Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łaska Boga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łaska Boga. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 grudnia 2014

Wzrastanie ponad ograniczenia



"Przede wszystkim życzę wam wesołych świąt Bożego Narodzenia. Mam nadzieję, że ci, którzy nie mogli tu być, cudownie spędzili ten świąteczny czas, pełni radości i szczęścia. Jak powiedziałem kilka dni temu, to czas zmian; to czas, w którym musimy się zmienić i zacząć być odpowiedzialni. Dopóki nie bierzemy odpowiedzialności, osłabiamy się. Często możemy zauważyć, że pozwalamy, aby umysł nad nami dominował. Mówicie: >>Swamidźi, staramy się, jak umiemy, ale nie udaje się nam<<. Dlaczego? Bardzo dobrze wiemy, po co tu jesteśmy. Bardzo dobrze wiemy, czego szukamy. Wszystko to jest w nas, więc czemu umysł wciąż nas niepokoi? Dlaczego tak trudno jest go puścić? To proste – bo lubimy swoje ograniczenia. Właśnie dlatego.


Lubimy się ograniczać i tańczyć w tym ograniczeniu. Dlatego gdy robimy samoanalizę, widzimy swoje ograniczenia. Ale głęboko w nas jest jeszcze inny głos, który mówi: >>Hej, musisz się obudzić! Istnieje coś potężniejszego niż to.<< 
A ograniczenia umysłu pokazują, że to już wszystko. Jesteśmy w swojej własnej grze i nie chcemy z niej wyskoczyć. Zamykamy się w klatce jak zwierzę i biegamy z jednego kąta w drugi. Potem wracamy ponownie w to samo miejsce. Pozwalamy w ten sposób, aby umysł przyćmiewał prawdziwą Jaźń, jednak od czasu do czasu, dzięki łasce Boga czy Boskiej Matki, pojawiają się promienie słońca, brama otwiera się i wychodzicie na zewnątrz. Ale wtedy ze strachu z powrotem wbiegacie do środka. Dokąd was to zaprowadzi?


Spójrzcie ograniczeniom głęboko w oczy i pozwólcie im odejść. Dopóki nie spojrzycie im głęboko w oczy i sami się z nimi nie zmierzycie, stale będziecie w tej grze. Chyba że to lubicie – nie wiem. Macie wolny wybór. Prawdziwy wybór, który w was jest, pokona to, o czym myślicie jak o ograniczeniu. Pokonajcie te ograniczenia, stawcie im czoła; nie bójcie się! Zacznijcie najpierw od małych rzeczy. Znacie siebie. Wiecie, że Bóg zawsze się o was zatroszczy. 


My istoty ludzkie, które posiadają więcej niż zwierzęta, lubimy się degradować. Lubimy stawiać się na gorszej pozycji. Najwyższy czas, aby przekroczyć to ograniczenie. Już czas, abyście naprawdę obudzili to, co macie w sobie. Ilu z was nie robi czegoś z obawy o to, co ludzie pomyślą? Wielu. W ten sposób się ograniczacie. Bądźcie wolni! Wasze wnętrze o to woła – abyście stali się wolni, uczyli się i szli naprzód. Życie jest najpiękniejszym co Bóg wam dał. Nie marnujcie go, ponieważ pod koniec, kiedy życie będzie opuszczać wasze ciało, spojrzycie wstecz i powiecie: >>O mój Boże, przegapiłem tyle wyborów, tyle szans, które Bóg mi zsyłał.<<

Wybór co do tego, czy być zaślepionym, czy widzieć, należy do was. Jak tego dokonać? Codziennie praktykujecie swoją sadhanę, prawda? Praktyka duchowa pomaga się wyzwolić od umysłu, pomaga nie być spętanym przez jego ograniczenia.

Życzę wam też szczęśliwego Nowego Roku! Miejmy nadzieję, że w następnym roku będzie wśród was wielu joginów. Cóż, dobrze jest mieć nadzieję. Musimy stale ją mieć!"

- Śri Swami Vishwananda, darszan, Shree Peetha Nilaya, Springen, 26 grudnia 2009 roku


Pełna wypowiedź Śri Swamiego Vishwanandy z tego darszanu (jak i z wielu innych wygłoszonych przez Swamiego na całym świecie) znajduje się w książce "Just Love 2 - Po Prostu kochaj. Esencja wszystkiego."


Ta książka jest już dostępna w języku polskim. Aby ją kupić wyślij e-mail na adres: mahen108om@gmail.com.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Tajemnica kryjąca się za narodzinami Chrystusa (cz. 2)



"Tak długo jak człowiek się nie zrealizował lub nie wie, że pochodzi od Boga, mówi się, że wciąż jest zwierzęciem, nawet jeśli ma ludzkie ciało. Bardzo często będziecie widzieć ludzi zachowujących się i myślących w taki sam sposób jak zwierzęta. Wtedy pytasz sam siebie, jak ktoś może nazywać taką osobę istotą ludzką? To jest niższy stan ewolucji duszy, w którym stan zwierzęcy jest wciąż bardzo obecny. Niemniej jednak, jeśli otworzą swoje ramiona i naprawdę zawołają boską łaskę, Bóg z całą pewnością ich nią obdarzy. Wiedzcie jedną rzecz, że wszystko dzieje się poprzez boską wolę, dla każdego, aby zrealizować Boga pierwszym krokiem jest ruszyć i zmienić zwierzęce cechy na poszukiwanie tego, kim naprawdę jesteście. Poprzez pozbycie się zwierzęcych cech, człowiek wzrasta wyżej. Wpierw wznosi się do narodzin jako istota ludzka, następnie do boskości - gdzie człowiek uświadamia sobie żywą jedność z Bogiem. Po to właśnie przyszedł Chrystus, zamanifestował się, aby pokazać drogę i to, że jest to możliwe.


Niemniej jednak, nawet z tymi wszystkimi cechami jakie macie, to również jest łaska Boga, a Bóg tęskni za wami w ten sam sposób, w jaki wy tęsknicie za nim. On czyni wszystko możliwym w taki sposób, abyście mogli go osiągnąć. Sprawił że go poznaliście, sprawił że go poszukujecie, sprawił że go pragniecie, aż w końcu zrozumiecie, że jest z wami. To dlatego właśnie w psalmie 104 powiedziane jest 'Rozmyślajcie o Panu i Jego potędze, szukajcie zawsze Jego oblicza!' To jest to co mówi psalm 104 - człowiek powinien bez ustanku poszukiwać Boga. Nawet jeśli po prostu to wiesz, wiedza jest tylko jednym krokiem, pierwszym krokiem. Wszyscy wiedzą, tak, kiedykolwiek zapytasz: 'Skąd pochodzisz?', odpowiadasz 'Tak, pochodzimy od Boga', lecz wiedzieć, to pierwszy krok. Od wiedzy następnie musicie przejść do myślenia o tym. Po trzecie, musicie poprosić Boga o łaskę, abyście mogli zrealizować ten stan. 
Wiedzcie jedną rzecz, wszystko dzieje się poprzez jego łaskę. Ze swojej strony możesz dawać z siebie wszystko, musisz czynić wysiłki, ponieważ bez nich nic się nie stanie. Zmiany następują jedynie wtedy, gdy czynisz swoje starania, jeśli po prostu usiądziesz i powiesz 'Och, wiesz, staram się jak mogę, lecz to nie działa' i wtedy to się nie stanie, ponieważ nie dałeś z siebie całkowicie wszystkiego. Jeśli natomiast dasz z całkowicie wszystko co tylko możesz, wtedy to się stanie.

Arati po abhiszekamie dzieciątka Jezus - obchody Bożego Narodzenia w 2013 roku w Shree Peetha Nilaya, Springen (Niemcy) - połączenie tradycji chrześcijańskiej i hinduskiej

Jeśli weźmiecie kolejną wypowiedź z Jana, rozdział 14, Chrystus powiedział 'Mój Ojciec jest we mnie.' Znacie ten fragment? 'Mój ojciec jest we mnie, ja jestem w moim ojcu i ja jestem w was wszystkich.' Co oznacza, On przenika wszystko, Bóg przenika wszystko. I tak naprawdę jest jedynie On, jeśli tylko dojdziecie do punktu realizacji, On jest jedynym, który działa. Jednak aby dojść do tego punktu - wszyscy to wiedzą, tak, możecie o tym przeczytać, możecie o tym mówić, jednak urzeczywistnić to - bardzo często ludzie wybiera leniwą ścieżkę. Nie dają z siebie wszystkiego. To dlatego ta tęsknota i całe to pragnienie Boga jest bardzo łagodne. Ponieważ gdy naprawdę pragniesz Boga, nie może odmówić przyjścia do ciebie. Nie może odmówić zamanifestowania się poprzez ciebie. Zrobi to. W taki sam sposób w jaki wybrał, aby zamanifestować się jako Jezus, którego nazywamy Jezusem Chrystusem. Zdecydował, aby się zamanifestować i pokazać, że człowiek jest boski i że Bóg wszystko przenika. 

Jeśli przyjrzycie się świętym, których widzicie dookoła siebie, nie tylko w chrześcijaństwie - w hinduizmie czy w islamie, we wszystkich religiach jest tak samo. Szczere pragnienie, aby zrealizować jedność z Bogiem. Nie chodzi o mówienie 'Ok, kocham Boga.; Wszyscy kochają Boga. Jestem pewien, że wszyscy kochają Boga, jednak stopień miłości jest inny. Musicie zrozumieć, że tak długo będziemy kochać Boga w bardzo niskiej częstotliwości, boskość również manifestować się będzie w bardzo niskiej częstotliwości. Jednak jeśli postanowimy kochać Boga jako tęsknotą za boskością, lub powiedziałbym nawet, nie tęsknotą, a pragnieniem jedynie Jego, w pełni - zamanifestuje się wtedy w swojej pełni. Oczywiście to zajmuje trochę czasu. Nie możecie powiedzieć 'Och, Swami, dzisiaj o tym mówiłeś, jutro to się stanie' lub usiąść i przez tydzień mówić 'Kocham Boga, kocham Boga, kocham Boga.' Wiecie, to nie stanie się w taki sposób. To zajmie nieco czasu, jednak to się stanie." 

- fragment wypowiedzi Śri Swamiego Vishwanandy podczas Bożego Narodzenia w Shree Peetha Nilaya, Niemcy, 24 grudnia 2010r. (pełny tekst jest opublikowany w książce Just Love 3).

piątek, 28 listopada 2014

Siedem dni Nieba!


Śri Swami Vishwananda z wizytą w Bellingham Waszyngton, USA

Po miesiącach planowania, przygotowań marzenie spełniło się o północy we wtorek 28 października. Wtedy to, po sześcioletniej przerwie, mała grupa wielbicieli z Bellingham w Waszyngtonie powitała Gurudźiego.


Był On witany wielkimi uśmiechami, falami entuzjazmu oraz śpiewem Om Namo Narajenaje. Następnie został przewieziony do domu Varahi i Kailasha, żeby spędzić tam przepiękny pełen świętowania tydzień.

Jabłonka przy świątyni zakwitła tuż przed przyjazdem Swamiego – na długo przed sezonem!

Kiedyś miejscowy wielbiciel powiedział: „To jest cudowne doświadczenie, gdy widzi się guru po raz pierwszy. Kiedy nasze oczy się spotkały na lotnisku wiedziałem, że moje serce nie będzie nigdy takie jak wcześniej. Przemienił mnie, otworzył moje serce jak różę, płatek po płatku”.

We wtorek, 180 osób wzięło udział w trzy i pół godzinnym satsangu oraz niespodziewanym darszanie.


Niemal połowa obecnych była z miasta, reszta przybyła z tak odległych miejsc jak Niemcy, Nowa Anglia, Meksyk, Floryda, Hawaje, Kalifornia czy Kanada. Swami mówił nade wszystko o miłości jako najpotężniejszej sile we wszechświecie i obrazowo przedstawił, że większe znaczenie ma skupianie się na połączeniu z Bogiem i na dobroci niż na ocenianiu innych. Uczestnicy relacjonowali jak bardzo głęboko byli poruszeni, oraz że wydarzyło się w nich coś bardzo ważnego.


Miejscowi wielbiciele zostali pobłogosławieni wielką dawką miłości, jedności i pokoju, a goście z bliska i daleka przybyli, aby razem wesprzeć wszystkie wydarzenia datkami, zakupami, gotując, wykonując dekoracje, girlandy, ustawiając wszystko i sprzątając przed i po. Nowy wielbiciel stwierdził, że „światło miłości jakim emanował Gurudźi wzmocniło i ożywiło społeczność w taki sposób, że było to widoczne i namacalne” i dalej zauważył, że „stworzył taką obecność otwartego serca w każdej osobie, że z pewnością ona tam pozostanie i będzie wzrastać”.

ostatnie zdjęcie: Swamidźi pod koniec darszanu dał urodzinowe błogosławieństwo trzem wielbicielom

W sobotę odbyła się inauguracja świątyni Shrinivas, czyli „domu Lakszmi”. Przepiękne murti Lakszmi i Narajany dostały imię Dinabandu, imię to oznacza “przyjaciel ubogich”.
Murti gotowe do zainstalowania

odcisk stóp Gurudźiego

Na ceremonie składały się guru pudźa do Swamidźiego, kalasz pudźa, homa, abiszekam oraz darszan ożywionych i zainstalowanych Bóstw.

Karan, który pochodzi z Bellingham, a teraz mieszka w SPN w aśramie, krótko opowiada o swoich przeżyciach z Niemiec


guru pudźa i pada abiszekam


Po guru pudźy Śri Swami Vishwananda wyjaśnił obecnym ludziom znaczenie imion Bóstw i to jak łaska Pana jest zawsze obecna – tak aby ludzie, którzy są ubodzy w duchowość byli zawsze uskrzydlani i wspierani poprzez Boga działającego w ich życiu. 


To było prawdziwie niezwykłe, być świadkiem wyraźnej transformacji kamienia w wibrujące życiem twarze i energię murti. Zdawały się one przybrać odrębne osobowości. 


Następnego dnia Lakszmi rzuciła różę, która była „dzwonkiem” w jej girlandzie pudźarinowi, który wykonywał poranną pudźę, później tego samego dnia jedna z róż cudownym sposobem przemieściła się i uformowała nowy „dzwonek” w girlandzie Dewi! A kilka dni później, oboje Ona i Narajana zaczęli manifestować olej z oczu i twarzy!


Gurudźi miał wyjechać według planu w niedzielę rano, ale zrobił nam wszystkim niespodziankę i przedłużył swój pobyt o następne trzy dni. Wielbiciele, którzy zostali pobłogosławieni tymi dodatkowymi dniami, zostali przepełnieni wieloma cennymi chwilami, które będą żyły w naszych sercach przez lata.

Swami przygotował specjalne danie pochodzące z Mauritiusa dla wszystkich wielbicieli


grał w grę Bhakti Memo


Springen łaczy się z Bellingham, ażeby zobaczyć co u Swamiego

Satsang o Krysznie i Sudamie

Swami sprawił nam zaszczyt improwizowanymi satsangami, na temat Guru Gity i drugi, który spowodował, że łzy poleciały nam z oczu, o Sudamie i Krysznie. Spędziliśmy całe godziny aż do nocy śpiewając razem bhadźany, tańcząc i opowiadając sobie nawzajem osobiste historie. A jednym z ulubionych momentów były kameralne obiady, kiedy to Gurudźi gotował dla nas.


Swami był niesamowicie dostępny i sprawił tak wiele cudów podczas swojej wizyty. Pomimo tego, że dni są krótsze, bo zbliża się zima, doświadczyliśmy więcej światła niż zwykle. Chaos i ciemność Kali Jugi świata zewnętrznego zniknęły, kiedy On pobłogosławił nas luksusem łatwiejszego postrzegania światła Boga. Wielu z nas nie miało doświadczenia w przebywaniu w bliskiej relacji z guru, a On był wielkoduszny i cierpliwy mimo naszej naiwności, po prostu uśmiechał się, potrząsał głową tak, jakby rozmawiał z małymi dziećmi. Zostaliśmy tak bardzo pobłogosławieni i na zawsze odmienieni dzięki Jego kochającej obecności, dzięki szczodremu darowi jakim jest Jego czas, mądrość i łaska.

Historii jest wiele, tutaj przedstawiamy kilka refleksji z naszego niezwykłego tygodnia z Gurudźim. Ci, którzy mają oczy do patrzenia i uszy do słuchania otrzymali nowy wgląd w to, jak być w relacji z Bogiem, ze Swamim jako guru i wzajemnie. Pewien młody człowiek był pod takim wrażeniem siły prostych prawd Gurudźiego, pomogło mu to przestać nadmiernie analizować i komplikować, poczuł, że może po prostu być w „teraz”. Gość z Ohio był najbardziej poruszony refleksją Swamidźiego: „pomimo że Stany Zjednoczone posiadają wszelkie dobra materialne, jesteśmy duchowymi bankrutami i jeśli chcemy nadać naszemu życiu znaczenie i doświadczać pokoju, to pomoże nam poświęcenie swojego życia Bogu i służba ludzkości”. Kilka nowych osób przybyło na pierwszą sesję kręgu śpiewania OM w nowo otwartej świątyni. Ci którzy brali w niej udział zauważyli, że był to najmocniejszy śpiew jakiego doświadczyli. Nasza miejscowa sanga (grupa) jest podekscytowana i jeszcze mocniej postanowiła dzielić się naukami Swamiego i dawać w nadchodzących latach naszej większej społeczności jeszcze więcej miłości, jedności i cierpliwości.

Swamidźi poprosił, żeby umieścić figurę Św. Franciszka na drzewie, tuż obok świątyni

Gotowy do umocowania na stałe

Swami powiedział, że jego sposób patrzenia na osoby z Ameryki zmienił się po wizycie w Bellingham. Na prawdę podobało mu się, jak wszyscy razem przybyli na te wydarzenia oraz sposób w jaki reagowali na Jego satsangi. Jest naszą najszczerszą nadzieją, że z naszą nową świątynią, naszym oddaniem i większym zrozumieniem naszej misji, Gurudźi będzie chętnie i często wracał do Stanów Zjednoczonych.

Dźej Gurudew!