Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Narajena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Narajena. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 lipca 2015

Jagna do Maha Lakszmi ze Sri Swamim Vishwanandą


Niedługo, bo już 10-12 lipca, będziemy obchodzić 10 rocznicę powstania fundacji Bhakti Marga, której założycielem jest Sri Swami Vishwananda. Swami celebruje w ciągu roku bardzo wiele ceremonii - abiszekamy, jagnie, udziela darszanów i satsangów na całym świecie.

Oto relacja z jednej z największych ceremonii - jagny do Maha Lakszmi, która odbyła się w dniach 9 i 10 maja 2015r. w Shree Peetha Nilaya, głównej siedzibie Bhakti Margi.


Ponad 300 osób zebrało się w Shree Peetha Nilaya, aby wziąć udział w jagnie do Maha Lakszmi ze Sri Swamim Vishwanandą. Wydarzanie odbyło się w idealnym czasie, gdyż zbiegło się z niedzielnym międzynarodowym Dniem Matki. Słodycz Boskiej Matki była odczuwalna przez cały weekend, wypełniając nasze serca miłością i radością!

Dzień pierwszy, 9 maja

W sobotę rano Sri Swami Vishwananda otworzył ceremonię bardzo interesującym wykładem o Maha Lakszmi. Najważniejsze fragmenty z tej wypowiedzi będą opublikowane w następnym poście tym na blogu. Uroczystości rozpoczęły się guru pudźą, potem miała miejsce kalasz pudźa oraz jagna odprawiana w trzech kundach równocześnie.


Guru pudźa



Kalasz pudźa







Specjalna mantra do intonowania podczas jagny została przekazana przez Sri Swamiego Vishwanandę.

Ceremonie zakończyły się arati, lecz podczas gdy obecni podchodzili po darszan do Maha Lakszmi, Sri Swami Vishwananda poprowadził najwspanialszy kirtan tego dnia.





W pewnym momencie Swami wziął miseczkę z wodą w ołtarza i zaczął nią obdarowywać obecnych:


Na koniec każdy mógł poczęstować się przepysznym prasadem.


Dzień drugi, 10 maja

W niedzielę rano ceremonie rozpoczął abiszekam na padukach guru, a po nim odbyła się kalasz pudźa. Następnie rozpalono ogień w trzech kundach i rozpoczęła się jagna. Sri Swami Vishwananda przybył przynosząc ze sobą mandir ze swoimi prywatnymi murti i umieścił je na tacy przygotowanej do abiszekamu.



Na koniec jagny każdy miał możliwość ofiarować kokos do ognia. Kokos symbolizuje ego i Sri Swami Vishwananda ponownie nam przypomniał, że ogień reprezentuje usta Narajany.


Po jagnie Śri Swami Vishwananda ofiarował abiszekam kilku swoim osobistym murti oraz jednym z głównych murti w Shree Peetha Nilaya – Shree Dhanaa Karshana Shree Mahalakshmi Sahita Shree Kuberaya.


Na koniec abiszekamu Swamidźi przyozdobił biżuterią murti reprezentujące Maha Lakszmi, a potem spryskał wodą z kalasza Ją oraz pozostałe murti.


Sri Swami Vishwananda wykonuje ofiarę z mantrą puszpam oraz arati do Maha Lakszmi

Po arati obecni mogli podejść po darszan do ołtarza. Każdy miał możliwość podarować guru dakszinę oraz otrzymać kawałek ladu z rąk Sri Swamiego Vishwanandy.


Zanim dwudniowe uroczystości zostały zamknięte, Swamidźi poprowadził wszystkich uczestników przez medytację mającą na celu wysłanie pozytywnej energii do Matki Ziemi.



piątek, 28 listopada 2014

Siedem dni Nieba!


Śri Swami Vishwananda z wizytą w Bellingham Waszyngton, USA

Po miesiącach planowania, przygotowań marzenie spełniło się o północy we wtorek 28 października. Wtedy to, po sześcioletniej przerwie, mała grupa wielbicieli z Bellingham w Waszyngtonie powitała Gurudźiego.


Był On witany wielkimi uśmiechami, falami entuzjazmu oraz śpiewem Om Namo Narajenaje. Następnie został przewieziony do domu Varahi i Kailasha, żeby spędzić tam przepiękny pełen świętowania tydzień.

Jabłonka przy świątyni zakwitła tuż przed przyjazdem Swamiego – na długo przed sezonem!

Kiedyś miejscowy wielbiciel powiedział: „To jest cudowne doświadczenie, gdy widzi się guru po raz pierwszy. Kiedy nasze oczy się spotkały na lotnisku wiedziałem, że moje serce nie będzie nigdy takie jak wcześniej. Przemienił mnie, otworzył moje serce jak różę, płatek po płatku”.

We wtorek, 180 osób wzięło udział w trzy i pół godzinnym satsangu oraz niespodziewanym darszanie.


Niemal połowa obecnych była z miasta, reszta przybyła z tak odległych miejsc jak Niemcy, Nowa Anglia, Meksyk, Floryda, Hawaje, Kalifornia czy Kanada. Swami mówił nade wszystko o miłości jako najpotężniejszej sile we wszechświecie i obrazowo przedstawił, że większe znaczenie ma skupianie się na połączeniu z Bogiem i na dobroci niż na ocenianiu innych. Uczestnicy relacjonowali jak bardzo głęboko byli poruszeni, oraz że wydarzyło się w nich coś bardzo ważnego.


Miejscowi wielbiciele zostali pobłogosławieni wielką dawką miłości, jedności i pokoju, a goście z bliska i daleka przybyli, aby razem wesprzeć wszystkie wydarzenia datkami, zakupami, gotując, wykonując dekoracje, girlandy, ustawiając wszystko i sprzątając przed i po. Nowy wielbiciel stwierdził, że „światło miłości jakim emanował Gurudźi wzmocniło i ożywiło społeczność w taki sposób, że było to widoczne i namacalne” i dalej zauważył, że „stworzył taką obecność otwartego serca w każdej osobie, że z pewnością ona tam pozostanie i będzie wzrastać”.

ostatnie zdjęcie: Swamidźi pod koniec darszanu dał urodzinowe błogosławieństwo trzem wielbicielom

W sobotę odbyła się inauguracja świątyni Shrinivas, czyli „domu Lakszmi”. Przepiękne murti Lakszmi i Narajany dostały imię Dinabandu, imię to oznacza “przyjaciel ubogich”.
Murti gotowe do zainstalowania

odcisk stóp Gurudźiego

Na ceremonie składały się guru pudźa do Swamidźiego, kalasz pudźa, homa, abiszekam oraz darszan ożywionych i zainstalowanych Bóstw.

Karan, który pochodzi z Bellingham, a teraz mieszka w SPN w aśramie, krótko opowiada o swoich przeżyciach z Niemiec


guru pudźa i pada abiszekam


Po guru pudźy Śri Swami Vishwananda wyjaśnił obecnym ludziom znaczenie imion Bóstw i to jak łaska Pana jest zawsze obecna – tak aby ludzie, którzy są ubodzy w duchowość byli zawsze uskrzydlani i wspierani poprzez Boga działającego w ich życiu. 


To było prawdziwie niezwykłe, być świadkiem wyraźnej transformacji kamienia w wibrujące życiem twarze i energię murti. Zdawały się one przybrać odrębne osobowości. 


Następnego dnia Lakszmi rzuciła różę, która była „dzwonkiem” w jej girlandzie pudźarinowi, który wykonywał poranną pudźę, później tego samego dnia jedna z róż cudownym sposobem przemieściła się i uformowała nowy „dzwonek” w girlandzie Dewi! A kilka dni później, oboje Ona i Narajana zaczęli manifestować olej z oczu i twarzy!


Gurudźi miał wyjechać według planu w niedzielę rano, ale zrobił nam wszystkim niespodziankę i przedłużył swój pobyt o następne trzy dni. Wielbiciele, którzy zostali pobłogosławieni tymi dodatkowymi dniami, zostali przepełnieni wieloma cennymi chwilami, które będą żyły w naszych sercach przez lata.

Swami przygotował specjalne danie pochodzące z Mauritiusa dla wszystkich wielbicieli


grał w grę Bhakti Memo


Springen łaczy się z Bellingham, ażeby zobaczyć co u Swamiego

Satsang o Krysznie i Sudamie

Swami sprawił nam zaszczyt improwizowanymi satsangami, na temat Guru Gity i drugi, który spowodował, że łzy poleciały nam z oczu, o Sudamie i Krysznie. Spędziliśmy całe godziny aż do nocy śpiewając razem bhadźany, tańcząc i opowiadając sobie nawzajem osobiste historie. A jednym z ulubionych momentów były kameralne obiady, kiedy to Gurudźi gotował dla nas.


Swami był niesamowicie dostępny i sprawił tak wiele cudów podczas swojej wizyty. Pomimo tego, że dni są krótsze, bo zbliża się zima, doświadczyliśmy więcej światła niż zwykle. Chaos i ciemność Kali Jugi świata zewnętrznego zniknęły, kiedy On pobłogosławił nas luksusem łatwiejszego postrzegania światła Boga. Wielu z nas nie miało doświadczenia w przebywaniu w bliskiej relacji z guru, a On był wielkoduszny i cierpliwy mimo naszej naiwności, po prostu uśmiechał się, potrząsał głową tak, jakby rozmawiał z małymi dziećmi. Zostaliśmy tak bardzo pobłogosławieni i na zawsze odmienieni dzięki Jego kochającej obecności, dzięki szczodremu darowi jakim jest Jego czas, mądrość i łaska.

Historii jest wiele, tutaj przedstawiamy kilka refleksji z naszego niezwykłego tygodnia z Gurudźim. Ci, którzy mają oczy do patrzenia i uszy do słuchania otrzymali nowy wgląd w to, jak być w relacji z Bogiem, ze Swamim jako guru i wzajemnie. Pewien młody człowiek był pod takim wrażeniem siły prostych prawd Gurudźiego, pomogło mu to przestać nadmiernie analizować i komplikować, poczuł, że może po prostu być w „teraz”. Gość z Ohio był najbardziej poruszony refleksją Swamidźiego: „pomimo że Stany Zjednoczone posiadają wszelkie dobra materialne, jesteśmy duchowymi bankrutami i jeśli chcemy nadać naszemu życiu znaczenie i doświadczać pokoju, to pomoże nam poświęcenie swojego życia Bogu i służba ludzkości”. Kilka nowych osób przybyło na pierwszą sesję kręgu śpiewania OM w nowo otwartej świątyni. Ci którzy brali w niej udział zauważyli, że był to najmocniejszy śpiew jakiego doświadczyli. Nasza miejscowa sanga (grupa) jest podekscytowana i jeszcze mocniej postanowiła dzielić się naukami Swamiego i dawać w nadchodzących latach naszej większej społeczności jeszcze więcej miłości, jedności i cierpliwości.

Swamidźi poprosił, żeby umieścić figurę Św. Franciszka na drzewie, tuż obok świątyni

Gotowy do umocowania na stałe

Swami powiedział, że jego sposób patrzenia na osoby z Ameryki zmienił się po wizycie w Bellingham. Na prawdę podobało mu się, jak wszyscy razem przybyli na te wydarzenia oraz sposób w jaki reagowali na Jego satsangi. Jest naszą najszczerszą nadzieją, że z naszą nową świątynią, naszym oddaniem i większym zrozumieniem naszej misji, Gurudźi będzie chętnie i często wracał do Stanów Zjednoczonych.

Dźej Gurudew!