Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transformacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą transformacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 października 2015

Nawaratri 2015: dzień 8, Maha Gauri Dewi


"Maha Gauri reprezentuje czystość naszej prawdziwej Jaźni,
która jest bez skazy, wolna od wszelkiej nieczystości.
Kiedy osiągniemy naszą prawdziwą Jaźń poprzez łaskę Matki, osiągamy Boga.
Maha Gauri pomaga ludziom uwolnić się i osiągnąć mukti – zbawienie."  
– Sri Swami Vishwananda


Imię bogini: Maha Gauri

Maha Gauri jest formą Boskiej Matki o totalnie białej cerze. Ubrania, które ma na sobie są również białe, pomimo że w Indiach kolor biały jest zarezerwowany dla wdów. Biały wizerunek Maha Gauri jest wynikiem błogosławieństwa Pana Śiwy. Po odbyciu rygorystycznej praktyki pokuty, by dostać Śiwę za męża, Jej cera pociemniała. Pan Śiwa, zadowolony z Jej oddania, wykąpał Ją w Gangesie, po czym Jej cera stała się jasna. Od tamtej pory bogini znana jest jako Maha Gauri.



Podobnie jak Ganges sprawił, że cera Maha Gauri pojaśniała, tak też Ona zmywa plamy swoich wielbicieli. Maha Gauri przynosi ulgę pośród wszelkich bólów i trudów swoich wielbicieli i obdarowuje ich ponadnaturalnym zbawieniem. Maha Gauri jest boginią, która nagradza czyste i nieprzerwane oddanie.


Wydarzenia wieczoru:

Ósma noc Nawaratri była dedykowana szczególnie parom małżeńskim. Kolejnymi punktami programu były: pudźa do Guru, pudźa Gauri Ganesza, pudźa do Dewi, bhadźany, tańce, a także rozdawanie prasadu przez Sri Swamiego Vishwanandę oraz wykłady na temat formy Maha Gauri i wartości małżeństwa (fragment poniżej).



Tej nocy odbyła się także ceremonia zaślubin dla pięciu par. Była to piękna ceremonia opatrzona tradycyjnymi zwyczajami hinduskiego ślubu. Panna młoda wraz z panem młodym, związani ze sobą kawałkiem białego materiału, obchodzili kund i Sri Swamiego Vishwanandę siedem razy. Na koniec oboje nałożyli sobie tilaki oraz karmili się wzajemnie prasadem.



Ósma noc Nawaratri była naprawdę niesamowita. Wspaniale jest widzieć świeżo zaślubione pary, mające wszystko, co potrzeba, aby wspierać się nawzajem i robić postępy na ścieżce duchowej. To dzięki grihastom, czyli ludziom żyjącym w świecie, wszystko co tu robimy w Shree Peetha Nilaya jest możliwe i właśnie dzięki temu, że żyją oni w świecie, światło Sri Swamiego Vishwanandy może być roztaczane tam, gdzie jest najbardziej potrzebne. Z końcem wieczoru Sri Swami Vishwananda wygłosił krótką mowę na temat małżeństwa oraz Maha Gauri. Powiedział:

"To, co was do siebie przyciąga, ta miłość, to bardzo stary związek. Macie ze sobą, a właściwie wasze Atmy mają ze sobą pewien związek. Mimo, że każda Atma jest tym samym, jej cechy oraz bagaż karmy jest w każdym przypadku inny. I właśnie to tak was do siebie przyciąga i sprawia, że chcecie być ze sobą. Kiedy przyjrzycie się sobie, kiedy przeanalizujecie się jako para i wejrzycie głęboko w tę miłość, którą się wzajemnie darzycie, zauważycie, że ta miłość to miłość do Boga. Nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz. W tym punkcie miłość ludzka transformuje się w Miłość Boską. Kiedy umysł spojrzy na to z wewnętrznego punktu widzenia, zamiast z zewnętrznego, wówczas budzi się Boska Miłość i ta Boska Miłość was przemienia.


Dlatego właśnie jest tak wielu świętych, którzy byli w związkach małżeńskich, utrzymując jednak Miłość do Boga na pierwszym miejscu. Z pewnością nie byli tego świadomi od samego początku, ale z czasem ich miłość ulegała transformacji. W takim momencie para zaczyna się nawzajem wspierać na ścieżce duchowej. Nie trzymają się tylko fizycznej miłości, czy zewnętrznego poczucia bezpieczeństwa, trzymają się czegoś większego – Miłości Boga." – Sri Swami Vishwananda


Więcej relacji z wydarzenia można znaleźć na naszej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda

wtorek, 27 października 2015

Nawaratri 2015: dzień 7, Kalaratri Dewi

 
"Kalaratri zabiera całą naszą negatywność, dzięki czemu możemy być wolni.
 Chce, abyśmy naprawdę poddali się Bogu i stali się swoją prawdziwą Jaźnią."
 – Sri Swami Vishwananda


Imię bogini: Kalaratri

Cera Kalaratri jest ciemna jak noc. Bogini usadowiona jest na ośle, Jej włosy są dziko rozpuszczone, natomiast troje przenikliwych oczu wpatruje się w przestrzeń. Kalaratri ma na sobie girlandę, która świeci jak błyskawica. Dwie spośród czterech Jej rąk ułożone są w mudry wyrażające nieustraszoność oraz obdarowywanie łaskami. Pozostałe dwie trzymają żelazny sztylet i sierp ociekający krwią.


Ciemna cera Kalaratri symbolizuje nieskończoność. Bogini akceptuje wszystko od swoich wielbicieli – zarówno te dobre, jak i złe skłonności. Pochłania wszystko. Mimo, że jej forma jest straszliwa i nadwyraz przerażająca, niekoniecznie musimy Ją postrzegać w ten sposób. Kalaratri ma naprawdę dobre serce i Jej działania wynikają wyłącznie z miłości do Jej dzieci. Bogini bezustannie daje coś swoim dzieciom, aby oczyścić je i uczynić gotowymi na osiągnięcie Boga.



Wydarzenia wieczoru:

Siódma noc Nawaratri dedykowana była Kalaratri – czarnej bogini, akceptującej wszelkie nasze cechy. Większość wielbicieli ubrana była na czarno, a ceremonie poświęcone Kalaratri miały nieco inny charakter, niż w przypadku poprzednich bogiń. Kalaratri jest bardzo intensywną boginią i takie też są dedykowane Jej modlitwy.


Ryszi Tulsidasananda i ryszi Pramod poprowadzili otwierającą pudźę do Guru, pudźę Gauri Ganesza, Kalasz do dziewięciu bogiń oraz jagnę. W trakcie ceremonii jagny przybył do namiotu Sri Swami Vishwananda i wygłosił krótką mowę na temat Kalaratri. Oto, co powiedział:

"O tym siódmym dniu Nawaratri, poświęconym Kalaratri, mówi się jako o ciemnej nocy. Maha Dewi, w swoim ciemnym aspekcie symbolizuje ciemny aspekt obecny wewnątrz każdego z nas. Każdy jest dosyć świadomy swojej pozytywnej, jak i negatywnej strony. Są one częścią życia i zawsze chodzi o to, której z tych stron się trzymamy.

Na ścieżce duchowej Guru bezustannie przypomina, aby trzymać się jasnej strony. Jednakże ciemna strona jest także częścią was i wcale nie musimy jej nazywać negatywną. Tę ciemną stronę należy przekroczyć i ją przetransformować. Obie strony są częścią was – jak yin i yang. Światło nie może istnieć bez ciemności, a ciemność nie może istnieć bez światła. Ale jest pewna właściwość, która wykracza ponad te dwie. Jeśli trzymacie się światła bądź ciemności, pozostajecie w dualizmie." – Sri Swami Vishwananda


Jak każdego roku, każdy ma możliwość ofiarować do stóp Kali (Kalaratri) wodę różaną oraz olej z nasion sezamu. Gurudźi rozpoczął ofiarowanie polewając stopy Kali wodą różaną. Kiedy już każdy ofiarował wodę różaną, Gurudźi polał stopy Kali olejem sezamowym i rozpoczął drugą rundę ofiarowania.

Sri Swami Vishwananda wyjaśnił znaczenie tych ofiar oraz korzyści, jakie przynoszą:

"Woda, którą polewaliście stopy Tary jest po to, aby was oczyścić. Możecie użyć tej wody – jutro możecie wziąć ją jako prasad. Można użyć tej wody do oczyszczenia domu, waszej przestrzeni. Można też wypić troszeczkę przed wykonaniem pudźy. Albo można rozpryskać trochę tej wody, aby się oczyścić.

Teraz nałożycie olej na stopy Mateczki. Módlcie się i proście Mateczkę Bhagawati, aby zapewniła wam zdrowie i aby uzdrowiła wszystko, co w waszym wnętrzu jest negatywne. Większość chorób ma swoje źródło w umyśle, dlatego też należy go oczyszczać oraz uzdrawiać. Kiedy to, co w umyśle jest uzdrowione, wówczas i ciało staje się zdrowe. Lecz jeśli umysł wciąż jest pełen nieczystości, jeśli wciąż jest negatywny, pełen ciemności, wtedy bardzo trudno jest o uzdrowienie. Tak więc poproście Mateczkę ofiarowując olej do Jej stóp, aby oczyściła wasz umysł i aby oczyściła i przetransformowała ten olej tak, by stał się leczniczy. Potem będziecie mogli go zabrać i używać jak maści, tak aby te lecznicze właściwości pochodzące od Mateczki Bhagawati zniszczyły wszelką chorobę z waszego umysłu, z waszego ciała i aby oczyściły waszego ducha, dzięki czemu popłynie przez was łaska Śri Kryszny." – Sri Swami Vishwananda

Druga część wieczoru objęła klasyczny taniec indyjski, czytanie Dewi Mahatmja oraz spontaniczne występy bhadźanowe różnych gości wybranych na chybił trafił. Swamidźi rzucał kwiaty zza kurtyny i na kogo pośród tłumu spadł kwiat, ten musiał zaśpiewać bhadźan. Noc obfitowała w przeróżne formy oddawania czci Mateczce, a ponieważ była to noc dedykowana bogini Kalaratri, modlitwy tego wieczoru miały swoją intensywną moc.




Więcej relacji z wydarzenia można znaleźć na naszej stronie na Facebooku: https://www.facebook.com/SriSwamiVishwananda

niedziela, 1 marca 2015

Śiwaratri - po raz pierwszy w życiu


Moje pierwsze Śiwaratri, 17-18 lutego 2015

Kilka dni temu przytrafił mi się zupełnie niesamowity uśmiech szczęścia - wzięłam udział w obchodach Śiwaratri w Shree Peetha Nilaya. Przybyłam z USA, a Swamiego spotkałam po raz pierwszy kilka miesięcy temu. Wszystko było dla mnie dość nowe. Sądziłam, że Śiwaratri to zwyczajne wydarzenie, a okazało się być całonocnym niezapomnianym doświadczeniem.


W tym miejscu muszę przyznać, że zawsze trochę mnie przerażał wizerunek Śiwy, jakkolwiek wiedziałam tylko, że był ciemno niebieski, miał owinięte węże wokoło szyi, siedział tam, bez ruchu, na skórze zwierzęcia i niszczył różne rzeczy. To z pewnością dosyć ograniczone wyobrażenie. Co ciekawe moim duchowym imieniem jest Gauri (żona Śiwy), a duchowym imieniem mojego męża jest Śankar (dobroczynny aspekt Śiwy). Z związku z tym wydarzenie to potencjalnie niosło wiele osobistych odniesień, pomimo tego, moja wiedza na ten temat była zawstydzająco niewielka.

Czując, że powinnam się dowiedzieć więcej o naszych imiennikach, dzięki mądrości kilku mieszkańców aśramu w Springen, zdecydowałam się zdobyć trochę podstawowych informacji nie czekając, aż Swami będzie mi wszystko wyjaśniał (jako, że jest znany z tego, że mówi rzeczy w rodzaju: „ ...ale mówiłem wam o tym ostatnio, więc nie będę się powtarzał...” ). Aby nie być pozbawioną ważnych informacji zajrzałam do Just Love 3 Swamiego po to, aby lepiej zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Jest tam kilka rozdziałów poświęconych Śiwaratri, a Swami w nich szczegółowo wyjaśnia znaczenie i symbolikę każdego etapu uroczystości.

Dowiedziałam się, że Śiwaratri jest poświęcone aspektowi Boga odpowiedzialnemu za transformację. Większość ludzi myśli, że Śiwa to ten, który niszczy (trójca Brahma - stwórca, Wisznu - podtrzymujący, Śiwa - niszczący). Zrozumiałam pewien sekret, który kryje on w sobie. Nie jest odpowiedzialny tylko za „koniec”, ale to tylko dzięki niemu jest możliwy nowy początek. Jest odpowiedzialny za transformację i dlatego jest życzliwy, szczodry, zawsze daje.


Dowiedziałam się również, że celem poświęcania całego dnia Śiwie i rozmyślaniu o nim jest to, aby mógł mieć miejsce w nas proces transformacji. A wszystko po to, żeby poddać nasze umysły i rozpuścić ego.

Święto miało trwać całą noc aż do pierwszych promieni słońca następnego ranka. Żeby otrzymać możliwie najlepszy rezultat, należało nie spać i wziąć udział w porannych modlitwach o 5 rano oraz we wszystkich czterech ofiarach do lingamu Śiwy, które rozpoczynały się w regularnych odstępach o godzinie 18, 21 o północy i o 3 nad ranem. A jeśli ktoś nie mógł, to nie ma się czym martwić, otrzymasz korzyść zgodnie z tym na ile MOGŁEŚ wziąć udział. (Podczas całej wizyty tutaj, nie byłam w stanie nie pójść spać po godzinie 10 wieczorem. I doszłam do wniosku, że nie mam szans wytrzymać. I tutaj znów z pomocą przyszła mieszkanka aśramu i zapewniła mnie, że Swami mi pomoże. Doszłam do wniosku, że oznacza to nieprzerwane spożycie kawy i ciastek, i innych rzeczy. Jak mało wiedziałam ...)

Dzień rozpoczął się wcześnie, ale naprawdę wcześnie, bo o 3:30, przynajmniej dla mnie, wstałam, żeby przygotować się do pierwszej ceremonii czyli jagny, która rozpoczynała się o godzinie 5.

Dzień upływał na oczekiwaniu na to, co będzie się działo tego wieczora. Od samego początku od 18 wszystkie ceremonie były interesujące i wnoszące zrozumienie: niemal nieustanne śpiewanie imion Śiwy i pieśni pochwalnych: godziny pudźy, jagni i abhiszekamów; widzieliśmy Swamiego przewodzącego ceremoniom, prowadzącego śpiew; jedliśmy prasad po każdym ofiarowaniu, przemieszczając się z dużej świątyni falami z wielbicielami z całego świata; a co najważniejsze ofiarowaliśmy lingamowi Śiwy - samemu Śiwie, który był umieszczony na samym przedzie pomieszczenia, w sposób świadomy, nasze ego i nasz ograniczony umysł, prosząc o oczyszczenie z naszych ograniczeń.

Podczas trwania nocy odczuwałam coraz bardziej i bardziej, że staję się ... jakby „elastyczna”, to jedyne słowo jakie mi przychodzi do głowy. Czułam się coraz mniej skrępowana, moje zwykłe reakcje na wszystko, co działo się wokoło, nagle znajdowały nowe opcje. Stałam się również bardzo świadoma moich osądów na temat innych ludzi, poczułam jak te osądy stawały się trucizną we mnie (czy to zbieg okoliczności, że Śiwa wypił truciznę, żeby uratować świat?). Rytm modlitw, śpiewanie bhadźanów, ofiary dla Śiwy szczęśliwie zdawały się mieć efekt oczyszczający, który za każdym razem stawał się coraz głębszy.

Mieszkańcy aśramu w Springen oraz goście, którzy zajmowali się sewą, wykonywali wspaniałą pracę. Jak te ilości prasadu nieustannie się pojawiały? Jak i kiedy wszystko było na nowo przygotowane do następnej ceremonii? Jak to możliwe, że pomimo setek osób, przemieszczających się przez pomieszczenia aśramowe przez całą noc było tak czysto? Za kulisami mieszkańcy pracowali szczęśliwie służąc Bogu w jego ziemskich czynnościach, z oddaniem stojąc z tyłu pomieszczenia tak, aby goście mogli zająć jak najlepsze miejsca (Byłam pod wielkim wrażeniem i jestem ogromnie wdzięczna. Ale tutaj nie można nikogo skomplementować, żeby nie usłyszeć natychmiastowej odpowiedzi odwołującej się do łaski Swamiego).

Kiedy zaczęło świtać, okazało się, że mi się udało. I teraz kiedy o tym myślę, dochodzę do wniosku, że to było łatwe. Więc to mieli na myśli mówiąc, że Swami mi pomoże! W naturalny bezwysiłkowy sposób energia płynęła przez całą noc i dała najlepszy możliwy rezultat. Czułam się lekko i inaczej. Jakby coś się przesunęło, ale było to tak głęboko, że nic nie można było zauważyć na powierzchni, przynajmniej jeszcze nie ... jednak czułam w mnie coś nowego.

Śankar i ja poszliśmy spać o 7:30 razem z porannym światłem wpadającym przez okna i zupełnie nowym uznaniem dla Śiwy w naszych sercach. Dziękujemy tobie Shree Peetha Nilaya oraz jesteśmy oczywiście nieskończenie wdzięczni naszemu ukochanemu Gurudźiemu.

- Gauri (wielbicielka z USA)



Ten post - przepiękna relacja z Maha Śiwaratri - to nasz 1000 post na tym blogu. Niech łaska Swamiego nas prowadzi przez kolejne tysiące.