Bihari. Jest to wspaniała świątynia, dla której robimy wyjątek - przerywamy publikowanie relacji z Indii, aby przedstawić historię powstania tej świątyni.


Historia powstania świątyni Banke Bihari

Posążek Biharidźiego, zainstalowany w świątyni Banke Bihari, został podarowany Swamiemu Haridasowi przez niebiańską parę Śjama-Śjam osobiście. Odpowiadając na pragnienie czciciela, Pan ukazał się osobiście wraz ze swą boską małżonką, pozostawiając uroczy posążek zanim oboje zniknęli. 


Swami Haridas urodził się Śri Ashudhirowi i jego żonie Śrimati Gangadewi w dzień Radha Asztami w ósmym dniu drugiego (jasnego) z dwóch tygodni w miesiącu Bhadrapad w 1535 roku Wikrami (1478 n e). Urodził się w małej wiosce obecnie znanej jako Haridaspur obok Aligarh w stanie Uttar Pradesz. Jego rodowód rodzinny sięga wstecz do Śri Gargaćary. Śri Gargaćarja był kulguru (rodzinnym guru) Jadawów i w sekrecie odwiedził Brij, aby przeprowadzić namkaram samskar (ceremonię nadania imienia) dla młodego Kryszny i Balaramy na prośbę Śri Wasudewy.

Odgałęzienie rodziny emigrowało do Multan (dzisiaj w Pakistanie), ale część z nich po długich latach powróciła. Śri Aszudhir był takim emigrantem, który powrócił z Multanu osadzając się na obrzeżach Brij obok Aligarhu. Swami Haridas był inkarnacją Lality Sakhi (przyjaciel kobiety) w wewnętrznym konsorcjum Pana Kryszny. To z łatwością wyjaśnia fakt, że podczas gdy inne dzieci w jego wieku były zajęte zabawą, on był bardziej w medytacji i pismach świętych. Ożenił się w wieku odpowiednim zgodnie z jego czasem z Harimati. Nawet po ślubie Haridas pozostawał na zewnątrz ziemskich przyjemności i koncentrował się na medytacji.


Harimati była sama w sobie tak świętą duszą, że uświadamiając sobie skłonności swego męża, modliła się tak intensywnie, że wraz z ciałem została przewieziona do niebiańskiej siedziby Pana, wstępując w światło małej lampki, na oczach Haridasa. Nie pozostało po niej nic fizycznego. Wkrótce potem Haridas opuścił swoją wioskę dla Wrindawanu, który w tym czasie był gęsty lasem i wybrał sobie odosobnione miejsce, które jest znane jako Nidhiwan, aby praktykować swoją muzykę i cieszyć się wieczną błogością w medytacji. 

 Nidhiwan

Nieustannie medytował nad Nitja Ras i Nitja Bihar Pana w Nitja Wrindawanie. Jego sposobem sadhany była kompozycja i śpiewanie pieśni wychwalających Pana. W ciągu ziemskiego życia, będąc śmiertelnikiem, ułatwił sobie regularne niezakłócone wejście w Nitja Bihar i nieustannie cieszył się przyjemnością bliskości Pana. Wybrał odludny gęsty teren lasu, Kundź w Nidhiwanie, jako swoją bramę do nirwany i przebywał tam większość czasu, śpiewając, medytując i przemierzając ocean wiecznej błogości. Jego uczniowie byli ciekawi tego miejsca i pewnego dnia za zgodą Swamiego wszyscy przyszli do Kundź. Lecz zamiast coś zobaczyć, wszyscy zostali oślepieni jasnym intensywnym światłem, które wydawało się wypełniać całe to miejsce. Wiedząc o ich położeniu Swami przyszedł za nimi i po jego prośbach, Pan ukazał się osobiście wraz ze swoją boską małżonką, uprzejmie uśmiechając się i w żartobliwym nastroju, rzucając czar swego wdzięku na wszystkie obecne tam istoty. Świadkowie tego zdarzenia byli tak oczarowani pięknem Pana, że nie potrafili nawet mrugać oczami, wydawało się, że wszyscy zamienili się w kamienne posągi. 


Legenda, przekazywana przez pokolenia Goswamich, mówi, że piękno boskiej pary było takie, że nikt nie chciał stracić z zasięgu wzroku i bliskości boskości, ale co by to było za bóstwo, gdyby nie wprowadziło zwykłego śmiertelnika w omdlenie i oczarowanie wystarczające, aby zapomniał i oddał świat, i jego luksusy? Piękno boskiej pary było tak wielkie, że pomniejsi śmiertelnicy, jak ty czy ja, nie byliby w stanie znieść takiego niebiańskiego piękna. Wyczuwając to Swami Haridas poprosił ich oboje, by przyjęli pojedynczą formę, gdyż świat nie byłby w stanie udźwignąć ich wizerunku.

Poprosił Ich, aby przyjęli pojedynczą formę jak np. ghan (chmura) i damini (piorun) dając doskonałą metaforę łączącą, piękno ciemnego Pana i Jego jasnej małżonki Radhadźi. Również chciał, aby jego ukochany Pan pozostał przed ich oczyma na zawsze. Zgadzając się na jego obydwa życzenia, para zmieniła się w pojedynczy czarny, uroczy posążek, ten sam, który możemy oglądać dzisiaj w świątyni. Urok i piękno Śri Banke Bihari jest jedynym powodem dla którego, darszan w świątyni nie jest ciągły, ale przerywany opadającą kurtyną, zasłaniającą Go regularnie. Mówi się, że jeśli ktoś będzie wpatrywał się wystarczająco długo w oczy Śri Banke Bihari, to zatraci swoją własną świadomość. W taki sposób powstała fizyczna postać Pana Banke Bihari, popularnie zwanego Biharidźi. 


Odpowiedzialność sewy dla Biharidźiego została przekazana Goswamiemu Dźagannath osobiście przez Swamiego Haridasa. Goswami Dźagannath był jednym z głównych uczniów i młodszym bratem Swamiego Haridasa. Zgodnie z tradycją sewa jest wykonywana przez potomków Goswamiego Dźagannatha do dnia dzisiejszego. Początkowo bóstwo było zainstalowane w świątyni w pobliżu miejsca pierwszego pojawienia się w Nidhiwan. Nowa świątynia godna chwały Biharidźiego została zbudowana w 1862r n.e. Goswami osobiście zorganizowali środki na jej budowę. Świątynia jest sama w sobie architektoniczna perełką i jest zgodna ze współczesnym stylem Radźhastanu. Sewa dla Biharidźiego jest na swój sposób unikatowa. Jest wykonywana w trzech częściach na co dzień; śringan, radźbhog i śajan. W trakcie śringar (który obejmuje kąpiel, ubieranie i ozdabianie biżuterią taką jak korony i naszyjniki); radźbhog jest ofiarowywane przed południem, a śajan sewa (śajan znaczy spać) ofiarowywany jest w godzinach wieczornych.

Świątynia nie posiada tradycji sewy mangala (ceremonii odprawianej wcześnie rano). Swami Haridas nie popierał mangala sewy, ponieważ chciał, aby jego Pan jako dziecko, mógł całkowicie odpocząć i nie chciał przeszkadzać Mu w głębokim śnie tak wcześnie rano. Tak do dziś świątynia stoi w swojej pełnej chwale, w której mieszka Sam Pan. 

Świątynia Banke Bihari jest zatłoczona każdego dnia tysiącem turystów.

źródło:
tekst - http://www.bihariji.org/templehistory.php
zdjęcia - zasoby internetu

poniedziałek, 16 lutego 2015

Rudraksza


Ilekroć mówimy o rudrakszy, tyle razy myślimy o Śiwie i Mahaśiwaratri - święcie Śiwy, które jest obchodzone co roku bardzo uroczyście w Shree Peetha Neelaya i celebrowane przez Śri Swamiego Vishwanandę. 

Co oznacza rudraksza i co symbolizuje?

Rudraksza to właściwie dwa słowa rudra i aksza. Rudra jest imieniem Śiwy i ma wiele znaczeń. Oto jedna z najbardziej znanych interpretacji tego imienia.

 Śiwa lingam udekorowany po abhiszekamie (Śiwaratri 2010 r.)

Kiedy z czoła Brahmy pojawił się Śiwa, płakał żałośnie i Brahma nadał mu imię Rudra – ten, który płacze rozpaczliwie od rud – płakać. Natomiast w Rigwedzie określone zostało to następująco: 
 
rukh – smutek , nieszczęście
drāwajathi – usuwać, eliminować
iti – ten, który to robi
Rudra – to ten, który usuwa nieszczęście, eliminuje demony i przywraca ład.

Aksza to łza, czyli „rudraksza” to łza Śiwy. Śiwa trwał w głębokiej medytacji, medytując nad dobrem wszystkich istot, całego stworzenia. Gdy skończył, otworzył oczy i krople łez spłynęły z jego twarzy. Spadły na ziemię i przekształciły się w nasionka drzewa rudraksza. To właśnie z koralików rudrakszy zrobione są male, które okalają głowę, szyję i ramiona Śiwy. O nasionkach rudrakszy mówi się, że zawierają w sobie sekret całej ewolucji kosmosu. Mala z rudrakszy używana do medytacji pomaga osiągnąć dobra zdrowie, samokontrolę i życie bez strachu.

 Śiwa lingam udekorowany po abhiszekamie (Śiwaratri 2011 r.)

W Bhagawat Puranie napisano, że istniał kiedyś demon Maja, który był bardzo silny. Miał energię i moc taką jak Bogowie. Dumny ze swoich sił zaczął gnębić Bogów i mędrców. Nikt nie był w stanie go pokonać. Maja zbudował trzy miasta, z trzech różnych metali. Jedno było ze złota, drugie ze srebra, a trzecie z żelaza. Miasta były niezniszczalne, a cały kompleks nosił nazwę Tripur. Maja rządził nim wraz z trzema braćmi. Przybrał imię Tripurasur. Bogowie z Indrą na czele nie byli w stanie go pokonać, więc udali się po pomoc do Brahmy. Jednak Brahma tylko pokręcił głową i skierował ich do Śiwy. Wisznu też sam nie dałby rady, ale ofiarował swą pomoc. Śiwa zgodził się walczyć z ich pomocą i polecił zbudować specjalny rydwan. Rydwan miał być zrobiony z ziemi, a kołami miały być słońce i księżyc. Brahma został woźnicą Śiwy w tej walce, a Wisznu zamienił się w strzałę zniszczenia, którą Śiwa wypuści ze swego łuku. 

 Śri Swami Vishwananda, Śiwaratri 2010 rok.
 
Rydwan ruszył, a za nim podążyli wszyscy Bogowie, aby wziąć udział w walce z Tripurasurem. Śiwa znalazł miejsce, z którego mógł jedną strzałą zniszczyć jednocześnie wszystkie trzy miasta i wzmógł gniew. Gniew narastał tak, aż zapalił strzałę. Wypuścił płonącą strzałę ze swego łuku i zniszczył miasta. Bogowie zwyciężyli. Tripurasur został pokonany.
Po tak ciężkiej walce Śiwa, Wisznu i Brahma udali się w Himalaje, żeby odpocząć. Śiwa zamknął oczy i zapadł w medytację, a kiedy je otworzył z jego lotosowych oczu potoczyły się łzy!

sobota, 14 lutego 2015

Śri Swami Vishwananda mówi o Śiwie i ścieżce duchowej


Podczas każdej ceremonii, którą Śri Swami Vishwananda prowadzi, wygłasza On przemowy, które są dla nas bezcenne. Oto co powiedział o znaczeniu  Śiwaratri, ego i służbie:



"Ta miłość, którą ma Śiwa, jest łatwa do osiągnięcia. Wiecie mówimy „Śiwa bhola”, co oznacza niewinny. I poprzez tę niewinność jest On bardziej dostępny. Pewnego razu Parwati zapytała: 'Mój najdroższy Panie, nad kim medytujesz?'. A Śiwa odpowiedział: 'Moja droga, medytuję o Ramie'. 
 

Wyjaśniałem jakiś czas temu, że imię Ramy jest połączeniem „Ra” i „Am”. „Ra” to Śiwa, „Am” to Wisznu. Jak bardzo dobrze wiecie, jest taka część w pieśni, śpiewamy, że pod postacią Andźanei przybrałeś aspekt sługi, żeby służyć Panu Ramie. Przybrałeś tę formę, żeby pokazać jak wspaniałym jest bycie oddanym służbie, żeby służyć. Jak wspaniale jest zapomnieć o sobie i służyć Panu, wielbić Pana. To jest to, co reprezentuje Śiwa, to zapomnienie o dumie, on niszczy dumę. Wtedy zamieszkuje w tobie Pan, tylko Bóg. Ponieważ jest się tak skoncentrowanym na własnym ego i dumie, i to „ja” staje się bardzo duże. A im większe ono jest, tym trudniej się go pozbyć. To dlatego, gdy ktoś jest zaabsorbowany w boskiej świadomości jak Śiwa, to poczucie „ja” znika. To co się budzi to świadomość, którą jest Śiwa. Świadomość nie zostaje samą świadomością, stale rozwija się. Świadomość to Śiwa, ale rozwija się, aż osiągnie Narajanę. Dlatego jest tutaj pewna hierarchia, kiedy świadomość zatraca świadomość, ego wzrasta do superświadomości, następnie superświadomość osiąga najwyższego - absolut. 

I po to jest Śiwaratri, żeby zapomnieć o dumie i pozwolić świadomości, czystej świadomości się przebudzić."
 

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wywiad ze Śri Swamim Vishwanandą w tokijskiej telewizji


W styczniu 2015 roku Śri Swami Vishwananda po raz pierwszy odwiedził Japonię udzielając tam darszanów i satsangów w dwóch miastach - w Tokio i Nagano. Relacje z pobytu Swamiego w Japonii przedstawiliśmy na naszym blogu w kilku postach pod koniec stycznia b.r. Udzielił też dwóch wywiadów w tokijskiej telewizji.
Oto pierwszy z nich: 


Pyt.: Dobry wieczór. Proszę o przedstawienie się.
SV: Urodziłem się na Mauritiusie, mam 36 lat. Wędruję po świecie rozprzestrzeniając miłość Boga. Gdy miałem 14 lat przeżyłem doświadczenie, które zmieniło moje życie. W tym celu spotykałem się z wieloma wielkimi Mistrzami, pośród wszystkich Mistrzów, których spotkałem, był Mahawatar Babadźi, który jest moim satguru. W 2005r poprosił mnie, abym uczył ludzi Kriya jogi i rozpowszechniał ją w świecie. W 2008 r zostałem aćarją w obrządku Swamich w Śri Rangam. Jest to Waiśnawa Śri Sampradaja – wyznanie Waiśnawów. Tak więc podróżuję po świecie rozprzestrzeniając Miłość.

Pyt.: Jeżeli mówimy o Babadźim. Czy Babadźi zlecił ci tę misję?
SV: Tak. Mahawatar Babadźi, wieczny Mistrz.

Pyt.: Czy mogę zapytać o Twoją misję?
SV: Moją misją jest rozprzestrzenianie miłości Boga i przypominanie ludziom kim są. U podstawy wszyscy jesteśmy Jego częścią i to jest cel, który musimy wszyscy osiągnąć. Powrócić z powrotem do źródła.
Naszym celem, dharmą, naszym – ludzi obowiązkiem, jest kochać. I kochać nie w taki sposób, że ktoś czuje do kogoś emocje, ale głęboką Miłością, którą każdy z nas ma w sobie. Jest to Miłość, którą nawet jeśli bardzo chcielibyśmy ją wyrazić, to jest to bardzo trudne.


Pyt.: Ogólnie rzecz biorąc, miłość ludzka jest bardzo zmienna, ale słuchając tego co mówisz, przypuszczam, że Miłość o której mówisz, nie zmienia się aż tak, jest wieczna i bezwarunkowa?
SV: Tak, Miłość bezwarunkowa, nie zmienia się, ale coraz to bardziej wzrasta. To co ludzie nazywają miłością, to są tylko emocje, jak wiesz. Dla tych emocji potrzebujemy urozmaicenia. Dzisiaj kochasz kogoś,czujesz pociąg do tej osoby i wtedy mówimy: 'Tak, kocham tę osobę'. A po roku spotykamy tę osobę i mówimy: 'Czy znasz tę osobę, jaka ona jest?' 'A, o kim ty mówisz?' To już jest czas przeszły. 

Ludzie mają pewne uczucia, ale krótkotrwałe. Za to Miłość, która płonie w wewnątrz nas, w sercu; nie w fizycznym sercu, lecz w duchowym sercu, jest tym, kim jesteś w rzeczywistości. I tę Miłość i tę Miłość, każdy musi osiągnąć. I jest to możliwe by ją osiągnąć. Bycie człowiekiem nie oznacza, że jest to tylko umysł i ciało, albo tylko dusza. To jest kombinacja wszystkich trzech razem i to co je łączy to jest, wieczna Miłość. I kiedy zdamy sobie sprawę z tej Miłości, wtedy powiemy: „Tak, osiągnęliśmy coś w życiu”.
I tylko tę Miłość, możemy prawdziwie, dawać innym. Wtedy rzeczywiście możemy powiedzieć, że kogoś kochamy. A ta Miłość jest obecna wszędzie. Kiedy ją raz odkryjemy w swoim wnętrzu, w sobie, wtedy znajdziemy ją we wszystkim. Faktycznie, jest to odkrywanie na nowo, prawdziwego siebie, tylko w innym aspekcie, ponieważ bez Miłości można medytować i robić wiele duchowych praktyk, lecz jeśli nie masz Miłości, nic nie jest możliwe, wszystko jest na darmo, bezużyteczne. To jest Miłość, której nigdy się nie ma dosyć. Im bardziej kochasz tym bardziej wzrasta.

Pyt.: Być może mówiłeś, że w tej Miłości nie oczekuje się w zamian owoców, gdy się kocha.
SV: Hhm. W normalnej miłości, o której mówią ludzie, są zawsze oczekiwania. Jest to również zabezpieczenie, bo ludzie kochają ze względu na bezpieczeństwo lub ze strachu. Tymczasem w Miłości bezwarunkowej, tak nie jest. Kochasz, bo rzeczywiście czujesz to w całej swojej istocie, nie jesteś w dramacie życia, dramacie umysłu. I w tej bezwarunkowej Miłości zapomnisz o sobie, myślisz tylko o Ukochanym; zauważasz Ukochanego w całym stworzeniu, nie tylko w osobach o których myślisz, że je kochasz lub lubisz, ale dostrzegasz Go w kwiatach, zwierzętach, wszędzie. Bo jest duszą we wszystkich istotach, napełniająca je kosmiczną Miłością lub energią jeśli chcesz to tak nazwać. Ta Miłość to Jego wielkość.

Pyt.: Słuchając jak Swami mówi, mam wrażenie, że każdy z nas może osiągnąć pewien rodzaj tej bezwarunkowej Miłości, może osiągnąć pokój na świecie?
SV: Bez tej Miłości nie jest to możliwe. Ale z Miłością jest. Jeżeli tylko jedna osoba się zmieni, to spowoduje dużą zmianę poziomu. To jest dla możliwe dla każdego, aby osiągnąć tę Miłość. To jest to, kim jesteście. Bóg manifestuje się w waszym wnętrzu, jak wiesz, w formie tej Miłości.


Pyt.: W swoim codziennym życiu jesteśmy tak bardzo zajęci, aby robić jakiś rodzaj sadhany lub praktykować, ale przypuszczam, że jeśli trochę spróbujemy pomedytować, to czy jest możliwe, abyśmy znaleźli samego siebie?
SV: Tak, pomoże 5 min, 2 min pomogą, ale bardzo ważne jest, aby to robić. Bo jeśli tego nie robisz, to jesteś leniwa.

Pyt.: Nie! My możemy to robić.
SV: To nie jest wiele, jest to rzecz poświęcenia. To chęć, aby to robić.

Pyt.: Teraz chciałabym poznać słowo, które jest dla Ciebie naprawdę cenne.
SV: WIARA.