Paramahamsa Sri Swami Vishwananda – duchowy nauczyciel urodzony na Mauritiusie. Od najmłodszych lat zafascynowany Bogiem i duchowością. W młodym wieku urzeczywistnił boskość w sobie i zrozumiał cel swojego istnienia. Przybywają do niego tłumy prosząc o błogosławieństwo i radę.
Swami podróżuje po całym świecie błogosławiąc ludzi, podnosząc na duchu, przypominając o celu życia jakim jest miłość Boga i bliźniego.
Ten blog przedstawia historie związane ze Swamim, Jego nauki oraz bieżące wydarzenia.
Bhakti Marga
ROZKWIT SERCA
Zapraszamy na stronę książki "Rozkwit Serca" - kliknij w obrazek
"Maha
Gauri reprezentuje czystość naszej prawdziwej Jaźni,
która jest
bez skazy, wolna od wszelkiej nieczystości.
Kiedy osiągniemy naszą
prawdziwą Jaźń poprzez łaskę Matki, osiągamy Boga.
Maha Gauri
pomaga ludziom uwolnić się i osiągnąć mukti –
zbawienie."
– Sri Swami Vishwananda
Imię
bogini: Maha Gauri
Maha
Gauri jest formą Boskiej Matki o totalnie białej cerze. Ubrania,
które ma na sobie są również białe, pomimo że w Indiach kolor
biały jest zarezerwowany dla wdów. Biały wizerunek Maha Gauri jest
wynikiem błogosławieństwa Pana Śiwy. Po odbyciu rygorystycznej
praktyki pokuty, by dostać Śiwę za męża, Jej cera pociemniała.
Pan Śiwa, zadowolony z Jej oddania, wykąpał Ją w Gangesie, po
czym Jej cera stała się jasna. Od tamtej pory bogini znana jest
jako Maha Gauri.
Podobnie
jak Ganges sprawił, że cera Maha Gauri pojaśniała, tak też Ona
zmywa plamy swoich wielbicieli. Maha Gauri przynosi ulgę pośród
wszelkich bólów i trudów swoich wielbicieli i obdarowuje ich
ponadnaturalnym zbawieniem. Maha Gauri jest boginią, która nagradza
czyste i nieprzerwane oddanie.
Wydarzenia
wieczoru:
Ósma
noc Nawaratri była dedykowana szczególnie parom małżeńskim.
Kolejnymi punktami programu były: pudźa do Guru, pudźa
Gauri Ganesza, pudźa do Dewi, bhadźany, tańce, a
także rozdawanie prasadu przez Sri Swamiego Vishwanandę oraz
wykłady na temat formy Maha Gauri i wartości małżeństwa
(fragment poniżej).
Tej
nocy odbyła się także ceremonia zaślubin dla pięciu par. Była
to piękna ceremonia opatrzona tradycyjnymi zwyczajami hinduskiego
ślubu. Panna młoda wraz z panem młodym, związani ze sobą
kawałkiem białego materiału, obchodzili kund i Sri Swamiego
Vishwanandę siedem razy. Na koniec oboje nałożyli sobie tilaki
oraz karmili się wzajemnie prasadem.
Ósma
noc Nawaratri była naprawdę niesamowita. Wspaniale jest widzieć
świeżo zaślubione pary, mające wszystko, co potrzeba, aby
wspierać się nawzajem i robić postępy na ścieżce duchowej. To
dzięki grihastom, czyli ludziom żyjącym w świecie,
wszystko co tu robimy w Shree Peetha Nilaya jest możliwe i właśnie
dzięki temu, że żyją oni w świecie, światło Sri Swamiego
Vishwanandy może być roztaczane tam, gdzie jest najbardziej
potrzebne. Z końcem wieczoru Sri Swami Vishwananda wygłosił krótką
mowę na temat małżeństwa oraz Maha Gauri. Powiedział:
"To,
co was do siebie przyciąga, ta miłość, to bardzo stary związek.
Macie ze sobą, a właściwie wasze Atmy mają ze sobą pewien
związek. Mimo, że każda Atma jest tym samym, jej cechy oraz bagaż
karmy jest w każdym przypadku inny. I właśnie to tak was do siebie
przyciąga i sprawia, że chcecie być ze sobą. Kiedy przyjrzycie
się sobie, kiedy przeanalizujecie się jako para i wejrzycie głęboko
w tę miłość, którą się wzajemnie darzycie, zauważycie, że ta
miłość to miłość do Boga. Nie tylko na zewnątrz, ale i
wewnątrz. W tym punkcie miłość ludzka transformuje się w Miłość
Boską. Kiedy umysł spojrzy na to z wewnętrznego punktu widzenia,
zamiast z zewnętrznego, wówczas budzi się Boska Miłość i ta
Boska Miłość was przemienia.
Dlatego
właśnie jest tak wielu świętych, którzy byli w związkach
małżeńskich, utrzymując jednak Miłość do Boga na pierwszym
miejscu. Z pewnością nie byli tego świadomi od samego początku,
ale z czasem ich miłość ulegała transformacji. W takim momencie
para zaczyna się nawzajem wspierać na ścieżce duchowej. Nie
trzymają się tylko fizycznej miłości, czy zewnętrznego poczucia
bezpieczeństwa, trzymają się czegoś większego – Miłości
Boga." – Sri Swami Vishwananda
"Kalaratri
zabiera całą naszą negatywność, dzięki czemu możemy być
wolni.
Chce, abyśmy naprawdę poddali się Bogu i stali się swoją
prawdziwą Jaźnią."
– Sri Swami Vishwananda
Imię
bogini: Kalaratri
Cera
Kalaratri jest ciemna jak noc. Bogini usadowiona jest na ośle, Jej
włosy są dziko rozpuszczone, natomiast troje przenikliwych oczu
wpatruje się w przestrzeń. Kalaratri ma na sobie girlandę, która
świeci jak błyskawica. Dwie spośród czterech Jej rąk ułożone
są w mudry wyrażające nieustraszoność oraz obdarowywanie
łaskami. Pozostałe dwie trzymają żelazny sztylet i sierp
ociekający krwią.
Ciemna
cera Kalaratri symbolizuje nieskończoność. Bogini akceptuje
wszystko od swoich wielbicieli – zarówno te dobre, jak i złe
skłonności. Pochłania wszystko. Mimo, że jej forma jest
straszliwa i nadwyraz przerażająca, niekoniecznie musimy Ją
postrzegać w ten sposób. Kalaratri ma naprawdę dobre serce i Jej
działania wynikają wyłącznie z miłości do Jej dzieci. Bogini
bezustannie daje coś swoim dzieciom, aby oczyścić je i uczynić
gotowymi na osiągnięcie Boga.
Wydarzenia
wieczoru:
Siódma
noc Nawaratri dedykowana była Kalaratri – czarnej bogini,
akceptującej wszelkie nasze cechy. Większość wielbicieli ubrana
była na czarno, a ceremonie poświęcone Kalaratri miały nieco inny
charakter, niż w przypadku poprzednich bogiń. Kalaratri jest bardzo
intensywną boginią i takie też są dedykowane Jej modlitwy.
Ryszi
Tulsidasananda i ryszi Pramod poprowadzili otwierającą pudźę
do Guru, pudźę Gauri Ganesza, Kalasz do dziewięciu
bogiń oraz jagnę. W trakcie ceremonii jagny przybył
do namiotu Sri Swami Vishwananda i wygłosił krótką mowę na temat
Kalaratri. Oto, co powiedział:
"O
tym siódmym dniu Nawaratri, poświęconym Kalaratri, mówi się jako
o ciemnej nocy. Maha Dewi, w swoim ciemnym aspekcie symbolizuje
ciemny aspekt obecny wewnątrz każdego z nas. Każdy jest dosyć
świadomy swojej pozytywnej, jak i negatywnej strony. Są one częścią
życia i zawsze chodzi o to, której z tych stron się trzymamy.
Na
ścieżce duchowej Guru bezustannie przypomina, aby trzymać się
jasnej strony. Jednakże ciemna strona jest także częścią was i
wcale nie musimy jej nazywać negatywną. Tę ciemną stronę należy
przekroczyć i ją przetransformować. Obie strony są częścią was
– jak yin i yang. Światło nie może istnieć bez ciemności, a
ciemność nie może istnieć bez światła. Ale jest pewna
właściwość, która wykracza ponad te dwie. Jeśli trzymacie się
światła bądź ciemności, pozostajecie w dualizmie." – Sri
Swami Vishwananda
Jak
każdego roku, każdy ma możliwość ofiarować do stóp Kali
(Kalaratri) wodę różaną oraz olej z nasion sezamu. Gurudźi
rozpoczął ofiarowanie polewając stopy Kali wodą różaną. Kiedy
już każdy ofiarował wodę różaną, Gurudźi polał stopy Kali
olejem sezamowym i rozpoczął drugą rundę ofiarowania.
Sri
Swami Vishwananda wyjaśnił znaczenie tych ofiar oraz korzyści,
jakie przynoszą:
"Woda,
którą polewaliście stopy Tary jest po to, aby was oczyścić.
Możecie użyć tej wody – jutro możecie wziąć ją jako prasad.
Można użyć tej wody do oczyszczenia domu, waszej przestrzeni.
Można też wypić troszeczkę przed wykonaniem pudźy. Albo
można rozpryskać trochę tej wody, aby się oczyścić.
Teraz
nałożycie olej na stopy Mateczki. Módlcie się i proście Mateczkę
Bhagawati, aby zapewniła wam zdrowie i aby uzdrowiła wszystko, co w
waszym wnętrzu jest negatywne. Większość chorób ma swoje źródło
w umyśle, dlatego też należy go oczyszczać oraz uzdrawiać. Kiedy
to, co w umyśle jest uzdrowione, wówczas i ciało staje się
zdrowe. Lecz jeśli umysł wciąż jest pełen nieczystości, jeśli
wciąż jest negatywny, pełen ciemności, wtedy bardzo trudno jest o
uzdrowienie. Tak więc poproście Mateczkę ofiarowując olej do Jej
stóp, aby oczyściła wasz umysł i aby oczyściła i
przetransformowała ten olej tak, by stał się leczniczy. Potem
będziecie mogli go zabrać i używać jak maści, tak aby te
lecznicze właściwości pochodzące od Mateczki Bhagawati zniszczyły
wszelką chorobę z waszego umysłu, z waszego ciała i aby oczyściły
waszego ducha, dzięki czemu popłynie przez was łaska Śri
Kryszny." – Sri Swami Vishwananda
Druga
część wieczoru objęła klasyczny taniec indyjski, czytanie DewiMahatmja oraz spontaniczne występy bhadźanowe różnych
gości wybranych na chybił trafił. Swamidźi rzucał kwiaty zza
kurtyny i na kogo pośród tłumu spadł kwiat, ten musiał zaśpiewać
bhadźan. Noc obfitowała w przeróżne formy oddawania czci
Mateczce, a ponieważ była to noc dedykowana bogini Kalaratri,
modlitwy tego wieczoru miały swoją intensywną moc.
Kilka dni temu
przytrafił mi się zupełnie niesamowity uśmiech szczęścia -
wzięłam udział w obchodach Śiwaratri w Shree Peetha Nilaya.
Przybyłam z USA, a Swamiego spotkałam po raz pierwszy kilka
miesięcy temu. Wszystko było dla mnie dość nowe. Sądziłam, że
Śiwaratri to zwyczajne wydarzenie, a okazało się być całonocnym
niezapomnianym doświadczeniem.
W tym miejscu muszę przyznać, że zawsze trochę mnie przerażał
wizerunek Śiwy, jakkolwiek wiedziałam tylko, że był ciemno
niebieski, miał owinięte węże wokoło szyi, siedział tam, bez
ruchu, na skórze zwierzęcia i niszczył różne rzeczy. To z
pewnością dosyć ograniczone wyobrażenie. Co ciekawe moim duchowym
imieniem jest Gauri (żona Śiwy), a duchowym imieniem mojego męża
jest Śankar (dobroczynny aspekt Śiwy). Z związku z tym wydarzenie
to potencjalnie niosło wiele osobistych odniesień, pomimo tego,
moja wiedza na ten temat była zawstydzająco niewielka.
Czując, że powinnam się dowiedzieć więcej o naszych
imiennikach, dzięki mądrości kilku mieszkańców aśramu w
Springen, zdecydowałam się zdobyć trochę podstawowych informacji
nie czekając, aż Swami będzie mi wszystko wyjaśniał (jako, że
jest znany z tego, że mówi rzeczy w rodzaju: „ ...ale mówiłem
wam o tym ostatnio, więc nie będę się powtarzał...” ). Aby nie
być pozbawioną ważnych informacji zajrzałam do Just Love 3
Swamiego po to, aby lepiej
zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Jest tam kilka rozdziałów
poświęconych Śiwaratri, a Swami w nich szczegółowo wyjaśnia
znaczenie i symbolikę każdego etapu uroczystości.
Dowiedziałam się, że Śiwaratri jest poświęcone aspektowi
Boga odpowiedzialnemu za transformację. Większość ludzi myśli,
że Śiwa to ten, który niszczy (trójca Brahma - stwórca, Wisznu -
podtrzymujący, Śiwa - niszczący). Zrozumiałam pewien sekret,
który kryje on w sobie. Nie jest odpowiedzialny tylko za „koniec”,
ale to tylko dzięki niemu jest możliwy nowy początek. Jest
odpowiedzialny za transformację i dlatego jest życzliwy, szczodry,
zawsze daje.
Dowiedziałam się również, że celem poświęcania całego dnia
Śiwie i rozmyślaniu o nim jest to, aby mógł mieć miejsce w nas
proces transformacji. A wszystko po to, żeby poddać nasze umysły i
rozpuścić ego.
Święto miało trwać całą noc aż do pierwszych promieni
słońca następnego ranka. Żeby otrzymać możliwie najlepszy
rezultat, należało nie spać i wziąć udział w porannych
modlitwach o 5 rano oraz we wszystkich czterech ofiarach do lingamu
Śiwy, które rozpoczynały się w regularnych odstępach o godzinie
18, 21 o północy i o 3 nad ranem. A jeśli ktoś nie mógł, to nie
ma się czym martwić, otrzymasz korzyść zgodnie z tym na ile
MOGŁEŚ wziąć udział. (Podczas całej wizyty tutaj, nie byłam w
stanie nie pójść spać po godzinie 10 wieczorem. I doszłam do
wniosku, że nie mam szans wytrzymać. I tutaj znów z pomocą
przyszła mieszkanka aśramu i zapewniła mnie, że Swami mi pomoże.
Doszłam do wniosku, że oznacza to nieprzerwane spożycie kawy i
ciastek, i innych rzeczy. Jak mało wiedziałam ...)
Dzień rozpoczął się wcześnie, ale naprawdę wcześnie, bo o
3:30, przynajmniej dla mnie, wstałam, żeby przygotować się do
pierwszej ceremonii czyli jagny, która rozpoczynała się o
godzinie 5.
Dzień upływał na oczekiwaniu na to, co będzie się działo
tego wieczora. Od samego początku od 18 wszystkie ceremonie były
interesujące i wnoszące zrozumienie: niemal nieustanne śpiewanie
imion Śiwy i pieśni pochwalnych: godziny pudźy, jagni i
abhiszekamów; widzieliśmy Swamiego przewodzącego ceremoniom,
prowadzącego śpiew; jedliśmy prasad po każdym ofiarowaniu,
przemieszczając się z dużej świątyni falami z wielbicielami z
całego świata; a co najważniejsze ofiarowaliśmy lingamowi Śiwy -
samemu Śiwie, który był umieszczony na samym przedzie
pomieszczenia, w sposób świadomy, nasze ego i nasz ograniczony
umysł, prosząc o oczyszczenie z naszych ograniczeń.
Podczas
trwania nocy odczuwałam coraz bardziej i bardziej, że staję się
... jakby „elastyczna”, to jedyne słowo jakie mi przychodzi do
głowy. Czułam się coraz mniej skrępowana, moje zwykłe reakcje na
wszystko, co działo się wokoło, nagle znajdowały nowe opcje.
Stałam się również bardzo świadoma moich osądów na temat
innych ludzi, poczułam jak te osądy stawały się trucizną we mnie
(czy to zbieg okoliczności, że Śiwa wypił truciznę, żeby
uratować świat?). Rytm modlitw, śpiewanie bhadźanów, ofiary dla
Śiwy szczęśliwie zdawały się mieć efekt oczyszczający, który
za każdym razem stawał się coraz głębszy.
Mieszkańcy aśramu w Springen oraz goście, którzy zajmowali się
sewą, wykonywali wspaniałą pracę. Jak te ilości prasadu
nieustannie się pojawiały?
Jak i kiedy wszystko było na nowo przygotowane do następnej
ceremonii? Jak to możliwe, że pomimo setek osób,
przemieszczających się przez pomieszczenia aśramowe przez całą
noc było tak czysto? Za kulisami mieszkańcy pracowali szczęśliwie
służąc Bogu w jego ziemskich czynnościach, z oddaniem stojąc z
tyłu pomieszczenia tak, aby goście mogli zająć jak najlepsze
miejsca (Byłam pod wielkim wrażeniem i jestem ogromnie wdzięczna.
Ale tutaj nie można nikogo skomplementować, żeby nie usłyszeć
natychmiastowej odpowiedzi odwołującej się do łaski
Swamiego).
Kiedy zaczęło świtać, okazało się, że
mi się udało. I teraz kiedy o tym myślę, dochodzę do wniosku, że
to było łatwe. Więc to mieli na myśli mówiąc, że Swami mi
pomoże! W naturalny bezwysiłkowy sposób energia płynęła przez
całą noc i dała najlepszy możliwy rezultat. Czułam się lekko i
inaczej. Jakby coś się przesunęło, ale było to tak głęboko, że
nic nie można było zauważyć na powierzchni, przynajmniej jeszcze
nie ... jednak czułam w mnie coś nowego.
Śankar i ja
poszliśmy spać o 7:30 razem z porannym światłem wpadającym przez
okna i zupełnie nowym uznaniem dla Śiwy w naszych sercach.
Dziękujemy tobie Shree Peetha Nilaya oraz jesteśmy oczywiście
nieskończenie wdzięczni naszemu ukochanemu Gurudźiemu.
-
Gauri (wielbicielka z USA)
Ten post - przepiękna relacja z Maha Śiwaratri - to nasz 1000 post na tym blogu. Niech łaska Swamiego nas prowadzi przez kolejne tysiące.